Mam ostatnio Merkurego w kwadracie do Saturna w transycie i serio nie wiem, czy to błogosławieństwo czy przekleństwo. Z jednej strony wszystko, co mówię, jest przemyślane do bólu - zanim wyślę wiadomość, przepisuję ją chyba cztery razy. Z drugiej strony rozmowy z ludźmi idą jak przez mgłę, jakby ktoś przykleił mi język do podniebienia. Czy tylko ja tak to czuję, czy macie podobne doświadczenia z tym aspektem? Pytam, bo w różnych źródłach widzę totalnie rozbieżne interpretacje - raz 'dyscyplina myślenia', raz 'blokada komunikacji'.
O, właśnie szukałam czegoś o Merkurym i Saturnie! Ja mam to w natalu i zawsze zastanawiałam się, czy to dlatego tak długo mi zajmuje odpowiadanie na wiadomości. Ludzie myślą, że ich ignoruję, a ja po prostu muszę to przemyśleć. Ale to jest natalne, nie tranzyt - czy to się inaczej odczuwa? Bo rozumiem, że tranzyt to coś tymczasowego, a natalne to po prostu... ty?
To rozróżnienie między blokadą a dyscypliną jest według mnie najważniejsze w całej interpretacji tego aspektu. Saturn nie blokuje - Saturn egzaminuje. Merkury musi zdać egzamin z każdego słowa, zanim je wypowie. Część astrologów klasycznych opisuje to jako 'język pod nadzorem' i chyba to najbardziej mi odpowiada. Ale - i tu jest haczyk - jeśli ktoś ma niskie poczucie wartości albo lęk przed oceną, Saturn w tym aspekcie może zadziałać jak korek w butelce.
Moim zdaniem kwadrat to kwadrat i nie ma co owijać w bawełnę - to aspekt napięciowy i tyle. Natalne Merkury w kwadrze do Saturna oznacza, że przez całe życie ta komunikacja będzie stwarzać trudności. Tryn albo sekstyl - tam mamy harmonię i te cechy płyną łatwiej. Kwadrat wymaga ciągłej pracy i nigdy nie jest tak komfortowy jak aspekty miękkie.
To ciekawe, że porównujecie kwadrat i tryn - w tradycji hellenistycznej te podziały nie były aż tak zero-jedynkowe jak we współczesnej astrologii psychologicznej. Saturn był po prostu Saturnem: poważny, ograniczający, wymagający struktury. Merkury z Saturnem w jakimkolwiek aspekcie dawał powagę myślenia. Reszta zależała od dignifikacji, lokalizacji i - co ważne - od tego, w jakim znaku. Merkury w Merkuriańskim znaku z Saturnem to co innego niż Merkury w upadku z Saturnem.
tak, to co opisujesz to tzw. podwójna recepcja albo przynajmniej wzmocnienie przez władztwo. Merkury w Koziorożcu jest już pod wpływem Saturna przez sam znak, więc aspekt do Saturna nakłada kolejną warstwę tej energii. W praktyce - myślenie bardzo strukturalne, skłonność do analizowania wszystkiego przed wyrażeniem, możliwe spowolnienie przepływu myśli. Ale też - jeśli to nie paraliżuje - wyjątkowa precyzja i waga słów.
Słuchajcie, ja nie znam się tak jak wy na tych aspektach, ale moge powiedzieć ze swojego doświadczenia. Mam Saturna w trzecim domie i mój mąż zawsze mówi ze długo zanim coś powiem to właśnie dlatego bo musze to ułożyc w głowie. I wcale mi to nie przeszkadza! Bo jak już mówię to wiem co mówię. Chyba nie każda 'blokada' to coś złego nie?
Przepraszam, że wchodzę, bo nie znam się na astrologii prawie wcale, ale to co opisujecie z tą wolniejszą komunikacją i przemyślaniem wszystkiego - to nie jest po prostu osobowość? Skąd wiecie, że to planeta, a nie po prostu charakter? Naprawdę pytam, bo jestem ciekawa jak to rozróżnić.
A ja mam pytanie może trochę z boku - czy ten aspekt można jakoś świadomie przepracować? Bo czytałam, że planety w aspektach to pewne wzorce energetyczne, które można świadomie transformować. Ale nie wiem, czy to w astrologii tak działa, czy raczej wszystko jest z góry zapisane w momencie urodzenia.
Wracając do tego, co Ismer mówił o znakach - ważne jest też to, czy Merkury jest dysponentem ascendentu albo Słońca w tej karcie. Bo wtedy aspekt do Saturna dotyka czegoś centralniejszego niż tylko komunikacja. Znam kogoś z Merkurym w Pannie (własny znak) w kwadrze do Saturna i ta osoba ma absolutnie chirurgiczną precyzję w mówieniu, ale w sytuacjach emocjonalnych zupełnie traci mowę - dosłownie nie może wydobyć słowa. Czy u kogoś z was też jest ten podział: sprawny intelektualnie, ale zablokowany emocjonalnie?
Jestem taka wdzięczna za tę rozmowę, serio - tyle się dziś dowiedziałam! Ale mam jeszcze jedno małe pytanie: czy ten aspekt ma inne działanie, kiedy jest tranzytowy i trwa tylko kilka dni, niż kiedy jest progresowany? Bo chyba progresje działają głębiej? Ktoś mi kiedyś o tym mówił, ale nie pamiętam dokładnie jak.
Eleonorka, progresje sprawdzasz dokładnie tak samo jak natal - potrzebujesz programu albo strony, która wyliczy ci progresowaną kartę. Astro.com to robi za darmo w sekcji 'Extended Chart Selection'. Wybierasz tam secondary progressions i patrzysz, gdzie jest twój progresowany Merkury i czy tworzy aspekt do którejkolwiek planety. Przy okazji - czy ktoś wie, czy Merkury progresowany przez znak Koziorożca działa podobnie jak tranzytowy Merkury w Koziorożcu? Wydaje mi się, że powinien, ale nie jestem pewna.
nie do końca. Tranzyt i progresja to dwa różne mechanizmy, nawet jeśli planeta jest w tym samym miejscu. Tranzyt to realna planeta w niebie tu i teraz - szybka, zdarzeniowa. Progresja to symboliczne przesunięcie twojej własnej karty urodzeniowej w czasie. Progresowany Merkury w Koziorożcu mówi raczej o tym, że twój umysł 'dojrzewa' w kierunku koziorożcowych wartości - struktury, odpowiedzialności, precyzji. Nie jest to ten sam rodzaj nacisku co tranzyt. Choć efekt w komunikacji może być zbliżony, bo Koziorożec i tak narzuca powolność Merkuremu.
A ja mam pytanko troche z innej beczki - rozmawiamy tu o tym ze aspekt blokuje albo dyscyplinuje, ale czy to nie zalezy tez od tego co mamy w reszcie karty? Bo mam koleżanke ktora ma ten kwadrat natalny i ona jest okropnie gadatliwa, mowi bez przerwy i wcale nie wyglada na zablokowana. Więc czy inne aspekty moga to przebic?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że astrologia jest znacznie bardziej skomplikowana niż myślałam. Tyle zmiennych naraz - natal, tranzyt, progresja, orb, domicyl planety, inne aspekty... Jak wy w ogóle to wszystko ogarniasz jednocześnie? Czy jest jakiś sposób, żeby się tego uczyć stopniowo, żeby nie zwariować?
Mnie też to spotkało ostatnio z tym tranzytowym Merkurym w Koziorożcu - pisałam coś do pracy i siedziałam nad tym dwa razy dłużej niż normalnie. I zamiast być z siebie zła, pomyślałam sobie że może Saturn chce żeby to było dopracowane. Wyszło potem faktycznie dobrze. Ale mam pytanie do Irgi albo Ismera - czy jest coś takiego, że niektóre znaki 'czują' ten tranzyt mocniej? Na przykład Bliźnięta i Panna, bo Merkury nimi rządzi?
No właśnie i dlatego mówię, że natal jest podstawą wszystkiego. Tranzyt przez znak to ogólna energia dla wszystkich, ale aspekt do twojego natalnego Merkurego - to już personalny przekaz. Chociaż... Ismer, mam pytanie. Czy tranzytowy Saturn do natalnego Merkurego to ten sam rodzaj doświadczenia co natalny aspekt? Bo wydaje mi się, że nie powinno być, ale nie wiem jak to dobrze wyjaśnić.
Mogę zapytać coś głupiego? Skoro Saturn jest tak wolną planetą, to jak długo ten tranzyt w ogóle trwa? Kilka tygodni brzmi długo, ale piszecie o tym jakby był bardzo intensywny. Czy przez ten czas naprawdę cały czas czujecie tę blokadę w komunikacji, czy raczej falami?
To znaczy ze jak Saturn jest retrogradem to wraca do ciebie ten aspekt? Nie wiedzialm ze planety retrogradowe wracaja do aspektow. Myslalam ze retrograd to po prostu czas kiedy wszystko idzie do tylu. Irga, mozesz wytlumaczyc jak to dziala dokladniej? Bo nie rozumiem dobrze retrogradjow.
O, to wyjaśnia dlaczego czasem jakiś temat w życiu wraca trzy razy zanim coś się naprawdę zmieni! Nigdy tego nie łączyłam z tym, jak planety się poruszają. Ale wracając do samego Merkury-Saturn - chciałam zapytać coś, co mi chodzi po głowie od początku rozmowy. Czy ten aspekt wpływa tylko na mówienie i pisanie, czy też na samo myślenie w głowie, nawet kiedy z nikim nie rozmawiamy?
Boże, ten wątek mi tyle wyjaśnia! Właśnie sprawdziłam swoją kartę i mam Merkurego w koniunkcji z Saturnem w Pannie - czyli podwójnie to czuję? Merkury jest domicylny w Pannie i jednocześnie spięty z Saturnem? Irga, Ismer, ktokolwiek - czy to w ogóle łagodzi ten aspekt czy go wzmacnia?
Szóstka i Panna to naturalne połączenie, bo szóstka to dom Panny w tradycyjnym układzie. Eleonorka, to może oznaczać, że ta dyscyplina myślenia i komunikacji przejawia się szczególnie w codziennej pracy, zdrowiu, rutynach. Czy masz poczucie, że na przykład w pracy mówisz inaczej, ostrożniej niż w życiu prywatnym?
Rozmarynka, tak!!! W pracy przed każdą rozmową z przełożonym układam sobie w głowie całe zdania. W życiu prywatnym jestem zupełnie inna, ale i tak zawsze przemyślę zanim coś ważnego powiem. Nigdy tego nie łączyłam z astrologią, myślałam że po prostu taka jestem.
No właśnie i to jest chyba klucz do całej tej dyskusji - że ludzie nie wiedzą skąd biorą się ich schematy, a astrologia to po prostu język do ich opisania. Ale mam trochę inne zdanie niż Irga jeśli chodzi o ten domicyl Merkurego. Moim zdaniem koniunkcja z Saturnem w Pannie jest jednak trudniejsza niż łagodniejsza, bo obydwie energie są bardzo wymagające i mogą się wzajemnie nakręcać. Irga, czy nie uważasz, że to może być dość ciężkie połączenie?
A ja tu siedzę i myslę ze to co Irga mówi o tym perfekcjonizmie to jest dokladnie moja siostra - ona ma jakis aspekt Merkury-Saturn, nie wiem jaki dokladnie, i ona nigdy nie wysyla zadnej wiadomosci bez przeczytania trzy razy. To jest juz taki nawyk ze ona sama sie z tego smieje. Czy taka osoba moze to jakos wylaczyc, czy to po prostu sposob w jaki dziala jej umysl?
O, to ciekawy trop. Kryska, masz rację że progresja może zmieniać odczucie aspektu natalnego - ale chyba nie usuwa go całkiem? Ismer, Irga - jak wy to rozumiecie? Czy sprogresowany Merkury wychodzący spod koniunkcji z Saturnem to naprawdę inna jakość myślenia, czy tylko trochę luźniejszy gorset?
Powiedziałabym 'luźniejszy gorset' to dobre określenie. Progresja to bardziej ewolucja wewnętrzna niż nadpisanie wzorca. Natalny aspekt zostaje w strukturze - to twoje domyślne ustawienia. Progresja może dodawać nowe zasoby albo przenosić akcent. Ale mam wrażenie, że idziemy bardzo w technikalia i może warto wrócić do sedna tematu - bo temat brzmi o tym, czy to blokada czy dyscyplina. Co wy sami czujecie, ci co mają ten aspekt?
