Słuchajcie, mam pytanie trochę z boku - czy ta "pustynia Plutona" i ta transformacja o której mówicie, to jest cos co sie zdarza tylko raz? Czy Skorpion przechodzi przez to wielokrotnie w życiu? Bo z tego co czytam to brzmi jak coś bardzo wyczerpującego i zastanawiam sie czy da sie jakoś... nie wiem, przygotować.
Ale to "budowanie zaufania do procesu" to brzmi jak cos co trzeba po prostu uwierzyć na słowo. Jak Skorpion który z definicji niczego nie przyjmuje na wiare ma zaufać procesowi ktory go dezorientuje i pozbawia kontroli? To jest paradoks chyba nie do rozwiązania.
Mam w notatkach coś od Liz Greene o tym właśnie - pisala że Pluton uczy przez powtarzanie wzorca aż do momentu gdy ego przestaje próbować go kontrolowac. I że pierwsza transformacja jest zawsze najtrudniejsza nie dlatego że jest najgłębsza, ale dlatego że nie ma jeszzcze punktu odniesienia. Pozniejsze są głębsze ale bardziej rozpoznawalne. Czy ktoś z was to potwierdza z wlasnego doświadczenia?
Nawiązując do tego, co mówiła Runiarka o tytule wątku - "tożsamość transformera". Mam takie głupie może pytanie: czy Skorpion sam siebie tak nazywa? Znaczy czy osoby ze Słońcem w Skorpionie mają świadomość tej swojej roli czy to jest coś co widzą inni a one same po prostu... żyją?
Odpowiem z własnej perspektywy - ja długo nie wiedziałam. Wiedziałam że rzeczy wokol mnie sie zmieniają i że ludzie po kontakcie ze mną sa troche inni, ale myslalam ze to przypadek albo ze to oni sami. Świadomość że to ma jakiś wzorzec i że jest związana z moim Słońcem - to przyszło znacznie później i nadal czuje sie z tym nieswojo.
To co Selenaa opisuje to jest właśnie to miejsce gdzie Słońce w Skorpionie staje przed pytaniem o etykę. Nie etykę zewnęttrzną - zasady, zakazy - ale etyke wynikającą z rozpoznania własnej sily. W tradycji ezoterycznej mowi się o tym jako o inicjacji w "tajemnicę mocy" - i jest to moment kiedy przestaje sie działać nieświadomie a zaczyna się ponosić odpowiedzialnosc za to co się uruchamia w innych. Wielu Skorpionów zatrzymuje się właśnie tutaj, bo ta odpowiedzialnosc jest bardzo ciężka i łatwiej jest udawać że nie wiedzą.
Pustelka_52 napisała o etyce wynikającej z rozpoznania własnej siły - ale mam wrażenie że to jest bardzo wygodna narracja. kazdy kto czuje się "wyjatkowy" moze sobie powiedzieć że ma jakas tajemniczą moc wpływannia na innych. Gdzie jest granica miedzy realnym astrologicznym wzrocem a po prostu... ego?
Wracając do tego, co Pustelka_52 mówiła o trzech symbolach Skorpiona - skorpion, orzeł i feniks. Słyszałem o tym ale nigdy nie rozumiałem jak to działa w praktyce - czy to są etapy życia jeden po drugim, czy mozna byc jednoczesnie na kilku poziomach?
To nie są etapy linniowe - to raczej poziomy dostepu. Skorpion w określonych momentach operuje z poziomu skorpiona, innym razem z poziomu orła, i te poziomy nie wykluczają się nawzajem. Feniks pojawia się w momentach największej destrukcji i jest rzadszy niż się zwykle mówi. Większość transformacji Skorpiona to praca na poziomie orła - zdolność do zobaczenia z góry bez zanurzania się w jad.
Pustelka_52, a czy ta klasyfikacja poziomów to jest coś z konkretnej tradycji astrologicznej czy raczej intuicyjne rozwinięcie symbolu? Pytam bo spotkałam się z bardzo różnymi wersjami tej metafory i nie zawsze są spójne.
Ale czy to ma znaczenie skąd pochodzi ta metafora jeśli ona po prostu działa opisowo? Pytam szczerze, bo nie jestem w tych tradycjach - interesuje mnie czy symbol jest prawdziwy w sensie że trafnie opisuje coś realnego, nie czy jest historycznie udokumentowany.
Mam wrażenie że rozmowa trochę odpłynęła w kierunku historii symboli, a mnie najbardziej zajmuje pytanie z tytułu - czy Słońce w Skorpionie jest naprawdę "najbardziej tajemnicze". Bo co to w ogóle znaczy tajemnicze - dla siebie czy dla innych?
Słońce opisuje tożsamość centralna, to czym "jestesmy" na poziomie swiadomego ja. Skorpion jako znak Slonca sprawia że ta tozsamosc jest z natury glebinowa - nie choaw się celowo po prostu naturalnie operuuje na poziomach które nie są widoczne na powierzchni. To nie jest tajemniczość jako strategia to jest struktura
Powiem szczerze - trochę sceptycznie do tego podchodzę. Czy nie jest tak że każdy znak ma jakiś powód żeby myśleć że jest "szczególnie" głęboki albo szczególnie tajemniczy? Ryby są mistyczne, Koziorożec jest poważny, Bliźnięta są wielowarstwowe... Gdzie tu Skorpion jest wyjątkowy? 😉
Dobrze, ale Pluton rządzi też Ósmym Domem i każdy kto ma tam dużo planet też będzie miał ten klimat, nie? To nie jest wyłączność Skorpiona.
Przeglądam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno bardzo podstawowe pytanie - czy to znaczy że osoby ze Słońcem w Skorpionie zawsze wiedzą że są inne, czy to jest coś co się rozpoznaje dopiero przez astrologię?
Potwierdzam to co mówi Filomena. Ja przez długi czas myslalam że mam po prostu jakis defekt - że nie potrafię być "normalnie" obecna w relacjach, że zwsze widze za dużo. Astrologia nie stworzyła tego wzorca, tylko go nazwała. I to było ulgą ale też trochę przerażające bo nagle to nie był mój osobisty problem tylko cos głębszego.
To co Selenaa napisała na końcu - że astrologia nie stworzyła wzorca tylko go nazwała - to chyba najbardziej trafia w sedno całej tej rozmowy. Ale mam pytanie: czy to dotyczy tylko Skorpiona, czy każdego znaku tak samo?
Dobra, ale to teraz brzmi jakby Skorpion był jakoś wyjątkowo głęboki przez samą definicję. Czy nie jest tak, że każdy może sobie powiedzieć "jestem w ciągłej transformacji" i to go nie czyni Skorpionem? Gdzie jest granica między znakiem a po prostu dojrzałym człowiekiem?
A skąd wiadomo że to "budowa", a nie po prostu coś czego się nauczył po drodze? Pytam bez złośliwości, naprawdę - czy astrologia ma jakiś sposób żeby odróżnić to co wrodzone od tego co nabyte?
Co do tego, co Selenaa pisala - że czuła się jakby miała defekt. Mnie to uderzyło bo sama przez długi czas traktowałam swoją intensywność jako problem. Ale czy to nie jest kwestia kultury, nie znaku? W kulturach gdzie głębia emocjonalna jest ceniona Skorpion może w ogóle nie czuć się "inny".
Wskoczę z boku z czymś prostszym, ale czy "Słońce w Skorpionie" to jest to samo co "znak Skorpiona"? Miałam wrażenie że to jest tożsame ale tu słyszę że nie zawsze...
Zerkam na tę rozmowę od dłuższego czasu i mam spostrzerzenie - bardzo dużo mówimy o Skorpionie jako o czymś trudnym, głebinowym, transformacyjnym. A co z tym że Słońce jest tu w tzw. detrimentu? Czy ktoś o tym wspomniał? Bo to ma znaczenie dla całej dyskusji o "tajemniczości".
Poczekaj - mam w notatkach że Sołńce jest w detrimentcie w Wodniaku, bo Wodniak jest przeciwny do Lwa. skorpion jest przeciwny do Byka a Słońce jest w egzaltacji w Baranie. Czy nie mieszasz dwóch rzeczy? 🙁
To jest wazna korekta i pokazuje jak latwo w takich rozmowach przejść z obserwacji do błędnego uzasadnienia technicznego. Ale to napięcie miedzy natturą Słońca a naturą Plutona jako rządcy - to jest nadal bardzo sensowny opis slonce chce świecić Pluton chce schowac. Efekt jest właśnie taki jak opisywałyśmy.
A skoro Aleksy96 sprawdzał notatki i Pustelka_52 przyznała błąd - to mam pytanie do całej dyskusji: ile z tego co tu mówimy to solidna astrologia, a ile to poetyckie skojarzenia które brzmią prawdziwie bo dobrze pasują do jakiegoś obrazu? Nie atakuję, ale chcę wiedzieć czy da się to rozróżnić.
Szczerze? Myślę że to jest ogolniejszy problem - im dluzej ktos praktykuje, tym bardziej pewne rzeczy "czuje" zamiast "sprawdza". I wtedy właśnie łatwo o pomylke. Mnie samego złapało kilka razy na tym że coś "wiedziałem" a potem wychodziło że mieszałem tradycje ale wracając do Słońca w Skorpionie - to napiecie Słońce/Pluton, które Runiarka52 opisała jako "swiecic kontra ukrywać" - to jest chyba najlepszy skrót z calej rozmowy.
