Wracając na chwilę do mojej sytuacji, bo mam pytanie które mi chodzi po głowie. Skoro mamy trygon Merkury-Merkury i ten sam Ascendent, to gdzie w tym wszystkim jest różnica między nami? Co jest tym elementem, który sprawia że to jednak są dwie różne osoby a nie echo?
Świetne pytanie. Słońce i Księżyc. To one definiują co ta komunikacja obsługuje i skąd bierze energię. Możesz nam powiedzieć jakie macie Słońca i Księżyce? To otworzyłoby całkiem nową warstwę tej synastrii.
Księżyc w Bliźlętach na tym samym stopniu co Ascendent Bliźnięta to jest coś, co warto sprawdzić dokładnie. Jeśli jej Księżyc jest blisko Ascendenta w stopniach, ona może czuć się przy tobie wyjątkowo naturalnie, jakby relacja z tobą dotykała jej emocjonalnego rdzenia. Czy ona wydaje się przy tobie bardziej swobodna niż w innych relacjach?
To co powiedziała ta osoba Selence brzmi jak coś bardzo rzadkiego. I teraz mam pytanie które trochę wybiega poza czystą astrologię, ale jednak - czy myśleliście o tym że takie synastrie mogą tworzyć zależność? Nie w złym sensie, ale to poczucie bycia rozumianym bez wysiłku może powodować, że inne relacje zaczynają wydawać się niewystarczające.
To pytanie Erazma o zależność jest zasadne, ale chciałam je trochę odwrócić. Czy zależność to w ogóle zły znak w synastrii? Przy Merkurym w Skorpionie komunikacja zawsze idzie głęboko, a jeśli do tego masz trygon i wspólny Ascendent, to siłą rzeczy ta relacja staje się punktem odniesienia. Pytanie brzmi raczej: czy ta zależność jest symetryczna, czy tylko jedna strona tak czuje?
To mnie uderzyło. Nie wiem czy to jest symetryczne. Ona powiedziała mi to o byciu głupią i mądrą jednocześnie, ale ja nigdy jej nie powiedziałam czegoś równie otwartego. Czy to znaczy że ona jest bardziej w tej relacji niż ja, czy że ja jestem ostrożniejsza z wyrażaniem?
a jakie masz aspekty Wenus w tej synastrii? Bo to co opisujesz - ta asymetria w otwartości - może wynikać z czegoś poza Merkurym. Waga Słońce potrafi ważyć słowa zanim je powie, szczególnie jeśli Wenus jest w trudnym aspekcie do jej planet.
Przy Słońcu w Wadze i Księżycu w Rybach Selenka raczej nie jest tą ostrożniejszą przez chłód, tylko przez to że Ryby czują zbyt dużo i nie wiedzą jak to powiedzieć. To inne źródło powściągliwości niż świadome ważenie słów.
Mój Merkury jest w Wadze, nie w Skorpionie. Chyba to ważne. Jej Merkury jest w Skorpionie. Trygon jest między moją Wagą a jej Skorpionem, jeśli dobrze rozumiem.
To zmienia obraz. Trygon Merkury Waga do Merkury Skorpion - ona wnosi intensywność, ty wnosisz balans. Możliwe że ona otwiera się tak głęboko właśnie dlatego że ty nie odpycha jej tą intensywnością, jesteś dla niej bezpieczna. Stąd to co powiedziała o głupiej i mądrej jednocześnie.
To co Znachorka opisuje bardzo mi coś przypomina. U nas z tą osobą też był ten układ gdzie jedna wnosiła głębię a druga spokój i to działało jak wzmacniacz. Ale właśnie przez to granica zacierała się szybciej. Selenka, czy czujesz że to ona zazwyczaj inicjuje głębsze tematy?
Słucham i myślę o tym co powiedzieliście wcześniej o Koziorożcu Ascendencie u mnie z siostrą. Czy jeśli jedna z nas jest tą inicjującą, a druga tylko odpowiada, to to może być właśnie ten problem ze przestrzenią który opisywałam? Że inicjująca nie widzi kiedy ta druga potrzebuje pauzy?
Wracając do Selenki i tego wzorca inicjowania, mam pytanie trochę z boku. Czy ta osoba wie że ty analizujesz tę synastrie? Mówię o tym bo czasem takie analizowanie zmienia coś w relacji, zaczynasz patrzeć przez schematy zamiast po prostu być.
Nie sądzę żeby analizowanie relacji przez astrologię było patrzeniem z zewnątrz. Waga Słońce potrzebuje rozumieć żeby czuć się bezpiecznie, to normalne. Ale rozumiem ten niepokój - czy analiza nie odbiera spontaniczności? Jak sądzisz, co byś straciła gdybyś jej powiedziała?
Jest jeszcze jedna rzecz której nikt nie powiedział wprost. Przy tym układzie który opisuje Selenka - trygon Merkurych, wspólny Ascendent, jej Księżyc na tym Ascendencie - ta relacja prawdopodobnie działa na obydwie głębiej niż widzą na co dzień. Nie tylko Selenka patrzy z dystansu przez astrologię. Pytanie brzmi co ona robi żeby to przetrawić po swojej stronie.
To co napisała Kamilka o wycofaniu jako sposobie na trawienie - myślę o tym od chwili. Ja analizuję, ona się wycofuje. Może to są dwa różne języki robienia tego samego? Ale jedno mnie niepokoi: czy jeśli mój Merkury Waga szuka balansu a jej Merkury Skorpion idzie w głąb, to nie jest tak że my nigdy nie spotykamy się w tym samym miejscu na tej samej głębokości?
Selenka, właśnie o to chodzi z trygonami Merkurych. One nie oznaczają że rozmawiacie identycznie, tylko że wasza różnica nie tworzy tarcia. Waga i Skorpion to dwa zupełnie inne podejścia do prawdy. Waga szuka rozwiązania które zadziała dla obu stron, Skorpion chce dotrzeć do sedna bez kompromisów. Trygon sprawia że możecie te podejścia wymieniać zamiast się o nie potykać. Ale pytanie jest inne - czy ty chcesz tej głębokości do której ona cię ciągnie?
Znachorka, ale trygon to wciąż tylko aspekt między Merkurymi. Przy różnicy elementów - Powietrze kontra Woda - nie można powiedzieć że nie ma żadnego tarcia. Trygon to harmonia wynikowa, nie identyczność. Selenka może odbierać pewne rzeczy jako zbyt intensywne i nie mówić o tym właśnie przez tę dyplomację Wagi.
Faktycznie robię to. Kilka razy zaczęłam pisać coś ostrzejszego i zmieniałam zanim wysłałam. Myślałam że to zwykła ostrożność, ale może to właśnie to.
Selenka, i co czułaś kiedy to zmieniałaś? Ulga że nie wysłałaś, czy coś jakby niedopowiedzenia?
To niedopowiedzenie które zostaje - mnie to bardzo coś mówi. Przy synastrii gdzie jest mocny Księżyc na Ascendencie, te rzeczy których się nie mówi potrafią robić w relacji więcej niż te które się mówi. Selenka, czy ona kiedykolwiek skomentowała że coś jej powiedziałaś tylko połowicznie albo że wyczuła że coś zostawiłaś?
Słucham tego i myślę że ja mam dokładnie ten problem z siostrą tylko od odwrotnej strony. Ja jestem tą która nie mówi do końca, ona wyczuwa i pyta wprost. Czy Koziorożec Ascendent u obu może tak działać że te niedopowiedzenia nakręcają się wzajemnie zamiast się kasować?
Wracam do tego co Selenka powiedziała wcześniej - że nie chce tej osobie mówić o analizowaniu synastrii. Ale mam pytanie: jeśli Merkury Skorpion jest tak przenikliwy jak tu wszyscy mówią, to czy ona nie wyczuwa że Selenka coś bada? Intuicja przy tym znaku chyba nie pozwala łatwo przegapić takich rzeczy.
A czy ta asymetria w wiedzy - że Selenka analizuje a tamta nie wie - nie jest trochę podobna do tej asymetrii w inicjowaniu którą opisywały wcześniej? Jakby Selenka była tą która patrzy z dystansu na kilku poziomach jednocześnie.
Zrównoważone niekoniecznie znaczy symetryczne. Przy trygonie Merkurych i wspólnym Ascendencie każda z was wnosi coś czego druga nie ma. Ale mam jedno pytanie do Selenki o którym jeszcze nie mówiłyście: gdzie ma Jowisza ta osoba? Bo przy Księżycu na Ascendencie Jowisz może robić dużo w tym jak postrzega rozmiar tej relacji.
Przy okazji Jowisza - czy patrzyłaś na to gdzie jest Saturn w tej synastrii? Pytam bo wzorzec który opisujesz, że ona otwiera a ty zawsze trochę z tyłu, może mieć dużo wspólnego z tym gdzie Saturn jednej osoby pada na planety drugiej. Szczególnie jeśli jej Saturn ląduje blisko twojego Merkurego.
Sprawdziłam właśnie - Jowisz tej osoby jest w Byku, czwarty dom. Saturn mam sprawdzić gdzie pada względem moich planet, ale jeszcze nie skończyłam. Kamilka51 co do twojego pytania - tak, mam dokładnie to poczucie. Nie chodzi o delikatność, bardziej o jakiś ciężar tego co mówię. Jakby każde słowo zostawało i było zapamiętywane.
