Ile czasu tak naprawdę zajmuje zapisanie jednego zdania i daty? Bo mam wrażenie, że to jest akurat wykonalne nawet przy tych 5 minutach o które Gabrysieńka pytała. Karta, jedno zdanie, data - to jest dosłownie minuta.
Wszystkie trzy rzeczy warto zapisać: karta, pytanie i ta pierwsza myśl. Potem wrócić do notatki nie żeby oceniać czy 'wrużba sie sprawdziła', tylko żeby zobaczyć czy Błazen przy pytaniu o pominięcia wychodzi tobie zawsze w podobnych kontekstach. To jest właśnie ta nauka ze schematów.
Czy to nie znaczy, że im dłużej prowadzimy takie notatki, tym bardziej zaczynamy rozumieć swój własny język z kartami? Jakby każda osoba miała swój własny słownik skojarzeń?
ale jak mam prowadzic notatki przez dlugi czas to chyba pownnam uzywać jakiś specjalny zeszyt czy aplikajca? czy to bez roznicy co? 😉
ok wiec bez notatek to jakbym sie uczyl do egzaminu i nie zapisywal nic, a potem sie dziwil ze nie pamietam. to ma sens. ale jak dlugo trzeba prowadzic te notatki zeby zobaczyc jakies powturzenia? miesiac, pol roku?
To jest ciekawa uwaga bo ja właśnie często poprawiam notatki żeby brzmiały sensowniej. I teraz myślę, że może dlatego jak wracam do starych wpisów to nic nie widze nowego - bo już to 'przefiltrwoałam' na bieżąco.
Gabrysieńka, to co opisujesz to jeden z częstszych błędów przy prowadzeniu dziennika tarota. Notatka po sesji ma być surowa, nawet jeśli brzmi chaotycznie. Redagowanie jej to jak poprawianie snu zanim go zapiszesz - tracisz to co ważne.
To ciekawe co Ballen mówi o wzorcu pytań. Ja zauważyłam u siebie że przy pytaniach o pracę moje notatki są zwięzłe i konkretne, a przy pytaniach o relacje - nagle trzy razy dłuższe i pełne 'ale może', 'chyba', 'nie wiem'. I to chyba mówi więcej niż sama karta.
To teraz mam pytanie praktyczne - bo cały czas rozmawiamy o notatkach i wzorcach, ale jak to wygląda przy tym minimalnym rozkładzie dla zabieganych? Jedna karta, jedna myśl, data - to jest ten format czy to jest jakiś punkt startowy do czegoś więcej?
ale jak ciagniesz jedna karte przez tygodnie to w koncu sie nudzisz, nie? mi sie zdarzylo ze przez jaki czas robilam to samo i po dwoch tygodniach mialam dosc, rzucilam i potem wrocilam po miesiacu od zera
Czy to nie znaczy, że te powroty po przerwie są wręcz wartościowe? Że możesz wtedy zobaczyć te same wzorce ale z dystansu, jak przy czytaniu starej notatki, tylko że 'stara notatka' to ty sprzed miesiąca?
to ja chyba robie nieswiadomie dobrze bo cignam karty, potem nie cignam przez jakis czas i wracam 🙂 ale nie myslalem ze to moze cos dawac, myslalem ze po prostu jestem nieregularny
a czy ktos uzywał jakiejs alikacji do tych notatek? bo mysle ze moglabym zaczac prowadzic ale papirowy zeszyt mnie przeraża, wolalbym cos w telefonie. tylko nie wiem czy sa jakyś dedyowane do tarota
dobra, to rozumiem że apka dedykowana nie jest konieczna, ale co z takimi apkami jak zwykłe notatki - czy nie gubi się tam potem wszystko? bo jak mam notatki z 3 miesięcy to nie mam pojęcia jak to przeglądać żeby zobaczyć te wzorce o których mówiliście 😉
ale właśnie tu wracamy do pytania o czas - bo przegląd co miesiąc to już jest dodatkowa sesja, nie? i to dłuższa. czy to nie rozmija się z ideą tego minimalnego rozkładu dla zabieganych o którym mówi tytuł tego wątku
to jak to w końcu jest - robimy te jedną karte codziennie i liczymy że sami w końcu coś zauważymy, czy jednak trzeba to jakoś regularnie przeglądać? bo mam wrażenie że bez przeglądu to te karty po prostu znikają w tle
szczerze? nie pamiętam. pamiętam może z dwa dni temu i to niewyraźnie. więc chyba masz rację że samo ciągnienie bez zapisywania to trohę bez sensu
To jest właśnie sedno. Karta bez notatki to jak sen bez zapisu - może coś zostaje ale nie możesz tego użyć. Natomiast chce dopytać Poleluma - czy pamiętasz chociaż jak się czułeś przy tej karcie z dwa dni temu, nawet jeśli nie pamiętasz nazwy?
To co Polelum opisuje - że pamięta wrażenie a nie obraz - to jest ciekawe. Bo może to wrażenie jest ważniejsze niż sama karta? Jak zapisujesz jedno zdanie to co zapisujesz - co to była za karta, czy jak się czułeś?
dobra ale to oznacza że to jedno zdanie ma zawierać i nazwę karty i uczucie? bo to już brzmi jak dwa zdania. a w tym minimalnym układzie to niby ma być szybko
mnie to przekonuje ale mam inne pytanie - co jak ciągniesz tę jedną kartę i ona nic do ciebie nie mówi? po prostu patrzysz i jest blank. to co wtedy piszesz?
u mnie blank zdarzają sie czesto i zawsze myslalem ze to moja wina, ze nie umiem czytac kart. ale jak to piszesz to brzmi jakby to moglo byc cos wiecej niz nieumiejetnosc
