Pluton w domach to temat który od dawna chciałam poruszyć, bo sama przez to przeszłam i nie było to przyjemne. Mam Plutona w 7 domu natywnie i każdy poważniejszy tranzyt przez ten dom to był gruntowny przewrót w relacjach. Nie chodzi o drobne zmiany, mówię o rozpadzie małżeństwa, zerwaniu z kimś bliskim, totalnej przebudowie tego kogo w ogóle wpuszczam do życia. Ciekawi mnie gdzie wy macie Plutona i czy wasze domy zgadzają się z tym co faktycznie przeżyliście? Bo słyszałam różne opinie, że tranzyt Plutona przez dom to coś innego niż Pluton natywny w tym domu.
To znaczy że Pluton natywny i tranzyt Plutona przez dom to dwie różne sprawy? Ja się dopiero uczę i myślałam że jedno i drugie działa tak samo, tylko tranzyt jest chwilowy. Czy możesz to jakoś wytłumaczyć prościej?
Dobra ale jak długo trwa taki tranzyt Plutona przez jeden dom? Bo jak czytam że on latami to mnie to zniechęca do całej tej astrologii. Chcę wiedzieć co mnie czeka, a nie że coś będzie się działo przez dekadę.
A jak w ogóle sprawdzić przez który dom aktualnie przechodzi Pluton w moim horoskopie? Mam zrobiony horoskop urodzeniowy na jednej ze stron ale nie wiem jak to odczytać pod kątem tranzytów.
Pluton wszedł w Wodnika w tym roku i zostanie tam na długo, więc jeśli masz Wodnika na którymś domu w swoim natywnym horoskopie to właśnie tam zaczyna się ta praca. Ale wracając do meritum, bo ciekawi mnie co mówią inni uczestnicy, ktoś tutaj doświadczył tranzytu Plutona przez 1 dom? To podobno jeden z najcięższych, bo dotyka samej tożsamości.
Miałem Plutona przez 1 dom jakieś lata temu i faktycznie to był ciężki czas. Zmieniłem zawód, rozstałem się z długoletnią partnerką, przestałem kontaktować się z częścią rodziny. Z zewnątrz wyglądało to pewnie jak kryzys, ale od środka czułem że to ja w końcu decyduję kim jestem. Czy to typowe dla 1 domu że człowiek jakby redefiniuje się na nowo?
Przepraszam że wchodzę, ale te sny o wodzie mnie zainteresowały. Słyszałam że Pluton jest powiązany z podświadomością i ze snami, ale nie wiem jak głęboko ta zależność sięga. Czy to znaczy że jak ktoś ma intensywny okres snów to powinien sprawdzić gdzie jest tranzyt Plutona?
A co z domem 8? Pluton jest tam władcą jeśli dobrze pamiętam, więc tranzyt przez własny dom powinien być wyjątkowo mocny. Czy ktoś tu ma takie doświadczenie? Bo znam jedną osobę która ma Plutona natywnie w 8 i jej życie to seria kryzysów i odrodzeń.
Przepraszam że wracam do swojego pytania ale trochę zgubiłam wątek. Jeśli Pluton teraz jest w Wodniku to które osoby z jakimi ascendentami powinny się teraz spodziewać najsilniejszego tranzytu? Bo coraz bardziej chcę to przyłożyć do siebie.
Mam pytanie do wszystkich bo mnie to nurtuje. Skoro Pluton tak powoli chodzi to czy transformacja którą wywołuje jest lepsza od szybszej, uranowej? Bo dla mnie szybciej znaczy efektywniej. Może to głupie ale tak myślę.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie że Pluton przez 7 dom to musiał być mój czas. Kilka lat temu wszystkie moje bliskie relacje się posypały, nie tylko romantyczne, ale i przyjaźnie. Zostałem prawie sam. Dopiero teraz buduję nowe, zupełnie inne połączenia z ludźmi. Czy to pasuje do 7 domu?
Wróciłam do astro.com i sprawdziłam, faktycznie jest tam Placidus. Ale teraz nie wiem jak mam odczytać gdzie Pluton wypada w moich domach. Widzę że mam Plutona w Wadze w 5 domu. To jest pozycja natywna tak? I co to w ogóle oznacza dla tranzytu teraz?
Słuchajcie, a wróćmy na chwilę do tego co Kasieczka mówiła wcześniej. Że Pluton sięga do korzeni. Ale skąd wiadomo że to co czujemy w środku to Pluton a nie na przykład Chiron albo Saturn? Bo ja ostatnio przeszedłem przez bardzo trudny okres i każdy mi mówi co innego gdy pytam co to mogło być.
Kryzys wieku średniego i Pluton często idą w parze bo Pluton kwadratuje sam siebie mniej więcej około 36-40 roku życia. To jest jeden z najbardziej znanych tranzytów plutońskich i właśnie wtedy wiele osób przechodzi dokładnie to co opisujesz. Ile masz lat jeśli można zapytać?
Zadam może pytanie z boku bo jestem tu rzadkim gościem w horoskopach. Cały czas mówicie o Plutonie przez domy ale skąd wiecie że to naprawdę planeta powoduje te zmiany, a nie po prostu nakładacie astrologiczny wzorzec na coś co i tak by się wydarzyło? Nie złośliwie pytam, naprawdę ciekawa jestem jak wy to widzicie.
To z tym ruchem wstecznym to mnie zawsze myli. Czyli Pluton może wejść do nowego domu, potem wrócić do starego, potem znów wejść? I czy to oznacza że transformacja zaczyna się i zatrzymuje, i znów zaczyna? Bo to brzmi męcząco.
To brzmi jak kpiny ze strony nieba. Transformujesz się, myślisz że koniec, a tu retrograd i wracasz do punktu wyjścia?
A jak to jest z tym że domy mają różną szerokość w Placidusie? Bo jak patrzę na swoją mapę to mam jeden dom który jest chyba dwa razy szerszy od innego i nie rozumiem dlaczego. Czy to znaczy że Pluton spędzi w nim dwa razy więcej czasu?
Przepraszam że się wtrącam znowu, ale skoro domy mogą być różnych rozmiarów to czy nie zmienia to trochę całej interpretacji? Jeśli Pluton spędza w jednym domu 15 lat a w innym 30 to czy transformacja jednego obszaru życia jest po prostu głębsza bo trwa dłużej?
To jest ciekawe pytanie. Ja ze swojej strony mam pytanie może głupie, ale czy jest jakiś dom przez który Pluton przejście jest uważane za najłatwiejsze? Bo słucham tu od dłuższego czasu i wydaje mi się że wszystkie domy brzmią ciężko.
A 12 dom? Bo gdzies czytalem ze to jest najtrudniejszy. Serio tak jest czy to straszenie?
Mam pytanie do tych co mają za sobą Plutona przez ważny dom. Czy byliście w stanie w trakcie korzystać z astrologii żeby to przeżyć lepiej, czy astrologia przydała się tylko do zrozumienia po fakcie?
Ja bym dodał że sama świadomość że to Pluton nie sprawia że jest lżej. Ale daje jakiś kontekst. To jak wiedzieć że jesteś na operacji, boli tak samo ale wiesz że to ma cel.
Może to jest właśnie po co jest astrolog albo wspólnota takich jak tu. Żeby ktoś był przy tym i mówił, nie, to nie jest koniec świata, to jest Pluton i to minie. Dlatego lubię takie wątki, bo naprawdę można sie dużo od siebie nauczyć.
Ja mam pytanie zupełnie inne, może trochę z boku. Wszyscy tu mówią o Plutonie jak o czymś ciężkim i nieuchronnym. Ale czy ktoś zna przypadek gdzie tranzyt Plutona przez dom był po prostu pozytywny? Bez kryzysu, bez rozsypania się? Czy to w ogóle możliwe?
Mam pytanie do Joasi i w ogóle do wszystkich którzy mają to za sobą. Skąd wiecie że to był właśnie Pluton a nie po prostu życie? Znaczy, przez każde 20-30 lat dzieją się poważne rzeczy, zmieniają się znajomi, zawody, związki. Skąd ta pewność że to był wpływ planety a nie po prostu upływ czasu?
A jeśli ktoś nie zna dokladnych dat? Bo ja na przykłąd nie pamiętam kiedy konkretnie sie rozpadla moja firma, wiem ze to bylo gdzieś między jednym a drugim rokiem ale dokladnie to nie wiem. Czy to psuje takie porównywnanie?
