Slonce w Strzelcu to chyba jeden z tych znakow o których wszyscy mówią tak samo - że to wieczny poszukiwacz że ciagnie go w dal że nie może usiedzieć w miejscu. Ale zastanawiam się, czy to nie jest trochę zbyt uproszczone. Znam kilka Strzelcow, ktore są absolutnie domatorkami i niigdzie ich nie ciągnie. czy ta "tożsamość poszukiwacza" to faktycznie coś głębszego niż tyko podróże i zmiana miejsca? Chodzi mi o to czy szukanie sensu i celu to jest ta prawdziwa istota tego znaku czy też to mit, ktory wszyscy powtarzają. 🙂
Też o tym myslalam. W horoskopach Strzelec zawsze wychodzi jako ten, co jedzie na drugi koniec swiata i szuka przygod. Ale mam wrażenie, że to poszukiwanie nie musi byc dosłowne, geograficzne. Słońce w Strzelcu to raczej pootrzeba rozszerzania horyzontów - niekoniecznie przez podróże ale przez idee filozofię, sens. Mam znajoma Strzelczynię ktora nie wyjechala nigdzie dalej niż 200 km od domu, ale pochłania książki filozoficzne i ciągle szuka jakiegoś "ostatecznego sensu". Jej Strzelec gra zupelnie inaczej.
To co piszesz o filozofii to ciekawy trop, ale czy nie jest tak, że Jowisz jako władca Strzelca po prostu daje tę potrzebę ekspansji i ona może się realizować na różnych poziomach? Fizycznym, intelektualnym, duchowym? Pytam, bo słyszałam kiedyś, że prawdziwy Strzelec zawsze szuka czegoś, co jest poza zasięgiem - i jak tylko to dostanie, traci zainteresowanie. Czy to nie jest właśnie ta "tożsamość poszukiwacza" - że cel jest zawsze trochę dalej?
To co napisalas o Jowiszu jest trafne ale chciałbym dodać neico glebsza warstwe. Slonce w Strzelcu dziala przez dziewiąty dom - dom wyższego umyslu prawa, filozofii i poddrozy w sensie duchowym. Sam znak i jego władca to jedno ale kiedy patrzysz na całą mapę nieba tej osoby Slonce w Strzelcu może się wyrazac bardzo różnie w zaleznosci od aspektów. Strzelec z Saturnem w kwadraturze do Słońca będzie mial tę potrzebę ekspansji mocno stłumioną abo skierowaną w bardzo strukturalne poważne kanały. Nie mowi się o tym przy popularnych horoskopach, bo to wymaga konkretnego urodzeniowego horoskopu nie ogólnikowego znaku slonecznego.
Felicjan, ale jednak znak słoneczny nie jest bez znaczenia nawet bez pelnego horoskopu. Strzelec słoneczny to energetyczny wzorzec z którym człowiek się identyfikuje - nawet jeśli inne planety go modyfikują. Poza tym ta Jowiszowa natura i tak przebija przez wszystko. Chcialabym dodać, że w astrologii wedyjskiej Strzelec, czyli Dhanus, też jest opisywany przez pryzmat dharmy - czyli poszukiwania swojej ścieżki i prawdy. To nie jest wymysl zachdniej astrologii to cos glebiej osadzonego w interpretacji tego znaku.
Dobra, ale o co konkretnie chodzi z tym poszukiwaniem? Bo czytam i czyttam i nie wiem czy macie na myśli poszukiwanie sensu zycia czy poszukiwanie przygod czy cos jeszcze innego. czy możecie to jakos ukonkretnic? Chcialbym zrozumiec, co to znaczy w prakktyce dla kogoś z tym Sloncem.
Mam Słońce w Strzelcu i powiem szczerze - to opis trochę do mnie pasuje, a trochę nie. Tak, lubię szukać, ale nie czuję, żebym miała ciągłą potrzebę jakiegoś głębokiego sensu. Bardziej mi chodzi o to, że jak już wiem, jak coś działa i nie ma już dla mnie zagadki, to rzeczywiście mi się nudzi. Czy to jest to samo? Bo wasze rozważania brzmią bardzo filozoficznie, a u mnie to bardziej... codzienne.
To co opisuje Bursztynka jest badrzo ciekawe, bo pojawia się pytanie - gdzie konczy się znak sloneczny, a gdzie zaczyna osobowocs niezalezna od astrologii? Czy ktoś może tu mieć poczucie że jego Słońce w Strzelcu napędza go wyraźnie, ale w inny sposób niz te klasyczne opisy?
Ja mam w rodzinie dwie Strzelczynie i one są kompletnie różne. Jedna podróżuje ciągle, druga siedzi w domu i zajmuje się ogrodem. Zawsze mnie to dziwiło, bo obie mają Słońce w Strzelcu. Jak to możliwe, że ten sam znak daje tak różne osoby? Pytam serio, bo próbuję to zrozumieć. 🙂
Obserwuję tę rozmowę i mam pytanie do bardziej doświadczonych - co to znaczy, że ktoś "realizuje swoje Słońce"? Słysazłam to wyrażenie w kontekście horoskopów, ale nie do konca rozumiem czy chodzi o to, że Strzelec który nie podróżuje ani nie szuka sensu, jakoś traci coś waznego?
E tam, przeczytalem caałą dyskusję i mam wrazenie że mieszamy dwie rzeczy: to co mówi klasyczna astrologia o Strzelcu, i to, czego ludzie faktycznie doświadczają. Feilcjan ma racje, że bez pelnego horoskopu to tylko fragment obrazu ale Mimoza też ma racje że Słońce to coś do czego dojrzewamy. Mam pytanie do Marianka - ta twoja znajoma Strzelczyną filozofka w jakim wieku zaczęła ta jej filozoficzna droga? Bo czytałem, że Słońce "dojrzewa" mocniej po trzydziestce
Dobra Marianka, ale skooro mowisz, że u twojej znajomej ta intensywność szukania nasiliła się jakieś pięć-sześć lat temu - to ile ona wtedy miała lat? Bo mnie zastanawia czy to przypadek, czy właśnie jakas tranzytowa robota Jowisza albo Saturna. czy wiecie coś więcej o jej dacie urodzenia?
Dokladnej daty nie znam, wiem że gdzies rocznik osiemdziesiąty siódmy lub ósmy. Wiec jakies trzydziesci lat wtedy miala saturn w okolicach trzydziestki to chyba coś znaczy? Przepraszam, nie znam sie za dobrze na tranzytach.
Nie wiem, czy powrot Saturna działa "inaczej" dla konkretnego znaku słonecznego, to trochę za duze uproszczenie. Saturn przechodzi przez konkretny dom i aspektuje konkretne planety - to wazniejsze niż sam znak Słońca. ale rozumiem, o co Wisiaa pyta, bo ten temat dotyczy tożsamości Strzelca i powrót Saturna to jest moment kiedy ta tozsamosc czesto się krystalizuje albo rozsypuje.
Ojejku, może sie wtrace z boku, ale mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy od głównego pytania Goryczki. ona pytala czy Strzelce zawsze szukaa celu - i chcialam się upewnic że dobrze rozumiem: czy to "szukanie" to jest coś co Strzelec czuje wewnetrznie jako naped, czy raczej inni to w nim widzą z zewnątrz? Bo to cyba duża roznica.
Elwirka72, wlasnie o to mi chodziło od początku i cieszę się że to postawilas tak wprost. Bo z tego co obserwuję u siebie i bliskich - to poszukiwanie często nie jest swiadome. Człowiek po prostu nie ummie siedzieć w miejscu, ciągnie go do nowych tematow, nowych miejsc, nowych relacji. I dopiero z zewnątrz ktos mowi: ty to jestes taki strzelcowy. czy tak to u was działa?
U mnie dokładnie tak. Sama bym tego nie nazwała "poszukiwaniem celu", bo brzmi za poważnie. Po prostu muszę mieć coś nowego, inaczej mi się nudzi. Ale kiedy ktoś mi to nazwał po imieniu, to nagle poczułam, że to ma jakiś sens. Chociaż nadal wolałabym, żeby to szukanie miało jakieś tempo - bez przeciągania w nieskończoność.
Zastanawiam się czy to poszukiwanie Strzelca to nie jest po prostu lek przed stagnacją. Nie cel nie sens, tylko taka ucieczka od stania w miejscu? Pytam, bo moja koleżanka Strzelec ciągle cos zaczyna i nie konczy i ona sama mówi że jak juz wie jak to bedzie, to ją to przestaje interesować
Wróćmy do moich dwóch Strzelczyń, bo po tym co wszyscy napisali to chyba zaczynam rozumieć. Ta co siedzi w domu i uprawia ogród - ona jest spokojniejsza, ale obsesyjnie szuka nowych odmian roślin, czyta o technikach ogrodniczych, ciągle się uczy. Czy to może być właśnie to "strzelcowe szukanie", tylko skierowane do wewnątrz?
Wczytuję się w tę rozmowę i mam wrażenie, że wszyscy intuicyjnie opisujecie coś, co można też zobaczyć przez pryzmat czakry Ajna - czyli trzeciego oka. Strzelcowe poszukiwanie to często szukanie szerszej perspektywy, wizji, sensu. Kiedy ta czakra jest aktywna i zrównoważona, człowiek szuka i znajduje. Kiedy jest przeciążona - szuka bez końca i nigdy nie jest syty. Czy ktoś zauważył u siebie taki wzorzec?
Właśnie dlatego lubie takie dyskusje że każdy przynosi swój kawałek układanki. Ale chciałam zapytać - czy ktos z was kto ma Slonce w Strzelcu ma poczucie że to szukanie kiedykolwiek sie kończy? Że był taki moment kiedy powiedziałeś sobie: znalazlam, to jet to? Czy ten znak to skaazanie na wieczne szukanie bez dotarcia?
Goryczka myślę, że to jest właśnie sedno tego wątku strzelec nie jest zaprojektowany na dotarcie, tylko na drogę. w tradycji hermetycznej mówi sie, że dazenie jest ważniejsze niz osiagniecie. Może Słońce w Strzelcu to właśnie taka lekcja - nauczyć się czerpać z samego ruchu a nie tylko z celu ale to nie znaczy, że nie ma momentów nasycenia. Raczej że te mometny są tymczasowe i to jest w porządku
Ojejku goryczka, to pytanie o koniec szukania mnie zatrzymalo. Bo tez jestem Strzelcem i szczerze - nie wiem czy chciałabym zeby sie skończyło. Tylko nie wiem, czy to zdrowe. Czy to nie jest po prostu niemoznosc zatrzymania się?
Goryczka zadała pytanie, ktore w astrologii wraca regularnie i myślę że nie ma jednej odpowiedzi. Ale chcę dopytać - bo to ważne - kiedy piszesz "znalazłam to jest to", to co rozumiesz przez "to"? Spokój? Pewnosc? Coś zewnętrznego jak praca, partner, miejsce? Bo Strzelec szuka różnych rzeczy na roznych poziomach życia i pomylenie tych poziomow moze bardzo zamieszac w glowie
Ech, ale wróćmy do pytania Goryczki bo mnie też to nie daje spokoju. Ja sama nigdy nie czułam, że "znalazłam". Zawsze jest coś nowego za rogiem i zawsze mnie ciągnie. Tylko ostatnio zaczynam się zastanawiać - czy to jest wolność czy pułapka?
Rozmawiałam z tą moją koleżanką ogrodniczką i powiedziałam jej o tej naszej rozmowie. Ona się śmiała i mówi, że nigdy nie myślała o sobie jako o "poszukiwaczce", bo w jej głowie poszukiwacz to ktoś kto pakuje plecak i jedzie. Ale przyznała, że naprawdę nie znosi jak coś jest "skończone i wiadome". Ciekawe co? Bo ogródek nigdy nie jest skończony.
O rany, przegladam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że doszliście do czegos ważnego. To "szukanie otwartości" jak Goryczka ujęła - w tarocie to jest Głupiec. Karta, która nie idzie do celu ona idzie. Sama droga jest sensem i Głupiec jest zerem jest przed wszystkim, nie po. Czy Strzelec to nie jest właśnie ten archetyp?
