Wracam do tego co pytałam wcześniej o karty niedostatku, bo chyba nie rozwinęłyśmy tego wątku do końca. Czy ktoś faktycznie próbował wziąć kartę typu Pięciorka albo Dziewiątka Pentakli odwrócona jako celową intencję na dzień? I co z tego wyszło?
Ja nie robiłam celowo, ale raz miałam tak że wyciągnęłam trudną kartę, chciałam ją odłożyć i wyciągnąć inną, ale coś mnie powstrzymało. I zostawiłam ją na cały dzień. Byłam bardziej ostrożna w decyzjach finansowych, dwa razy sprawdziłam rachunek który normalnie bym pominęła. Nie wiem czy to 'działanie karty' ale coś zmieniło moje zachowanie.
Zmęczenie po pracy z kartą niedostatku jest dość typowe. To nie jest zły znak, ale warto go monitorować. Jeśli po kilku dniach takiej pracy czujesz się ciągle wyczerpana - karta mówi ci żebyś zrobiła przerwę, nie żebyś szła głębiej.
Ja się zastanawiam nad czymś innym - czy ta praktyka z kartą niedostatku ma sens jeśli rzeczywiście przeżywasz trudną sytuację finansową, nie tylko lęk o nią? Bo jedno to pracować z lękiem, a drugie to siedzieć z kartą która opisuje coś co faktycznie masz teraz. Czy to nie za dużo naraz?
Dokończę myśl bo mi ucięło - zaczęłabym od karty która daje zasoby, nie od tej która pokazuje brak. Pięciorka Pentakli przy realnym kryzysie to jak oglądanie rany bez bandażu. Najpierw trzeba mieć coś, do czego wracasz. Dlatego w takich sytuacjach Asa Pentakli albo Dziewiątka jako karty zakotwiczenia mają więcej sensu.
Okej, to rozumiem. Ale jak ktoś jest w realnym kryzysie, to może właśnie nie ma tego 'czegoś do czego wraca'? Mówisz o zakotwiczeniu, ale jeśli ktoś nie czuje żadnych zasobów, to czy karta zasobów nie będzie kłamstwem albo życzeniowym myśleniem?
Ja tu się trochę gubię w tych warstwach. Wróżba, psychologia, motywacja, zakotwiczenie... Czy my w ogóle rozmawiamy o tej samej praktyce czy każdy ma inną? Bo im dłużej czytam, tym bardziej mi się wydaje że każdy robi coś innego i to tylko wspólny nick dla różnych rzeczy.
To jest dla mnie trochę za elastyczne żeby wdrożyć. Jak zaczynasz pracę z kartą, to skąd wiesz w jakim trybie zaczynasz? Czy po prostu siadasz i patrzysz co się wydarzy?
Wracam do tego co Bryza mówiła o Pięciorce Pentakli i realnym kryzysie, bo to mnie dotyczy bardziej niż myślenie o trybach. Czy jest jakaś karta, którą szczególnie polecasz jako start przy trudnej sytuacji finansowej? Nie żebym oczekiwała gotowej recepty, ale chodzi mi o kierunek.
Przy runach jest podobnie - intencja przed pracą zmienia jakość tego co dostajesz. Nie chodzi o kontrolowanie wyniku, ale o to żeby nie wchodzić w pustkę. Chociaż... Bryza, ty mówiłaś że nie budujesz schematów. Czy to nie stoi w sprzeczności z podejściem Jarka?
Przepraszam że wchodzę bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanko - czy jak nie znam dobrze kart to w ogóle mogę próbować tej praktyki z intencją na dzień? Czy trzeba najpierw znać wszystkie znaczenia? Bo czytam i czytam i trochę się boję że bez wiedzy to nie ma sensu albo że źle interpretuję.
Żeby nie pozostawić tego bez odpowiedzi - mam jeden przykład, ale nie wiem czy wystarczająco konkretny. Pracowałem z Asem Pentakli przez tydzień, codziennie rano jako intencja. Pod koniec tygodnia zadzwoniłem do klienta, do którego od miesięcy odkładałem telefon. Nie wiem czy to karta, czy po prostu zebrałem się w końcu. Ale fakt jest taki że zadzwoniłem i to zaowocowało zleceniem. Czy to jest zmiana decyzji finansowej? Chyba tak.
Ja przez długo też nie formułowałam pytania i jakoś to mi działało, ale zauważyłam że im bardziej konkretna sytuacja finansowa tym bardziej potrzebowałam konkretniejszego pytania. Przy ogólnym 'jak mi idzie' karta dawała mi cokolwiek. Przy 'co blokuje mój dochód' nagle zaczęłam widzieć rzeczy które wcześniej mi uciekały.
To jest jedno z tych pytań gdzie tarot naprawdę może pomóc, bo często wiemy że coś nie działa, ale nie wiemy co. Karta nie musi odpowiedzieć wprost. Wystarczy że otworzy jakiś kierunek. Pięciorka Pentakli dla mnie nie mówiła 'brakuje ci pieniędzy' - ja to wiedziałam. Mówiła co czuję w związku z tym brakiem. I to była inna informacja.
Mam pytanie do tej Pięciorki Pentakli bo dużo o niej tutaj było. Czy wy traktujecie ją jako kartę do 'trzymania' przez cały dzień, czy raczej jako sygnał że trzeba coś zmienić i brać inną?
Przepraszam że się wtrącam, bo to wątek o finansach a nie o miłości, ale pracowałem trochę z kartami i mam pytanie ogólne - czy przy czytaniu intencyjnym wy zawsze bierzecie jedną kartę, czy można wziąć dwie? Pytam bo nie wiedziałem że można jedną i jakoś zawsze brałem trzy.
czyli jak wyciągasz tę samą kartę kilka razy w odstępie tygodni, to ona za każdym razem mówi ci coś innego? Bo rozumiem że kontekst się zmienia, ale jak to wygląda w praktyce - siedzisz z nią i za każdym razem zadajesz inne pytanie, czy po prostu patrzysz co 'przyjdzie'?
To co Bryza opisuje jest ciekawym zjawiskiem, ale mam pytanie techniczne - czy ta 'zmiana interpretacji' nie jest po prostu efektem tego że czytamy to co chcemy przeczytać? Szczerze pytam, nie atakuję. Bo jeśli ta sama karta może znaczyć niezależność albo izolację, to gdzie jest granica między wglądem a projekcją?
Dobra, ale wracając do czegoś konkretnego - bo ta rozmowa robi się coraz bardziej filozoficzna. Ktoś tutaj wspomniał o karcie jako intencji na dzień. Czy to w ogóle działa przy długach? Bo ja mam konkretny problem, nie ogólny 'chcę dostatku'. Czy dla takiej sytuacji ta praktyka ma w ogóle zastosowanie?
Rozumiem że As Pentakli to karta nowego początku w finansach, ale mam pytanie - czy wybrałaś ją sama, czy wylosowałaś? Bo właśnie o to mi chodzi: jeśli wybieram kartę świadomie jako intencję, to czy to nie jest trochę jak mówienie sobie afirmacji, tylko z obrazkiem?
Przepraszam że znowu wchodzę z pytaniem podstawowym, ale nie do końca rozumiem różnicy między losowaniem karty na dany dzień a wybieraniem jej świadomie. Kiedy wy losujecie, a kiedy wybieracie? Czy to ma jakieś znaczenie przy tej pracy z dostatkiem?
A czy można to połączyć? Tzn. losować kartę diagnostyczną rano żeby zobaczyć co jest na ten dzień, a potem świadomie wybrać inną jako odpowiedź lub intencję? Wydaje mi się że to miałoby sens, ale nigdy tak nie robiłam.
Wracam do kwestii finansowej bo ona mi gdzieś umknęła. Mnie zawsze przy czytaniach finansowych intryguje pytanie o karty niedostatku - czy ktoś z was świadomie wybierał kartę niedostatku jako intencję? Nie jako diagnozę, tylko jako to z czym chce pracować? Pięciorka Pentakli jako 'dzisiaj siedzę z tym strachem' zamiast uciekania od niego?
Dobra, rozumiem ten podział na lęk i ciekawość, ale to brzmi łatwo w teorii. Przy długach jest inaczej bo lęk jest bardzo konkretny - mam termin, mam kwotę. Jak w takiej sytuacji w ogóle usiąść do karty i nie wpaść od razu w panikę? Pytam serio, bo próbowałam i nie bardzo mi wychodziło.
To co Bryza mówi brzmi rozsądnie, ale mam wrażenie że nadal omijamy pytanie o weryfikację. Skąd wiem że mój wzorzec myślenia się zmienił dzięki karcie, a nie dlatego że po prostu minął czas i trochę się uspokoiłem? Albo że porozmawiałem z kimś? Jak to oddzielić?
Słuchajcie, trochę gubię wątek. Zaczęliśmy od kart dostatku i niedostatku, a teraz rozmawiamy o tym czy tarot w ogóle działa. Mam pytanie bardziej praktyczne: czy ktoś z was miał konkretną sytuację gdzie karta niedostatku - losowana jako diagnoza, nie intencja - wskazała na coś czego nie baliście się zobaczyć, i to coś faktycznie okazało się kluczowe?
A ja mam głupie pytanie moze, ale - czy Szóstka Pentakli może być kartą dostatku? Bo ja ją zawsze losuję gdy pytam o pieniadze i nie wiem czy to dobry znak czy zły. Ona jest taka... dwuznaczna. Ktoś daje, ktoś bierze.
