Czy to znaczy, że Wenus w Raku może być przez to często niezrozumiana przez partnera? Bo jeśli ktoś daje sygnały subtelnie, a partner nie jest na to wyczulony, to ta osoba może czuć się niewidziana, tak?
To co piszesz, Nekromanto, bardzo mi się zgadza z moim doświadczeniem. Mam wrażenie że mój partner czuje moje potrzeby tylko wtedy gdy eksplodują - bo dopoki wszystko tleje po cichu, on po prostu nie reaguje. Czy to jest coś do przepracowania w sobie czy raczej kwestia doboru partnera?
Dobra masz rację że rozmowa troche zsunęła się w stronę terapii ale myślę że to naturalne przy takim temacie. Wenus w Raku jest po prostu bardzo o emocjach i trudno to oddzielic. Ale wróćmy do pytania Umbry - bo ono jest też astrologicznie ciekawe nekromanto czy widzisz w wykresach jais wskaźnik, który by mówił, czy ta osoba jest w stanie wyrazić potrzeby wprost, czy to zawsze bedzie te subtelne sygnaly?
to jest właśnie to, co mnie zawsze zastanawia w Raku - ta granica między intuicyjnym wyczuwaniem a zakładaniem, że inni też to wyczuwają. Czy ty uważasz, że Wenus w Raku ma tendencję do projekcji? Bo mam wrażenie, że oczekuje od partnera tej samej wrażliwości, którą sama posiada.
To co Michasia napisała jest bardzo trafne i myślę że to jest clou całego wątku. Wenus w Raku nie tylko wyraża miłość przez opiekę - ona też jej oczekuje w tej samej formie. I tu zaczyna się problem, bo jak partner okazuje uczucia przez słowa albo fizyczność, ale nie przez troskę i bezpieczeństwo, to Wenus w Raku może tego w ogóle nie "zliczyć" jako miłości. Słyszałam to od kilku osób z tą konfiguracją i za każdym razem to samo.
Umbra, to brzmi jak ta koncepcja języków miłości, tylko tutaj wyrażona przez astrologie. Ciekawe, czy ktoś to łączy systemowo? Tzn. czy można przypisać Wenus w Raku konkretny język miłości w tym sensie, jaki Gary Chapman opisał? Bo jakby tak, to byłby dobry klucz do tłumaczenia tego partnerom.
Właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam wcześniej o poziomy rozmuienia astrologii. ta rozmowa idealnie to pokazuje - mozesz czytac Wenus w Raku jako opis temperamentu i dostac coś uzytecznego bez zadnych twierdzen o planetach "powodujących" cokolwiek. Czy wy uwazacie że ta interpretacyjna swoboda to sila tego systemu, czy raczej slabosc? 🙁
Etheria, to pytanie jest zasadnicze i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Moim zdaniem astrologia jest mocna właśnie tam, gdzie psychologia jest słaba - w opisie rytmu, czasu, napięcia między tendencjami. Ale ta swoboda interpretacyjna sprawia, że każda interpretacja jest "prawdziwa", co dla kogoś z zewnątrz wygląda jak pułapka potwierdzenia. Sam staram się trzymać twardych reguł - aspekty, domy, władcy - bo inaczej to robi się wróżbiarstwo, a nie astrologia.
a jaką ty widzisz praktyczną różnicę między astrologią a wróżbiarstwem? Bo z zewnątrz, przepraszam za szczerość, dla kogoś takiego jak ja to brzmi podobnie. Chodzi mi o to, gdzie jest ta granica, którą ty sam wyznaczasz?
Ale czy sama interpretacja wykresu nie jest już intuicyjna? Bo nawet jak masz te obliczenia, to co z nimi zrobisz zależy od tego, jak czytasz symbole. Nie ma chyba jednej jedynej słusznej interpretacji Wenus w Raku dla każdego człowieka?
Wracając do Umbry i jej pytania - czy to, co opisuje, nie jest też kwestią tego, który dom rządzi Wenus w jej wykrecie? Umbra, wiesz może w jakim domu stoi twoja Wenus? Bo to by dużo powiedziało o tym, w jakiej sferze ta dynamika się wyraża najsilniej.
To niesamowite, jak ta rozmowa idzie coraz głębiej. Ale mam pytanie do Tygrysicy i Nekromanty - czy przy Wenus w Raku w czwartym domu jest ryzyko że ta osoab szuka w partnerze rodzica, a nie równorzędnego partnera? Bo to co opisuje Umbra - czekanie aż partner wyczje potrzeby oczekiwanie opieki bez słów - to brzmi troche jak dynamika dziecko-rodzic. 😉
No i prosze słuchając tej dyskusji mam pytaie bardziej ogolne - czy Wenus w Raku u mezczyzny działa tak samo jak u kobiety? Albo inaczej: czy plec modyfikuje interpretację tej konfiguracji, czy astrologia traktuje to jednakowo?
To zestawienie Wenus w Raku z językami miłości Chapmana które Drozdzia.pl rzucila wcześniej, wróciło do mnie. Jeśli miałabym to przyporządkować bez żadnych pretensji do naukowosci - powiedziałabym: czas i obecnosc. Nie "czas jakosciowy" w rozumieniu planowania aktywnosci ale doslowne bycie obok bez agendy czy ktos z Wenus w Raku rozpoznaje się w tym, że sama obecnosc partnear ładuje cię bardziej niz cokolwiek co ten partner robi?
Tak, dosłownie tak. Jak partner po prostu siedzi w tym samym pokoju nawet zajęty czymś swoim, czuję się bezpieczna. jak wychodzi - nie muszę nawet wiedzieć kiedy wroci, ale sama pustka przestrzeni robi coś dziwnego. Nie wiem czy to Wenus w Raku, czy po postu ja, ale to co Modrzewka napisała bardzo mi pasuje.
Ale czy to nie jest trochę wyidealizowane? Znaczy, Nekromanta, pytasz co się dzieje kiedy grunt jest stabilny - ale dla Wenus w Raku "stabilny grunt" to może byc niemożliwy do osiągnięcia ideał bo ta pozyjca zawsze czuje że cos może się zmienic. Czy nie ma tu jakiegoś wbudowanego niepokoju, ktory jest po prostu czescia tej energii?
Właśnie, i tu wchodzi pytanie, które mnie od jakiegoś czasu chodzi po głowie - czy Wenus w Raku z silnym Saturnem w wykrecie daje kogoś, kto to gniazdowanie potrafi ustrukturyzować i nie wpada w kontrolę? Czy Saturn tutaj pomaga, czy raczej powoduje, że ta opiekuńczość staje się jeszcze bardziej sztywna?
To mi przypomniało jedno pytanie, które mam od początku tej rozmowy. Cały czas mówimy o tym jak Wenus w Raku kocha. Ale czy ktoś próbował opisać jak ta pozycja wpływa na to, kogo taka osoba przyciąga? Bo może jest tak, że Wenus w Raku przyciąga kogoś, kto dokładnie nie umie dawać tej obecności, o której Modrzewka mówiła?
Ech ta koncepcja "przyciagamy to czego nie mamy" jest psychologiczna, nie astrologiczna - i nie jest nawet bezsporna w psychologii. W astrologii patrzy się na to inaczej: Venus opisuje co czujemy jako piękne i pożądane ale to co faktycznie przyciągamy do zycia zależy tez od Marsa od wladcy Descendentu i od siódmego domu. Sammo Wneus w Raku nie wystarczy zeby powiedziec kogo dana osoba przyciąga
Ciekawa ta tendencja do Koziorożców i Bykow. Ale to są znaki ziemskie ktore emocjonalnie bywają dość... powsciagliwe. Czy to nie jest ta sama pulapka o której Wahadelka mówiła - że Wenus w Raku szuka stabilnosci, ale dostaje emocjonalną niedostępność tylko w spokojnym opakowaniu?
Obserwuję tę rozmowę i mam jedno bardzo konkretne pytanie. Moja partnerka ma Wenus w Raku - przynajmniej tak powiedziała, bo sprawdziłem datę jej urodzenia na jakimś kalkulatorze. I ona rzeczywiście jest bardzo opiekuńcza, gotuje jak ja wracam późno, pyta czy wszystko dobrze. Ale jak ja próbuję być opiekuńczy na swój sposób, na przykład planuję wyjazdy, organizuję coś - ona nie odbiera tego tak samo. Czy to jest właśnie to, o czym tu mówicie?
To co Daniello opisuje to chyba najlepszy przykład praktyczny w całym watku. i mam do niego pytanie - czy ona kiedykolwiek wprost mówiła czego potrzebuje, czy raczej to odczytujesz z tych sygnałów? Bo Wenus w Raku podobno rzadko prosi wprost raczej liczy że zostanie odczytana. Czy tak to u was wygląda?
Ale to trochę trudne w praktyce nie? Znaczy, skad wiadomo kiedy to jest ten moment na siedzenie obok a kiedy ona naprawdę potrzebuje zeby zapytać i porozmawiać konkretnie? Wenus w Raku chyba nie zawsze chce tylko obecności, czasem musi chcieć też usłyszeć słowa.
nie mam pojęcia co to jest Księżyc w tym sensie. Wiem tylko że urodziła się w marcu. Nie wiem jak to sprawdzić bez dokładnej godziny, bo chyba tego potrzeba? 🙂
Czytam całą tę rozmowę o tym, jak Wenus w Raku "mówi" przez obecnosc i milczenie i mam pytanie z innej strony. Czy ta pozycja Wenus cokolwiek mówi o tym, jak taka osoba radzi sobie kiedy bliskość jest niemozliwa - na przyklad w związku na odleglosc? Czy to w ogóle dziala?
Mogę się odezwać bo to moja sytuacja od kilku miesięcy. Związek na odległość, Wenus w Raku, i tak jak Tygrysica53 mówi - te rytuały naprawde działają. mamy ustalony czas rozmowy każdego wieczoru i bez tego byłabym zgubiona emocjonalnie. Ale mam pytanie do Nekromanty albo Tygrysicy: czy to jest zdrowe, czy to jest właśnie ta pułapka uzależnienia od rytmu, o ktorej wcześniej była mowa?
to znowu to trudne pytanie. Powiem szczerze: oba. Są dni kiedy naprawdę rozmawiamy i jest treść. Ale są też dni kiedy po prostu potrzebuję wiedzieć, że jest, że jest tam, że nie zniknął. I to trochę mnie niepokoi, bo sama widzę że w te dni dzwonie bardziej ze strachu niż z checi rozmowy.
