Przepraszam, że się wtrącam, ale właśnie próbowałam to przetestować na sobie i mam zagwozdkę. Ciągnęłam kartę z pytaniem o relację z mamą i wyszedł mi Król Pentakli. I teraz nie wiem, czy to znaczy, że ta relacja jest o czymś materialnym, czy może chodzi o to, że mama jest taką właśnie osobą. Czy karta może opisywać osobę zamiast sytuacji?
Wracając do tego, co powiedział Lucjan82 o naturze energii, a nie gotowych pudełkach. To mi przypomina, jak w starszych systemach nie było tej twardej granicy między obszarami. Ktoś miał problem z ziemią, czyli gospodarstwem, chorobą bydła, plonami, i to był jednocześnie problem emocjonalny, duchowy i materialny. Kolory w tarocie mogą odzwierciedlać podobne myślenie. Że to nie są obszary, tylko sposoby przejawiania się tej samej energii życiowej.
Mam wrażenie, że Irga i Mokosza tak naprawdę mówią o tym samym, tylko z różnych stron. Irga mówi: nie przypisuj temu absolutnej prawdziwości. Mokosza mówi: ale to nie znaczy, że to przypadkowe. I ja gdzieś pośrodku, bo kiedy czytam karty, to nie zastanawiam się nad filozofią, po prostu czuję, że Pentakle to co innego niż Kielichy. I to działa. Ale nie umiałabym tego udowodnić.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, bo jestem bardzo na początku. Czy w takim razie ucząc się kolorów, w ogóle ma sens kuć na pamięć te przyporządkowania, czyli Kielichy to uczucia, Miecze to myśli i tak dalej? Czy lepiej jakoś inaczej to poczuć?
