Zastanawiam się ostatnio nad czymś, bo trafiłam na wzmiankę w jednej książce o tarota, że każdemu dniu tygodnia odpowiada konkretna karta lub przynajmniej konkretna energia. Ale autorka napisała to mimochodem i nie rozwinęła tematu. Czy ktoś z was faktycznie pracuje z takim systemem? Tzn. czy na przykład w poniedziałek ciągniecie konkretną kartę albo macie jakiś klucz, które karty pasują do których dni?
Temat stary jak świat i jest kilka różnych tradycji, które to porządkują. Najbardziej znany system opiera się na planetach - każdy dzień tygodnia jest przypisany do planety, a planety mają swoje odpowiedniki w tarota. Niedziela to Słońce, więc Słońce z Wielkich Arkanów. Poniedziałek to Księżyc - Księżyc. Wtorek to Mars - Wieża. I tak dalej. Ale zanim zacznę tłumaczyć dalej - jaka to była książka? Bo zależy od szkoły, odpowiedzi mogą być bardzo różne.
Mam trochę inne podejście niż przez planety i zastanawiam się czy nie jest prostsze dla osób zaczynających. Ja przez długi czas ciągnęłam po prostu jedną kartę dziennie bez żadnego systemu i obserwowałam, co pojawia się w które dni. Po kilku miesiącach zaczęłam widzieć pewne wzorce - np. w piątki wyciągałam nieproporcjonalnie często karty związane z relacjami. Może to potwierdzenie energii Wenus, a może przypadek, ale ciekawe. Czy wy też macie takie obserwacje?
Ja też staram się ciągać kartę codziennie, ale bardziej żeby rozumieć dni, a nie szukać systemu. Tylko nie wiem, czy to dobrze robię - wyciągam rano i próbuję wieczorem sprawdzić, czy się sprawdziła. Ale często nie umiem połączyć tego, co widziałem w ciągu dnia z kartą. Może ktoś mi powiedzieć jak to powinno wyglądać?
Ciekawe zestawienie tych dwóch podejść. System planetarny daje gotowy klucz, ale ta metoda obserwacyjna, którą opisuje Lilka87, jest chyba bardziej osobista. Zastanawiam się, czy te dwie rzeczy w ogóle muszą być ze sobą sprzeczne - można chyba stosować klucz planetarny jako punkt wyjścia, a potem weryfikować własnym doświadczeniem?
A czy to w ogóle ma sens robić takie przypisania? Bo jak karta jest dobrana losowo, to chyba losowo właśnie jest, nie? Nie rozumiem jak dzień tygodnia miałby wpływać na to, jaka karta wychodzi.
Moim zdaniem można się bez niego obejść, szczególnie na początku. Ja przez pierwszy rok w ogóle o tym nie wiedziałam i jakoś kart się uczyłam. Ten system jest bardziej dla osób, które chcą głębiej wejść w strukturę talii i jej związki z kabałą, astrologią i tym podobnymi. To nie jest konieczność.
Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero czytam ten watek i trochę nie nadążam. To znaczy że jak wyciagnę kartę w poniedziałek i wyjdzie mi Cesarzowa zamiast Ksiezyca, to jest jakiś problem? Czy to w ogóle coś znaczy że wychodzi inna karta niż ta przypisana do dnia?
Mam trochę inne pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z was zauważył, że pewne karty wychodzą mu częściej w określone dni tygodnia? Bo u mnie ostatnio Księżyc wychodził trzy razy w ciągu może miesiąca i za każdym razem było to albo w poniedziałek albo w niedzielę. Zaczęłam się zastanawiać czy to przypadek czy coś.
To znaczy że Księżyc wychodził mi trzy razy w poniedziałek i raz w niedzielę, a w te dni naprawdę działy się dziwne rzeczy emocjonalnie. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale skłoniło mnie to do myślenia. Czy ktoś prowadzi takie statystyki u siebie?
A jak ty rozróżniałaś, czy wzorzec jest prawdziwy, czy to tylko wrażenie? Bo mnie też czasem wychodzi ta sama karta w podobnych sytuacjach i nie wiem co z tym zrobić.
Też chciałam zapytać o to, co pisze Romcia_91 - bo jak często musi wyjść ta sama karta w ten sam dzień, żeby to już nie był przypadek? Trzy razy to dużo czy mało? Nie mam pojęcia jak to ocenić.
To pytanie, które zadaje Romcia_91, jest właściwie kluczowe dla całej tej dyskusji. Czy karta odzwierciedla energię dnia, czy energię osoby ciągającej? W tradycjach, z których wywodzi się praca z tarotem, te dwie rzeczy nie są rozłączne - stan wewnętrzny i cykl zewnętrzny nakładają się. Poniedziałek jako dzień Księżyca mógłby po prostu uwydatniać to, co i tak jest w tobie aktywne.
Małe Arkany mają swoje powiązania przez kolory. Różdżki to Ogień, Miecze to Powietrze, Kielichy to Woda, Pentakle to Ziemia. Żywioły też mają swoje dni w różnych systemach - Woda pasuje do poniedziałku przez Księżyc, Ogień do niedzieli przez Słońce. Ale to nakładanie się kilku systemów jednocześnie i szczerze mówiąc, łatwo się w tym pogubić nawet z doświadczeniem.
Ciekawe, że żywioły pojawiają się w tym kontekście, bo w systemach wedyjskich też są przypisania żywiołów do dni i do stanów energetycznych ciała. Zastanawiam się, czy ktoś z was próbował łączyć pracę z kartą dzienną z obserwacją oddechu albo porannej energii ciała - nie medytacyjnie, ale tak praktycznie, przed wyciągnięciem karty. Mogłoby to pomóc rozróżnić, czy karta odpowiada na stan osoby, czy na energię dnia.
Przepraszam, że znowu przerywam, ale chcę upewnić się, że dobrze rozumiem. To znaczy że nie ma jednej listy, gdzie jest napisane karta A należy do dnia B i koniec? Że to wszystko jest bardziej... płynne? Bo trochę żałuję, że nie ma po prostu gotowej ściągawki 🙂
Dobra, to znaczy że każdy musi sobie sam tę ściągawkę zbudować przez obserwację? Rozumiem, że to jest bardziej osobiste, ale trochę mnie to przytłacza. Skąd w ogóle zacząć, jak się nie ma żadnej bazy?
Baza jest. Planetarne przypisania do dni to nie jest coś, co ktoś wymyślił z głowy - to tradycja sięgająca co najmniej średniowiecznej astrologii, a pewnie i dalej. Poniedziałek to Księżyc, Wtorek to Mars, Środa to Merkury, Czwartek to Jowisz, Piątek to Wenus, Sobota to Saturn, Niedziela to Słońce. To jest twój punkt startowy. Potem patrzysz, które karty mają w sobie te planety. Ale powiedz mi, Polcia93 - czy masz jakąkolwiek talię tarota i ciągasz regularnie?
Mam jedną talię, ale ciągam bardzo nieregularnie. Raz na jakiś czas, jak mnie coś niepokoi. To znaczy, że ten system dla mnie w ogóle nie zadziała?
Dokładnie to miałem na myśli. Nawet minuta świadomego zatrzymania zmienia jakość kontaktu z kartą. I wracając do pytania o poniedziałek i Księżyc - jak próbujesz ciągnąć kartę dnia w poniedziałek po tym zatrzymaniu, i zauważasz że jesteś emocjonalnie rozbiegany albo senny, to już masz wskazówkę zanim karta w ogóle wyjdzie. Potem porównujesz.
To właśnie mnie zastanawia w tym wszystkim. Czy karta mówi o tym co jest, czy o tym co będzie, czy może o tym co ma być? Bo jak nie wiem co karta opisuje, to jak mam wyciągnąć jakiś wniosek?
Romcia_91, ja przez pierwsze miesiące robiłam dokładnie tak samo i wyniki były mętne. Dopiero jak zaczęłam formułować konkretne pytanie, nawet tak proste jak 'czego potrzebuje uwaga dzisiaj', to karty zaczęły tworzyć jakiś sens w odniesieniu do dni. Bez pytania ciężko przypisać kartę do dnia, bo nie wiesz co właściwie mierzysz.
A czy pytanie zmienia kartę, która wyjdzie? Tzn. czy to nie jest tak, że bez pytania wychodzi inna karta niż z pytaniem, bo inaczej trzymasz talię albo inaczej mieszasz?
Dobra, ale wróćmy do tego skąd zacząć, bo czuję się trochę zagubiona. Mam rozumieć, że żeby w ogóle sprawdzić to z dniami, to najpierw muszę przez tygodnie prowadzić notatki, formułować pytania, medytować przed ciąganiem i jeszcze znać przypisania planetarne? To dużo na raz.
Nie musisz robić wszystkiego naraz. Zacznij od jednej rzeczy - od planetarnych przypisań do dni. Naucz się ich na pamięć, to nie jest dużo. Potem przez tydzień czy dwa po prostu sprawdzaj, czy karta, która wychodzi, ma coś wspólnego z planetą danego dnia. Tyle. Reszta może dojść z czasem, albo nie dojść wcale.
A ja mam inny problem z tymi przypisaniami - znam je, wiem, która karta odpowiada której planecie, ale jak ciągnę w środę i wychodzi mi Mag, to nie wiem, co z tym zrobić. Czy mam to czytać jako potwierdzenie energii dnia, czy jako kontrast? Czy to w ogóle coś oznacza, czy to tylko zbieżność?
Mag w niedzielę może pokazywać, że dzień Słońca przynosi ci potrzebę działania, komunikacji, może jakąś transakcję albo rozmowę, która wymaga szybkości myślenia. To nie musi być kontrast. Karty nie muszą dosłownie powtarzać planety - mogą pokazywać, co przez tę planetarną energię przepływa danego dnia.
