Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad synastria z osobą, która ma dokładnie ten sam Ascendent co ja - oboje Bliźnięta. Intuicyjnie czuję między nami jakieś porozumienie, ale jednocześnie czasem mam wrażenie, że zbyt dobrze się rozumiemy i to staje się kłopotliwe. Jakby jedno wiedziało co drugie powie, zanim to powie. Czy ktoś miał podobne doświadczenie z identycznym Ascendentem w synastrii? I czy to jest zawsze tak, że ta osoba staje się swego rodzaju lustrem dla ciebie?
To zależy mocno od tego, co reszta synastrii robi z tym wspólnym Ascendentem. Sam Ascendent to maska, sposób wchodzenia w relacje ze światem - jak dwoje ludzi nosi tę samą maskę, to mogą się perfekcyjnie rozumieć na poziomie pierwszego wrażenia, ale głębiej może być zupełnie różnie. Co masz w znaku Bliźniąt poza tym Ascendentem? Bo to jest klucz.
Zgadzam się ze Znachorką, ale dodałbym że Ascendent to też ciało, fizyczność, sposób poruszania się - i dwie osoby z Bliźlęcym Ascendentem mogą się po prostu fizycznie rozumieć bez słów. To niekoniecznie lustro, bardziej echo. Chociaż przy Merkurym w Skorpionie w grę wchodzi jeszcze coś innego - ta komunikacja jest głębsza i bardziej przeszywająca niż typowe bliźnięce pogaduchy.
Księżyc w Skorpionie u niej to już całkiem inny wymiar. Ona będzie rozumiała więcej niż powiesz, będzie czytała między wierszami, a twój Księżyc w Koziorożcu może się przy niej czuć obnażony bez powodu. Ten wspólny Ascendent daje wam wejście przez tę samą bramę, ale potem idziecie w bardzo różne strony. Czy w tej synastrii sprawdzałaś aspekty Merkurych? Bo to jest serce komunikacji.
A nie jest tak, że dwie osoby z tym samym Ascendentem po prostu projektują na siebie nawzajem to samo? Jakby widziały siebie w drugiej osobie i stąd to złudzenie rozumienia? Pytam serio, bo wydaje mi się, że to może być pułapka - myślisz, że się rozumiecie, a tak naprawdę każde rozumie tylko siebie.
Przepraszam że wchodzę, ale chciałam zapytać - czy to znaczy, że dwie osoby z tym samym Ascendentem nigdy się nie pokłócą o sposób komunikacji? Bo ja mam Ascendent Byk i moja siostra też, i kłócimy się strasznie, więc się zastanawiam czy coś źle liczę.
Nie jestem specjalistką od astrologii, ale to co piszesz o tej komunikacji z identycznym Ascendentem brzmi jakbyś opisywała kogoś, kogo po prostu dobrze znasz od lat. Skąd wiadomo, że to wpływ Ascendenta, a nie po prostu chemia między ludźmi? Pytam z ciekawości, nie złośliwie.
Wracając do Merkurego w Skorpionie, bo to mnie bardziej interesuje - czy w synastrii z identycznym Ascendentem Merkury w Skorpionie wzmacnia tę komunikację czy ją komplikuje? Bo Skorpion to nie jest łatwy znak dla Merkurego, mam wrażenie.
Wątek Merkurego w Skorpionie jest tu kluczowy i chcę to rozwinąć, bo trochę szkoda go zbyć kilkoma słowami. Merkury w Skorpionie nie mówi wprost - on testuje, sonduje, rzuca coś i czeka na reakcję zanim powie co naprawdę myśli. W synastrii z kimś kto ma ten sam Ascendent może to być błogosławieństwo, bo ta osoba czyta między wierszami równie sprawnie. Ale może też być pułapka - dwoje ludzi testujących się nawzajem zamiast po prostu rozmawiać. Czy wy na przykład dużo ze sobą rozmawiałyście wprost czy raczej okrężnie?
Nie za bardzo się na astrologii znam, ale czytam ten wątek z uwagą. Chciałem zapytać - ten Merkury w Skorpionie, to dotyczy tylko tych urodzonych w konkretnym czasie czy coś bieżącego? Bo gdzieś słyszałem że planety się przemieszczają i że to ma znaczenie na bieżąco, nie tylko urodzeniowo.
Wróćmy do sedna tematu bo trochę odpłynęliśmy. Jak rozumiem to mamy sytuację: dwie osoby z Bliźlęcym Ascendentem, jedna z Merkurym w Skorpionie, i pytanie czy ten Ascendent naprawdę tworzy to rozumienie czy to złudzenie. Moje zdanie jest takie, że wspólny Ascendent ustawia tę samą 'częstotliwość odbioru' - wchodzicie w kontakt z tym samym rodzajem czujności, tej bliźniaczej ciekawości. Ale głębia rozmowy to już Merkury i Księżyc robią.
To co opisuje Selenka brzmi jak klasyczne działanie Bliźlęcego Ascendenta - ta lekkość wejścia. Ale ta głębia to już Skorpion w Merkurym. Jakby drzwi były ze szkła, a za nimi studnia bez dna. Czy to możliwe że ona ma też jakiś silny Pluton w natalu?
Sprawdziłam i ona ma Pluton w Strzelcu w szóstym domu. Wiktor, co to może znaczyć dla tej dynamiki którą opisuję? Nie wiem jak to czytać w kontekście synastrii.
Pluton w szóstym domu to Pluton związany z codziennością, rutyną, zdrowiem. W synastrii może działać subtelnie - ta osoba może cię obserwować w codziennych detalach bardziej niż podejrzewasz. Chociaż żeby to dobrze ocenić trzeba wiedzieć jak jej Pluton aspektuje twoje planety, same domy to za mało.
Muszę tu trochę sprowadzić do ziemi, bo Wiktor mówi ogólnie a to jest bardzo indywidualna sprawa. Selenka, czy wiesz co twój Merkury robi z jej Merkurym? Jaki aspekt między nimi jest? Bo to jest serce tej komunikacji, o której mówimy.
na Astro.com wejdź w Extended Chart Selection, wybierz Synastry Chart, podaj daty urodzenia obydwu i poniżej wykresu masz tabelę aspektów. Merkury z Merkurym będzie wyraźnie widoczny. Trygon między Merkurymi to byłoby piękne, ale sprawdź dokładnie - różnica do 8 stopni to jeszcze aspekt.
Zatrzymajmy się chwilę, bo mam pytanie do całej dyskusji. Mówimy o tym jak ta komunikacja działa, ale czy ktoś się zastanawia co się stanie jeśli ta głębia, którą opisuje Selenka, zacznie być obciążająca? Merkury w Skorpionie potrafi też ranić bardzo celnie.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i muszę powiedzieć, że miałam bardzo podobną sytuację - wspólny Ascendent z przyjaciółką, ona z Merkurym w Skorpionie, ja w Strzelcu. I ta dynamika którą opisuje Selenka jest bardzo znajoma. Tyle że u nas w pewnym momencie ta głębia zaczęła być przytłaczająca właśnie dlatego co mówi Nasturcja.
u nas pomogło to, że zaczęłam mówić wprost kiedy czuję, że rozmowa schodzi za głęboko bez mojej zgody. Ona to przyjęła, bo jednak ten Ascendent Bliźnięta daje pewną adaptacyjność. Ale zajęło nam to sporo czasu żeby do tego dojść.
To ciekawe co Kamilka opisuje, bo to mnie zastanawia - czy w synastrii z tym samym Ascendentem jest większa gotowość do takiej rozmowy o rozmowie? Znaczy, czy to że obie używają podobnego języka kontaktu ze światem sprawia że łatwiej meta-komunikować?
Dokończę myśl bo mnie przycięło - Znachorka napisała że sama warstwa Ascendenta to za mało. I to prawda, ale w tej konkretnej konfiguracji mamy Merkury w Skorpionie u obu, więc ten kod jest podwójnie zakodowany. To nie jest tylko wspólny styl wejścia w kontakt, to jest wspólny styl schodzenia w głąb. Selenka, sprawdziłaś już ten aspekt?
Sprawdziłam i Znachorka miała rację - jest trygon, 120 stopni, orb około czterech stopni. Co to faktycznie oznacza w praktyce? Bo czytałam że trygon to jest łatwy aspekt, ale łatwy niekoniecznie znaczy silny, prawda?
Trygon między Merkurymi to jest płynność, nie siła. Rozmawiasz z tą osobą i nie ma zgrzytów, słowa przechodzą swobodnie. Problem polega na tym, że przy Merkurym w Skorpionie ta płynność idzie bardzo głęboko bardzo szybko i można nie zauważyć kiedy przestało być komfortowo.
Ale czy to nie jest właśnie ta pułapka o której wspominałem wcześniej? Jeśli komunikacja jest płynna i głęboka jednocześnie, to skąd wiesz kiedy przekroczyłaś granicę? Mówię do Selenki, bo opisujesz to jak coś przyjemnego, ale Kamilka powiedziała że u nich to wymagało świadomej pracy.
Czytam to i myślę o tej mojej siostrze. My nie dajemy sobie ciszy, zawsze wchodzimy na siebie kiedy jedna z nas potrzebuje przestrzeni. Czy ten wspólny Ascendent powinien nam dawać takie rozumienie bez słów, czy to bardziej indywidualna sprawa?
Koziorożec Ascendent to zupełnie inna dynamika niż Bliźnięta. Przy Bliźlętach jest ta lekkość przejścia, a Koziorożec wchodzi powoli i z powagą. Dwie osoby z Koziorożcem na Ascendencie mogą mieć podobną tendencję do zaciskania zębów i nieproszenia o przestrzeń wprost. To mogłoby tłumaczyć ten brak ciszy między wami.
To co Nasturcja mówi jest ciekawe i trochę mnie zatrzymuje. Czy środowisko w ogóle modyfikuje działanie Ascendenta? Myślałam że to jest stały punkt, wynikający z godziny urodzenia, a nie z wychowania.
