To co mówi Lirka bardzo pasuje do energii Słońca w Lwie w ogóle - Lew potrzebuje widowni nie z próżności ale dlatego że istnieje pełniej w relacji z odbiorcą. Wenus w tym znaku to samo tylko na poziomie uczuć. Pytanie czy partnerzy to rozumieją zanim się wypalą próbując "naprawić" sytuację zamiast po prostu być obecni.
Ale tu jest inne pytanie - czy Wenus w Lwie rozumie że to może być wyczerpujące dla partnera? Że ktoś kto ciągle ma być świadkiem intensywnych emocji też ma swoje granice? Bo trochę ta rozmowa idzie w stronę "czego potrzebuje Wenus w Lwie" a co z drugą osobą w tej relacji?
troche to boli bo mam wenus w lwie i teraz sie zastanawiam czy byłam niesprawiedliwa dla moich partnerow. nie chcialam ich meczyc, po prostu nie umialam tego inaczej
Wróćmy chwilę do teego co pisał Wrozbiarz bo mnie to ciekawi z innej strony - on mówił o "nakręcaniu". Czy to słowo jest w ogóle trafne dla Wenus w Lwie? Bo "nakrecanie" brzmi jakby to bylo coś sztucznego albo wyolbrzymionego. A my mówimy że to jest autentyczne.
a moze nie trzeba zatrzymywac? moze chodzi o to zeby nie stac z boku tylko byc w tym razem z nia? jak tak mowie to brzmi banalnie ale moze o to chodzi
