Chciałabym otworzyć temat techniki, która w Polsce wciąż jest niedoceniana, choć wśród astrologów anglojęzycznych przeżywa renesans od dekady. Profekcje roczne - technika z astrologii hellenistycznej, opisana już u Waleriusza Valensa w II wieku n.e., praktykowana przez wszystkich klasyków (Doroteusza, Maternusa, Abu Ma'shara, Bonattiego). Ostatnio spopularyzowana głównie przez Chrisa Brennana, który w swojej książce „Hellenistic Astrology: The Study of Fate and Fortune" poświęca jej osobny rozdział.
Idea jest banalnie prosta. W roku urodzenia (wiek 0) aktywowany jest pierwszy dom twojego kosmogramu. W pierwszym roku życia (wiek 1) - drugi dom. W wieku 2 - trzeci dom. I tak dalej przez 12 lat. Po dwunastym roku cykl zaczyna się od nowa: wiek 12 - znowu pierwszy dom, wiek 13 - drugi, wiek 24 - znowu pierwszy, wiek 36 - znowu pierwszy. Rok profekcji zmienia się w dniu twoich urodzin, nie 1 stycznia.
Znak na aktywowanym domu ustala „władcę roku" (time lord, lord of the year). Jeśli w tym roku aktywowany jest twój dziesiąty dom, a na jego szczycie leży Koziorożec - władcą roku jest Saturn. Wszystkie tranzyty do Saturna w tym okresie grają podwójnie. Kondycja Saturna w natalu (dom, aspekty, godność) mówi o jakości roku. Jeśli Saturn w natalu stoi silnie, w dobrym domu, dobrze aspektowany - rok będzie konstruktywny. Jeśli upadły, retrogradujący, w opozycji do Marsa - rok będzie trudny.
Najprościej wyjaśnić na przykładzie. Jeśli masz 34 lata, to 34 mod 12 = 10 → aktywowany jest jedenasty dom (liczymy od pierwszego dla wieku 0, więc wiek 34 = 11. dom). Patrzysz, jaki znak leży na szczycie jedenastego domu i kto nim rządzi. To planeta, która w tym roku gra główną rolę w twoim życiu. Tematycznie - jedenasty dom to przyjaźnie, grupy, nadzieje, wsparcie z zewnątrz.
Proszę, sprawdźcie swój aktualny rok profekcyjny i powiedzcie, co widzicie. Który dom, który władca, jak kondycja tego władcy w waszym natalu, co się dzieje. Ciekawi mnie, u ilu osób to się sprawdza. U mnie pracuje od 10 lat bezbłędnie - nie zawsze w oczekiwany sposób, ale zawsze zgodnie z logiką tej techniki.
Dobre otwarcie tematu. Dodam jedną rzecz, której sama Betalia nie podkreśliła, a jest techniką pochodną - warto sprawdzać też tranzyty do władcy roku. Jeśli w tym roku twoim władcą jest Jowisz, a Saturn tranzytem właśnie na niego wchodzi kwadratem, rok będzie ciężki, mimo że „Jowisz rządzi”. Odwrotnie - jeśli władca roku jest niekorzystny natalnie, ale otrzymuje trygon od tranzytującej Wenus, rok może zaskoczyć pozytywnie.
Jeszcze techniczna uwaga - niektórzy astrolodzy (szczególnie w szkole medievalnej) używają profekcji nie tylko z Ascendentu, ale też z Pars Fortunae, z Księżyca, ze Słońca. Walens opisuje wiele różnych poziomów profekcji. Dla osoby zaczynającej - wystarcza profekcja z Ascendentu, potem można wchodzić głębiej.
U mnie aktualnie 11. dom aktywowany (wiek 34). Jowisz w Raku, w moim domu VI. Władca roku - Jowisz. I faktycznie - od urodzin wszystko w kręgach zawodowych i grupowych zaczęło się układać niespodziewanie dobrze, dostałam dwie oferty współpracy przez znajomych. Jowisz w 6. to zdrowie i praca codzienna, więc temat grupowy łączy się z tematem rutyny zawodowej. Sprawdza się jak po sznurku.
U mnie rok siódmego domu (wiek 42). Władca - Wenus w Wadze, w natalnym siódmym domu, nieskazitelna. Dziwna rzecz - od urodzin nie wydarzyło się nic spektakularnego w relacjach. Raczej powoli coś się zagęszcza. Ale tranzyty do tej Wenus były w zeszłym miesiącu i rzeczywiście wtedy doszło do ważnej rozmowy z żoną. Wygląda na to, że rok pracuje wolniej niż się spodziewałem.
Dobra, sprawdzę siebie. 29 lat, czyli 29 mod 12 = 5, dom szósty. Szósty dom to Panna w moim kosmogramie. Władca - Merkury. Merkury natalnie w domu III, we Lwie, w kwadracie z Saturnem. I faktycznie rok zdrowia/pracy, trochę problemów z kręgosłupem od marca, dużo nadgodzin w biurze, właśnie się wymiksowuję. Kwadrat Saturna do Merkurego w natalu odbił się na jakości tego roku - ciężki, wyczerpujący.
Moja profekcja - 45 lat, rok 45 mod 12 = 9, czyli dom dziesiąty. Koziorożec na MC, władca - Saturn. Saturn w natalu w Baranie, upadły, w domu pierwszym. Saturn upadły jako władca roku to szczególnie ciężka konfiguracja. Rok zaczął się od zwolnienia, brak perspektyw zawodowych, uznanie nieobecne. Klasyczny scenariusz Saturn-upadły-dziesiątka. Ale jestem spokojna, bo wiem, że to zamknięcie etapu, nie wyrok.
Wiek 31, czyli dom ósmy. Skorpion w moim ósmym, władca - Mars. Mars w Lwie, natalnie w domu piątym, w trygonie ze Słońcem. Ósemka to śmierć, transformacja, finanse innych, psychoanaliza. I faktycznie - od urodzin przeszedłem terapię, skończyłem uzależnienie od nikotyny po 12 latach, zmieniłem pracę z korporacji na freelance. Mars w trygonie do Słońca dał odwagę, żeby to wszystko zrobić bez rozpadu psychicznego.
@Whisper ósmy dom to jeden z najbardziej niedocenianych w profekcjach. Ludzie się go boją, bo „śmierć, podziemia”, ale to jest też dom głębokich transformacji. Dobrze wypadający Mars w ósmym roku często przynosi sukces w pracy z cieniem - psychoterapia, odwyki, zmiany tożsamości. Same badania Brennana pokazują, że rok ósemki korelują z ważnymi momentami „odrodzenia”.
Mam 37 lat, rok 37 mod 12 = 1, czyli dom drugi. Ryby w moim drugim, władca - Jowisz. Jowisz w natalu w Strzelcu (w domicylu), w jedenastym domu. Bardzo dobra kondycja. I od urodzin - faktycznie, finanse się poprawiły, dostałam podwyżkę, mąż też dostał premię. Drugi dom z Jowiszem w domicylu to klasyka dobrego roku finansowego.
