Ojejku, słońce w Koziorożcu to chyba jeden z tych ukladow o którym każdy ma jakieś zdanie ale mało kto naprawde wchodzi w głąb. Zastanawia mnie, czy osoby z tym Słońcem rzeczywiście czują tę odpowiedzialność jako część siebie, czy raczej jako coś narzuconego z zewnątrz. Bo to spora różnica astrologicznie. Koziorożec rządzi przez Saturna i to nie jest planeta, ktora cokolwiek daje za darmo. Ciekawa jestem waszych doświadczeń, bo w teorii wiem co nieco, ale praktyka bywa zaskakująca.
Dobre pytanie na start bo faktycznie ta granica miedzy wewnetrzna odpowiedzialnoscia a zinternalizowanym obowiazkiem to klcz do zrozumienia Słońca w Koziorożcu. Saturniańska energia nie zostawia miejsca na przypadkowość, ale nie każdy Koziorożec przeżywa to tak samo. dużo zależy od aspektow Słońca w natalu od domu w ktorym stoi i od tego, jak Saturn jest usytuowany czy macie dane urodzeniowe tych osób, o których myślicie?
Dokładnie to chciałam powiedzieć. Znam kilka Koziorożców i to zupełnie różne typy. Jedna moja znajoma ma Słońce w Koziorożcu w dziesiątym domu i ona żyje pracą, to jej tożsamość w stu procentach. Ale inna osoba, też Koziorożec, Słońce w czwartym domu, i tam ta odpowiedzialność skierowana jest do wewnątrz, do rodziny, do korzeni. Więc sama pozycja znaku to za mało żeby wnioskować.
Rzucę coś od siebie, bo obserwuję ten wzorzec od lat. Słońce w Koziorożcu buduje tożsamość przez strukturę, ale pytanie czy ta struktura jest wybrana czy odziedziczona. W praktyce wiele osób z tym Słońcem przez długi czas nie odróżnia własnych celów od celów rodziny, społeczeństwa, systemu. Saturn jako władca Koziorożca ma tendencję do opóźniania wglądu, często ta praca nad sobą przychodzi po trzydziestce, co zresztą pokrywa się z pierwszym powrotem Saturna.
A ja mam Słońce w Koziorożcu i szczerze to nie wiem czy to ta odpowiedzialnosc mnie definiuje, bo mam wrazenie że po prostu robię co trzeba i tyle. Inni mówią że jestem opanowana ale sama siebie tak nie odczuwam. czy to normalne że nie widzi sie u siebie tych koziorożcowych cech?
Dodam tylko, że opozycja Słońce Koziorożec i Księżyc Rak to jedna z klasycznych osi w astrologii i ona naprawdę wiele mówi o dynamice między zewnętrzną rolą a wewnętrzną potrzebą. To nie jest sprzeczność którą się rozwiązuje, to napięcie z którym się żyje i najlepiej świadomie. Czy ktoś z was miał okazję pracować z tym układem terapeutycznie albo przez tranzyt Saturna?
Słońce w Koziorożcu to też bardzo silna energia karmiczna, bo Saturn jest strażnikiem karmy w wielu tradycjach. Osoby z tym Słońcem często przychodzą z misją przepracowania pewnych wzorców rodowych. Dlatego ta odpowiedzialność jest tak głęboka, bo to nie jest tylko osobista sprawa.
A mnie bardziej ciekawi aspekt praktyczny. Ile razy słyszałem od Koziorożców, że czują sie jakby nosili coś ciężkiego na plecach, i dopiero po latach rozumieją że to ciężar był ich własny wybor albo raczej wybor ego. Czy ta świadomość przychodzi sama z wiekiem czy potrzeba jakiejś pracy, może tranzytu Saturna, żeby to zobaczyć?
Ojej obserwuję tę rozmowę i mam pytanie do Diablica i Bogusia bo wy macie chyba najwięcej wiedzy w tym temacie. Czy jest jakis sposób żeby sprawdzić w natalu jak ta energia Koziorożca będzie sie manifestować jeszcze zanim zobaczy się wzorce w zyciu? Pytam bo mam bliską osobę z Słońcem w Koziorożcu i chciałabym lepiej ją rozumieć.
Wskoczę z boku w środek, ale chciałam zapytać o cos podstawowego. Obserwuję ten wątek i zastanawiam się, czy te cechy Koziorozca, ta odpowiedzialność, poważność, to są rzeczy które Słońce daje od urodzenia czy które się rozwijają? Bo mam córkę Koziorożca i ona ma siedem lat i jest naprawdę wyjątkowo poważna jak na swój wiek, ale nie wiem czy to znak czy wychowanie. 😀
To co napisała Melanijka64 o tych dzieciach Koziorożca które z wiekiem młodnieją, to gdzieś czytałam i chyba dobrze to rozumiem patrząc na swoich znajomych. Mój kuzyn Koziorożec jako dziecko był strasznym perfekcjonistą, a teraz po czterdziestce jest jakiś luźniejszy i bardziej cieszy się życiem. Czy to typowy schemat dla tego znaku?
Dziękuję Diablica za odpowiedz o Saturnie, to bardzo konkretne. Chce doprecyzować, bo nie wiem czy dobrze rozumiem czy patrzysz wtedy na Saturna w natalu samego siebie czy córki? Bo rozumiem że Eremitka pyta o corke a Saturn corki może byc zupełnie inaczej ustawiony niż matki.
Właśnie ta samokarząca tendencja u Koziorożców to jest coś co mnie zawsze uderza jak poznam kogoś z tym Sloncem. Jakby nosili wewnetrznego surowego rodzica w głowie. Zastanawiam się, czy to jest czysto astrologiczne czy też środowisko rodzinne nakłada się tutaj dużo bardziej niż przy innych znakach.
Celne pytanie i szczerze to nie ma jednej odpowiedzi. Saturn jako rządca Koziorożca sam w sobie niesie archetypicznie ten motyw autorytetu, oceny, struktury. Ale środowisko rodzinne może ten wzorzec albo wzmocnić do granic wytrzymałości, albo złagodzić. Znam osoby z Koziorożcem wychowane w ciepłym, bezpiecznym domu i u nich ta powaga jest bardziej zasobem niż bagażem.
To co napisałaś Bogusia o budowaniu domu kontra pomnika, to jakoś bardzo do mnie trafiło. Mam znajomą Koziorożca która jest fantastyczną matką, niesamowicie zaangażowaną, ale zawodowo kompletnie się nie realizuje i jakby jej to nie przeszkadzało. Czy to może właśnie ten wzorzec czwartego domu?
No prosze, śledzę ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać o cos co mnie tu trochę niepokoi. czy te wszystkie analizy to nie jest troche zbyt duze uproszczenie? Mam na mysli że każdy Koziorożec bedzie miiał inny kontekst życiowy inne doswiadczenia, inne wybory. Astrologicznie można powiedziec tendencja taka i taka ale czy naprawde mozna przewidziec jak ta energia sie objawi?
Nawiązując do tego, co mówiłam o Saturnie karmicznym, chcę tylko dodać że niezależnie od tego jak to nazwiemy, wiele Koziorożców opisuje poczucie że ich życie ma jakiś głębszy cel albo misję. Czy to karma, czy po prostu archetype Saturna, efekt jest podobny, to poczucie że coś na nich ciąży i musi być zrobione.
I mnie się wydaje że ta rozmowa o systemach jest ciekawa ale chciałabym wrócić do sedna, bo zaczęłam ten temat z konkretnego powodu. Mnie interesuje ten moment kiey Koziorożec uswiadamia sobie że ta odpowiedzialność którą dźwiga to może nie być jego odpowiedzialność. Czy ktoś z was to przeżył albo obserwowal u kogoś bliskiego?
Właśnie o to mi chodzi, o ten moment przebudzenia. Bo znam kilka Koziorożców które cale życie dźwigały odpowiedzialność za wszystkich wokół i dopiero w okolicach czterdziestki, albo przy mocnym transycie Saturna, zorientowały się że ta odpowiedzialność była im narzucona, nie wybrana. I że mogły powiedzieć nie. Zastanawiam się czy to jest jakaś wspólna ścieżka dla tego znaku czy to przypadek.
To nie jest przypadek, to jest jeden z kluczowych motywów Koziorożca jako archetypu. Saturn jako rządca wymaga konfrontacji z tym co narzucone kontra tym co autentycznie nasze. Ale mam pytanie do Tamarki, bo to ważne dla całej tej rozmowy: czy te osoby które opisujesz, po tym uświadomieniu sobie, poczuły ulgę, czy raczej dezorientację? Bo to mi coś mówi o tym, jak głęboko ten wzorzec był zakorzeniony.
Ta różnica którą opisujesz Tamarka jest dla mnie ważna z innego powodu. chce zapytac bo to często umyka w takich dyskusjach: jak wyglądały inne elementy ich natalnych? Bo reakcja "podloga się usuwa" kontra "ulga i płacz" mze mówić o tym jak Księżyc jest ustawiony, nie tylko o Słońcu. koziorozec z Księżycem w Raku reagjue zupełnie inaczej na rozmontowanie tożsamości opartej na odpowiedzialności niz Koziorozec z Księżycem w Koziorożcu.
Słuchajcie, ale ja mam trochę inne zdanie w tej kwestii. Znam osobę z Słońcem i Księżycem oba w Koziorożcu i ona jest jedną z bardziej elastycznych emocjonalnie osób jakie znam. Więc to chyba nie jest takie proste że podwójny Saturn równa się podwójna sztywność. Może jeszcze coś innego gra rolę?
Co do tego, co mówiła Tamarka o tym momencie uświadomienia, chcę zapytać bo to mnie bardzo ciekawi: czy astrologia daje jakiś sygnał kiedy ten moment może nadejść? Jakiś tranzyt albo progresja? Bo mam bliską osobę która jest Koziorożcem i widzę że zbliża się do jakiegoś punktu krytycznego właśnie z tą odpowiedzialnością, i zastanawiam się czy jest coś na co warto zwrócić uwagę.
Przepraszam że znowu się wtrącę ze swoim sceptycyzmem, ale to co teraz czytam, że Kordelia obserwuje zmiany u bliskiej osoby i szuka potwierdzenia w astrologii to troche mnie zastanawia. Czy nie jest tak że jak szukamy potwierdzenia jakiejś tezy, to zawsze znajdziemy tranzyt który pasuje? Serio pytam, nie zlosliwie
Chcę wrocic do pytania Kordelii bo myślę że ono otwiera coś ważnego. Mówisz że widzisz u tej osoby zbliżanie się do punktu krytycznego. A co konkretnie widzisz? Bo czasem to co wygląda jak kryzys z zewnątrz, dla Koziorożca jest normalnym stanem wewnętrznym, oni go nie pokazują.
Masz rację Tamarka. Ona zaczęła odmawiać pewnym ludziom, co nigdy wcześniej jej się nie zdarzało. I mówi że czuje się z tym dobrze, ale jednocześnie ma wyrzuty sumienia. Jakby ta odmowa była właściwa, ale wewnętrzny krytyk jeszcze nie dał sobie spokoju.
To co opisuje Kordelia o tej znajomej bardzo przypomina mi moją ciotkę, też Koziorozca. Ona zaczela stawiać granice dopiero po pięćdziesiątce i rodzina odebrała to jako chorobę albo złą passę, że coś jej dolega, bo ona "taka nie była". A ona po prostu po raz pierwszy żyła po swojemu. Czy to jest typowe że otoczenie tak reaguje?
