Czyli rozumiemy, że pozycja działania nie działa jak szufladka, do której wkładamy kartę i dostajemy odpowiedź, tylko jak soczewka, przez którą patrzymy na kartę razem z jej otoczeniem? Jeśli tak, to może cała nasza dyskusja o tym, czy karty wodne 'pasują' do działania, jest źle postawiona.
Mam wrażenie, że ta rozmowa dochodzi do wniosku, że im więcej wiesz o tarocie, tym mniej sztywne masz zasady. I to jest trochę frustrujące jako osoba, która jeszcze tych zasad szuka. Jak mam zaufać intuicji, jeśli jej nie mam wyćwiczonej?
I może to jest właśnie odpowiedź na pierwotne pytanie Landrynny o karty działania kontra karty wskazówek? Że różnica w interpretacji nie jest w karcie, tylko w tym, ile swobody dajemy sobie w odczycie. Karta wodna na działaniu jest 'trudna' dopóki wierzymy, że pozycja działania musi dać nam konkretny krok do zrobienia.
As Kielichów na działaniu to akurat jeden z ciekawszych przypadków, bo ta karta ma w sobie zalążek inicjacji emocjonalnej. Pełen kielich, który się przelewa. To nie jest bierność, to jest moment, w którym coś zaczyna płynąć. Pytanie do ciebie, Landrynno: co było kontekstem tego pytania do kart?
A może karta mówiła ci właśnie, żeby działać z poziomu serca, nie głowy? Że działaniem w tej sytuacji jest otwarcie emocjonalne, a nie konkretny plan? Mnie kiedyś podobna karta zablokowała, zanim zrozumiałam, że 'działanie' nie musi być czymś zewnętrznym.
Wracając do Landrynny i jej Asa Kielichów: mam wrażenie, że problem z tą kartą na pozycji działania polega na tym, że As jest w tarocie punktem zero, początkiem. I 'działanie' kojarzymy z czymś w połowie drogi, kiedy już wiemy, co robimy. A As mówi: jeszcze nie wiesz, ale właśnie się zaczyna. Czy to w ogóle pomaga, Landrynno?
A może właśnie to? Że nie przygotowujesz sobie skryptu, tylko wchodzisz otwarta? Bo to byłoby bardzo konkretne działanie, jeśli z natury jesteś osobą, która planuje każde zdanie.
To jest ładna heurystyka, ale mam pytanie: co z Kielichami, gdzie woda nie jest dosłownie widoczna, tylko sam kielich jest symbolem żywiołu? Tam nie ma tafli ani strumienia. Jak wtedy patrzeć na ruch albo spokój?
Mam poczucie, że to jest ważne pytanie, ale też trochę nas odciąga od sedna. Bo czy karta jest zamknięta czy otwarta na interpretację, nadal siedzimy przy tym samym problemie: jak rozpoznać, że wodna karta na pozycji działania mówi 'zrób coś' a nie 'poczuj coś'. Czy ta heurystyka z ruchem wody i postaciami faktycznie to rozwiązuje?
Chcę wrócić do przykładu Landrynny, bo mi się wydaje, że to jest bardziej konkretne niż teoria. Mam pytanie: czy po tej rozmowie podejście do tej trudnej rozmowy z bliską osobą w ogóle się zmieniło? Bo zastanawiam się, czy dyskusja o interpretacji faktycznie pomogła, czy raczej bardziej skomplikowała.
Szczerze mówiąc, tak. Ale nie przez samą kartę, tylko przez to, co tu zostało powiedziane. Zrozumiałam, że pytałam za szeroko i że As Kielichów na działaniu może znaczyć wejście w tę rozmowę bez gotowego planu, po prostu otwarcie. I... spróbowałam. Poszło lepiej niż myślałam.
No i tu jest dla mnie ten moment, gdzie nie wiem, co z tym zrobić. Czy to karta zadziałała, czy po prostu rozmowa na forum ci pomogła przemyśleć sytuację? Czy tarot był tu potrzebny, czy był tylko pretekstem?
To jest ważna obserwacja i myślę, że ona też coś mówi o kartach wodnych na pozycji działania. Może one właśnie nie wskazują na zewnętrzny ruch, tylko na wewnętrzne odblokowanie, które umożliwia ruch? Że 'działanie' w ich przypadku jest zawsze pośrednie, przez emocje?
To brzmi logicznie, ale rodzi mi nowe pytanie: czy w takim razie rozróżnienie na pozycje 'działanie' i 'wskazówka' w układzie ma w ogóle sens, skoro i tak żywioł karty to nadpisuje? Może ważniejszy jest żywioł niż pozycja?
