Dorzuce że detriment jest jedną z godności astrologicznych i to tradycyjne podejscie. Czesc wspołczesnych astrologów odchodzi od oceniania pozycji jako lepszych i gorszych, bo kazda ma swój potencjał. Ale klasycznie - tak, Wenus w Skorpionie i Wenus w Baranku to detrimenty Wenus. Nie znaczy to że czlowiek jest z góry skazany na problemy w miłości, bo karta to nie jest wyrok.
A można zapytać coś zupełnie podstawowego - jeśli ktoś ma Wenus w Skorpionie to czy to oznacza że zawsze będzie miał problemy w związkach? Pytam bo moja koleżanka o której mówiłam wcześniej jest taką spokojną osoba, w długim stabilnym związku, i ciezko mi sobie wyobrazić zeby to co tu opisujecie do niej pasowalo.
Ale czy to nie jest tak, że my tutaj trochę idealizujemy tę "potrzebę głębi"? Mam wrażenie że to brzmi romantycznie, a w praktyce może oznaczać że ktoś po prostu nie toleruje normalnych granic w związku. Nie każdy partner chce być znany na wylot i to chyba jest okej?
No właśnie i wracając do tego znajomego o którym pisalam - jego partnerka chybba właśnie jest tym kimś kto tej głębi nie chce w takim stopniu. Ona lubi mieć swoje przestrzenie, swoje sekrety, nie jako że coś ukrywa, tylko po prostu potrzebuje prywatnosci. I to jest między nimi ciągłe napięcie. Czy w astrologii da się jakoś sprawdzić czy para jest kompatybilna pod tym katem?
Ojoj chce wrócić do tego co Selenka pisała - że jedna pozycja to nie wyrok. Bo ja od jakiegoś czasu się zastanawiam czy moja własna Wenus może być w Skorpionie i się trochę boję sprawdzić. Czy to glupie?
A gzie można sprawdzic gdzie sie ma Wenus? Czy wystarcy sama data urodzenia czy potrzeba tez godzinę? Pytam bo nie znam doładnie swojej godziny urodzenia, tylko mniej więcej
Przepraszam że wracam do swojego wcześniejszego watpienia ale mam pytanie do Judytka_68 - piszesz że intencja i efekt to co innego. ale na tym forum w zasadzie cala rozmowa skupia sie na "on czuje glebiej, kocha mocniej jest bardziej oddany". czy nie ma tu pewnej tendencji żeby te zachowania ktore ja opisałem jako problematyczne interpretowac jako dowod miłśoci wlasnie dlatego że sie je przez astrologię wyjasnia?
Kazik i Judytka dotykają czegoś co dla mnie jest centralnym problemem tej dyskusji. Miłość głęboka i obsesyjna - te dwa słowa są w tytule tego wątku postawione obok siebie jak synonimy. A to nie są synonimy. Głębokość może iść bez obsesji. Obsesja prawie zawsze niszczy.
Chcę zapytać o coś innego - przez cały ten wątek mówimy prawie wyłącznie o kobietach które mają doświadczenia z mężczyznami o Wenus w Skorpionie, albo same mają tę pozycję. Czy ta intensywność działa tak samo u mężczyzn? Czy to jest jakoś inaczej wyrażane?
Na to co Szafirowa pyta odpowiem z własnego podworka bo sam mam Wenus w Skorpionie i jestem mezczyzna. U mnie to nie wygląda jak obsesja na zewnątrz - przynajmniej mam taką nadzieję. ale wewnętrznie to jest dokładnie ta niemoznosc bycia powierzchownym w relacji. Jeśli coś zaczyna być płytkie to ja po prostu się emocjonalnie wyłączam. Nie wiem czy to zdrowe czy nie, ale tak to działa.
I może właśnie w tym tkwi odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku. Nie "czy potrafią odejść" - bo potrafią, Wizjoner właśnie to pokazuje - ale "co zostaje po odejściu" i jak długo. Bo jeśli ktoś wychodzi z pokoju, ale część jego energii emocjonalnej zostaje tam na lata, to czy naprawdę odszedł? Nie mówię że to patologia - mówię że to specyfika tej pozycji. I to jest coś czego nie widać z zewnątrz.
Odpowiem na pytanie Selenki bo to mnie dotyczy bezposrednio. u mnie zmiana przyszla nie z nazwania ale z zrozumienia mechanizmu. Kiedy zobaczylem że ta niemożność puscenia wynika z tego że inwestuje w relacje tak głęboko że czesc mnie doslownie tam zostaje zacząłem świadomiej decydować kiedy i komu daję tę głębię. Wcześniej dawalem ją wszystkim. i to bylo kosztowne
No proszę, wczytuję się w tę rozmowę i myślę że Wizjoner dotknął czegos co wykracza poza astrologię. To jest kwestia zarządzania własną energią emocjonalną - i to dotyczy wszystkich, nie tylko Skorpionów. Ale czy ta pozycja Wenus sprawia że ta lekcja jest szczególnie trudna albo szczególnie nagląca? Mam wrażenie że tak, bo stawki są wyzsze przy każdym angażowaniu się.
Odpowiem na to z własnego doświadczenia bo byłam po obu stronach. Sama mam Wenus w Skorpionie i byłam też z kimś kto ją ma. To co widać z zewnątrz to przede wszystkim intensywność uwagi - kiedy ktoś z tą pozycją jest w tobie zainteresowany to naprawdę to czujesz. Ale nie od razu wiesz czy to jest głębokość czy obsesja. Przynajmniej ja nie wiedziałam.
Czytam ten watek od samego początku i nie mogłam się powstrzymać żeby nie napisać. Mam Wenus w Skorpionie i rozpoznaję prawie każde słowo które tu padło. Ale chciałam zapytać - czy ktoś miał taki przypadek że ta intensywność była odwzajemniona i relacja była zdrowa? Bo mam wrażenie że opisujemy same dramatyczne wersje tej pozycji. 😉
Przepraszam że sie wtrącam ale zapytam głupie pytanie - czy Wenus w Skorpionie w 12 domu to jest ta najgorsza wersja? Boo troche tak to brzmi z tego co pisze Modest76. Czy to znaczy że taka osoba skazana jest na ukkryte lub niemożliwe relacje?
Chciałam tylko dodać że ta rozmowa jest niesamowita. Sama mam Wenus w Rybach i czuję że rozumiem część z tego co tu opisujecie bo ta głębia emocjonalna jest mi znajoma, tylko może wyrażona łagodniej. Ale to pytanie Heli - o zdrowe wersje tej pozycji - siedzi mi w głowie. Chyba za malo mówimy o tym kiedy ta intensywność jest darem a za dużo o tym kiedy rani. 🙂
