Ale właśnie o to mi chodziło wcześniej, że jak mam nie kopać na siłę i jednocześnie nie ignorować, to gdzie jest ta granica? Bo mi się wydaje, że jak czekam aż samo wyjdzie, to nic nie wychodzi i siedzę tygodniami bez żadnego ruchu.
Ten sen z labiryntem pomieszczeń to klasyczna struktura przy Jowiszu retro. Wewnętrzne szukanie bez zewnętrznego wyjścia. Nie musisz go teraz interpretować do końca, ale zapisz go. Powróci.
Czytam o tym śnie i uderzyło mnie, bo ja też mam podobne sny od jakiegoś czasu, też szukam czegoś i nie mogę znaleźć. Nie wiedziałem, że to może być związane z Jowiszem. Czy takie sny zawsze coś znaczą, czy mogą być przypadkowe?
Ja się wtrącę, bo też mam teraz chaos w głowie dotyczący jednej osoby i cały czas zastanawiam się, czy to co czuję to naprawdę moje, czy to jest jakaś projekcja albo złudzenie. Czy Jowisz retro może sprawiać, że trudniej odróżnić własne uczucia od tęsknoty?
Dobra, a ja mam pytanie praktyczne bo te sny nadal się powtarzają i nie śpię przez to za dobrze. Czy jest coś co można zrobić żeby te sny nie były tak intensywne, ale jednocześnie żeby nie blokować tej pracy, o której mówicie? Bo ja nie chcę blokować, ale też nie chcę nie spać.
Wtrące się bo słyszę ten wątek ze snami i mam pytanie, czy ktoś używa labradoryta przy pracy ze snami w tym czasie? Bo mi się wydaje że przy Jowiszu retro to może miec nawet lepsze działanie niż ametyst, bo labradoryt działa bardziej na granicę między warstwami świadomości. Ale nie jestem pewien.
A wracając do sedna, bo trochę odpłynęliśmy na kamienie - czy ktoś czuje że ta retrogracja Jowisza akurat teraz ma jakiś wyjątkowo ostry smak? Mi się wydaje że Pluton w tle robi tu robotę i to nie jest zwykła retrogracja, bo ona jakby kopie głębiej niż zazwyczaj.
To ważna obserwacja. Pluton nie pyta czy jesteś gotowy, po prostu usuwa to co nie jest już potrzebne. I przy Jowiszu retrogradnym ta przemiana jest bardziej wewnętrzna niż zewnętrzna, bardziej o przekonaniach i o tym w co wierzysz, że ci się należy albo co jest dla ciebie możliwe. Czy ktoś z was czuje teraz że coś takiego traci? Jakieś przekonanie, które dotąd trzymało?
to jest dokladnie ta plutonowa jakość przy tej retrogacji, że koniec jest jednoczesnie czymś co boli i czymś co uwalnia. nie ma tu miłego rozwiązania, jest tylko przejście przez to
A mam pytanie, bo jestem tu trochę z boku - skąd wiadomo, że to akurat przez te planety, a nie po prostu dlatego że człowiek w pewnym momencie dojrzewa do zamknięcia jakiejś sprawy? Gdzie jest granica między astrologia a zwykłą psychologią?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i trochę się gubię. Czy Jowisz retrogradny dotyczy każdego tak samo, czy to zależy od znaku zodiaku? Bo ja jestem Strzelcem i gdzieś czytałam że Jowisz to jest moja planeta i że retrogracja u mnie działa inaczej. Czy to prawda?
Czytałam i chciałam się dołączyć, bo mam w tym roku trójkę piątek w numerologii osobistej i jedna z interpretacji mówi właśnie o cofaniu się w siebie zanim coś nowego się otworzy. Czy ktoś łączy to, co Jowisz robi z astrologią, z liczbami roku osobistego? Bo mam wrażenie że u mnie obie rzeczy mówią to samo.
Wchodzę się tu z boku, ale to jest ciekawe. Czy wy naprawdę uważacie że numerologia i astrologia mogą pokazywać to samo, bo wywodzą się z czegoś wspólnego, czy to bardziej tak że człowiek i tak znajdzie wspólny mianownik bo tak działa mózg? Serio pytam, bez złośliwości.
