Mam Neptuna w siódmym domu i od lat zastanawiam się, czy to jest właśnie ta pozycja, która sprawia, że partnerzy, których przyciągam, są jakby... zamazani. Nie mam na myśli złych ludzi, bo nie o to chodzi. Chodzi o to, że nigdy do końca nie wiem, z kim tak naprawdę jestem. Jeden miał podwójne życie, o którym nic nie wiedziałam przez dwa lata. Inny był po prostu nieobecny emocjonalnie, choć fizycznie siedział obok. Słyszałam różne interpretacje tej pozycji - od 'partner jako dusza bliźniacza' po 'partner jako iluzja'. Ciekawi mnie, czy ktoś z was ma to samo i jak to u was wygląda w praktyce, bo teorię znam, ale chciałabym porozmawiać o konkretnych doświadczeniach.
To ciekawy temat, bo Neptun w siódemce to jedna z bardziej złożonych pozycji jeśli chodzi o relacje. Ale chciałbym zapytać - czy macie może Neptuna w napięciowym aspekcie do Wenus albo Merkurego? Bo sama pozycja w domu to jedno, a aspekty robią często całą robotę. Mogę się mylić, ale podejrzewam, że samo bycie w siódemce niekoniecznie daje te wszystkie iluzje, o których piszesz, Eleonorka56. Chyba że masz jeszcze jakieś wsparcie ze strony innych planet?
Ja nie znam się na tych pozycjach za dobrze, ale czytam i myślę sobie, że to co opisujesz z tym partnerem co miał podwójne życie, to brzmi jak coś, co ja bym nazwała po prostu złym wyborem. Przepraszam, jeśli to głupie, ale skąd wiadomo, że to Neptun, a nie po prostu pech? Nie mówię, że astrologia się myli, tylko że nie rozumiem jak to działa. Jak ta planeta może sprawić, że przyciągamy takich ludzi?
a ja mam pytanie, bo jestem ciekawa - czy ten Neptun w 7 domu to jest jakis konkretny stopień, czy wystrczy żeby był w tym domu i juz? Bo u mnie jest na 18 stopniu i nie wiem czy to ma jakies znaczenie. Partnerzy niedokresleni to tak, ale myslałam ze tak po prostu jest w zwiazakch, nie wiedzialam ze to może być z gwiazd 🙂
Wracając do meritum - to co opisuje Eleonorka56 z tym nieobecnym emocjonalnie partnerem fizycznie obecnym obok, to klasyczny neptunowy obraz. Ale interesuje mnie coś innego: czy te osoby z Neptunem w siódemce mają też tendencję do tego, że same siebie też nie widzą jasno w relacji? Bo Neptun nie działa jednostronnie.
Patrzę na to z trochę innej strony, bo numerologia też to widzi. Siódemka w numerologii to dom równowagi i partnerstwa, ale też izolacji i poszukiwania głębszego sensu. Jeśli ktoś ma Neptuna w siódmym domu i do tego ścieżkę życia 7 albo rok osobisty 7, to to nakładanie się wzorców jest niesamowite. Mam koleżankę w takiej sytuacji i dosłownie co roku powtarza ten sam schemat w związkach. Zastanawiam się czy ktoś z was sprawdzał też swoją ścieżkę życia przy tej pozycji?
Chciałbym tu dodać coś, co może zmienić nieco perspektywę. Neptun w siódmym domu nie musi oznaczać wyłącznie problemów. Jest też wykładnia, że ta pozycja daje zdolność do głęboko duchowych związków, do łączności na poziomie, który jest nieosiągalny dla większości. Problem polega na tym, że ten sam mechanizm, który otwiera na taką głębię, sprawia jednocześnie trudności z widzeniem partnera realnie. To jak antena strojona na bardzo subtelne częstotliwości, ale przez to odbiera też szumy. Nie twierdzę, że to czyni Neptuna w siódemce łatwym do życia, ale warto patrzeć na obie strony. Eleonorka56 - czy miałaś też związki, które mimo tej 'zamazaności' miały coś autentycznie głębokiego?
Przepraszam, że wchodzę z boku, bo normalnie nie zagłębiam się w astrologię, ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie. Mówicie o Neptunie jak o czymś, co aktywnie 'działa', przyciąga, rozmywa. Czy wy naprawdę wierzycie, że planeta odległa o miliardy kilometrów wpływa na to, kogo spotykamy? Nie mówię złośliwie, serio pytam, bo nie rozumiem mechanizmu.
Ja też czasem mam takie wątpliwości jak Celestyn56, ale potem patrzę na swój horoskop i na to co było w życiu i trudno mi powiedzieć, że to przypadek. Mam Saturna w siódmym domu i trzy małżeństwa za sobą, każde z dużym opóźnieniem i trudnościami. Saturn to właśnie opóźnienia i blokady, nie? Nie mówię, że planety wszystkim rządzą, ale coś w tym jest.
Wracając do Neptuna - zastanawiam się nad czymś, co Szaman poruszył wcześniej. Ten brak granic w relacji, o którym pisała Eleonorka56. Czy to jest może też coś, co przyciąga konkretny typ partnera? Bo jeśli ktoś sam jest 'rozmazany' energetycznie w relacji, to może nieświadomie daje sygnał, że jest łatwym celem dla kogoś z tendencjami do manipulacji albo do ukrywania się?
A czy jest jakiś sposób żeby to przepracować? Bo słucham tego wszystkiego i rozumiem teorię, ale co z tego wynika praktycznie? Mam Neptuna w ósmym, nie siódmym, ale podobne problemy z widzeniem partnerów realnie. Czy to wyłącznie tranzyt może poprawić, czy można coś z tym zrobić świadomie?
Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że runy bardzo podobnie opisują ten problem rozmytych granic w partnerstwie. Hagalaz w pozycji dotyczącej relacji to prawie dokładnie to, o czym mówicie z Neptunem - chaos, który zmusza do przebudowania czegoś od podstaw. Nie wiem, czy to ciekawe zestawienie czy za daleko odchodzę od tematu.
Dokładnie tak to u mnie działa. Widzę wyraźnie dopiero po. W środku związku byłam absolutnie przekonana, że rozumiem partnera, że mamy głęboką więź, że wiem, kim jest. A potem się okazywało, że projektowałam. Całymi latami. I to nie jest kwestia naiwności, bo w innych sferach życia jestem dość przenikliwa.
To co piszesz o tej przenikliwości w innych dziedzinach, a ślepocie w miłości - to brzmi jak coś, co znam z życia, choć nie mam Neptuna w siódemce. Może to nie jest tylko ta pozycja, a coś bardziej ogólnoludzkiego? Pytam szczerze, bo nie wiem.
Ja w swoich notatkach z kilku horoskopów zauważyłam, że osoby z Neptunem w siódemce często mają też coś ciekawego w aspektach do Księżyca. Jakby ta emocjonalna warstwa dodatkowo zamazywała obraz partnera. Czy ktoś ma Neptun w siódemce w koniunkcji albo opozycji do Księżyca? Ciekawa jestem, jak to wygląda w praktyce.
Patrząc na to numerologicznie, wibracja 7 w numerologii to właśnie ta planeta - głęboka introspekcja, ale też izolacja i trudność z bliskością. Neptun i siódemka razem to naprawdę intensywna lekcja dla duszy w tym wcieleniu. Eleonorko, czy wiesz, jaka jest Twoja liczba Duszy?
Dziewiątka duszy to bardzo duchowa, empatyczna wibracja, często z silnym poczuciem misji wobec innych. W połączeniu z Neptunem w siódemce to może wzmacniać tendencję do 'ratowania' partnerów albo widzenia ich przez pryzmat tego, kim mogliby być, a nie kim są. Masz do siebie to pytanie?
Mam. I to boli, bo widzę to wyraźnie. Zawsze wchodziłam w relacje z poczuciem, że widzę w tej osobie potencjał, który ona sama w sobie nie dostrzega. I potem byłam rozczarowana, że ten potencjał nie zaistniał. Tylko że pytanie, czy ten potencjał w ogóle był prawdziwy, czy tylko mój projekt.
To co opisujesz to klasyczny neptunowy mechanizm - kochamy nie człowieka, a jego duszę w wersji, którą sami wyśnimy. I to nie jest złe, bo ta miłość jest prawdziwa. Problem w tym, że partner nie jest tą wersją.
przepraszam, że wchodze, ale mam pytanie bo jestem zaciekawiona - czy to znaczy, ze jak mam Neptuna w 7 domu i w terocie tez ciagnie mi często Księżyc przy pytaniach o chłopaka, to to wszystko jest spójne? Bo teraz wydaje mi się ze to tłumaczy dlaczego nic nie jest jasne w tej relacji
'Niby jest, ale jakby go nie było' - to zdanie trafia w samo sedno tego, o czym rozmawiamy od kilkudziesięciu postów. Czy zastanawiałaś się kiedyś, czy ta nieobecność jest jego cechą, czy może ty sama tworzysz wokół niego pewną aurę tajemnicy, której on nie ma?
To jest właśnie to. Neptun w siódemce może działać w dwie strony - albo my nakładamy na partnera obraz, albo przyciągamy ludzi, którzy rzeczywiście są nieuchwytni. I rozróżnienie tych dwóch rzeczy jest naprawdę trudne. Dziewanko, powiedz - czy inni ludzie też mają z nim trudność w kontakcie, czy tylko ty?
To co opisuje Westalka przypomina mi Isa w runach - ta runa to zatrzymanie, zamrożenie, ale też ochrona. Czasem mgła neptunowa nie jest tylko iluzją, ale też czymś, co dusza wybiera, żeby przetrwać relację, z której jeszcze nie jest gotowa odejść. Pytanie do Eleonorki - jak u ciebie wyglądał moment przebicia tej mgły? Co musiało się stać?
Słucham tego i myślę sobie, że to brzmi jak coś bardzo wyczerpującego. Żyć w relacji i nie wiedzieć, czy widzisz prawdziwego człowieka - czy to znaczy, że osoby z Neptunem w siódemce są skazane na takie relacje? Czy można się z tego w jakiś sposób wyuczyć?
Dopisuję do notatek to co Szaman napisał o sprowadzaniu do konkretu. Mam pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z Neptunem w siódemce ma doświadczenie z partnerem, który sam miał silny Neptun w swojej mapie? Bo zastanawiam się, czy dwie neptunowe osoby tworzą razem jeszcze grubszą mgłę, czy jakoś się to równoważy.
Numerologicznie ciekawe byłoby sprawdzić, czy daty urodzin tworzą między tymi dwojgiem jakieś napięcie w wibracjach. Przy takich neptunowych połączeniach często widać w numerologii powtarzające się dziewiątki albo dwójki - liczby, które same w sobie niosą temat rozmycia granic i fuzji z drugim człowiekiem. Czy ktoś z was zna datę urodzenia swojego partnera i mógłby to sprawdzić?
Wracając do tarota - przy pytaniu Oksanki o dwie neptunowe osoby zastanawiam się, czy w takim układzie Kochankowie w rozbiciu albo Dwójka Kielichów odwrócona nie byłyby typowymi kartami, które pojawiają się przy takich relacjach. Ktoś kiedyś rozkładał karty dla takiej pary?
