Forum

Asystent AI
Jowisz w aspekcie d...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jowisz w aspekcie do Chiirona - błogosławieństwo czy dodatkowe wyzwanie

Strona 1 / 2

Wpisy: 1618
Rozpoczynający temat
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ostatnio sporo rozmyślam nad tranzytami Jowisza i trafiam na coraz więcej materiałów o aspektach do Chiirona. Mam w natalu Chirona w opozycji do Słońca, więc kiedy Jowisz zaczął zbliżać się do trygonu z moim Chironem, zacząłem śledzić to szczególnie uważnie. Problem w tym, że jedni mówią, że to czas uzdrowienia, inni - że Jowisz tylko powiększa to, co Chiron otwiera, czyli bóle wychodzą z podwójną siłą. Ktoś miał ten aspekt aktywny i może powiedzieć, jak to u niego wyglądało? I jest tu ktoś, kto łączy to z progresjami Neptuna? Bo słyszałem, że jeśli Neptun jednocześnie robi progresuję przez wrażliwe miejsca, to albo masz wielkie oświecenie, albo kompletny chaos. Ciekaw jestem cudzych doświadczeń.


Odpowiedz
182 odpowiedzi
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Temat rzeka. Zacznę od tego, że aspekt Jowisza do Chiirona to jeden z tych, które lubię obserwować w kartach urodzeniowych moich klientów, bo naprawdę nie ma tu jednej odpowiedzi. Jowisz rozszerza i uwydatnia, to jego natura - ale Chiron to rana, która nigdy w pełni nie zasklepia. Połączenie tych dwóch może oznaczać, że nagle stajesz twarzą w twarz z czymś, o czym myślałeś, że dawno przepracowałeś. Nie po to, żeby cię rozłożyć, ale żeby pokazać, czy naprawdę przepracowałeś. Co do Neptuna - progresje Neptuna to zupełnie oddzielna sprawa i mieszanie tych dwóch wątków w jedno może prowadzić do błędnych wniosków. Mógłbyś napisać, jaki konkretnie aspekt Neptuna masz na myśli? Progresja koniunkcji, trygonu, może kwadratu?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i zastanawiam się - jak w ogóle sprawdzić, czy mam teraz aktywny aspekt Jowisza do swojego Chiirona? Wiem, gdzie mam Chirona w natalu, ale nie bardzo rozumiem, jak liczyć tranzyty. Czy to chodzi o to, gdzie Jowisz jest teraz na niebie, i porównam to z moją mapą urodzeniową?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Teodozja Tak, dokładnie tak to działa. Sprawdzasz aktualną pozycję Jowisza na niebie i porównujesz z miejscem, gdzie masz Chirona w swoim natalu. Jeśli dzieli je mniej niż pięć, sześć stopni - masz aktywny tranzyt. Możesz to sprawdzić na Astro.com, w zakładce z aktualnymi tranzytami - wystarczy podać datę urodzenia i zobaczysz wszystko rozrysowane. Ale napisz, w którym domu i znaku masz Chirona, to łatwiej ocenić, jakiego obszaru życia ten aspekt może dotyczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wchodzę do tematu, bo Chiron leży mi blisko serca. Miałam kilka lat temu tranzyt Jowisza przez koniunkcję z moim Chironem i powiem wprost: to nie było ani czyste błogosławieństwo, ani proste wyzwanie. To było jak otwarcie skrzyni, o której wiedziałam, że istnieje, ale nie sięgałam po nią. Boleśnie, tak. Ale po tym czasie poczułam się lżejsza w miejscach, gdzie wcześniej nosiłam ciężar. Zenobia, mam pytanie do Ciebie - czy według Ciebie charakter rany Chirrona (znak, dom) zmienia zasadniczo jakość tranzytu Jowisza? Mój Chiron jest w Bliźniętach, w 3. domu - i rzeczywiście, dużo tego wychodziło przez komunikację i słowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Eliksira To bardzo ciekawe, co mówisz o otwieraniu skrzyni. U mnie Chiron jest w Baranie, w 9. domu - i chyba dlatego te wyzwania tak mocno dotyczą przekonań, filozofii, sensu. Jak miałaś ten tranzyt aktywny, to czy czułaś jakiś konkretny moment przełomu, czy raczej działo się to stopniowo?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Taurus Zdecydowanie stopniowo. Nie ma co oczekiwać jednego piorunującego dnia. To bardziej jak powolne przypływy - raz się cofa, raz zalewa. Chiron w 9. domu to głęboko idące rany, często związane z wiarą w siebie jako myśliciela albo z poczuciem, że twoja wizja świata jest nieakceptowana. Jowisz tam może najpierw to uwydatnić, zanim da przestrzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zatrzymam się przy tym powiększaniu przez Jowisza, bo to ważna kwestia, która często jest upraszczana. W literaturze astrologicznej - np. u Melanie Reinhart, która pisała o Chironie bodajże jako pierwsza w sposób naprawdę pogłębiony - aspekty Jowisza do Chirona są opisywane jako czas, kiedy masz dostęp do większych zasobów uzdrawiania, ale wymagają intencji. Jowisz sam z siebie nic nie uleczy, jeśli człowiek nie jest gotowy na konfrontację. Inaczej ten tranzyt przejdzie przez życie i zostawi tylko zamieszanie. Taurus, napisałeś o progresjach Neptuna - czy to jest Twoja własna progresja, czy pytasz ogólnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Kabalista Pytam trochę ogólnie, ale mam też konkretny powód - progresowany Neptun od jakiegoś czasu zbliża się do trygonu z moją Wenus, i zastanawiam się, czy to może wchodzić w interakcję z tym, co robi tranzytujący Jowisz w aspekcie do Chiirona. Chodzi mi o to, czy te dwie warstwy mogą wzajemnie na siebie wpływać, czy raczej działają niezależnie.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Kabalista Chcę się odnieść do tego, co mówi Kabalista o intencji. To moim zdaniem kluczowe. Tranzyty planetarne to tylko klimat - jak pora roku. Czy posadzisz coś w tym klimacie, zależy od Ciebie. Przy Chironie szczególnie ważna jest gotowość do tego, żeby nie uciekać od dyskomfortu w chwili, kiedy Jowisz go powiększa. Widziałam osoby, które przez ten tranzyt robiły ogromne skoki w rozumieniu siebie. I widziałam takie, które zamieniały ten czas w cierpienie bez żadnego przełomu, bo każde otwarcie od razu zasłaniały nową warstwą ochrony.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek i bardzo mi to daje do myślenia. Sama nie pracuję tyle z horoskopami co z tarotem, ale Chiron pojawia mi się w layoutach klientów jako wyraźna energia - szczególnie karta Wieży albo Pustelnika, kiedy chodzi o stare rany. Mam pytanie do Zenobii albo Kabalisty: czy progresja Neptuna w trygonie do Wenus przy jednoczesnym tranzycie Jowisza do Chiirona to brzmi jak czas, kiedy miłość splata się z uzdrowieniem, czy raczej kiedy granica między iluzją a uzdrowieniem zaciera się niebezpiecznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Ninka_S To dobre pytanie, ale musiałabym znać dokładnie domy i znaki, żeby odpowiedzieć konkretnie. Ogólnie: trygon progresowanego Neptuna do Wenus to energia, która może otwierać na subtelne doświadczenia, wzmagać wrażliwość, ale też - i to jest ważne - zamazywać granice. Jeśli jednocześnie Jowisz aktywuje Chirona, to masz dwie warstwy: jedna mówi "poczuj", druga mówi "skonfrontuj się". To nie musi być sprzeczność, ale wymaga uważności. Zamieszanie jest możliwe, jeśli brakuje zakorzenienia.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i muszę przyznać, że nie do końca rozumiem. Powiedzcie mi - skąd w ogóle bierze się przekonanie, że Chiron jako asteroida wpływa na coś tak konkretnego jak "rana psychiczna"? Bo z tego co wiem, Chiron odkryto dopiero w 1977 roku. Jak astrologia mogła przez tysiące lat działać bez niego, a teraz nagle jest niezbędny? Pytam serio, nie ironicznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Nikodem76 Dobre pytanie i zasługuje na uczciwy komentarz. Masz rację, że Chiron to stosunkowo nowe odkrycie. W tradycyjnej astrologii go nie ma. Część astrologów nadal z niego nie korzysta. Ale astrologia jako system interpretacyjny rozwijała się zawsze wraz z odkryciami - tak było z Uranem, Neptunem, Plutonem. Każde z tych ciał zostało włączone, kiedy astronomia je odkryła. Chiron trafił do astrologii psychologicznej szczególnie przez pracę Reinhart i innych w nurcie jungiowskim. Nie chodzi o to, że nagle stał się "niezbędny" - po prostu dla niektórych podejść okazał się użyteczny. Dla klasycznej horary czy elektionalnej - możesz z powodzeniem go pominąć.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Sprawdziłam na Astro.com i mam Chirona w Rybach, w 7. domu. Jowisz teraz jest w odległości jakichś czterech stopni. Czy to już jest aktywny tranzyt? I co 7. dom oznacza w tym kontekście? Domyślam się, że relacje, ale nie wiem, jak to połączyć z raną Chiirona.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Teodozja Tak, cztery stopnie to jak najbardziej aktywny tranzyt, szczególnie przy Jowiszu, który ma trochę szerszą orbę. 7. dom i Ryby - tu rana Chiirona dotyczy relacji, poczucia wartości w kontakcie z innymi, może też granic w związkach. Często osoby z Chironem w 7. domu mają za sobą doświadczenia, w których czuły się niewidziane albo traciły siebie dla drugiej osoby. Jowisz to teraz powiększa - możliwe, że sprawy relacyjne wychodzą na powierzchnię. Czy masz teraz coś takiego aktywowanego w życiu, co mogłoby się z tym łączyć?


Odpowiedz
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 242

@Zenobia Tak, właściwie to tak. Mam teraz trudny czas w bliskiej relacji i zastanawiam się, czy to właśnie ten tranzyt. Ale jak odróżnić, że coś jest efektem tranzytu, a nie po prostu trudnością życiową, która by się i tak zdarzyła?


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Teodozja Myślę, że to jest pytanie, które astrologia sama z siebie nie może rozstrzygnąć. Ale można spojrzeć na to inaczej: tranzyt nie powoduje trudności - raczej ustawia świadomość tak, że pewne tematy stają się wyraźniejsze. Więc pytanie "czy to przez tranzyt" jest może mniej ważne niż "co ten czas mówi mi o mnie i o tej relacji". Chiron w 7. domu zapyta Cię, czy relacja, którą masz, honoruje Ciebie jako całość.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wtrącę swoje, bo sama przeszłam coś, co chyba pasuje do tego tematu. Miałam tranzyt Jowisza przez konjunkcję z moim Chironem parę lat temu i jednocześnie robił się powoli trygon progresowanego Neptuna do mojego Ascendentu. Przez kilka miesięcy wszystko było jak przez mgłę - emocjonalnie, ale też w kwestii tego, kim jestem. Ale kiedy to minęło, miałam poczucie, że zrzuciłam z siebie jakieś stare przekonania, które nosiłam z rodziny. Nie wiem, czy to "oświecenie", ale coś się definitywnie zmieniło. Czy ktoś wie, czy Neptun przy Ascendencie działa podobnie jak przy Wenus?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Talizmana To, co opisujesz - poczucie mgły, a potem lekkości - bardzo do mnie trafia. Neptun przy Ascendencie to jeszcze głębiej niż przy Wenus, bo Ascendent to maska, to ja wobec świata. Kiedy Neptun go dotyka, ta maska może się rozpuszczać. Część osób się w tym gubi. Inni odkrywają za nią coś prawdziwszego. To brzmi jak to drugie u Ciebie. Jowisz przy Chironie jednocześnie - to naprawdę intensywna konstelacja.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, chcę wrócić do fundamentalnego pytania z tytułu, bo trochę odpływamy. Błogosławieństwo czy wyzwanie - myślę, że to fałszywa alternatywa. Jowisz jest planetą wzrostu i ekspansji, ale wzrost zawsze wymaga rozrywania czegoś, co było zbyt ciasne. Chiron jest tym miejscem, gdzie jesteśmy historycznie zranieni i gdzie mamy największy potencjał do głębokiej pracy. Te dwa w aspekcie to nie jest ani przyjemny prezent, ani kara. To zaproszenie. Ale zaproszenie, które można odrzucić. Talizmana, mam pytanie - mówiłaś o przekonaniach z rodziny. Czy miałaś wtedy jakieś konkretne zdarzenie, które to wywołało, czy raczej pracowałaś nad tym świadomie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Seid Dokładnie o to mi chodziło, kiedy zadawałem to pytanie w tytule. Bo jak słyszę "błogosławieństwo", to mam wrażenie, że ludzie spodziewają się jakiegoś prezentu z nieba. A tu jednak Chiron nie działa tak delikatnie. Powiedziałeś, że wzrost wymaga rozrywania - to bardzo dobrze to nazywa. Tylko mam jedno pytanie: czy według ciebie jest jakiś moment w tym tranzycie, kiedy to rozrywanie się kończy i zaczyna się faktyczne scalanie?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Taurus Trudno wskazać twardy moment. To nie jest kwestia dat w kalendarzu. Ale z tego, co obserwuję - i w swoim doświadczeniu, i u innych - scalanie zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz walczyć z tym, co tranzyt wyciąga na powierzchnię. Nie kiedy Jowisz przechodzi przez konkretny stopień, ale kiedy wewnętrznie coś odpuszczasz. Tranzyt daje tylko okno. Co z nim zrobisz, to osobna sprawa.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Taurus Słucham tego wątku od początku i chcę dopytać - czy jest jakaś różnica w tym, jak Chiron jest aktywowany, zależnie od tego, w jakim domu mamy Jowisza w natalu, a nie tylko gdzie tranzytuje? Bo Taurus ma Chirona w 9. domu, ale co z człowiekiem, który ma Jowisza natalnego np. w 12.? Czy to zmienia odbiór tranzytu?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Olaf86 Tak, i to jest ważna zmienna, która często jest pomijana w ogólnych opisach. Jowisz natalny w 12. domu działa bardziej subtelnie, często przez sny, intuicję, odosobnienie. Tranzyt przez Chirona może wtedy przychodzić nie jako głośne wydarzenie, ale jako seria małych sygnałów - obrazy, skojarzenia, poczucie czegoś nieuchwytnego. Znacznie trudniej go zidentyfikować na bieżąco.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Zenobia A jak to sprawdzić w praktyce? Czyli patrzę na tranzytujące planety, mój natalny Chiron i mój natalny Jowisz jednocześnie? Nigdy wcześniej nie myślałem o tym, żeby zestawiać te trzy punkty.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Olaf86 Tak, to jest już nieco bardziej zaawansowana analiza, ale warto - zestawiasz aktualną pozycję Jowisza na niebie z natalnym Chironem, ale jednocześnie sprawdzasz, gdzie w twoim natalu jest Jowisz, bo to mówi ci coś o tym, jak ta planeta w ogóle u ciebie "działa". To trochę jak rozumieć akcentowanie - gdzie ta energia naturalnie pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak to rozpoznać, że już nie walczysz, tylko odpuszczasz? Bo dla mnie te dwa stany brzmią bardzo podobnie z zewnątrz. Mogę myśleć, że odpuszczam, a tak naprawdę tylko uciekam przed tematem.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Teodozja To jest jedno z trafniejszych pytań w tym wątku. Ucieczka i odpuszczenie wyglądają podobnie na zewnątrz, ale czuć je zupełnie inaczej. Odpuszczenie zostawia w środku spokój, nawet jeśli sytuacja jest nadal trudna. Ucieczka zostawia napięcie - coś jak czekanie, żeby temat nie wrócił. I zwykle wraca.


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Martynka_W Tak, to napięcie to dobry drogowskaz. Jak miałam ten swój tranzyt aktywny, to pamiętam, że przez dłuższy czas nie mogłam spać spokojnie - właśnie to czekanie, żeby coś nie wróciło. A jak w końcu pozwoliłam sobie na to, żeby to wróciło i usiadłam z tym - nagle stało się lżejsze. Dosłownie w ciągu jednego wieczoru. Nie spodziewałam się, że to aż tak działa.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Talizmana Mam pytanie, które może brzmieć złośliwie, ale naprawdę nie jest: skąd wiesz, że to był efekt tranzytu, a nie po prostu moment, w którym byłaś na to gotowa emocjonalnie? Pytam serio, bo próbuję zrozumieć, jak to rozróżniacie.


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Nikodem76 Szczerze? Nie wiem tego na sto procent. I chyba nikt nie wie. Ale dla mnie nie jest to kluczowe pytanie. Ważne jest to, że kiedy spojrzałam na horoskop, to wszystko miało swój czas i swoje miejsce. Czy planeta "spowodowała" tę gotowość, czy tylko ją opisała - nie wiem. Ale opis był bardzo celny.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Nikodem76 To pytanie zadaje też wielu astrologów, i to jest zdrowe. Astrologia nie rości sobie pretensji do bycia nauką w sensie empirycznym. To system symboliczny. Pytanie "czy planeta spowodowała" jest jak pytanie, czy tarota powoduje zdarzenia - nie, ale może odsłaniać pewne wzorce. Kwestia tego, co z tym robisz, to już zupełnie inna rozmowa.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Kabalista To ciekawe, bo w tarocie mówimy dokładnie o tym samym - karta nie przepowiada, tylko wskazuje energię momentu. Mam wrażenie, że tarot i astrologia pracują na podobnej zasadzie, tylko innymi symbolami. Czy ty w swojej praktyce łączysz te dwa systemy, czy traktujesz je osobno?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S Łączę, ale ostrożnie. Każdy system ma swoją logikę wewnętrzną i mieszanie ich bez głębokiego rozumienia obu może prowadzić do niezamierzonych nadinterpretacji. Arcana Wielkie mają swoje odpowiedniki planetarne, to prawda. Ale wolę pracować najpierw na jednym poziomie, zanim zacznę budować mosty.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do głównego wątku, bo jesteśmy przy Jowiszu i Chironie: czy ktoś miał ten tranzyt jako opozycję? Bo tu mówiliśmy głównie o koniunkcji i trygonie. Opozycja ma zupełnie inną dynamikę - Jowisz może wtedy powiększać ranę przez lustro w relacjach, przez innych ludzi, którzy nagle stają się ekranem dla twoich własnych zranień.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Eliksira Miałem opozycję kilka lat temu i powiem tak: to było zdecydowanie bardziej zewnętrzne niż koniunkcja. Jakby rana dochodziła do mnie przez sytuacje i osoby, nie bezpośrednio przez wewnętrzny monolog. Ktoś coś powiedział albo zrobił i nagle czułem się dotknięty w miejscu, o którym myślałem, że już dawno przepracowałem. Zdradliwa konfiguracja.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Seid To zdradliwe właśnie dlatego, że możesz wtedy myśleć, że problem leży w tym drugim człowieku. I pewnie część ludzi wychodzi z tego tranzytu z przekonaniem, że tamta osoba była po prostu toksyczna. A nie widzą swojej roli w tym, co zostało aktywowane.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

A da się jakoś przyspieszyć to całe przepracowanie, o którym tu mówicie? Bo czekanie, aż tranzyt sam coś "otworzy" to brzmi dla mnie jak bardzo długi proces. Czy są jakieś praktyki, które mogą pomóc, kiedy Jowisz jest aktywny przy Chironie?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Bernadka87 Przyspieszyć trudno, ale można się ustawić świadomie. Praca z ciałem, praca z pisaniem - dziennik to niedocenione sposób przy Chironie. Afirmacje mają tu małą moc, bo Chiron jest zbyt głęboki na poziom słów. Głębsza praca to medytacja, ale też po prostu - rozmawianie o tym z kimś, komu ufasz. Chirona nie przepracujesz samotnie w ciszy.


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Martynka_W Z moich doświadczeń - rytuały przy Chironie mogą pomagać jako forma zamknięcia etapu, ale tylko jeśli ta praca wewnętrzna już trochę ruszyła. Sama ceremonia bez głębszego procesu to tylko gest. Robiłam kiedyś rytuał uwalniający w momencie, kiedy Jowisz był aktywny, i naprawdę poczułam różnicę - ale wcześniej spędziłam kilka tygodni na pisaniu i rozmowach. Rytuał był jak podpis pod dokumentem, który już był gotowy.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Talizmana Dobra, ale to co mówiła Talizmana o rytuałach - że muszą być poprzedzone wewnętrzną pracą - trochę mnie frustuje. Bo jak mam zacząć tę wewnętrzną pracę, skoro czuję się zablokowana właśnie dlatego, że tranzyt jeszcze nie ruszył? To jest jakiś błędne koło.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Bernadka87 Rozumiem tę frustrację, ale pomyśl o tym inaczej - nie czekasz, aż tranzyt coś "uruchomi". Tranzyt już trwa, jeśli jesteś w tym oknie czasowym. Blokada, którą czujesz, to też jest część procesu, nie przeszkoda przed nim.


Odpowiedz
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 242

@Martynka_W To znaczy, że ta bezsilność, to poczucie utknięcia, jest już sygnałem, że Chiron jest aktywny? Nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób. Myślałam, że jak jest aktywny tranzyt, to dzieje się coś wyraźnego.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Teodozja Nie zawsze. Chiron potrafi działać przez długi czas przez właśnie to - przez poczucie, że "nic się nie dzieje", a ty jakoś nie możesz ruszyć z miejsca. To nie jest dramatyczny przełom, to jest taka głucha, trudna do nazwania przestrzeń. I Jowisz może ją powiększyć do granic, w których w końcu musisz to zobaczyć.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Zenobia Wracając do tego, co Zenobia mówiła o zestawianiu trzech punktów - natalny Jowisz, natalny Chiron, tranzytujący Jowisz - próbowałem to zrobić u siebie i wychodzi mi, że mój Jowisz natalny jest w 8. domu. Czy to oznacza, że przy tym tranzycie mogę spodziewać się, że praca z raną będzie dotyczyć czegoś związanego z transformacją, śmiercią, stratą?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Olaf86 Tak, 8. dom to właśnie te tematy - ale też bliskość, zaufanie, wymiana na głębokim poziomie, lęk przed utratą kontroli. Jowisz w 8. natalu może oznaczać, że transformacja jest u ciebie naturalna sferą wzrostu, ale Chiron może wskazywać, że właśnie tam jest coś, co nie zostało jeszcze do końca odłożone.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, bo u mnie przy opozycji, o której mówiłem wcześniej, było dokładnie odwrotnie - działo się bardzo dużo, zewnętrznie. Może to jest też kwestia tego, jak ktoś ma Chirona ustawionego natalnie? Mój jest w 7. domu, więc może dlatego wszystko przychodziło przez relacje i było tak widoczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Seid Siódmy dom przy Chironie w opozycji z Jowiszem brzmi jak przepis na to, żeby każda relacja w tym czasie stała się lustrem. Chcę zapytać - czy był jakiś moment, w którym rozpoznałeś, że to co przychodzi przez te relacje to twoja rana, a nie po prostu trudny człowiek naprzeciwko?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Eliksira Był, ale późno. Dopiero kiedy ta sama dynamika pojawiła się z zupełnie inną osobą w zupełnie innym kontekście. To drugie zderzenie było takim brzękiem, który w końcu powiedział mi - to nie jest przypadek, to jesteś ty.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham was od dłuższego czasu i mam pytanie, które pewnie zaraz mnie pogrzebie w tym wątku - ale czy naprawdę uważacie, że ta sama rana może mieć dokładnie ten sam wyzwalacz u kogoś z Chironem w 7. domu i u kogoś z Chironem w 12.? Bo z tego co piszecie, domy zmieniają wszystko. Ale przecież rana jako taka jest ta sama.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Nikodem76 To nie jest takie pytanie, które kogoś pogrzebie, to jest dobre pytanie. Rana jako archetyp jest ta sama - jest to obszar, gdzie uzdrowienie nigdy nie jest kompletne, ale możliwe jest przepracowanie. Dom natomiast mówi, przez jakie medium ta rana się przejawia. Chiron w 12. może w ogóle nie mieć czytelnego wyzwalacza zewnętrznego, bo to dom tego, co ukryte.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Kabalista To mi przypomina pracę z pewnymi arkanami - Pustelnik i Księżyc mają podobną energię izolacji, ale Księżyc jest nieświadomy, a Pustelnik wybrał to odosobnienie świadomie. Chiron w 12. to bardziej Księżyc, prawda? Coś, o czym nie wiesz, że nie wiesz?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S Całkiem trafne porównanie. Choć ostrożnie z przenoszeniem jeden do jednego - 12. dom w astrologii ma swoje niuanse, które nie zawsze nakładają się na tarotowy Księżyc. Ale ta idea nieświadomego bólu, który działa bez twojej wiedzy, jest tu adekwatna.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Okej, to przepraszam, że wracam do swojego pytania - bo chcę zrozumieć praktycznie. Jeśli jestem teraz w tym oknie, czuję blokadę, mój Chiron jest w 5. domu - to co konkretnie mam zrobić? Medytować? Pisać dziennik? Zapytać kogoś o konsultację astrologiczną?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Bernadka87 Wszystkie trzy mogą mieć sens, ale nie na raz i nie bez pytania, co akurat ci leży. Chiron w 5. domu to rana wokół twórczości, radości, wyrażania siebie, czasem wokół dzieci albo miłości romantycznej. Czy coś z tych obszarów jest teraz szczególnie bolesne lub zablokowane? Bo to by wskazywało, gdzie patrzeć.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Talizmana Twórczość i wyrażanie siebie - tak, zdecydowanie. Mam coś, co zawsze chciałam robić i od lat nie mogę zacząć. Ale myślałam, że to po prostu lenistwo albo strach przed oceną, nie jakaś głębsza rana.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Strach przed oceną przy Chironie w 5. domu to jest właśnie ta rana - nie lenistwo. Pytanie tylko, skąd pochodzi ten strach. Bo Jowisz aktywujący ten punkt może ten strach powiększyć do momentu, w którym albo go w końcu zobaczysz, albo kompletnie się z tym twórczym obszarem rozminiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
Rozpoczynający temat
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tego wątku i chcę wrzucić coś z perspektywy Neptuna, bo wspominałem o progresji Neptuna na początku. Przy Jowiszu i Chironie progresja Neptuna może działać jak mgła - nie wiesz, czy to co czujesz to rzeczywista rana, czy projekcja, iluzja, coś czego tak naprawdę nie ma. Ktoś miał to trójkątnie aktywne jednocześnie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Taurus Wróćmy na chwilę do tego, co powiedział Taurus o progresji Neptuna jako mgle. Bo to jest ważne rozróżnienie - progresja to nie tranzyt. Progresja Neptuna działa latami, powoli, i rzadko kiedy w ogóle wiesz kiedy się zaczęła. Jak wy w ogóle rozpoznajecie, że jesteście w progresji Neptuna, a nie po prostu w trudnym okresie?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Martynka_W To jest właśnie ten problem, który miałem na myśli. Przy progresji Neptuna nie ma wyraźnego początku. Patrząc wstecz, widzę że ten stan "nie wiem co czuję" trwał u mnie jakieś dwa lata zanim w ogóle sprawdziłem, co Neptun robi w moich progresjach. Dopiero retrospekcja cokolwiek wyjaśniła.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Martynka_W To pytanie mnie zatrzymało. Bo rozumiem czym jest tranzyt - planeta przechodzi przez jakiś punkt. Ale progresja to już zupełnie inna mechanika, prawda? Mogłabyś wyjaśnić prościej, jak to w ogóle działa? Bo czytałem trochę i mam wrażenie, że to jakiś inny system liczenia.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Nikodem76 Progresje wtórne to system, gdzie każdy dzień po urodzeniu odpowiada jednemu rokowi życia. Neptun porusza się bardzo wolno, więc w progresjach praktycznie stoi lub przesuwa się o ułamki stopnia rocznie. Dlatego jego tranzyt przez dany punkt może trwać dekadę albo i więcej. To nie jest jednorazowe uderzenie - to klimat, w którym żyjesz przez długi czas.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Zenobia A jeśli Neptun w progresjach wchodzi w kontakt z Chironem natalnym jednocześnie z tranzytującym Jowiszem - to te dwie warstwy jakoś na siebie nakładają? Pytam, bo u mnie wychodzi coś takiego z wykresu i nie wiem, czy to potęguje efekt, czy raczej dwie różne sprawy naraz.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Olaf86 Nakładają się, ale nie sumują prosto. Tranzytujący Jowisz to krótszy, bardziej konkretny impuls - kilka tygodni, może miesięcy przy retrograde. Progresja Neptuna to tło, które trwa. Możesz myśleć o tym tak: Jowisz może być tym, co otwiera drzwi, a Neptun decyduje czy po drugiej stronie widzisz jasno.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Miałem, i właśnie to był ten moment, o którym mówiłem - kiedy nie wiedziałem, czy relacja jest trudna, bo jest trudna, czy bo ja widzę w niej coś czego tam nie ma. Neptun przy Chironie potrafi sprawić, że zaczynasz wątpić we własne odczytanie bólu. Jakbyś nie był pewny, czy w ogóle masz prawo to czuć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 242

@Seid O, to brzmi jak coś, co bardzo dobrze znam. To wątpienie we własne odczucia - czy to jest właśnie ten neptunowy element? Bo ja myślałam, że po prostu za dużo analizuję.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Teodozja Tak, wątpienie we własne odczucia to klasyczny neptunowy ślad. Ale chcę doprecyzować - to nie jest tylko "za dużo analiz". Neptun przy Chironie to jakby ktoś zamglił ci lustro, w którym próbujesz zobaczyć ranę. Widzisz coś, ale nie wiesz czy to twój obraz, czy odbicie cudzego.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To mi pasuje do tego, co pamiętam z tamtego okresu. Krótkie, intensywne sytuacje - to był Jowisz. Ale to poczucie, że nie jestem pewny co naprawdę czuję wobec tego co się dzieje - to trwało i trwało. Nie myślałem wtedy o Neptunie w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak w takim razie w ogóle wyjść z tego neptunowego zamglenia? Bo słyszę, że trwa latami, że nie wiesz kiedy się zaczęło - i co, po prostu czekasz aż minie? To brzmi trochę bezradnie, przepraszam, ale naprawdę nie rozumiem jak z tym pracować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Bernadka87 Nie czekasz. Ale też nie walczysz z Neptunem, bo wtedy jest gorzej. Z moich doświadczeń - przy neptunowych mgłach pomagały rzeczy, które angażują intuicję bezpośrednio, bez próby racjonalnego rozkładania wszystkiego na czynniki. Dla mnie było to praca z wodą, z rytmem, z obrazami. Co u ciebie generalnie lepiej przemawia - słowo czy obraz?


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Talizmana Chyba obraz. Ale nigdy nie próbowałam czegoś takiego świadomie. Masz na myśli wizualizacje? Czy coś bardziej konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja bym tu dorzuciła, że przy neptunowych energiach tarot działa dla mnie inaczej niż zwykle. Zamiast szukać odpowiedzi na konkretne pytania, pozwalam karcie po prostu pokazać mi obraz i siedzę z nim bez interpretowania. To nie jest czytanie - to raczej kontemplacja. Czy ktoś jeszcze tak to stosuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S To ma sens, bo Neptun odpowiada w kabale sefirze Chokma w pewnych interpretacjach - mądrość intuicyjna, przed-werbalna. Przy neptunowych tranzytach i progresjach rzeczywiście narzucanie struktury analitycznej może działać przeciwko odbieraniu sygnałów. Tarot jako obraz, nie jako system - to jest właściwy kierunek.


Odpowiedz
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 242

@Kabalista Ale jak ktoś taki jak ja, kto dopiero zaczyna rozumieć astrologię, ma w ogóle wiedzieć kiedy jest w neptunowym zamgleniu, a kiedy po prostu ma słaby czas i tyle? Brzmi jakby można było wszystko podciągnąć pod Neptuna i zawsze byłoby wytłumaczenie.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Teodozja To jest bardzo uczciwe pytanie i masz rację, że to ryzyko istnieje. Różnica jest mniej więcej taka - zwykły trudny czas ma jakiś kontur, wiesz czego się boisz albo co cię boli, nawet jeśli jest ciężko. Neptun rozmywa ten kontur. Nie wiesz co konkretnie czujesz, nie możesz ubrać tego w słowa, a jak próbujesz - słowa nie pasują do odczucia. Sprawdź po prostu efemerydę - czy Neptun dotyka jakiegoś ważnego punktu w twoim wykresie.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Chcę wrócić do Jowisza i Chirona, bo trochę odpłynęliśmy. Mam takie pytanie do osób, które mają ten aspekt natalnie - czy mieliście kiedy poczucie, że wasza rana staje się czymś, czym pomagacie innym, zanim sami ją do końca przepracowali? Bo to jest bardzo chironowe, ale Jowisz mógłby to powiększać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Ismer Tak, i to jest jedno z trudniejszych miejsc Chirona. Możesz być dla innych przewodnikiem właśnie dlatego, że dobrze znasz teren bólu - ale jest w tym też pułapka, bo łatwiej jest skupić się na cudzym uzdrowieniu niż na własnym. Jowisz przy tym aspekcie może wręcz wzmacniać impuls do pomagania jako formę ucieczki.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Eliksira Ucieczki - to dobre słowo. Byłem przez pewien czas osobą, do której wszyscy przychodzili z problemami, i dopiero po czasie zobaczyłem, że to była moja strategia na niesiedzenie z własną raną. Jowisz w moim natalnym wykresie jest w 9. domu, więc może dlatego ta ucieczka szła przez nauczanie, filozofowanie.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Seid To co Seid opisuje to jest właśnie cień Chirona - wounded healer, który leczy innych właśnie dlatego, że nie potrafi uleczyć siebie. Jowisz natalny w 9. domu przy tym dodaje skłonność do szukania sensu i systemu jako odpowiedzi na ból. Co nie jest złe samo w sobie, ale może być sposobem na omijanie sedna.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie, że przy Jowiszu i Chironie nikt tu nie powiedział wprost - kiedy ten aspekt naprawdę działa na korzyść? Bo dużo jest o wyzwaniach, ranach, pułapkach. Czy jest w tym jakiś moment, który można nazwać błogosławieństwem bez cudzysłowu?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Olaf86 Pytanie Olafa jest bardzo dobre i myślę, że trochę rzeczywiście ugrzęźliśmy w trudnościach. Z mojej perspektywy - błogosławieństwo pojawia się wtedy, gdy rana zostaje najpierw uznana, a nie ominięta. Jowisz przy Chironie nie działa jak plaster. Ale kiedy już jest ta gotowość, ten aspekt potrafi naprawdę rozszerzyć perspektywę - dosłownie sprawia, że to, przez co przeszedłeś, przestaje być tylko osobistą tragedią, a zaczyna być czymś, co ma sens w szerszym obrazie. Dla mnie to był taki moment - nie że przestało boleć, ale że przestało być bez sensu.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Olaf86 Moment, który można nazwać błogosławieństwem, to często nie jest jeden punkt, ale coś, co rozpoznajesz dopiero po czasie. Zaczyna się od tego, że przestajesz być zdominowany przez narrację swojej rany. Ona jest, ale ty jesteś też kimś poza nią. Jowisz przy Chironie - w aspekcie natywnym czy tranzytowym - może dawać taki oddech. Ale muszę zapytać: czy masz ten aspekt w natalnym wykresie, czy pytasz o tranzyt? Bo to zmienia trochę odpowiedź.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Eliksira Natalnie. Jowisz w trygonie do Chirona, oba w znakach ziemskich. I właśnie dlatego pytam, bo kiedy czytam opis tego aspektu, to na przemian widzę albo same wyzwania, albo same dary - a u siebie nie potrafię tego wyraźnie oddzielić.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Olaf86 Trygon Jowisz-Chiron w ziemi to ciekawa konfiguracja. Ziemskie energie przy Chironie mogą sprawiać, że rana jest bardzo ucieleśniona - dosłownie w ciele, w zdrowiu, w codziennym funkcjonowaniu. A trygon może dawać tak naturalny dostęp do tej przestrzeni, że przez długi czas w ogóle tego nie zauważasz. Jakbyś urodził się z kluczem do drzwi, ale nigdy nie sprawdzał, do czego on pasuje. Czy twoja rana ma jakiś wymiar fizyczny, jeśli mogę zapytać?


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Olaf86 Ale wracając do tego, co pytał Olaf - kiedy Jowisz tranzytuje Chirona, to czy jest jakiś konkretny znak, że to właśnie teraz działa? Bo ja słyszę, że to błogosławieństwo, ale też że rana, ale też że trwa lata - i nie wiem na co właściwie patrzeć.


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Bernadka87 Dla mnie znak był taki, że nagle zaczęłam wracać do wspomnień albo tematów, które długo trzymałam zamknięte. Nie z własnej woli - po prostu pojawiały się w rozmowach, we snach, w tym co czytałam. Jakby coś wypychało to na powierzchnię. To nie było przyjemne, ale czułam, że to nieprzypadkowe. Dopiero potem sprawdziłam, że Jowisz był wtedy na moim natalnym Chironie. Tranzyt miałam chyba z trzy miesiące, ale ten efekt "wypychania" zaczął się jakieś dwa tygodnie przed dokładnym aspektem.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Talizmana To z wypychaniem na powierzchnię - znam to. Ale chcę doprecyzować jedno: czy to wypychanie było wyraźnie związane z samą raną, czy bardziej z obszarem życia, który Chiron zajmuje w twoim wykresie? Bo u mnie to drugie było bardziej oczywiste niż pierwsze.


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Seid U mnie te dwie rzeczy były ze sobą splecioną. Chiron mam w siódmym domu, więc relacje - i właśnie kwestia relacji wychodziła na wierzch. Ale pod spodem była ta konkretna rana, stary wzorzec z byciem odrzucaną. Jowisz to po prostu powiększył, nie stworzył od nowa.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Talizmana Chcę wrócić do pytania o błogosławieństwo kontra wyzwanie, bo myślę, że to fałszywa dychotomia. W tradycji Sefer Yecira trudne aspekty planetarne nie są postrzegane jako "złe" - są raczej miejscami większego oporu, gdzie praca jest intensywniejsza, ale i przemiana głębsza. Jowisz przy Chironie to nie jest obietnica łatwości - to raczej wyraźna okazja do pracy w miejscu, które normalnie byłoby głębiej zakryte. Czy ktoś tu doświadczył tego aspektu jako czegoś, co otworzyło drzwi, których normalnie byście nie tknęli?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Kabalista Tak. I to jest chyba najlepsze ujęcie. Przy tranzycie Jowisza przez mojego natalnego Chirona weszłem w pewien rodzaj terapii, o której wcześniej myślałem ale zawsze znajdowałem powód żeby tego nie robić. Nie wiem, czy to był Jowisz, czy przypadek, ale wyczucie czasu było dokładne. I to nie było lekkie, ale było potrzebne. Więc może właśnie - nie tyle błogosławieństwo jako ulga, co błogosławieństwo jako otwarcie.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne - ale co właściwie znaczy "rana Chirona"? W sensie dosłownym. Rozumiem, że to astrologia, ale kiedy mówicie o ranie, czy chodzi o konkretne wydarzenie z życia, o wzorzec zachowania, o coś w psychice? Bo to słowo pojawia się tu bardzo często i nie jestem pewny, czy rozumiem to tak samo jak wy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Nikodem76 Chiron w astrologii wskazuje na miejsce, gdzie odczuwamy coś w rodzaju pierwotnej, trudno uleczalnej rany - ale nie w znaczeniu jednego konkretnego traumatycznego zdarzenia. Raczej jest to obszar, w którym stale napotykamy poczucie wykluczenia, niezdolności lub braku. Znak i dom Chirona mówią o naturze tej rany. Natomiast to ważne zastrzeżenie: to nie jest wyrok. To jest właśnie obszar, gdzie możliwe jest też największe dojrzewanie. Pytanie do Ciebie - sprawdzałeś kiedyś, w którym domu masz Chirona?


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Zenobia Nie sprawdzałem, szczerze mówiąc nie wiem nawet jak to zrobić. Ale to co opisujesz - obszar gdzie stale napotykasz poczucie braku - to brzmi bardzo... ciężko. I zastanawiam się, czy to nie jest po prostu psychologia przełożona na planety. Nie mówię, że to złe, po prostu tak to odbieram z zewnątrz.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Nikodem76 To jest uczciwa obserwacja i rozumiem ją. Ale zauważ, że psychologia też nie daje jednoznacznych odpowiedzi na to, dlaczego ta sama sytuacja wychowawcza u jednego człowieka tworzy głęboką ranę, a u innego nie. Chiron w tym sensie nie zastępuje psychologii - raczej daje pewien język do opisania wzorca, który i tak istnieje. Czy cokolwiek w twoim życiu pasuje do tego, co Zenobia opisała?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy to nie jest tak, że jak się wystarczająco długo patrzy na swój wykres, to zawsze można znaleźć planetę, która "odpowiada" za to co się akurat wydarza? Przepraszam jeśli to brzmi sceptycznie, ale mam wrażenie, że każde życiowe zdarzenie można dopasować do jakiegoś tranzytu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 723

@Teodozja Rozumiem ten zarzut i on jest częściowo słuszny. Astrologia ma w sobie element, gdzie zbyt szeroka interpretacja pozwala dopasować wszystko do wszystkiego. Dlatego poważna praca z wykresem polega na sprawdzaniu konkretnych aspektów z konkretnym wyczuciem czasu - nie na szukaniu planety, która "pasuje" do zdarzenia. Różnica jest taka jak między hipotezą postawioną przed zdarzeniem a wyjaśnieniem skonstruowanym po. Czy próbowałaś kiedyś sprawdzić swój wykres zanim coś się wydarzyło, żeby zobaczyć, co wychodziło?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie ciekawi co innego - czy ktoś tu robił jakiś rytuał albo świadomą pracę z Chironem akurat podczas tranzytu Jowisza? Nie mówię o terapii - mówię o czymś bardziej ezoterycznym, intencjonalnym. Bo zastanawiam się, czy można ten tranzyt aktywnie wykorzystać, czy raczej tylko się na niego otwierać.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Ninka_S Robiłam. Przy poprzednim tranzycie Jowisza przez Chirona użyłam rytualnej pracy z miejscem w ciele, gdzie czuję tę ranę - dosłownie fizycznym miejscem. Ogień i obsydian, bo to akurat korespondowało ze znakiem. Nie powiem, że to "naprawiło" cokolwiek, ale otworzyło coś, co potem przez kilka tygodni pracowało w snach i w tym, co pojawiało się w kontaktach z innymi. Myślę, że aktywna praca jest możliwa, ale wymaga dużej uczciwości wobec siebie - bo Chiron bardzo szybko pokaże, czy robisz to dla uzdrowienia, czy dla uniknięcia czegoś.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Eliksira A jak rozróżnić, że ta praca naprawdę "działa", a nie że po prostu coś sobie wyobrażasz i interpretujesz jako znak? Pytam poważnie, bo sam bym chciał spróbować czegoś takiego ale zawsze mam w głowie ten racjonalny głos, który mówi: to tylko twoje skojarzenia.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Olaf86 Ten racjonalny głos nie jest wrogiem - on jest częścią procesu. Jeśli po rytualne pracy przez kilka tygodni obserwujesz konkretne zmiany w zachowaniu, w reakcjach, w tym jak napotykasz sytuacje związane z obszarem Chirona - to nie jest tylko skojarzenie. Sny, nieoczekiwane rozmowy, wzorce, które się zmieniają albo wyraźnie ujawniają - to są rzeczy weryfikowalne w twoim własnym doświadczeniu. Nie musisz wyłączać racjonalności, musisz tylko poszerzyć co liczy się jako dane.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Ismer Dobra, to ma sens. Czyli nie szukam jednorazowego "efektu wow", tylko obserwuję zmiany w reakcjach przez dłuższy czas. Ale jak długo właściwie? Tranzyt Jowisza przez Chirona trwa kilka miesięcy, czy efekty pracy powinny być widoczne w tym oknie, czy mogą wychodzić znacznie później?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Olaf86 Jowisz porusza się stosunkowo szybko, ale efekty pracy z Chironem mogą rozciągać się daleko poza sam tranzyt. Chiron to nie planeta, która "odpuszcza" po przejściu. Tranzyt Jowisza jest raczej oknem, w którym łatwiej dotrzeć do materiału - ale to, co wyciągniesz na powierzchnię, będzie z tobą dłużej. Czy to odpowiada na twoje pytanie, czy pytasz bardziej o coś praktycznego - kiedy wiedzieć, że "wystarczy"?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: