Septyle mnie ostatnio nie dają spokoju i postanowiłam założyć ten wątek, bo nigdzie nie widzę porządnej dyskusji na ten temat po polsku. Septyl to aspekt 51 stopni i 26 minut, czyli podział koła zodiaku przez 7. Biseptyl to 102 stopnie i 51 minut, triseptyl - 154 stopnie i 17 minut. Orb zazwyczaj przyjmuje się bardzo ciasny, maksymalnie 1-2 stopnie, choć spotkałam się ze szkołami, które dopuszczają 2,5 stopnia dla luminariów. W synastrii te aspekty pojawiają się rzadko i mają zupełnie inny charakter niż klasyczne trygony czy koniunkcje. Nie chodzi o łatwość ani o napięcie - chodzi o coś, co bym nazwała "przeznaczeniowym pociągnięciem". Ktoś z was ma to w synastrii i może opowiedzieć jak to odczuwa?
Czytałam o sepylach kiedyś i zawsze mnie zastanawiało, czym właściwie różnią się od kwintyli. Bo kwintyle też są podobno twórcze i karmiczne, prawda? Nie rozumiem gdzie przebiega granica między jednym a drugim.
a skąd w ogóle bierze się ta "przeznaczeniowość"? Pytam szczerze, bo znam osoby które mają setki aspektów z partnerem i nic z tego nie wynika, a inne mają jeden septyl i mówią że to najgłębsza relacja życia. Czy to nie jest trochę tak, że interpretujemy post factum - czyli najpierw coś czujemy, a potem szukamy aspektu który to tłumaczy?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może trochę z boku - czy septyle pojawiają się częściej między osobami o pewnych znakach słonecznych? Czy to jest czysto geometryczne i znaki nie mają tu żadnego znaczenia?
Wróciłam do mojego pytania o kwintyle, bo nie dostałam odpowiedzi 🙂 czy ktoś może jednak wyjaśnić tę różnicę? Bo jak czytam opisy, to i kwintyle i septyle są opisywane jako "karmiczne" i "przeznaczeniowe" i nie wiem jak to rozróżnić.
Czyli septyl w synastrii oznacza, że te dwie osoby są ze sobą karmicznie związane i ta relacja była zaplanowana jeszcze przed urodzeniem? Tak to rozumieć?
Mam pytanie praktyczne - jak w ogóle sprawdzić czy mam septyle w synastrii? Używam Astro.com ale tam nie widzę żeby był taki aspekt w standardowych ustawieniach.
Słucham tej rozmowy od początku i chciałam zapytać - czy septyle mogą też pojawić się z wierzchołkami domów w synastrii, nie tylko z planetami? Bo gdzieś czytałam że septyl Słońca jednej osoby z Ascendentem drugiej to bardzo silne połączenie tożsamościowe.
Czytam ten wątek od samego początku i jestem pod wrażeniem - nie wiedziałam w ogóle że coś takiego jak septyl istnieje! Sprawdziłam właśnie moją synastrie z mężem i chyba mam coś takiego między jego Słońcem a moim Ascendentem, orb wyszedł mi 1,8 stopnia. Czy to wystarczy żeby liczyć? I jak to teraz odczytać?
Wracając do tego co pisałaś wcześniej o Słońcu z Ascendentem - czy ta dynamika "widzenia w istocie" działa w obie strony, czy tylko ten, kto ma Słońce, "widzi" właściciela Ascendentu? Bo zastanawiam się jak to przebiega w praktyce.
Słuchajcie, mam trochę inne doświadczenie z tym "widzeniem". Miałam relację gdzie ktoś twierdził że mnie "rozumie jak nikt" - i faktycznie mieliśmy w synastrii silne aspekty z Ascendentem. Ale to "rozumienie" zamieniło się w pewnym momencie w kontrolę. Nie mówię że to przez aspekty, ale zastanawiam się - czy septyl z kątami może też mieć ciemniejszą stronę?
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy septyle mogą wskazywać na związki z poprzednich wcieleń? Czytałam gdzieś że tak, ale nie jestem pewna czy to jest poważna interpretacja czy bardziej takie popularne uproszczenie.
Ciekawi mnie czy ktoś tu ma doświadczenie z septylami w synastrii z rodzicem albo dzieckiem, nie tylko z partnerem romantycznym? Bo większość opisów dotyczy relacji miłosnych, a to chyba nie jest jedyna przestrzeń gdzie takie połączenia mogą działać.
Słuchajcie, chcę wrócić do kwestii technicznej bo nadal mi chodzi po głowie. Saturnina wcześniej wspomniała o orbsach do 2 stopni - czy jest jakaś hierarchia? Czy septyl z orbem 0,5 stopnia to zupełnie inne doświadczenie niż ten z orbem 1,8 stopnia, czy to nie ma aż takiego znaczenia?
Wracam do pytania Kaliny o relacje niepartnerskie - bo to mnie uderzyło. Sprawdziłam właśnie synastrie z siostrą i mam septyl Wenus-Saturn z orbem 1,2. I nagle ta nasza relacja ułożyła się w jakiś wzorzec - zawsze czułam że jesteśmy ze sobą związane w sposób który jest trudny, ale nie do oderwania. Zastanawiam się teraz co ten konkretny septyl może oznaczać.
Mam wrażenie że ta rozmowa coraz bardziej schodzi w stronę psychologii a nie astrologii. Nie mówię że to źle, ale septyl jako aspekt - czy jest naprawdę na tyle specyficzny że można mu przypisywać aż takie mechanizmy relacyjne? Czy może projektujemy na niego to co wiemy o relacjach w ogóle?
Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale czy septyl jest widoczny w tradycyjnych horoskopach urodzeniowych, czy tylko w synastrii? Bo czytałam ten wątek od początku i mam wrażenie że głównie mówicie o synastrii, ale czy to samo połączenie może działać w jednej osobie?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i zastanawiam się nad czymś praktycznym - czy jest sens szukać septyli w synastrii jeśli nie zna się dokładnych godzin urodzenia? Pytam bo wiem że Ascendent zmienia się szybko i aspekty do niego mogą być zupełnie inne przy różnicy nawet kilku minut.
No właśnie, o tym chciałam powiedzieć - traktuję synastię jako język opisu, nie dowód. Ale wracając do sepyla konkretnie: czy ktoś z was miał takie doświadczenie, że septyl "ujawnił się" dopiero po czasie? Jakby relacja musiała dojrzeć żeby ta specyficzna jakość połączenia stała się widoczna?
Ale to właśnie sprawia że jest niemożliwy do sfalsyfikowania, prawda? Jeśli septyl "ujawnia się po czasie" to zawsze możemy powiedzieć - jeszcze nie dojrzał. To brzmi jak pułapka.
Czy jest jakaś różnica między septylami planet osobistych a transpersonalnych w synastrii? Bo słucham i mam wrażenie że wszystkie przykłady dotyczą Wenus, Księżyca, Słońca. A co z septylami Pluton-Pluton czy Neptun-Neptun które siłą rzeczy ma całe pokolenie?
Czyli jeśli mam septyl Słońca z Księżycem kogoś to to mówi więcej niż septyl mojego Neptuna z jego Neptunem? Chcę się upewnić że dobrze rozumiem.
Sprawdziłam triseptyl jak mówiła Martusia61 i mam go między moim Księżycem a Marsem tej osoby, orb dokładnie 1,1 stopnia. Czy to jest mocne połączenie? I co właściwie triseptyl między Księżycem a Marsem mógłby oznaczać? Trochę boję się interpretować sama bo za pierwszym razem tak bardzo pomyliłam kąty.
dziękuję bardzo za wyjaśnienie, to akurat bardzo pasuje do tego co czuję w tej relacji. To chyba właśnie ten moment kryzysu kiedy nagle coś "klikało". Teraz mi się wiele rzeczy układa.
Wracam do pytania Hortensji o falsyfikowalność, bo to mnie nie opuszcza. Może kryterium jest prostsze niż myślimy - septyl "jest" jeśli obie osoby niezależnie opisują relację jako mającą jakość "osobną", poza zwykłymi kategoriami, trudną do wytłumaczenia innym. Jeśli tylko jedna osoba to czuje - może to jednak projekcja.
I to jest chyba najlepsza puentą jaką można postawić przy sepylach - geometria jest pewna, psychologia jest hipotezą. Zostaje pytanie czy ta hipoteza jest użyteczna. Dla mnie jest. Dla Hortensji może nie być. I obie mamy rację w swoich ramach.
Przepraszam za wejście z innego poziomu, ale chcę się upewnić czy dobrze śledzę. Rozmawialiście o tym że sepyle pokoleniowe nie mówią nic o konkretnej relacji. Ale jak dokładnie sprawdzić czy mój sepyl z kimś jest "osobisty"? Czy to znaczy po prostu że chodzi o Słońce, Księżyc, Merkury, Wenus, Mars?
