Mam stellium w pierwszym domu - Slonce, Merkury i Mars wszystkie w Strzelcu. Od zawsze czulam, ze jestem jakby za duża na swoje otoczenie jesli rozumiecie co mam na mysli. wszędzie wchodze z impetem, ludzie od razu wiedza ze jestem w pokoju. czytalam ze stellium w pierwszym domu moze doslownie "przeladowac" osobowosc energią tych planet, ale nie wiem czy to kwestia samych planet czy raczej tego ze pierwsza dom i tak wyostrza wszystko. Ktoś ma podobnie? i drugie pytanie - bo mnie to bardzo ciekawi - czy Wenus w Baranie w tym stellium jeszcze bardziej przyspiesza to zakochiwanie sie na gwalt czy to mit?
Stellium w pierwszym domu to jedna z tych konfiguracji, gdzie na prawde wszystko sie naklada na Ascendent i przez to kazda z tych planet zaczyna "mowic" przez twoj wyglad, zachowanie, pierwsze wrażenie. ale powiem ci,ze trzy planety to juz naprawde duzo. jak jeszcze dochodzi Wenus w Baranie to zakochiwanie sie szybko to nie mit - to prawie pewnik. Wenus w Baranie nie potrafi czekać chce od razu teraz intensywnie. Problem w tym ze to uczucie rownie szybko moze ostygac.
Hej,a co to znaczy ze pierwsza dom "wyostrza" planety?? Serio pytam bo nie do konca rozumie jak to dziala technicznie. Czy to znaczy ze jak mam np jedna planete w pierwszym to ona tez tak dziala na osobowosc?
Wlasnie, i tu dochodzi kwestia aspektów miedzy tymi planetami w stellium. Bo jak Slonce i Mars są w koniunkcji ciasnej, to ta energia idzie w jednym kierunku - siła, ego, napęd. Ale jak Merkury jest trochę dalej w stopniach to zaczyna trochę inaczej modulowac całość. fiolek99 jak szerokie są te koniunkcje w twoim stellium? Bo to naprawdę zmienia interpretacje.
Rozne szkoly stosuja rozne orby. czesc astrologow liczy do 8 czesc do 10, a sa i tacy co nawet do 12 przy Sloncu i Ksiezycu. Moim zdaniem wazniejsze jest to czy planety naleza do tego samego znaku - jesli tak, to stellium ma spojna "narracje". Rozproszenie stopni tylko mowi o tym, co bardziej dominuje w danym momencie. przy 7 stopniach miedzy Merkurym a Marsem nadal widzę to jako dzialajace stellium.
A wracjąc do tego Wenus w Baranie - moja koleżanka ma to i rzeczywiście zakochuje się błyskawicznie, ale też szybko jej przechodzi. Czy to na pewno wina Wenus czy może Ascendentu albo Księżyca? Bo czytałam że Księżyc bardziej odpowiada za uczucia niż Wenus...
Dobra, ale mam pytanie do całej tej rozmowy - skad w ogole wiadomo czy to stellium "dziala" u konkretnej osoby? Mam na mysli - czy jest jakis sposób zeby to poczuc albo zweryfikowac, czy poprostu sie zaklada ze dziala i tyle?
Właśnie, ja bym powiedziała że stellium w pierwszym to jedno z tych miejsc gdzie astrologia naprawde można potwierdzić w życiu codzienym. Nie trzeba czekać na tranzyty ani progresje, to widac w sposobie bycia od razu. Sama mam stellium w ósmym i to zupełnie inaczej - bardziej skryte, intensywność idzie do środka.
Tak bym to opisała - w ósmym ta intensywność jest, ale jak lodowiec, większość pod wodą. W pierwszym wszystko na wierzchu. Różnica jest taka że ludzie z stellium w pierwszym sami wiedza że są intensywni, a ci z ósmym często są zaskoczeni kiedy ktoś im to mówi.
A wracajac do Wenus w Baranie w kontekscie tego stellium - zastanawiam sie czy ta planeta w stellium w pierwszym domu nie sprawia ze ta osoba po prostu "zaraza" uczuciem innych nie tylko sama szybko sie zakochuje ale tez przyciaga szybkie zauroczenia?
Hej, a czy jeśli ktoś ma Wenus w Baranie ALE nie ma jej w stellium tylko samą, to zakochiwanie i tak jest tak szybkie? Pytam bo mam wlasnie samą Wenus w Baranie w trzecim domu i zastanawiam sie czy to działa podobnie czy nie.
Przepraszam ze wchodzę z podstawowym pytaniem, ale nie bardzo rozumiem - stellium to musi byc minimum ile planet i czy Ksiezyc i Słońce się licza tak samo jak inne? Chce sprawdzic czy sama mam coś takiego w swoim horoskopie.
Okej, sprawdziłam w Astro.com i mam Słońce Merkury i Neptun w Koziorozcu w pierwszym domu. To juz sie liczy? Bo Neptun to jednak wolnoobrotowa planeta i czytałam że niektórzy jej nie wliczają do stellium.
O matko, slonce 8 stopien, Merkury 12, Neptun 21. To chyba za daleko ten Neptun od Słońca? Trochę się pogubilam teraz.
A ja tu wtrace ze dom pierwszy i tak "podnosi" wszystko co jest w srodku, więc nawet jeśli Neptun jest luźno w tym domu, to i tak jakos sie przejawia w wyglądzie i zachowaniu. Ale zgadzam się z Celestynem ze to niekoniecznie jest stellium w ścisłym sensie.
Wracajac do głównego pytania o Wenus w Baranie - myślę ze wazne jest też to w KTÓRYM miejscu pierwszego domu ona stoi. Jak jest blisko ascendentu to działa zupełnie inaczej niz jak jest w połowie domu czy przy granicy drugiego. Ktos ma jakies doswiadczenie z tym?
A to ciekwe bo moja koleżanka o ktorej pisałam ma Wenus prawie dokładnie na Ascendencie w Baranie i rzeczywiście ona robi wrażenie od pierwszej chwili. Ale zastanawiam się - czy to że szybko się zakochuje to przez Wenus czy przez ten Ascendent w Baranie właśnie? Jak to rozdzielić?
Ale czy Wenus w Baranie zawsze oznacza ze ta osoba zakochuje się szybko i jej przechodzi? Bo brzmi to jak pewnik a przeciez kazdy czlowiek jest inny. Mam kolege z Wenus w Baranie i on jest w zwiazku od wielu lat i wyglada na bardzo stabilnego
Hej, a moje pytanie z wcześniej trochę zginęło - jak mam Wenus w Baranie w trzecim domu i powiedziałaś że zakochania mogą byc z osobami z bliskiego otoczenia, to czy to znaczy że nie przyciagam "nowych" ludzi tak latwo jak ktoś z Wenus w pierwszym? 😀
Chcialam sie tylko wtracic że czytalam kiedys ze Wenus w Baranie w stellium z Marsem to jedna z najbardziej "lowieckich" konfiguracji w astrologii milosnej. Znaczy ze ta osoba lubi gonitwe, poscig ale jak juz zlapie to troche traci zainteresowanie. czy ktos to potwierdza z doswiadczenia?
A to co mówi Fiolek99 to jest chyba klucz do zrozumienia Barania w ogóle - oni nie potrzebuja stabilnosci w sensie spokoju, oni potrzebuja ruchu do przodu. Stellium w pierwszym domu to jeszcze bardziej wzmacnia bo ta osoba sama w sobie jest w ciaglym ruchu i oczekuje że otoczenie za nią nadąży.
Bardzo dziekuje za te całą rozmowę, tyle sie ucze czytajac! Mam jedno pytanie - czy stellium w pierwszym domu to zawsze coś trudnego w relacjach? Bo z tego co czytam to ta konfiguracja brzmi dosc... przytlaczajaco dla partnera?
No może masz racje bo ja rzeczywiscie bardzo duzo piszę jak sie w kimś zakocham. Nonstop wiadomości, memy, linki. I potem jak ta osoba przestaje tak samo odpowiadac to od razu czuję że cos sie psuje. Czyli to jest to?
Siedzę w tym watku o Wenus w trzecim i mysle że rozumiem to zupelnie inaczej niz Wenus w pierwszym bo u mnie ten sygnal jest wizualny i fizyczny, nie werbalny. Znaczy - ja reaguje na obecnosc,na to jak ktos wchodzi do pokoju, jak sie porusza. słowa sa drugoplanowe. Czy to moze być właśnie ta roznica miedzy pierwszym a trzecim domem? 😀
A to bardzo ciekawe co mówisz bo moja koleżanka z Wenus na Ascendencie mówi dokłanie to samo - że zakochuje się "oczyma" pierwsze wrażenie decyduje wszystko. Więc może faktycznie dom robi tu ogromną róźnicę, nie tylko znak?
No i to jest chyba odpowiedz na pytanie Eufemia02 sprzed chwili - stellium w pierwszym nie jest trudne SAMO w sobie ale ta osoba doslownie przetwarza swiat przez siebie. kazde spotkanie,kazda relacja przechodzi przez te pierwsza warstwe "ja". partnerzy moga to odbierac jako pochlaniajace bo nie ma miejsca na bycie niezauwazonym.
A ja mam inne pytanie - czy wogole mozna miec stellium w pierwszym i byc osoba spokojna wycofana? Bo czytam i mam wrazenie ze to zawsze ktos bardzo "w twarz", bardzo widoczny. A co jesli planety w stellium to np. saturn i Neptun? To tez tak mocno promieniuje?
