Właśnie o to chciałam pytać - tranzyty. Czy jak Mars tranzytuje do mojej natalnj Wenus to ten kwadrat jest 'mocniejszy'? Bo ostatnio mam bardzo intensywny okres z jedną osobą i ciekawe czy to ma związek z czymś aktualnym na niebie.
Przepraszam że może głupie pytanie - te tranzyty które sprawdzacie, to jest coś co się robi na tym samym astro.com czy osobna strona? Bo jak Teodozja pokazała jak znaleźć aspekty natalnie to zrozumiałam, ale teraz mówicie o aktualnym niebie i trochę się zgubiłam gdzie to szukać.
Przepraszam że może głupie pytanie - te tranzyty które sprawdzacie, to jest coś co się robi na tym samym astro.com czy osobna strona? Bo jak Teodozja pokazała jak znaleźć aspekty natalnie to zrozumiałam, ale teraz mówicie o aktualnym niebie i trochę się zgubiłam.
A możemy na chwilę wrócić do tego magnetyzmu w kwadracie Wenus-Mars bez synastrii? Bo o synastrii to osobny temat, a tu cały czas ktoś zaczyna i nie kończy. Ten mój kumpel - czy on może jakoś te energie rozdzielić żeby przyciągać bez dramatu czy to niemożliwe?
No ale to brzmi jakby astrologia mówiła 'możesz mieć ciekawe życie albo nudne, wybieraj'. Naprawdę tak to działa? Bo trochę rozumiem Jaśka - czy rzeczywiście ten kwadrat nie daje żadnej innej opcji niż dramat albo rezygnacja z intensywności?
Ale jak w praktyce odróżnić to 'intensywne z wyboru' od zwykłego łudzenia się że tym razem jest inaczej? Pytam szczerze, bo sama mam w natalu napięciowe aspekty i za każdym razem myślę że 'teraz to jest to' a potem historia się powtarza. Skąd wiedzieć że naprawdę coś się zmieniło?
Mnie ciekawi czy ta świadomość wzorca zmienia też to co się przyciąga. Bo u mnie notowałam kiedy się pojawia intensywne przyciąganie i okazało się że przyciągam inaczej w zależności od tego gdzie jestem z tą pracą. Trudno mi to dokładnie opisać, ale jakby zmienił się typ.
Słuchajcie, wracam do tego co Laurka mówiła o rytualnej pracy z Marsem, bo mi chodzi po głowie. Wspomniała o glinie jako opór fizyczny. Ja pracuję z ziołami marsjańskimi - imbir, pieprz, pokrzywa - i robię z tym praktyki uziemiające w momencie kiedy czuję że ten kwadrat mnie 'bierze'. Nie wiem czy to zmienia wzorzec głęboko, ale na poziomie tu i teraz pomaga schłodzić. Ktoś próbował podobnie?
A czy praca z samym aspektem ma sens bez patrzenia na to w jakich znakach jest ta Wenus i Mars? Bo wydaje mi się że ktoś z Wenus w Wodniku i Marsem w Scorpio będzie zupełnie inaczej to odczuwał niż ktoś z Wenus w Baranie i Marsem w Koziorożcu. Czy te znaki zmieniają co robić z tym kwadratem?
No dobra, ale to znowu wychodzi na to że i tak trzeba te wzorce przepracować, tylko każdy innym sposobem. A co jeśli ktoś po prostu nie chce przepracowywać, woli żyć z tym jak jest? Serio pytam, nie żeby prowokować - czy astrologia mówi coś o tym co się wtedy dzieje długoterminowo?
To jest chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy w kwadracie Wenus-Mars - ten aspekt bardzo łatwo projektować na zewnątrz. Konflikt jest między twoją Wenus a twoim Marsem, ale odczuwasz go jakby był między tobą a drugą osobą. Przez lata możesz myśleć że ciągnie cię do trudnych ludzi, a tak naprawdę wzorzec jest w tobie i przyciągasz to czego potrzebujesz żeby go zobaczyć.
Poczekajcie, to bardzo ciekawe co napisała Adeptka. Czyli ta 'trudna osoba' tak naprawdę odpowiada na coś w tobie? Że gdyby Jaśkowy kumpel przepracował swój kwadrat to by przestał trafiać na trudne osoby, czy one by przestały być dla niego trudne?
Właśnie to jest ta pułapka kwadratu którą znam z własnego podwórka - oboje się boją zażądać za dużo, więc oboje dają za mało, i potem oboje są niezaspokojeni i tłumaczą to zewnętrznymi powodami. Czy ktoś z was przełamał to w konkretnej relacji i wie jak?
Słuchajcie, a co z pracą energetyczną bezpośrednio z tym napięciem między Wenus a Marsem? Mam wrażenie że dużo mówimy o psychologii wzorca, a mniej o tym co można zrobić rytualnie żeby te dwie energie w sobie pogodzić. Przez chwilę próbowałam medytacji z rubinem dla Marsa i różą dla Wenus jednocześnie, ale nie byłam pewna czy to ma sens czy robię z siebie sałatkę energetyczną.
