Chcę poruszyć temat, ktory rzadko pojawia sie w dyskusjach o wezlach, a moim zdaniem jest kluczowy dla pewnych wzorcow karmicznych. Chodzi o os trzeci-dziewąty, czyli węzeł południowy w trzecim domu i północny w dziewiątym - albo odwrotnie. W pierwszym układzie mamy kogoś, kto przez wiele życ operowal na poziomie codziennej komunikacji, plotek, informacji fragmentarycznych, wiedzy powierzchownej. Węzeł polnocny w dziewiątce pcha wtedy w stronę filozofii, syntezy, szukania sensu wyższego rzędu. Ale co mnie naprawdę zastanawia, to Chiron w pierwszym domu przy tej osi. Czy ktos z was ma taki układ albo zna kogoś kto ma? Pytam bo obserwuję pewien wzorzec u takich osob i chcę sprawdzic czy to zbieżnosc, czy coś powtarzalnego.
Mam Chirona w pierwszym domu i ta kwestia dotyka mnie osobiscie. Nie mam dokładnie osi trzeci-dziewiąty, bo moje węzly leżą na osi drugi-osmy, ale skojarzenie z Chironem w jedynce jest trafne. Od lat słyszę od rożnych osob, ze "cos im daję" samą obecnoscia, ze przy mnie zaczynają mowic rzeczy, ktorych nikomu nie powiedzieli. Sama nigdy nie wiem co z tym zrobic, bo czuję sie przy tym bardzo nieswojo. Bycie "uzdrowicielem przez obecnosc" to nie jest przyjemne, kiedy wewnątrz siebie cały czas masz przekonanie ze coś z tobą jest nie tak.
Zatrzymajcie sie chwile. Mowicie o Chironie w pierwszym domu jak o czyms oczywistym, ale ta interpretacja "leczenia przez przykład" to dla mnie spore uproszczenie. chiron w jedynce to rana tozsamosci, zgadza sie - ale czy ona automatycznie przekłada sie na uzdrawianie innych? Znam osoby z tym polozeniem, ktore sa emocjonalnie destrukcyjne dla otoczenia. więc moze to nie Chiron sam w sobie działa uzdrawiajaco, tylko cos innego w karcie decyduje o tym, czy ta energia idzie konstruktywnie czy nie?
A skąd w ogóle wiadomo ze wezly cos "pamietają" z poprzednich zyc? czytalam gdzies ze węzeł poludniowy to przeszłosc i karma ale to brzmi jak zalozenei ktore sie przyjmuje z gory bo tak piszą w ksiazkach. jakoś nie rozumiem dlaczego wlasnie wezly miałyby byc tym wskaznikiem a nie na przyklad Saturn, Saturn przynajmniej widac jako planete.
przepraszam ze wchodze z takim prostym pytaniem ale jak sprawdzic czy mam węzeł w trzecim czy dziewiatym domu? bo mam narysowany swoj horoskop ale newiem co oznaczaja te symbole przy węzłach. Wiem ze mam Chiron gdzies przy ascendencie, astrolożka mi mowiła.
Wracajac do głównego watku, bo troche odeszlismy. Pytanie Bursztynki jest ciekawe, bo wezly to faktycznie jeden z kilku mozliwych wskaznikow karmy w astrologii. Saturn pokazuje lekcje, ale bardziej w kontekscie struktury i ograniczen. Węzły sa specyficzne bo wskazuja os wzdluz ktorej toczy sie cala karta - takie bieguny magnetyczne. A os trzeci-dziewiaty to napięcie miedzy wiedza szczegolowa a syntetyczna, miedzy byciem poslancem a byciem nauczycielem. rozumie ktoś co mam na myśli?
Zagladam tu od jakiegos czasu i zastanawiam sie, czy karma komunikacji w tej osi moze dotyczyc tez kwestii religijnych albo duchowych? bo dziewiaty dom to przeciez tez wiara, kościół, dogmaty. czy ktos widzial interpretacje gdzie węzeł północny w dziewiatce wiazal sie z nawroceniem albo odejsciem od jakiejs wiary? mnie to bardziej zastanawia niz ten aspekt filozoficzny.
Czytam i mam pytanie. Mówisz o wzorcu polegania na "tym co wszyscy mówia". ale czy to nie jest cos co poprostu robi wiekszosc ludzi przez wiekszosc zycia? jak odroznic normalną socjalizacje od karmicznego wzorca ktory trzeba przepracowac? bo jesli kazdy kto powtarza opinie z rodziny lub srodowiska ma wezel poludniowy w trojce to chyba wszyscy mamy to samo i caly ten opis nic nie wyroznia.
Interesuje mnie jeden aspekt który jeszcze nie pojawił się w tej rozmowie. Przy osi trzeci-dziewiąty pojawia się często problem z prawdą. Trójka to informacja, dziewiątka to prawda wyższego rzędu. Jeśli węzeł południowy siedzi w trójce, ktoś może mieć karmę związaną z manipulowaniem informacją - niekoniecznie ze złej woli, ale z nawyku budowania narracji pod cel. A Chiron w jedynce przy tym może oznaczać, że ta rana wychodzi przez ciało, przez sposób prezentowania siebie. Ktoś taki może mieć tendencje do autoprezentacji niezgodnej z tym, kim naprawdę jest. Nie kłamstwo, ale pewna "maska komunikacyjna".
Czytam to i mysle o znajomej, ktora ma coś podobnego w karcie. Ona faktycznie opowiada roznym ludziom rozne wersje tej samej historii. nie ze kłamie, ale jakby dostosowywała do rozmówcy za kazdym razem. Czy to moze byc własnie ten wzorzec z trojki? 🙂
Cohen to dobrze uchwycił. Chcę jednak wrócić do pytania Bursztynki, bo wydaje mi się że zostało trochę z boku. Pytała po co węzły skoro jest Saturn. Saturn pokazuje miejsce oporu i lekcji w tym życiu. Węzły pokazują oś, ktora jest jakby wektorem całego rozwoju - niezależnie od tego czy akceptujesz reinkarnację czy nie. Nawet jesli nie wierzysz w poprzednie zycia, węzeł poludniowy opisuje cos co przychodzi za łatwo, gdzie jest tendencja do wpadania w stary wzorzec. A węzeł polnocny to kierunek wzrostu, ktory wymaga wysiłku.
hej, mam pytanie moze troche z boku. skoro mowicie o wezlach to jak to jest z tranzytem wezlow przez te domy? bo slyszalem ze jak wezly przechodzą przez os trzeci-dziewiaty to mogą sie dziac duze zmiany w komunikacji albo pogladach. mam teraz jakis wezel w trzecim bo moja karta to pokazuje i ostatnio mialem kilka rozmow ktore mnie dosc mocno ruszyly w kwestii tego w co wierze
dobra ale wracam do swojego pytania bo dalej nie jestem przekonana. Errata mowila o osi jako o czyms głęboko zakorzenionym, Cohen o karmie informacyjnej, ale ja nadal nie rozumiem jednej rzeczy: skad wiadomo ze to jest karma a nie po prostu charakter? znaczy, jesli ktos ma węzeł poludniowy w trzecim i jest gaduła to jest to karma czy temperament? i jak w ogóle to odroznic, bo dla mnie ta granica jest zupełnie rozmyta.
To jest właśnie pytanie ktore powinno pasc znacznie wczesniej w tej rozmowie. Bo rozroznienie miedzy charakterem a wzorcem karmicznym jest w astrologii bardzo plynne i wlasciwie zalezy od systemu ktory przyjmujemy. Errata, jak ty to rozrozniasz w praktyce kiedy czytasz kartę? bo jesli nie ma tu twardego kryterium to cala ta interpretacja wisi troche w powietrzu.
A czy nie sądzisz, że właśnie Chiron w pierwszym domu mógłby być tym sygnałem, który to uwidacznia? Wracam myślami do pierwotnego pytania wątku. Jeśli ktoś ma węzły na tej osi i do tego Chirona w jedynce, to rana tożsamości może być dokładnie tym, co ujawnia ten przymus. Osoba nie wie, kim jest bez cudzych słów. I paradoksalnie, przez swoją widoczną trudność z tym, uruchamia w innych podobne refleksje. To byłby ten mechanizm "leczenia przez przykład", o którym była mowa wcześniej.
Cohen, a jak to dziala w praktyce? znaczy, czy ta osoba zdaje sobie sprawe z tego ze kogos "leczy"? bo to brzmi jakby to był proces zupelnie nieswiadomy. czy ona sama musi cos robic czy wystarczy ze jest i zyje swoją trudnoscia? bo jesli to drugie to troche dziwnie to brzmi, jakby trudnosc sama w sobie miala wartosc bez zadnej pracy nad soba.
Własnie to mnie zastanawiało przez całą tę rozmowę. Ta moja znajoma o której wspominałam chyba nie ma pojecia ze działa na innych w jakiś szczegolny sposob. ona po prostu jest. Ale rozmawiajac z nia człowiek zaczyna sie zastanawiac nad własną spojnoscia - moze nie od razu, ale jakos to zostaje. Może o to właśnie chodzi w tym całym mechanizmie.
