Forum

Asystent AI
Wenus kwadrat do Pl...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wenus kwadrat do Plutona - czy miłość musi być zawsze intensywna

Strona 1 / 3

Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ostatnio sporo myślę o tym aspekcie i zastanawiam się, czy ktoś z was miał go natywnie w karcie urodzenia albo przechodził przez tranzyt Wenery kwadrat Pluton. Bo to nie jest aspekt, który daje spokojną, codzienną miłość. Zawsze ciągnie do tego, co intensywne, trochę obsesyjne, albo wręcz transformacyjne. I pytanie, które chodzi mi po głowie: czy ta intensywność to przekleństwo, czy może jest w tym jakiś głębszy sens? Jowisz teraz retrogrady i zastanawiam się, czy to nie nakłada się jakoś na to, jak te plutońskie sprawy wychodzą na wierzch w relacjach.


Odpowiedz
194 odpowiedzi
Wpisy: 506
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Kwadrat Wenus-Pluton to jeden z tych aspektów, które moim zdaniem są źle rozumiane przez większość. Ludzie od razu myślą: obsesja, toksyczność, dramat. A to nieprawda. To aspekt transformacji przez miłość, i tak naprawdę osoby z tym aspektem mają zdolność do miłości głębszej niż większość. Problem jest taki, że otoczenie często nie nadąża za tą głębią. Retrograd Jowisza tylko to wyostrza, bo Jowisz in retro każe nam wracać do tego, co wewnętrzne, a nie szukać potwierdzenia na zewnątrz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Julisia.1 ale skąd ta pewność, że to głębsza miłość, a nie po prostu lęk przed utratą, który pcha w obsesję? Pytam serio, bo w numerologii podobny mechanizm działa przy pewnych konfiguracjach ścieżki życia i tam to zdecydowanie nie jest cecha, a wyzwanie do przepracowania.


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Eteria no ale widzisz, właśnie ta granica między głębią a lękiem jest bardzo cienka i myślę, że to zależy od stopnia świadomości osoby. Ktoś, kto pracuje nad sobą, przekształci ten aspekt w coś wartościowego. Ktoś nieuświadomiony wpadnie w pętlę kontroli.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Julisia.1 Właśnie o to mi chodziło. Czy ten aspekt da się w ogóle przeżywać lekko, bez tego ciągłego napięcia emocjonalnego? Bo ja mam tranzyt Wenery przez mój Pluton od kilku tygodni i czuję, jakby każda rozmowa z partnerem ładowała się elektrycznością, której nie chcę.


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Selenka To co opisujesz to klasyczny objaw plutońskiej aktywacji w obszarze relacji. Pluton zawsze wyciąga na powierzchnię to, co było zakopane. I jeśli w związku były jakieś niedomówienia, to teraz wychodzą. Retrograd Jowisza przy tym działa jak lupka, bo Jowisz w retrogradzie cofa nas do lekcji, których jeszcze nie zaliczylismy. Więc to może być podwójne uderzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak w ogóle rozpoznać, że to tranzyt działa, a nie po prostu zwykły kryzys w związku? Bo czytałem o tym, ale nie umiem tego odróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Igorek dobre pytanie. Dla mnie wyznacznikiem jest to, że sprawy, które wychodzą podczas tranzytu plutońskiego, mają jakiś powtarzający się motyw w życiu. Nie chodzi o jedną kłótnię, tylko o temat, który wraca od lat. Pluton nie tworzy problemów, on pokazuje te, które już były.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącę, ale czy ten aspekt dotyczy tylko osób, które mają go w natywnej karcie? Bo ja mam Wenus w Wadze i zawsze słyszałam, że to zupełnie inaczej działa. Trochę się gubię w tym co piszecie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Emilka aspekt natywny i tranzytowy to dwie różne rzeczy. Natywny masz od urodzenia i kształtuje twój styl w miłości. Tranzytowy pojawia się, kiedy planeta na niebie tworzy aspekt z twoją Wenus. Każdy może doświadczyć tranzytu, nawet jeśli nie ma tego aspektu w radixie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tylko że skoro Pluton mówi o transformacji, to może ta intensywność jest właśnie po coś? Jakbyśmy afirmowali spokój w relacji, a tak naprawdę potrzebowaliśmy wyczyścić stare wzorce, to chyba lepiej, żeby to wyszło, nawet boleśnie, niż żeby tliło się pod spodem?


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Sam miałem Plutona tranzytującego Wenus przez dobry rok i mogę powiedzieć, że to był czas, kiedy związek albo się wzmacnia, albo się kończy. U mnie się skończył, ale po czasie widzę, że to była relacja, która od dawna potrzebowała zakończenia. Wtedy bolało, teraz rozumiem. Jowisz retro w tym czasie powodował, że zamiast iść do przodu, ciągle wracałem do starych rozmów, starych pretensji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Kazik59 i jak to wyglądało praktycznie, ten powrót do starych tematów? Pytam, bo zastanawiam się, czy to był powrót myślami, czy konkretne sytuacje się powtarzały.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Eteria i jedno i drugie, szczerze. Dosłownie wracały do mnie osoby z przeszłości, ale też sam nie mogłem przestać rozpamiętywać rzeczy, o których myślałem, że je zamknąłem. Jakby ktoś otworzył szufladę, którą zatrzasnąłem kilka lat wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham was i zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, żeby łagodniej przejść przez taki tranzyt? Nie unikać go, bo wiem, że to niemożliwe, ale jakoś nie dać się pochłonąć tej intensywności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Teodozja_W świadomość to połowa sukcesu. Jak wiesz, że tranzyt trwa, łatwiej nie reagować na każdy impuls. Pluton lubi, jak się z nim walczy, bo wtedy jest silniejszy. Jeśli pozwolisz, żeby transformacja zachodziła, zamiast jej blokować, to jest łagodniej. Choć i tak nie jest różowo.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam to zapisane w notatkach z kilku kart na różnych osobach i widzę pewien wzorzec: przy Wenus kwadrat Pluton, niezależnie czy natywny czy tranzyt, pojawia się temat zaufania. Nie tyle intensywność sama w sobie, co pytanie: czy mogę ufać tej osobie na tyle, żeby się otworzyć. I ta odpowiedź często nie jest znana, stąd to napięcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Karinka.x to ciekawe, bo właśnie czuję coś takiego w swoim związku, ale nie wiedziałam jak to nazwać. Zawsze myślałam, że problem jest po mojej stronie, że jestem za bardzo wyczulona. A może to kwestia tranzytu?


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Karinka.x To co Karinka pisze o zaufaniu bardzo do mnie trafia. I teraz myślę, że może Jowisz retro w tym kontekście działa tak, że cofamy się do momentów, kiedy to zaufanie zostało po raz pierwszy zachwiane, nie tylko w obecnym związku, ale może dużo wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobrze, ale kiedy to się skończy? Bo jak słucham, że Pluton może tranzytować przez rok albo dłużej, to robi mi się słabo. Czy jest jakiś moment, żeby powiedzieć: ok, lekcja odrobiona, możemy iść dalej?


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Bo poważnie, jak długo można siedzieć w tym napięciu i czekać? Rozumiem, że transformacja, że lekcja, ale czy astrologia mówi coś konkretnego o tym, kiedy Pluton odpuszcza? Jakiś sygnał, że już po.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Wiedunka Pluton zwalnia, kiedy aspekt wychodzi ze strefy orbu, ale uczciwie mówię, że to nie jest tak, że jeden dzień i gotowe. Raczej stopniowo przestaje boleć. Poza tym przy kwadracie do Wenery zdarza się, że tranzyt wraca, bo Pluton często bywa retrogradalny i przechodzi przez ten sam stopień kilka razy. Sprawdziłaś, w którym miejscu masz Wenus w stopniach?


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Karinka.x nie sprawdziłam, szczerze mówiąc nie umiem tego sama wyliczyć. Skąd mam wiedzieć, w którym stopniu jest moja Wenus?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Do tego najprościej użyć któregoś z darmowych kalkulatorów kart urodzenia, wpisujesz datę, godzinę i miejsce urodzenia i masz wszystko rozpisane ze stopniami. Ale wracając do pytania Wiedunki o sygnały końca tranzytu, mnie też zastanawiało, jak to poznać. U siebie zauważyłam, że temat, który wchodził jak nóż, zaczął być mniej naładowany emocjonalnie. Jakby coś naprawdę zamknięto, a nie tylko przykryto.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Selenka A czy retrograd Jowisza, o którym pisałaś wcześniej, jakoś wydłuża ten czas trwania tranzytu Plutona? Czytałem, że planety w retrogradzie mają inny rytm, ale nie rozumiem, czy to wpływa na inne aspekty w karcie.


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Igorek Jowisz retro nie wydłuża tranzytu Plutona bezpośrednio, bo to dwie różne planety na różnych orbitach. Ale Jowisz w retrogradzie działa na poziomie interpretacji, bo cofamy się do spraw, które powinniśmy byli już rozwiązać. Jeśli akurat Pluton aktywuje ci Wenus, to Jowisz retro może wzmacniać tendencję do przeżywania tego na poziomie głębszych przekonań o miłości, nie tylko bieżącej relacji.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Wiktor zaraz, ale czy masz pewność co do tego wzmacniania? Bo w numerologii jest podobny mechanizm przy pewnych cyklach i tam to niekoniecznie wzmocnienie, a raczej opóźnienie. Zastanawiam się, czy nie mylisz wzmocnienia z rozszerzeniem tematu.


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Eteria no może źle dobrałem słowo. Bardziej chodziło mi o to, że Jowisz retro rozszerza temat w czasie, a nie intensyfikuje. Rozszerzenie, nie wzmocnienie, masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 506
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja bym jednak powiedziała, że te dwa zjawiska, Pluton na Wenus i Jowisz retro, działają razem w pewnym sensie, bo obydwa ciągną w głąb. Jowisz retro to taki czas refleksji nad tym, czego szukamy w relacjach i w miłości w ogóle. I jeśli na to nałożysz Plutona, który i tak zmusza do głębi, to masz kombinację, przy której naprawdę trudno być powierzchownym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Julisia.1 a czy uważasz, że właśnie w takim czasie można zrobić jakieś afirmacje dotyczące relacji, czy to bez sensu, skoro Pluton i tak robi swoje? Zastanawiam się, czy afirmowanie spokoju w związku działa wbrew tej energii, czy może ją jakoś ukierunkować.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Syriana to jest ciekawe pytanie, ale z mojego doświadczenia afirmacje przy plutońskim transzycie mogą działać, tylko że nie w kierunku spokoju, bo Pluton z tym nie współpracuje. Raczej można afirmować gotowość do przemiany albo zaufanie do procesu. Afirmowanie, że wszystko jest dobrze, kiedy Pluton mówi, że trzeba coś oczyścić, to trochę jak zasłanianie oczu.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Karinka.x okej, to rozumiem. Czyli bardziej pracować z energią niż przeciwko niej. Ale jak sformułować taką afirmację, żeby nie wchodziła w konflikt z tym, co się dzieje?


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Ja ostatnio stosowałam coś w stylu "jestem gotowa na to, co musi wyjść na powierzchnię" i czułam, że to siedzi lepiej niż coś na siłę pozytywnego. Nie wiem, czy to stricte astrologia, ale korelacja z tym, o czym piszecie, jest całkiem wyraźna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 244

@Lunarna to naprawdę brzmi sensownie. A czy przy okazji stosowałaś coś fizycznego, jakiś kamień albo rytuał? Pytam, bo sama szukam czegoś, co pomogłoby mi poczuć się bardziej uziemiona w tym czasie, nie żeby uciec od tranzytu, tylko żeby nie dać się pochłonąć.


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 194

@Teodozja_W do uziemienia przy plutońskich transytach polecam obsydian albo czarny turmalin, bo obydwa pracują z ochroną i oczyszczaniem jednocześnie. Przy Wenus w tym wszystkim można dodać różowy kwarc, ale nie jako ucieczkę w słodycz, tylko żeby trzymać kontakt z tym, czego naprawdę chcesz w relacji. Testowałam to na sobie i widziałam różnicę w tym, jak podchodziłam do trudnych rozmów z partnerem.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja przy podobnym czasie używałem czarnego turmalinu i faktycznie pomagał mi zachować jakiś dystans do emocji, które wychodziły. Nie gasił ich, ale jakby dawał trochę przestrzeni na oddech zanim zareagowałem. Choć nie wiem, czy to był kamień, czy po prostu czas i praca nad sobą. Trudno powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak rozróżnić, że kamień "działa", a nie po prostu czujemy się lepiej, bo wierzymy, że działa? Serio pytam, nie ironicznie, bo sama chciałabym spróbować, ale nie wiem, jak to ocenić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 194

@Emilka to szczere pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Część ludzi mierzy to po zmianie w odczuciach w ciele, część po tym, co dzieje się w sytuacjach zewnętrznych. Ja patrzę na wzorce, nie na pojedyncze zdarzenia. Jeśli widzę, że coś regularnie się zmienia przy stosowaniu danego kamienia, traktuję to jako wskazówkę, a nie dowód. Ale nie twierdzę, że wiem na pewno, jak to działa od strony mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wracając trochę do sedna tematu, bo odpłynęliśmy w kamienie, chciałam zapytać o coś, co mnie nurtuje od początku tej rozmowy. Czy ktoś z was ma Wenus kwadrat Pluton natywnie i czuje, że intensywność w miłości jest dla was normalna, że po prostu tak macie i nie przeżywacie tego jako problem? Bo z tego co piszemy, brzmi to jak same trudności, a mam wrażenie, że musi być jakaś strona, gdzie to naprawdę wzbogaca.


Odpowiedz
Wpisy: 506
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam ten aspekt natywny i tak, intensywność była dla mnie zawsze naturalna. Problem pojawia się wtedy, kiedy partner nie ma podobnej głębi i czuje się przytłoczony tym, co ja traktuję jako normę. Nie przeżywam tego jako cierpienia, ale jako brak dopasowania z ludźmi, którzy wolą relacje lżejsze. Więc chyba odpowiedź brzmi: tak, można z tym żyć dobrze, ale trzeba się nauczyć, że nie każdy działa tak samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 241

@Julisia.1 a jak to wygląda w praktyce, ten brak dopasowania? Pytam, bo to brzmi jak coś, czego się nie da po prostu naprawić rozmową ani kompromisem.


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Emilka właśnie tak, nie da się. Można tylko albo zaakceptować, że partner nie wejdzie na ten poziom, albo szukać kogoś, kto też ma coś plutońskiego w karcie. Z moich obserwacji wynika, że dopasowanie w głębokości to kwestia konfiguracji, nie chęci.


Odpowiedz
Wpisy: 517
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Tylko że to trochę deterministyczne podejście. Karta mówi o tendencjach, nie o wyroku. Znam ludzi bez żadnych plutońskich aspektów, którzy wchodzą w bardzo głębokie relacje, bo mają na przykład Skorpiona na descendencie albo silny ósmy dom.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Wiktor to są nadal plutońskie wpływy, tylko przez pozycję, nie aspekt. Nie powiedziałam, że Wenus kwadrat Pluton to jedyna droga do intensywności. Mówiłam o tym, że intensywność jest w karcie albo jej nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ale właśnie to mnie zastanawia, czy intensywność w karcie to coś, co można z siebie wydobyć poprzez tranzyt, czy ona tam była cały czas i tranzyt tylko ją aktywuje? Bo to by zmieniało to, jak patrzymy na te periode plutońskie w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

to ciekawe rozróżnienie i w numerologii mam podobne pytanie przy cyklach. Nie wiem, czy cykl coś tworzy, czy tylko ujawnia. Skłaniam się do tego drugiego, ale nie mam pewności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Eteria w tarocie jest podobnie, karta nie decyduje, tylko pokazuje, co już jest. Nie znam odpowiedzi na pytanie Selenki od strony astrologii, ale intuicyjnie też bym powiedziała, że tranzyt ujawnia, nie tworzy.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jeśli tranzyt tylko ujawnia, to znaczy, że coś, czego nie mam w karcie natywnie, nigdy się nie pojawi? Że Wenus kwadrat Pluton jako tranzyt nie zostawi żadnego śladu po sobie, kiedy przejdzie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Igorek nie do końca. Tranzyt zostawia ślad w postaci doświadczenia, a doświadczenie zmienia człowieka. Tylko że ta zmiana nie zapisuje się w karcie urodzenia, bo karta jest stała. Zapisuje się w tobie, w tym, jak podejdziesz do kolejnego tranzytu.


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Selenka To znaczy, że każdy tranzyt Plutona zostawia coś permanentnego? Bo ja cały czas myślałam, że jak przejdzie, to wraca normalność. A wy mówicie, że normalnością jest już coś innego po nim.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Wiedunka dokładnie tak to poczułem. Po tym czasie, kiedy Pluton chodził po moim ascendencie, nie wróciłem do tego, co było. Nie w złym sensie, po prostu pewne rzeczy zrozumiałem na swój temat i nie można tego odzrozumieć.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 244

@Kazik59 a jak długo trwało, zanim poczułeś, że ten tranzyt faktycznie się skończył? Pytam, bo mam wrażenie, że jestem w środku czegoś i nie wiem, czy to jeszcze trwa, czy już wychodzę.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Teodozja_W u mnie było tak, że najpierw przestały się dziać nowe rzeczy w tym obszarze, potem przez jakiś czas przetwarzałem to, co było. Mniej więcej pół roku po tym, jak Pluton wyszedł ze strefy orbu, poczułem, że coś zamknęło się naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pół roku to strasznie długo. Ja bym chciała wiedzieć z wyprzedzeniem, kiedy to wychodzi, a nie odkrywać to z perspektywy czasu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Gencjana z wyprzedzeniem to się da, efemerida pokazuje dokładnie, kiedy Pluton opuszcza określony stopień. Problem w tym, że psychika nie reaguje tak synchronicznie jak kalendarz i to poczucie zamknięcia może przyjść wcześniej albo później niż wskazuje tabela.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Poza tym Pluton lubi robić stacje retrogradu tuż przy wrażliwym punkcie i wtedy temat wraca trzy, cztery razy zanim naprawdę odpuści. To może być frustrujące, bo wydaje się, że już po wszystkim, a potem znowu to samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Onyksa to brzmi jakby Pluton celowo testował, czy naprawdę to przepracowałaś. Czy jest jakiś sposób, żeby te powroty przyjmować łagodniej? Afirmacja gotowości do kolejnej rundy czy coś w tym stylu?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Syriana nie wiem, czy afirmacja tutaj wystarczy. Jak Pluton wraca, to raczej trzeba sprawdzić, czy faktycznie coś zostało domknięte, bo on wraca właśnie po to. Może zamiast afirmować gotowość, po prostu zapytać siebie, co jeszcze nie wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wracam do podstaw, ale jak w ogóle sprawdzić, kiedy Pluton robi te stacje? Czy to jest na tych samych stronach, gdzie liczę swoją kartę urodzenia, czy to coś innego?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Emilka do stacji planet służą strony z efemerydami, osobna rzecz niż kalkulator karty. Możesz wpisać w wyszukiwarce "efemeryda Pluton 2024" albo podobnie dla konkretnego roku i znajdziesz tabele z datami retrogradów i stacji. Warto wiedzieć, w którym stopniu masz swój punkt w karcie, bo dopiero wtedy możesz sprawdzić, kiedy Pluton na ten stopień wchodzi i wychodzi.


Odpowiedz
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 241

@Selenka Okej, rozumiem, dziękuję Selenka. A jak już znajdę ten stopień, w którym Pluton robi stację, to jak sprawdzić, czy to jest blisko czegoś w mojej karcie? Bo mam wydrukowaną kartę, ale nie wiem, co z czym porównywać.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Emilka patrzysz na stopnie planetarne w swojej karcie natywnej i sprawdzasz, czy stacja Plutona wypada w odległości mniej więcej do pięciu stopni od któregoś z twoich punktów. Im bliżej, tym bardziej czujesz. Jeśli masz na przykład Wenus w czternastu stopniach Koziorożca, a Pluton zatrzymuje się na dwunastu, to jesteś w samym środku tranzytu. I właśnie wtedy ta plutońska intensywność w miłości, o której rozmawiamy od początku, staje się bardzo namacalna.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 244

@Selenka Właśnie sobie sprawdziłam i wychodzi mi, że Pluton był w orbie mojej Wenus przez ponad dwa lata, z tymi wszystkimi retrogradami. Dwa lata intensywności w relacjach to brzmi jak wyrok, nie jak tranzyt. Jak wy to przeżywałyście, bo sama nie wiem, czy to było dobre dla mnie, czy nie?


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Teodozja_W ja miałem podobnie długo, ale z Marsem, nie z Wenus. I powiem szczerze, że w trakcie nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Dopiero potem zobaczyłem, że to był czas, kiedy naprawdę sprawdziłem, czego chcę w bliskich relacjach. Dwa lata to dużo, ale Pluton rzadko robi coś połowicznie.


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 194

@Teodozja_W a w którym domu masz Wenus? Bo Pluton przechodzący przez Wenus w ósmym domu to zupełnie inna historia niż ten sam aspekt przy Wenus w trzecim czy siódmym. Pytam, bo to zmienia kontekst tej intensywności, o której mówisz.


Odpowiedz
(@teodozja_w)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 244

@Onyksa Wenus w siódmym domu, w Koziorożcu. Czyli rozumiem, że to wprost w relacje?


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Teodozja_W Wenus w siódmym w Koziorożcu pod Plutonem to jeden z tych układów, gdzie naprawdę trudno uniknąć głębokiej transformacji w tym, jak rozumiesz partnerstwo. Koziorożec i tak daje poważne podejście do związków, a Pluton na tym dodaje element kontroli i obawy przed utratą. Mogło się to przejawiać jako bardzo intensywna relacja albo wręcz przeciwnie, jako coś, co musiałaś zakończyć.


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Julisia.1 ale chyba trochę generalizujesz. Wenus w Koziorożcu w siódmym to nie znaczy, że człowiek boi się utraty. To może oznaczać lojalność i odpowiedzialność w relacjach, bez tego plutońskiego odcienia. Pluton owszem dołożył swoje, ale bazowy obraz to nie jest strach, tylko powaga.


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Wiktor mówiłam o tranzytowym działaniu Plutona na tę Wenus, nie o samej Wenus w Koziorożcu. Powaga jest, ale Pluton wyciąga to, co pod spodem, a pod lojalnością Koziorożca bardzo często jest właśnie lęk przed opuszczeniem. To nie musi być świadome.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Julisia.1 To jest w ogóle ciekawy punkt tego, co mówiła Julisia. Pluton w tranzycie nie atakuje cech planety, którą dotyka. On idzie głębiej i szuka tego, co jest pod cechą. I wracając do pytania z tytułu, może dlatego miłość pod Plutonem jest taka intensywna, bo on nie dotyka powierzchni uczucia, tylko to, co pod nim trzyma.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale jak się w tym wszystkim nie zagubić? Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i widzę, że każdy przeżywa to inaczej. Czy jest w ogóle jakiś wspólny mianownik tego, co Pluton robi w relacjach, czy za każdym razem to inna historia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Gencjana w tarocie jak mam klienta z silnym Plutonem w temacie relacji, to karta zawsze pokazuje coś związanego z transformacją, ale forma jest różna. Raz to rozstanie, raz głębia, raz odkrycie czegoś, czego nie chciało się wiedzieć. Wspólny mianownik to zmiana, która jest nieodwracalna. Ale treść tej zmiany to już kwestia całego układu, nie samego Plutona.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A mnie zastanawia coś innego. Jeśli Pluton w tranzycie wyciąga to, co pod spodem, to znaczy, że człowiek, który nigdy nie miał żadnego plutońskiego aspektu natywnie, ma pod spodem... co? Czy tam jest coś, czy po prostu ta warstwa jest płytsza?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Igorek to bardzo dobre pytanie i w numerologii mam podobny dylemat przy liczbach, które nie pojawiają się w dacie urodzenia. Brak liczby nie oznacza pustki, oznacza, że człowiek ma się tego dopiero nauczyć w tym życiu. Może z Plutonem jest podobnie, brak aspektu natywnego to nie płytkość, tylko inne zadanie.


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Eteria ale to są dwa różne systemy i nie wiem, czy można je tak łatwo przekładać na siebie. W astrologii brak aspektu to po prostu brak aspektu, nie zadanie do wykonania. Niektóre planety po prostu nie rozmawiają ze sobą w danej karcie i to nie jest żaden deficyt.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Wiktor Jak Wiktor mówi, że to nie jest deficyt, to się zgadzam, ale to nie wyklucza tego, co powiedziała Eteria. Brak aspektu natywnego i tranzyt przez ten sam punkt mogą dawać zupełnie inne doświadczenie, właśnie dlatego, że nie ma natywnego wzorca. Może to jest nawet trudniejsze, bo człowiek nie ma wcześniej wyrobionego sposobu reagowania.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Lunarna a jak się przygotować na coś, do czego nie ma się wzorca? Czy jest jakieś świadome podejście do tranzytu Plutona, które pomaga go przeżyć bez tego poczucia, że ziemia ucieka spod nóg? Bo taka intensywność w miłości bez żadnego oparcia brzmi naprawdę ciężko.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Syriana z mojego doświadczenia, nie znam żadnego sposobu, żeby się w pełni przygotować. Ale jedno, co pomogło, to wiedzieć wcześniej, że to tranzyt, a nie nowa rzeczywistość na zawsze. Że ten poziom intensywności ma swój czas i swój koniec. Sama świadomość, że to jest do przejścia, zmieniała moje nastawienie.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale właśnie mówiliście, że po Plutonie nie wraca normalność i że zmiana jest permanentna. To jak to jest, koniec tranzytu jest, czy nie ma? Bo to brzmi sprzecznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Wiedunka kończy się intensywność, nie zmiana. To znaczy, że nie będziesz cały czas w tym stanie gotowania się od środka. Ale to, co zrozumiałaś w relacjach przez ten czas, zostaje. Tranzyt ma datę końca, przebudzenie, które po nim zostaje, już nie.


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Selenka Dobrze, to rozumiem, że intensywność mija, ale zmiana zostaje. Tylko jak wiesz, kiedy tranzyt się kończy? Czy to jest data, którą można sprawdzić w jakimś kalkulatorze, czy raczej czujesz to, że coś odpuszcza?


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Wiedunka Obie odpowiedzi są prawdziwe. Datę możesz sprawdzić, Pluton wychodzi z orbu danej planety i to widać w efemerydach. Ale w praktyce czujesz to wcześniej, że coś zaczyna się rozluźniać, że przestajesz żyć tym jednym tematem całą dobę. Te dwa sygnały zwykle idą razem, choć nie zawsze idealnie się pokrywają.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: