Jowisz od kilku tygodni idzie wstecz i czuję to bardzo wyraźnie w swoim natywnym wykresie. Mam go w dziewiątym domu w Byku, więc każda jego retrogradacja to dla mnie czas, kiedy zewnętrzne rozszerzanie się po prostu... staje. Jakby ktoś zakręcił kurek z możliwościami, które przychodziły z zewnątrz. I wtedy jedyne co działa, to praca do wewnątrz. Ale chciałam zapytać was wszystkich, czy macie podobne odczucia niezależnie od tego, gdzie macie Jowisza w natalu? Bo zastanawiam się, czy to naprawdę działa tak samo dla każdego znaku, czy jednak pozycja natalna Jowisza robi tu ogromną różnicę. Do tego dochodzi jeszcze Pluton, który od dłuższego czasu przeoruje Koziorożca i Wodnika naprzemiennie, więc to podwójne ciśnienie na transformację. Ktoś czuje to na sobie?
Czuję, i to bardzo. Właśnie ostatnio zaczęłam czytać o tym, że jak Jowisz jest retro, to szczęście nie "przychodzi", tylko trzeba je sobie samej odkopać gdzieś w środku. Ale szczerze mówiąc nie do końca rozumiem, co to praktycznie znaczy. Jak wy to robicie, że "szukacie szczęścia wewnętrznie"? Bo dla mnie to brzmi ładnie, ale co to konkretnie oznacza w codziennym życiu?
Mam Jowisza w trzecim domu w Strzelcu i ta retrogradacja uderzyła mnie w komunikację totalnie. Jakby wszystko co próbuję powiedzieć na zewnątrz, wraca do mnie bez echa. Zaczęłam więc pisać dziennik, i to serio pomaga. Ale mam wrażenie, że to nie jest tylko kwestia Jowisza. Czuję że Pluton dokłada swoje, bo cały czas chodzi o jakieś głębsze rozliczenie z tym, czego naprawdę chcę. Nie wiem czy to tylko moje odczucia, czy ktoś jeszcze to tak łączy?
Retrogradacje Jowisza zawsze kojarzyłam z rewizją przekonań, a nie z czymś negatywnym. Ale to, co mówi Pluton w tym kontekście, to już inna bajka. Pluton nie pyta grzecznie czy chcesz się transformować. On po prostu usuwa to, co i tak musiało odejść. I te dwa procesy naraz potrafią człowieka naprawdę zmęczyć, bo z jednej strony Jowisz mówi "zatrzymaj się i sprawdź co naprawdę jest twoje", a z drugiej Pluton wyrywa grunt spod nóg. Ktoś z was miał poczucie, że te dwa procesy działają jednocześnie i wzajemnie się napędzają?
Dziękuję za ten wątek, naprawdę. Czytam i czuję, że opisujecie dokładnie to, co ostatnio przeżywam. Miałem ostatnio serię snów, w których szukam czegoś i nigdy nie mogę znaleźć, chodzę po korytarzach, otwieram drzwi i nic tam nie ma. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie ten Jowisz retro, który mówi, że szukam nie tam. Czy sny mogą być takim sygnałem astralnym w czasie retrogradacji?
A ja mam wrażenie, że ta cała retrogradacja to trwa zbyt długo. Kilka miesięcy i co, przez te kilka miesięcy wszystko ma stać w miejscu? Serio pytam, bo czuję że nic mi nie wychodzi od kiedy to się zaczęło i chciałabym wiedzieć, kiedy to wreszcie ruszy do przodu.
Przepraszam że wchodzę, ale ja totalnie nie rozumiem tej różnicy między Jowiszem retro a normalnym. Jak planeta idzie "wstecz" to fizycznie się cofa, czy to tylko złudzenie optyczne? I co to ma wspólnego z tym, jak się czujemy? Serio nie rozumiem tej mechaniki.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie do Celestyny. Piszesz o konsolidacji i pracy do wewnątrz, ale czy Jowisz retro naprawdę dotyczy każdego tak samo intensywnie? Bo mam wrażenie, że dla jednych to jest wyraźny czas zatrzymania, a inni w ogóle nie czują retrogradacji. Może to zależy od tego, jak silny jest Jowisz w natalu?
Chcę coś dodać od strony kamieni, bo widzę, że rozmowa jest głównie o astrologii, ale połączenie Jowisza retro z Plutonem to moim zdaniem moment, kiedy praca z czakrą splotu słonecznego i sacral razem jest bardzo sensowna. Lapis lazuli wspiera Jowiszowe poszukiwanie wewnętrzne, a obsydian daje ochronę przy plutońskiej transformacji. Nie twierdzę, że to zastąpi analizę wykresu, ale dla mnie to idzie razem. Ktoś z was pracuje z kamieniami przy retrogradacjach?
Czytam tę rozmowę i myślę sobie, że Jowisz retro w połączeniu z tym, co teraz robi Pluton, to jest coś co bardzo wyraźnie widać w kartach. Ostatnio ciągam dużo Pustelnika i Koła Fortuny odwróconego i to jest właśnie ta energia: szczęście się zatrzymało, bo masz iść do środka zamiast szukać na zewnątrz. Ktoś z was też ciągnie teraz specyficzne karty i zastanawia się czy to związane z tym tranzytem?
I właśnie ta kombinacja Pustelnika z Kołem Fortuny odwróconym powtarza mi się od tygodni. Mam wrażenie, że karty są w tej chwili bardzo dosłowne, jakby powtarzały w kółko to samo zdanie. Ale mam pytanie do osób, które łączą tarot z astrologią, czy wy też obserwujecie, że konkretne karty zaczynają "lepiej siedzieć" podczas określonych tranzytów? Bo ja ostatnio ciągam znacznie więcej kart wody podczas Plutona i nie wiem, czy to przypadek.
Słuchajcie, wracając do Jowisza retro, bo trochę odpłynęłyśmy. Zastanawiam się nad tym, co wcześniej mówiła Celestyna o domach i tranzytach. Mam Jowisza w dziesiątym domu i ta retrogradacja bardzo wyraźnie uderzyła mnie w kwestie zawodowe, ale nie w sposób blokujący, raczej zmuszający do przemyślenia, czy w ogóle zmierzam tam, gdzie chcę. Czy ktoś ma podobne doświadczenie z dziesiątym domem?
Przepraszam, że wracam do tych snów, ale naprawdę nie mogę przestać o tym myśleć. Majka wcześniej wspomniała o świadomym śnieniu, ale nie zdążyła powiedzieć więcej. Czy ktoś tu praktykuje lucid dreaming w kontekście retrogradacji? Chodzi mi o to, czy można celowo "wejść" do takiego snu z pytaniem o to, czego szukam wewnętrznie?
Dobra, powiem szczerze, że trochę się gubię w tej rozmowie, ale mam pytanie do ogółu, bo może to głupie, ale wolę zapytać. Czy te wszystkie rzeczy, o których mówicie, czyli Jowisz retro, Pluton, domy, to one działają niezależnie od tego, czy się w to wierzy? Bo mam wrażenie, że część z was traktuje to jak fizykę, a część jak pracę z przekonaniami i nie wiem, gdzie jest granica.
Okej, ale ja dalej mam to samo pytanie co wcześniej i nikt mi nie odpowiedział konkretnie. Kiedy to się kończy i co mam robić w tym czasie? Bo słyszę o snach, o kamieniach, o kartach, ale jak ktoś jest Rybą i nie umie czytać horoskopu, to skąd ma wiedzieć, czy to jej dotyczy czy nie?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że to, o czym mówicie z tym Jowiszem i Plutonem, jakoś mi gra z numerologią. Jestem teraz w roku osobistym 9 i to jest rok zamknięcia cyklu, oddawania, kończenia. Czy to może się nakładać na te tranzyty? Bo mam wrażenie, że dostaje to samo sygnał z różnych stron.
Wchodzę z innej strony, bo cały czas czytam tę rozmowę i w kontekście Jowisza retro mam jedno skojarzenie runiczne, które chcę dodać. Hagalaz. To runa konieczności, chaosu, który jest warunkiem transformacji. Nie pyta, tylko burzy. I jak zestawić to z tym, co mówicie o Plutonie, to jest bardzo spójne. Jowisz retro to może być czas, żeby świadomie postawić Hagalaz na ołtarzu i zapytać: co musi się rozsypać, żebym znalazł w sobie to, czego szukam?
Słucham tej rozmowy o dzienniku i Hagalaz i trochę mi się to wszystko skleja w głowie. Mam pytanie do całej dyskusji: czy Jowisz retro wymaga, żeby te wszystkie metody stosować razem, czy można wybrać tylko jedną i się na niej skupić? Bo czuję, że jak mam robić runy, dziennik, czakry i jeszcze sny, to się pogubię.
Wracam do wątku horoskopowego, bo trochę odpłynęłyśmy od Jowisza. Mam pytanie do Celestyny albo Apolonii.x, bo to bardziej techniczny aspekt: czy Jowisz retro działa tak samo we wszystkich domach, czy w niektórych naprawdę jest łagodniejszy? Bo słyszałam, że w domach wodnych, czyli 4, 8, 12, to może być wyjątkowo intensywne.
A czy to znaczy, że jak ktoś ma Słońce w znaku wodnym, to ten Jowisz retro działa inaczej niż dom? Bo ja jestem Skorpionem i mam wrażenie, że coś mnie dosłownie ściska od środka od jakiegoś czasu i nie wiem, czy to Jowisz, Pluton czy mój rok 9.
Dobra, przepraszam, że znowu, ale mam pytanie, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o Plutonie, który transformuje, i o Jowiszu retro, który każe szukać wewnątrz. To jak mam wiedzieć, czy to, co czuję, to jest właśnie ta transformacja, czy po prostu mam zły okres w życiu bez żadnego kosmicznego powodu?
To jest naprawdę uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Jedno, co mogę zaproponować, to sprawdzić: czy to, co czujesz, ma jakiś temat, który wraca? Transformacja w rozumieniu Plutona ma konkretny motyw, coś, czego nie chcesz widzieć, a co wychodzi. Zły okres bywa bardziej rozproszony, bez konkretnego centrum. Czy coś się powtarza w tym, co przeżywasz?
Czytam od dłuższego czasu i mam pytanie, może z trochę innej strony. Mówicie dużo o tej transformacji wewnętrznej, ale co z relacjami? Bo ja czuję, że coś mi się zmienia w środku, ale jednocześnie to samo dzieje się w moim związku i nie wiem, czy Jowisz retro dotyczy tylko mnie, czy też tego, co jest między mną a drugą osobą.
Czytam tę rozmowę o oczekiwaniach i związkach i chcę zapytać, bo mnie to osobiście dotyczy: czy Jowisz retro może oznaczać, że trzeba zakończyć relację, czy raczej zawsze chodzi o pracę wewnętrzną, a nie decyzje zewnętrzne? Bo trochę się boję tej odpowiedzi, szczerze mówiąc.
Okej, ale ja nadal nie wiem jak to zagospodarować, bo wy mówicie dziennik, runy, kamienie, ćwiczenia z listą i ja nie wiem, od czego zacząć i kiedy to wszystko w ogóle daje efekt. Jowisz retro trwa ile, kilka miesięcy? Czuję, że zanim zacznę, to już się skończy.
Wracam do tego, co powiedziała Celestyna o domach wodnych, bo chcę doprecyzować. Mówiłaś, że w domach wodnych Jowisz retro wynosi na powierzchnię rzeczy z dna. Ale co z osobami, które mają Jowisza natywnie w domu wodnym? Czy to robi z nich kogoś szczególnie wrażliwego na tę retrogradację?
Przepraszam, że się wtrącam, bo może to głupie pytanie, ale: skąd w ogóle wiadomo, w którym domu ma się natywnie Jowisza? Czy to jest w tym horoskopie urodzeniowym, który można sobie obliczyć w internecie? Bo czytam tę rozmowę i rozumiem mniej więcej o co chodzi, ale nie wiem, jak sprawdzić u siebie.
