Tarot i astrologia mają wspólne korzenie symboliczne i pewne powiązania są uznawane tradycyjnie - np. 7. dom łączy się z archetypem Kochanków albo Sprawiedliwości, zależnie od systemu. Ale łączenie węzłów księżycowych z konkretnymi kartami to już dość zaawansowana i niejednolita interpretacja. Nie chcę iść w tę stronę, bo to szybko robi się dowolne. Wolę zostać przy mapie i tym, co w niej jest konkretnie, jeśli macie pytania o węzły.
Wracając do tego, co mówiłyśmy wcześniej - czy ta karma w 7. domu dotyczy każdej relacji jeden na jeden, czy tylko związków romantycznych? Bo mam wrażenie, że z przyjaciółmi też mi to nie wychodzi długoterminowo, nie tylko z partnerami.
No i właśnie to mnie najbardziej zastanawia po tej rozmowie z Bogusią - jeśli 7. dom dotyczy każdej relacji jeden na jeden, to czy praca z tym węzłem w jednym typie relacji jakoś przelewa się na inne? Tzn. jeśli nauczę się być w przyjaźni inaczej, to czy partnerstwo romantyczne też zacznie wyglądać lepiej, czy to jednak osobne procesy?
Niekoniecznie inaczej, raczej dokładniej. Węzeł działa na poziomie archetypu - to jest coś głębszego niż konkretna relacja. Więc tak, praca w jednym miejscu tworzy pewien grunt. Ale powiedziałabym, że 7. dom szczególnie lubi wywoływać trudność tam, gdzie stawka jest największa emocjonalnie. Dlatego czasem ktoś świetnie radzi sobie w relacjach zawodowych, ale w romantycznych wszystko wraca.
A to znaczy, że miejsce, gdzie jest największy lęk, jest też miejscem, gdzie karma jest najbardziej aktywna? Czy to działa w dwie strony - tam gdzie łatwo, karma jest już przepracowana, a gdzie trudno, jeszcze nie?
Dobra, ale mam wrażenie, że zaczęłyśmy mówić bardzo ogólnie. Bo jeśli każda trudność w relacjach to "karma w 7. domu", a każda łatwość to albo "przepracowane", albo "za małe ryzyko" - to jak można to sfalsyfikować? Kiedy węzły nie wyjaśniają czegoś?
Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - bo czytam i trochę mi się miesza. Czy PS w 1. domu i PN w 7. to zawsze jest jedna oś, czy to mogą być osobne konfiguracje? Pytam, bo gdzieś widziałam horoskopr, gdzie było pisane osobno o każdym węźle.
Słucham tej dyskusji i mam takie naiwne może pytanie, ale - czy naprawdę wierzycie, że ktoś "przyszedł na świat" z konkretnym zadaniem dotyczącym relacji, które wynika z pozycji węzłów? Bo dla mnie to brzmi trochę jak przypisywanie sensu czemuś, co może być losowe.
Dobra, ale właśnie to mnie uderza - mówisz "coś do zbudowania od nowa". Co to znaczy w praktyce? Czy to jest jakaś konkretna zmiana zachowania, którą można zaobserwować, czy to raczej zmiana wewnętrzna, której nie widać z zewnątrz?
Czytam tę rozmowę od początku i trochę gubię się w terminologii. Czy ktoś może mi powiedzieć - ten PS w 1. domu, to znaczy, że osoba w poprzednim wcieleniu była bardzo samodzielna i teraz musi się tego oduczyć? Tak to rozumiem z tego, co tu czytam, ale nie jestem pewna.
To co mówisz, Saturnino, brzmi jak opis bardzo wielu ludzi, niezależnie od węzłów. Czy nie jest tak, że trudność z "głęboką relacją" to po prostu coś bardzo ludzkiego, i astrologizujemy coś, co jest po prostu psychologią przywiązania?
Słuchajcie, ja mam podstawowe pytanie, które może jest głupie - czy węzły są stałe w mapie urodzeniowej przez całe życie, czy przemieszczają się jak inne planety? Pytam, bo widziałam gdzieś wzmiankę o "tranzytach węzłów" i nie wiem, czy to to samo.
Okej, to już konkretniej. Czyli jeśli mam 30 lat, to pierwsze powrót węzłów miałam gdzieś przy 18-19 roku życia? I można spojrzeć wstecz i zobaczyć, czy wtedy rzeczywiście coś się działo z relacjami?
Jestem na tym wątku od jakiegoś czasu i muszę powiedzieć - to jest jeden z bardziej rzeczowych wątków astrologicznych, jakie tu widziałem. Ale mam pytanie do Saturniny i Bogusi: czy spotykacie się z tym, że ludzie z PN w 7. wchodzą w relacje właśnie po to, żeby uciec od pracy z tym węzłem - tzn. szukają partnera, który przejmie odpowiedzialność, zamiast naprawdę budować partnerstwo?
Mam na myśli konkretnie coś takiego: wchodzisz w związek, żeby ktoś wreszcie potwierdził, że jesteś okay - i wtedy, kiedy to potwierdzenie masz, zaczynasz się powoli wycofywać. Jakby relacja służyła tylko do uzupełnienia jakiegoś deficytu, a nie do bycia z kimś. Czy to jest ten mechanizm, który obserwujecie przy tym węźle?
Trochę jedno i drugie. Obserwowałem to u kilku osób i zastanawiałem się, czy to jest wzorzec, który astrologia nazywa, czy po prostu psychologiczny schemat, który można opisać bez węzłów. Ale rozumiem twój punkt o lustrze - to brzmi bardziej precyzyjnie niż to, co powiedziałem.
Do tego lustra - ja bym dodała, że problem polega na tym, że lustro zawsze zwraca odbicie, nie odpowiedź. I może dlatego takie relacje kończą się frustracją: partner daje ci obraz siebie, a ty chcesz czegoś więcej, ale nie wiesz czego. Czy ktoś miał takie poczucie w związku - że ciągle czegoś brakuje, ale nie potrafi tego nazwać?
Wracając do meritum - bo trochę odpłynęliśmy od osi 1/7 w kontekście karmy. Chciałam dodać coś, co może nie padło wprost: ta oś nie dotyczy tylko relacji romantycznych. Dom 7. to partnerstwa w ogóle - zawodowe, prawne, otwarte relacje z "tym, co mnie uzupełnia". Lekcja węzła może się realizować przez współpracę biznesową albo przez przyjaźń, nie tylko przez miłość. Czy ktoś z was doświadczył tego w innym kontekście niż związek?
Mam pytanie, które może być naiwne - jak w ogóle wiadomo, że coś "realizuje się" karmicznie? Tzn. po czym to poznać? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że wszystko można podpiąć pod węzeł i powiedzieć "to twoja lekcja".
Bardzo pasuje. "Za szybą" to klasyczny opis osoby, która utrzymuje kontrolę nad tym, ile daje dostęp. I to jest dokładnie ten mechanizm, o którym rozmawialiśmy - towarzyska, otwarta, ale intymność na dystans. Czy masz PN w 7., Szalwio? Bo to co opisujesz jest dokładnie tym, co ta oś sugeruje do przepracowania.
Słucham tej rozmowy o wzorcach i mam takie wrażenie, że to, co tu nazywacie karmą, inni nazwaliby po prostu stylem przywiązania. Nie krytykuję - tylko zastanawiam się, czy karma wnosi tu coś więcej niż inny język opisu.
Mam takie wrażenie, że ta rozmowa koła się trochę w kółko między "to karma" a "to psychologia". Może zamiast rozstrzygnąć, co to "naprawdę jest" - warto zapytać, co z tą wiedzą robicie praktycznie? Tzn. jeśli wiesz, że masz PN w 7. i masz ten wzorzec za szybą - jaki jest następny krok według waszego rozumienia astrologii?
To, co opisałaś - konkretne decyzje, zostanie w sytuacji kiedy chce się wycofać - to brzmi bardzo... aktywnie. Ale jak to wyglądało na początku? Bo ja jak próbuję coś takiego robić świadomie, to mam wrażenie, że się przymuszam, a nie że naprawdę się zmieniam. Czy to w ogóle ma sens przy pracy z węzłami, czy to musi przyjść jakość bardziej naturalnie?
