Dokładnie i tu wraca temat z poczatku tej rozmowy. Tożsamość. jeśli jestem odpowiedzialnością to zmeczenie jest zagrożeniem tozsamosci nie tylko stanem fizycznym. To jest powód dla którego osoby ze Sloncem w Koziorozcu czesto ignorują sygnały ciala bardzo długo. Nie dlatego że są twarde ale dlatego że odpocznyek czują jako zaprzeczenie siebie
To mnie teraz uderzyło bardzo mocno. Bo ta moja bliska ostatnio zachorowała i nawet wtedy kombinowała co może zrobić z łóżka. I my się śmiałyśmy że jest niezniszczalna, a teraz myślę że może po prostu nie wiedziała jak być chorą. Jak to w ogóle wygląda od środka dla kogoś z tym Słońcem, czy ktoś tu to przeżył?
To co napisala Kordelia jest dla mnie bardzo ważne. Bo to pytanie "jak to wygląda od środka" jest chyba najlepszym które mogłyśmy tu zadać. Bo ja dużo mówie o wzorcach, o Saturnie, o tozsamosci ale rzadko myślę o tym co Koziorozec czuje kiedy nie może już dzialac. Co sie wtedy dzieje? Czy ktoś ma jakieś doświadczenie z tym stanem, kiedy ciało powiedziało stop a głowa jeszcze nie?
To jest to to jest dokładnie moje pytanie też. Ja przez długi czas nie miałam pojęccia że dzialam z leku, myslalam że po prostu lubię byc zajeta. I dopiero jak zaczelam medytować to zobaczylam że pod tym "lubię byc zajęta" jeest coś co nie jest lubieniem. Nie wiem jak to opiasc inaczej. 🙁
Saturn na Ascendencie to właściwie jest podobne obciążenie co Słońce w Koziorożcu jeśli chodzi o tę energię odpowiedzialności. Rysy twarzy nawet bywają podobne, taka powaga w wyrazie. Bogusia, czy ty się zgodzisz z tym porównaniem?
To rozróżnienie Bogusi jest ważne i chce do niego wrórcić, bo myslę że w tej rozmowie troche mieszamy poziomy. Słońce w Koziorożcu to jest tożsamość, czyli pytanie kim jestem. A Saturn na Ascendencie to jest powierzchnia. I może dlatego tak trudno jest osobom z tym Słońcem odpuścić, bo odpuszczenie działania to nie jest zmiana stylu, to jest zmiana poczucia siebie. Czy tak to rozumieć?
To co napisala Tamarka bardzo mi tłumaczy moją ciotkę. Bo kiedy ona raz zachorowala poważniej i musiała leżeć kilka tygodni, to ona zmieniła się nie do poznania. Nie chodzi że była smutna, ona była jakby... zgaszona. I wtedy myślałam że ona się boi o zdrowie. A teraz myślę że ona straciła siebie.
To jest właśnie to czego astrologia saturnowa dotyczy głęboko. Saturn daje strukturę i cel, ale kiedy cel jest zewnętrzny, kiedy jest zbudowany z robienia i osiągania, to jego brak zostawia pustkę. I pytanie jest wtedy, co jest pod spodem. Bo jeśli pod odpowiedzialnością nie ma nic czego ta osoba chce dla siebie, to choroba dosłownie ujawnia tę pustkę.
Ale chwila, czy to nie jest trochę zbyt pesymistyczny obraz? Moja mama ma Slonce w Koziorozcu i ona naprawde lubi co robi, lubi gotować dla rodziny, lubi że dom działa. Czy to znaczy że ona nie ma nic dla siebie? Bo to by było niesprawiedliwe.
Okej ale jak to odróżnić z zewnątrz? Serio pytam bo moj tata zawsze mówi że lubi co robi ale tez nigdy nie odpoczął na moich oczach żadnych wakacjji bez laptopa, żadnego dnia bez planow. Czy on po prostu luubi tak żyć czy to jest właśnie ten wzorzec? 😉
Nawiazujac do tego co powiedziała Melanijka o pustce pod odpowiedzialnoscia. Bo mi sie wydaje że prawdziwa praca ze Słońcem w Koziorożcu to jest właśnie odkrywanie co jest pod działaniem. I to jest chyba najtrudniejsze zadanie Saturna, nie osiąganie, tylko właśnie zatrzymanie się i pytanie czego ja chcę, nie co powinienem zrobić. Czy ktoś tu przeszedł przez coś takiego?
Śledzę tę rozmowę od samego początku i pierwszy raz piszę bo to pytanie Tamarki mnie bardzo poruszyło. Nie mam Słońca w Koziorozcu, mam w Rybach, ale to pytanie "czego ja chcę" jest dla mnie równie trudne i zastanawiam się czy to jest tylko koziorożcowa sprawa czy może coś szerszego.
Ojejku, dokładnie tak, mapa pokazuje punkt wyjścia, nie sufit. Ale zależy mi żeby doprecyzować jedno. To pytanie "czego chcę" nie jest celem w sensie że gdzieś dochodzimy i już wiemy. To jest raczej praktyka zadawania go sobie regularnie. I dla Słońca w Koziorożcu ta praktyka bywa wyjątkowo oporna, bo sam mechanizm odkładania siebie na potem jest często niewidoczny. Wezuwianit, napisałaś że to dla ciebie równie trudne, ale zastanawiam się, czy u ciebie trudność polega bardziej na tym że nie wiesz czego chcesz, czy że wiesz, ale coś stoi na przeszkodzie?
Sydka trafia w coś istotnego i chcę to rozwinąć od strony symbolicznej. Saturn jako władca Koziorożca ma w swojej naturze coś co tradycja astrologiczna nazywa odwlekaniem nagrody. Koziorożec zbiera plony późno, to jest archetypowy obraz tego znaku. I problem polega na tym, że niektóre Koziorożce internalizują to tak głęboko, że nagroda jako taka staje się podejrzana. Jeśli coś przychodzi łatwo albo sprawia przyjemność, to nie zasługuje na uwagę. Czy ktoś z Koziorożcem w Słońcu rozpoznaje to w sobie?
Melanijka, tak, rozpoznaję i to bardzo dokladnie. U mnie to wygląda tak że jak coś lubię robić, to pierwsza myśl jest zawsze "ale czy to jeest potrzebne". Jakby sama przyjemność nie była wystarczającym powodem żeby coś robić. I dopiero jak znajdę jakieś uzasadnienie, że to jest "dla kogoś" albo "przydatne", to mogę to zrobić bez poczucia że marnuje czas. To jest dokładnie ta blokada o której pisze Sydka.
Serio, ale czy to może być tez kwestia wychowania a nie znaku? Serio pytam bo wiem że mój tata ma Słońce w Koziorożcu i jest taki jak opisujesz, ale jego mama byla bardzo surowa i nigdy mu nie mówiła że odpoczynek jest okej. Skąd wiadomo gdzie konczy sie wpływ Saturna a zaczyna po prostu traumatyczna historia rodzinna?
Ojej wlasnie o tym myślałam czytaac ten wątek. że astrologia nie tlumaczy czy cos pochodzi z planety czy z domu ale pokazuje wzorzec. I ten wzorzec można zobaczyć i z nim pracować nawet jeśli nie wiemy skad pochodzi. Mnie to bardzo pomaga bo ja tez dlugo szukalam "przyczyny" i to bylo jałowe. Lepiej było jak zaczelam patrzec na to co jest, a nie dlaczego jest.
