Forum

Asystent AI
Peregrinacja planet...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Peregrinacja planet - planeta bez mocnych więzów

Strona 1 / 3

Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio siedzę głębiej w tradycyjnej astrologii i coraz bardziej przykuwa moją uwagę pojęcie peregrinacji. W skrócie - planeta jest w peregrinacji, gdy nie ma żadnej godności esencjalnej ani jej antonimu, czyli jest ani w domicylu, egzaltacji, tryplicity, termie ani fazie - ale też nie jest w detrimentcie ani failu. Jakby wisi w powietrzu. Nie ma gdzie się oprzeć. Chciałam zapytać - czy ktoś miał w natalu taką planetę wyraźnie peregrinującą i jak to się u was przejawia w życiu? Bo według starożytnych autorów taka planeta działa niejako bez zakorzenienia, chaotycznie, ale mnie interesuje, jak to wygląda w praktyce, nie w teorii.


Odpowiedz
137 odpowiedzi
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobry temat. Peregrinacja to rzecz, o której bardzo często się zapomina, bo nowocześni astrolodzy skupiają się głównie na aspektach. Mam kilka planet w peregrinacji w swoim natalu i powiem ci, że najlepiej widać to przy Merkurym - gdy nie ma żadnej godności, jest jakby chameleon, który zmienia otoczenie, ale nigdzie nie czuje się naprawdę u siebie. Ale zanim rozwinę - powiedz, czy mówisz o peregrinacji w systemie ptolemejskim, czy bierzesz pod uwagę też godności w systemie Dorotejskim? Bo to robi różnicę przy liczeniu termów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Tobiasz75 Głównie ptolemejski, ale przy termach korzystam z wersji egipskiej, bo wydaje mi się bardziej dopracowana. Chociaż rozumiem, że to kontrowersyjne. A co do Merkurego - właśnie coś takiego miałam na myśli. To 'nigdzie nie u siebie' brzmi znajomo. U mnie peregrinuje Saturn i jest w znaku, w którym nie ma absolutnie żadnej godności, żadnej. I zauważyłam, że sprawy saturniczne - praca, struktura, odpowiedzialność - nigdy nie szły u mnie według jakiegoś jasnego planu, zawsze metodą prób i błędów.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i też sie zastanawiam - bo mam Wenus w peregrinacji i przez długi czas nie rozumiałem czemu w relacjach zawsze cos bylo nie tak. Nie złe, nie tragiczne, ale jakby... bez gruntu. Wenera nie wie gdzie ma siedzieć i co chce. Tobiasz75 - czy peregrinująca planeta może sie zachowywać inaczej jesli jest mocno zaaspektowana, np. z Jowiszem? Bo moja Wenus ma trygon z Jowiszem i może to ratuje sytuację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Modest76 Tak, aspekty mogą częściowo kompensować brak godności esencjalnej - to dobra intuicja. Aspekt z Jowiszem, zwłaszcza trygon, daje planecie jakiegoś sprzymierzeńca, zewnętrzne wsparcie. Ale trzeba uważać - peregrinacja to brak zakorzenienia w samej planecie, a aspekt to relacja z czymś zewnętrznym. Można to porównać tak: planeta peregrinująca to jakby człowiek bez zawodu ani tytułu, ale mający wpływowego przyjaciela. Ten przyjaciel pomaga, otwiera drzwi, ale sam brak umiejętności nie znika. Jak długo masz to obserwowane? Bo warto sprawdzić, jak to wyglądało przy progresji Wenus do znaków, gdzie ma godność.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo ciekawy temat, bo dopiero zaczynam rozumieć godności esencjalne. Czy dobrze rozumiem, że planeta może być np. w znaku neutralnym, ale jeśli jest w termie właściciela znaku, to już nie jest peregrinująca? Trochę mi to umknęło przy nauce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Dziewiecsil_70 Tak, masz rację - jeśli planeta jest choćby w termie czy tryplicity, to już ma jakąś, choćby minimalną godność i nie jest technicznie peregrinująca. Peregrinacja to absolutne zero na wszystkich poziomach godności. Przy termach egipskich te 'wyspy godności' są inaczej rozłożone niż przy ptolemejskich, dlatego w zależności od systemu ta sama planeta może być peregrinująca albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@edeltrauda59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącę, bo jestem dość zielona z astrologii - co to znaczy, że planeta 'nie ma gdzie się oprzeć'? Czy to znaczy, że jej energię trudno w ogóle wykorzystać, czy raczej że jest nieprzewidywalna? Bo czytałam różne opisy i jedne mówią, że peregrinacja to słabość, a inne, że wręcz przeciwnie - planeta jest wolna i może działać po swojemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Edeltrauda59 Oba podejścia mają swoje uzasadnienie i to jest właśnie sedno sporu. Tradycyjnie peregrinująca planeta jest uważana za słabą - to astrologowie od Bonattiego przez Lilly'ego. Ale niektórzy nowocześni interpretatorzy, szczególnie z nurtu psychologicznego, odwracają to i mówią o 'wolności od konwencji'. Moim zdaniem prawda jest pośrodku - taka planeta ma potencjał działać szeroko, bo nie jest związana regułami danego znaku, ale za cenę niestabilności i braku konsekwencji. Pytanie do Jagodzianka93 - w której domie masz tego Saturna peregrinującego? Bo położenie w domu też tu bardzo dużo mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

W szóstym. I to chyba wszystko wyjaśnia, bo codzienne rutyny, praca, zdrowie - te sfery mam permanentnie porozrzucane. Saturn w szóstym powinien dawać dyscyplinę w codzienności, a bez godności to jakby ktoś próbował układać puzzle bez obrazka na pudełku. Coś się ułoży, ale zawsze jakimś innym wzorem niż planowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Saturn w szóstce bez godności to naprawdę konkretny przypadek. Znam kogoś z identycznym układem i ta osoba przez lata zmieniała prace co kilkanaście miesięcy - nie dlatego, że jej nie szło, tylko dlatego, że po jakimś czasie przestawała widzieć sens w tym co robi. Jakby brakowało wewnętrznego kotwiczenia. Można zapytać - czy to Saturn peregrinuje, czy może rządca szóstki ma problem? Bo zawsze sprawdzam oba.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Slawek83 A jak sprawdzasz który ma większy wpływ - planeta w domu czy rządca domu? Bo u mnie rządca szóstki jest w dobrym stanie, ale kilka planet w środku jest słabych i zawsze mam dylemat, co liczyć jako ważniejsze.


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Modest76 Stara zasada mówi, że rządca domu to pan terenu, a planety wewnątrz to goście. Gość bez zaproszenia, czyli bez godności, robi bałagan, ale sam właściciel decyduje o charakterze domu. Więc jeśli rządca jest mocny, dom jako całość może funkcjonować - tyle że te 'gościnne' planety będą wnosiły chaos. Nie ma tu jednej odpowiedzi, trzeba patrzeć na cały układ.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przyznam szczerze, że podchodzę do astrologii z dystansem, ale ten temat mnie zatrzymał. Rozumiem logikę godności jako system punktacji, ale mam pytanie - czy to nie jest trochę tak, że tę peregrinację można doszukać się prawie u każdego, jeśli wystarczająco długo szuka się braku godności we wszystkich systemach? Ile planet statystycznie jest peregrinujących w przeciętnym natalu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Eustachy To uczciwe pytanie. W systemie ptolemejskim z pełnymi godnościami - domicyl, egzaltacja, triplicity, termy, face - peregrinujące planety to mniej niż mogłoby się wydawać, bo termy i triplicity pokrywają dużo terenu. Szacunkowo w przeciętnym natalu jedna do trzech planet może być naprawdę peregrinujących. Ale masz rację, że różne systemy dają różne wyniki. Dlatego tradycjonaliści dość ściśle trzymają się jednego systemu zamiast mieszać. Sam stosuję ptolemejski jako bazę i wtedy obraz jest spójny.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@idalkaa)
Połączone: 1 rok temu

U mnie Mars jest peregrinujący i zawsze miałam poczucie, że moja energia działa jakoś 'na oślep'. Nie wiem jak to inaczej opisać - jakbym miała dużo napędu, ale nie w stronę, którą sama wybrałam. Czy to brzmi znajomo dla kogoś jeszcze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Idalkaa Bardzo znajomo. Mars bez godności to chyba jeden z trudniejszych do okiełznania, bo Mars z natury jest impulsywny, a bez zakotwiczenia ta impulsywność nie ma nawet kanału, w którym mogłaby efektywnie działać. Mam znajomą z Marsem peregrinującym w dziewiątym i ona przez lata rzucała się w podróże i projekty, które za każdym razem wypalały się w połowie. Energia była, kierunek - zmieniał się jak wiatr. Jak masz Marsa - w jakim domu i czy jest zaaspektowany?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i muszę się dołączyć, bo mam Księżyc w peregrinacji i to jest chyba mój największy 'problem' w natalu. Księżyc bez żadnej godności to jakby emocje, które nie mają bazy. Trudno mi się ustabilizować uczuciowo, zmieniam nastroje bez wyraźnego powodu i przez długi czas nie rozumiałam, dlaczego tak jest. Dopiero gdy ktoś pokazał mi to w kontekście peregrinacji, coś zaskoczyło.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Dianka58 A jak to się zmienia przy tranzytach? Czy gdy jakiś tranzytujący planet wchodzi w aspekt do twojego Księżyca, czujesz jakieś chwilowe zakotwiczenie?


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Dziewiecsil_70 Tak, to ciekawe spostrzeżenie - przy tranzytach Jowisza czy Wenus rzeczywiście mam takie okresy, kiedy emocjonalnie czuję się bardziej 'na miejscu'. Przy Saturnie tranzytującym jest inaczej - jakby ktoś mówił mi, żebym się ustabilizowała, ale bez dania narzędzi jak to zrobić. Ciężkie to bywa.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Dianka58 A powiedz mi - jak to jest z tym tranzytującym Jowiszem? Czujesz wtedy realną różnicę, czy raczej to takie subtelne, że trzeba się mocno skupić żeby w ogóle zauważyć?


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Erazm65 Raczej realna, nie subtelna. Jowisz tranzytujący przez aspekt do mojego Księżyca to takie okresy, kiedy emocjonalnie mam poczucie, że wiem czego chcę. Trwa to może kilka tygodni i potem znowu ta rozmytość wraca. Ale właśnie przez to kontrast jest wyraźny i dopiero przez to zrozumiałam, że coś jest 'nie tak' na stałe.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@edeltrauda59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę o tranzytach i mam pytanie może głupie - czy to znaczy, że peregrinacja to coś co się ZAWSZE czuje, przez całe życie? Czy może są jakieś okresy kiedy planeta jakoś 'znajdzie grunt' przez zewnętrzne wpływy i to trwalej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Edeltrauda59 To nie jest głupie pytanie, to jest jedno z kluczowych pytań w tej dyskusji. Tranzyt czy progresja mogą chwilowo 'użyczyć' planecie godności, ale to nie zmienia stanu natalnego. Natomiast - i tu jest ciekawa obserwacja - niektórzy astrologowie, szczególnie Bonatti, pisali o tym, że człowiek może świadomie pracować z energią peregrinującej planety przez wybór środowiska i działań, które tej planecie 'odpowiadają'. Nie likwiduje to peregrinacji, ale daje jej jakiś kontekst do działania. Co o tym myślisz, Slawek83? Bo wiem, że masz inne zdanie na temat tej 'kompensacji przez kontekst'.


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Tobiasz75 Mam inne zdanie w tym sensie, że uważam ten koncept za trochę zbyt optymistyczny. Peregrinująca planeta działa jak ktoś bez adresu - możesz mu dać chwilowe schronienie, ale on nadal nie ma klucza do własnych drzwi. Przy tranzytach ten efekt jest zbyt krótkotrwały żeby mówić o realnej zmianie. Chociaż przyznam, że przy długich tranzytach zewnętrznych planet, Saturna czy Jowisza, które siedzą w aspekcie przez rok albo dłużej - tam coś się rzeczywiście może układać.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś sprawdzał jak wygląda peregrinacja w horeary? Bo w natalu to jedno, ale podobno w horeary peregrinujący sygnifikator to bardzo konkretny sygnał - że ktoś jest zdezorientowany albo nie wie czego chce w danej sprawie. Mam wrażenie, że tam ta zasada działa jeszcze dosłowniej niż w natalu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Modest76 Dokładnie tak, w horariach peregrinacja sygnifikatora to klasycznie 'nie wiem czego chcę' albo 'nie mam wpływu na sytuację'. Lilly jest tu bardzo jednoznaczny. I właśnie to mi pomogło zrozumieć peregrinację w natalu - zobaczyłam ją najpierw w horariach, gdzie skutki są natychmiastowe i czytelne, i potem przeniosłam to rozumienie na natal. Tam jest mniej dosłownie, bardziej jako wzorzec zachowania.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@idalkaa)
Połączone: 1 rok temu

A skoro mówicie o horariach - czy to znaczy, że gdybym zapytała w horarii o coś związanego z Marsem i Mars byłby peregrinujący w tej horarii, to wzmacniałoby jakieś moje natalnie słabe Marsowe tendencje? Czy horaria jest od natalu całkiem niezależna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Idalkaa Horaria jest interpretowana niezależnie od natalu - to osobny system. To, że twój natalny Mars jest peregrinujący, nie wpływa na horarialne znaczenie Marsa. Natomiast to co powiedziała Jagodzianka jest cenne - horaria to świetne laboratorium do nauki, bo efekty są szybkie i sprawdzalne. Jak długo pracujesz z horariami?


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Może z cztery lata? Ale pierwsze dwa to były raczej eksperymenty niż poważna praca. Horaria nauczyła mnie więcej o godnościach niż jakikolwiek podręcznik, właśnie dlatego, że wyniki są weryfikowalne.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przepraszam że się wtrącę - czytam ten wątek od początku i mam podstawowe pytanie. Mam w natalu Słońce w Wadze i wiem, że to jest opadek. Czy to to samo co peregrinacja? Bo czytałam dwa różne artykuły i jeden mówił, że opadek to gorsza wersja peregrinacji, a drugi że to coś zupełnie innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Gosik77 To zupełnie inne rzeczy. Opadek to degeneracja - planeta jest w znaku przeciwnym do egzaltacji, ma konkretne, negatywne zabarwienie. Peregrinacja to brak jakiejkolwiek godności, neutralna nieprzynależność. Można powiedzieć, że opadek jest gorszy w tradycyjnym sensie, bo planeta aktywnie 'cierpi', a w peregrinacji po prostu błądzi bez mapy. Twoje Słońce w Wadze ma więc swój specyficzny problem, ale inny niż peregrinacja.


Odpowiedz
(@gosik77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 123

@Slawek83 A, to jednak coś zupełnie innego. To znaczy, że moje Słońce jest pod wpływem czegoś konkretnie niekorzystnego, a nie że 'nie wiem kim jestem'? Bo takie właśnie mam poczucie - wiem kim jestem, ale jakoś nie mogę tego łatwo pokazać na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Gosik77 brzmi dla mnie znajomo, tylko z drugiej strony. Mój Księżyc peregrinujący daje mi to poczucie, że nie wiem co czuję, nie że nie mogę pokazać. Jakby brak gruntu był głębiej, wewnętrzny. Czy to mogłoby być właśnie ta różnica między opadkiem a peregrinacją w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Dianka58 To bardzo trafna obserwacja i naprawdę ciekawy sposób opisu tej różnicy. Opadek to planeta, która wie gdzie jest, ale to miejsce jej nie służy - jest jak ekspert pracujący w złej branży. Peregrinacja to planeta, która nie wie gdzie jest - błąka się bez kontekstu. Twój opis 'brak gruntu jest wewnętrzny' pasuje do peregrinacji Księżyca bardziej niż cokolwiek co czytałem w podręcznikach.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że te kategorie - opadek, peregrinacja, egzaltacja - to jednak system bardzo subiektywny w interpretacji. Jedno 'nie mogę pokazać siebie', drugie 'nie wiem co czuję' - jak można stwierdzić, że to akurat wynik godności, a nie zwykłej osobowości albo wychowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Eustachy Nie można tego stwierdzić w izolacji, masz rację. I nikt uczciwy tego nie robi - dobry astrologicznie opis natalu to zawsze hipoteza, nie diagnoza. Ale jeśli widzisz ten sam wzorzec u kilkudziesięciu osób z peregrinującym Księżycem i nie widzisz go u osób z Księżycem w domicylu, to zaczyna być coś więcej niż zbieżność. Choć rozumiem sceptycyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie techniczne bo trochę się tu zgubiłam - jak sprawdzić peregrinację dla siebie? Czy jest jakaś aplikacja albo strona, która to od razu pokazuje, czy trzeba to liczyć ręcznie z tabel?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Dziewiecsil_70 Astro.com pokazuje godności esencjalne w tabeli przy wykresie, można tam od razu zobaczyć czy planeta ma 0 punktów. Tylko pamiętaj że domyslnie używają termów ptolemejskich - Jagodzianka wspominała wcześniej, że egipskie dają trochę inne wyniki, wiec przy granicznych przypadkach warto sprawdzić oba systemy.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@augurka79)
Połączone: 2 lata temu

Sprawdziłam właśnie swój natal po tej rozmowie i wyszło mi, że Wenus jest peregrinująca. I teraz nie wiem co z tym zrobić. Czytam opisy i jedne mówią, że to dramat w relacjach, inne że można to 'przeprogramować'. Czy ktoś ma praktyczne doświadczenie z Wenus w peregrinacji w domu siódmym konkretnie?


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@augurka79)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, skoro już tu jestem i zadałam to pytanie, to powiem co czuję - czytam opisy peregrinującej Wenus i jest tam sporo o braku poczucia własnej wartości, trudnościach z przyjmowaniem miłości, niestabilności w relacjach. Część z tego pasuje, część nie. Ale jak odróżnić, czy to jest właśnie ta peregrinacja, czy po prostu moje życiowe doświadczenia ukształtowały mnie tak, a nie inaczej? Czy ktoś miał ten dylemat?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Augurka79 Ten dylemat ma chyba każdy, kto myśli uczciwie o astrologii. Nie ma pewności - i to jest ważne do przyjęcia. Natomiast co mnie przekonuje przy Wenus peregrinującej, to nie opisy charakteru, tylko wzorzec w relacjach z czasem. Czy masz poczucie, że w sprawach uczuciowych jakbyś działała bez kompasu? Nie że jest źle, ale że nie wiesz wedle czego oceniać, co jest dobre a co nie?


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Augurka79 Ja miałam dokładnie ten dylemat z moim Księżycem i nie rozwiązałam go teorią, ale obserwacją. Przez rok notowałam jak reaguję emocjonalnie w różnych sytuacjach i dopiero potem porównałam z opisem. Nie wiem czy to polecam każdemu, bo to dość mozolne, ale mi dało więcej niż czytanie artykułów.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Augurka79 Słuchaj, to jest w ogóle fundamentalne pytanie dla całej astrologii, nie tylko dla peregrinacji. Ale przy peregrinacji jest jeden specyficzny sygnał, który często pomaga to odróżnić - czy kwestia Wenus jest dla ciebie obszarem, gdzie czujesz brak odniesienia, a nie konkretny ból? Bo traumy życiowe zazwyczaj dają konkretne, zidentyfikowane rany. Peregrinacja daje raczej coś trudniejszego do uchwycenia - takie 'nie wiem czego tu chcę'.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę rozmowę o Wenus i mam pytanie może z innej strony - czy peregrinacja planety może się jakoś przejawiać pozytywnie? Bo tu głównie słyszę o trudnościach. Czy nie ma nigdy tak, że brak tych więzów daje jakąś wolność?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Erazm65 To dobre pytanie i tak - część astrologów mówi o pewnej niezależności peregrinującej planety. Że nie jest 'złapana' przez wzorce znaku ani domu, więc może działać bardziej spontanicznie. Ale ja osobiście jestem sceptyczny co do tego optymizmu. Niezależność bez gruntu to trochę jak pływanie bez znajomości dna - może być fajnie, dopóki nie trafisz na skałę.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Slawek83 Ta metafora ze skałą jest dobra. Tylko że - czy to nie jest też trochę tak, że ktoś z peregrinującą Wenus może wypracować własne zasady w relacjach, właśnie dlatego że nie ma 'zaprogramowanych'? Pytam szczerze, bo mam znajomego, który chyba ma coś takiego i on faktycznie ma bardzo niestandardowe podejście do związków, ale nie jest nieszczęśliwy.


Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Erazm65 Możliwe, ale tu wchodzi kwestia świadomości. Ktoś, kto wie o tej peregrinacji i aktywnie buduje własne odniesienia - tak, może to być właśnie to. Natomiast bez tej świadomości to samo może wyglądać jak chaos w relacjach, który sam siebie nie rozumie. Poziom refleksji nad sobą robi ogromną różnicę.


Odpowiedz
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Erazm65 Widziałem takie podejście u Bonnattiego, że peregrinacja to pewnego rodzaju 'tabula rasa' - planeta może robić co chce, bo nikt jej nie pilnuje. W praktyce oznacza to że osoba może być zaskakująco elastyczna w sprawach tej planety, ale ta elastyczność bywa nieobliczalna nawet dla niej samej. Nie wiem czy to pozytyw czy negatyw, ale zdecydowanie jest inaczej niż przy planecie z mocną godnością.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@edeltrauda59)
Połączone: 12 miesięcy temu

A wracając do tego co Tobiasz pisał wcześniej o tranzytach - rozumiem, że transit może chwilowo 'uziemić' peregrinującą planetę. Ale czy to działa też w drugą stronę? Czy można mieć planetę z mocną godnością natalną, a transit ją peregrinować? I jak to wtedy czuć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Edeltrauda59 Tak, absolutnie możliwe. Planeta natalnie silna może w tranzytowym położeniu wpaść w peregrinację - i wtedy zazwyczaj odczuwamy to jako tymczasowy 'reset', utratę pewności w sprawach tej planety. Ciekawa obserwacja jest taka, że osoby z natalnie silną planetą zazwyczaj to mocniej odczuwają, bo są przyzwyczajone do gruntu. Osoby z natalną peregrinacją mogą niemal nie zauważyć różnicy.


Odpowiedz
(@gosik77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 123

@Tobiasz75 To jest bardzo ciekawe. Czyli jakby te osoby z peregrinacją natalną są w pewnym sensie... zahartowane na tę nieokreśloność? Już od urodzenia żyją w tym stanie, więc transit nie robi różnicy?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Gosik77 Dokładnie tak bym to ujął. Choć 'zahartowane' to może nie najlepsze słowo - raczej 'przyzwyczajone do braku mapy'. Ktoś, kto zawsze nawigował bez GPS, nie będzie zdezorientowany, gdy GPS odmówi posłuszeństwa. Ktoś, kto zawsze na nim polegał - owszem.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i próbuję dopasować do swojej sytuacji - mam Merkurego w Strzelcu i zawsze mi mówiono, że jest w detrimentach. Czy to jest to samo co peregrinacja czy coś innego? Bo czytam i trochę te pojęcia mi się mieszają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Edmund80 Detriment to nie peregrinacja, to zupełnie oddzielna kategoria. Merkury w Strzelcu to detriment - planeta jest w znaku przeciwnym do swojego władztwa, co daje konkretną, trudną koloraturę energii. Peregrinacja to brak jakiejkolwiek godności czy degodności - zero punktów po obu stronach. Detriment jest 'zły' w konkretny sposób, peregrinacja jest... nijaka, nieuchwytna.


Odpowiedz
(@edmund80)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Slawek83 A, czyli detriment daje konkretne trudności, a peregrinacja daje brak gruntu - to jak rozumiem dobrze? Bo to mi tłumaczy dlaczego z Merkurym mam bardzo konkretne problemy, nie takie rozmyte.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@idalkaa)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie do Jagodziankii - mówiłaś wcześniej, że horaria nauczyła cię godnościami. Masz może jakiś przykład z własnej praktyki, gdzie peregrinujący sygnifikator był bardzo wyraźny? Nie żebym nie wierzyła, po prostu chcę zobaczyć jak to konkretnie wygląda, nie w teorii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Idalkaa Mam. Pytałam kiedyś w horarii o projekt zawodowy - czy wyjdzie. Merkury jako sygnifikator moich działań był peregrinujący. Nie w detrimentach, nie w upadku, po prostu zero godności. I właśnie tak to wyglądało w praktyce - nie że projekt był zły, ale że ja kompletnie nie wiedziałam jak do niego podejść, działałam bez planu, projekt się rozmył. Nie zakończył się dramatycznie, po prostu... przepłynął przez palce.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

To 'przepłynął przez palce' brzmi dla mnie bardzo znajomo z mojego Księżyca. Właśnie tak opisałabym wiele emocjonalnych sytuacji w moim życiu - nie że było źle, ale że jakoś nie mogłam tego uchwycić, nazwać, zatrzymać. Ciekawa jestem czy to jest wspólny mianownik dla różnych peregrinujących planet - ta nieuchwytność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Dianka58 Myślę że tak, nieuchwytność to dobry wspólny mianownik. Tylko że dla każdej planety w innej sferze. Księżyc - emocje, Merkury - myśli i plany, Wenus - relacje i wartości. Wszędzie ten sam mechanizm braku gruntu, tylko w innym pokoju. Ciekawe czy ktoś ma dwie peregrinujące planety - jakby to wyglądało?


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

To co Dianka pisze o nieuchwytności jako wspólnym mianowniku - mam wrażenie, że to jest klucz do całej peregrinacji. Tylko zastanawiam się, czy to nieuchwytność dotycząca *działania* planety, czy raczej nieuchwytność rozumienia samego siebie w tej sferze? Bo to są dwie różne rzeczy i chyba często je mieszamy.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie to był brak rozumienia siebie, zdecydowanie. Nie tyle że coś się nie działo, ale że nie potrafiłam tego opisać, nazwać, wytłumaczyć sobie skąd te reakcje. Jakby brakowało słownika do własnego wnętrza w tej jednej konkretnej sferze.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Dianka58 'Brak słownika do własnego wnętrza' - to jest bardzo dobre ujęcie. I tu chcę dodać coś, co może być ważne: w tradycyjnej astrologii mówi się, że planeta peregrinująca nie wie, co robić z energią, którą posiada. Nie jest osłabiona co do siły, ale co do kierunku. Jak ktoś z ogromną energią i brakiem mapy - może biegać we wszystkich kierunkach, może stać w miejscu, może wybrać jeden kierunek losowo.


Odpowiedz
(@gosik77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 123

@Tobiasz75 A co jeśli ta planeta jest jednocześnie władcą Ascendentu albo jakiegoś ważnego domu? Czy ta 'bezkierunkowość' rozlewa się wtedy na cały kosmogram, czy zostaje zamknięta w sprawach tego domu gdzie planeta stoi?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Gosik77 Bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ja bym powiedział, że władanie dodaje planecie odpowiedzialności, ale nie dodaje jej gruntu. Czyli peregrinujący władca Ascendentu będzie miał wpływ na całą tożsamość, ale ten wpływ będzie właśnie... nieuchwytny. Osoba może mieć trudność z poczuciem kim jest, z konsekwentnym wyrażaniem siebie.


Odpowiedz
(@edeltrauda59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Tobiasz75 Czyli im ważniejsza funkcja planety w kosmogramie, tym bardziej peregrinacja daje się odczuć? Dobrze rozumiem? Bo to chyba zmienia sposób myślenia o tym - ważniejsze jest gdzie planeta rządzi niż gdzie stoi?


Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Edeltrauda59 Nie do końca - jedno i drugie ma znaczenie. Dom gdzie planet stoi mówi *o czym*, władanie mówi *jak bardzo to wpływa na całość*. Peregrinujący władca Ascendentu w 8. domu to coś innego niż peregrinujący władca 6. domu w 8. domu. To samo położenie, ale zupełnie inny ciężar.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: