Na 'kiedy' - tak, bo progresja Księżyca jest dość precyzyjna w czasie. Możesz obliczyć, kiedy opuszcza dany stopień, dom, kiedy wchodzi w kolejną ćwiartkę. To jest mierzalne. Na 'co mam zrobić' - nie, to już zostaje po twojej stronie. I myślę, że dobrze, że tak jest.
To trochę uspokajające, że przynajmniej 'kiedy' jest mierzalne. Weszłam na Astro.com jeszcze raz i chyba rozumiem już, gdzie szukać - ale mój progresowany Księżyc ma teraz opozycję do czegoś w natalnym wykresi i nie wiem, czy to w ogóle ważne przy liczeniu ćwiartek, czy można to pominąć.
Opozycja jest do Saturna natalnego - mam go w Wodniaku w siódmym domu. I teraz nie wiem, czy to w ogóle pogarsza tę Trzecią ćwiartkę, czy może jakoś inaczej ją nakierowuje? Bo Saturn w siódmym to już samo w sobie coś o relacjach, prawda?
A ja chcę wrócić do tego, co mówiła Gizelka o języku, bo mi to nie daje spokoju. Jeśli traktuję to jako język opisu, a nie mechanizm przyczynowy - to po co w ogóle obliczać? Mogę po prostu opisać swoje doświadczenie słowami bez Księżyca i Saturna. Co mi daje ta astronomiczna warstwa?
Ale Gizelka, to co opisujesz - czy to nie jest po prostu efekt placebo? Dajesz sobie ramę i czujesz się lepiej, ale rama mogłaby być dowolna. Karta tarota, numerologia, cokolwiek. Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam, co według ciebie wyróżnia tę metodę.
Celestyna, ale ta odpowiedź trochę unika sedna. Bo jeśli efekt jest realny niezależnie od przyczyny, to czy to nie znaczy, że sam mechanizm astrologiczny jest nieistotny? Pytam, bo serio staram się to dla siebie rozgryźć, nie podważać dla zasady.
przepraszam że wchodzę znowu ale mam poczucie ze moja sytuacja pasuje do tej rozmowy - mam wrażenie ze ta opozycja saturna o której mówi patrycelka to moze być podobne do mojego transytu? bo ja tez mam saturn teraz na którymś stopniu i relacje mi się sypią po kolei. jak sprawdzam progresje czy to jest oddzielna sprawa od natalusa?
A wracając do tego Trzeciej ćwiartki i krytyczności - chciałam zapytać, czy ta krytyczność w stosunku do relacji zewnętrznych jest zawsze trudna, czy może bywa oczyszczająca? Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że wszyscy mówią o tym jak o czymś ciężkim, a może po prostu widzi się wyraźniej?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, którego jeszcze nie widziałam - czy Trzecia ćwiartka progresowanego Księżyca może wyglądać inaczej, jeśli ktoś ma Księżyc w bardzo silnej pozycji natalnie? Na przykład w Raku albo jako władca ascendentu?
To by tłumaczyło, dlaczego niektóre osoby piszą, że czuły tę zmianę bardzo mocno, a inne w ogóle nie wiedziały, że są w jakiejś ćwiartce, dopóki nie sprawdziły. Moje pytanie: czy to znaczy, że lepiej mieć słaby Księżyc, żeby mniej cierpieć? Trochę ironicznie pytam, ale trochę serio.
Dobra, to już chyba rozumiem tę logikę. Ale mam jeszcze jedno - mówiliście, że każdy dzień obrotu wtórnego odpowiada jednemu rokowi życia. To znaczy, że te ćwiartki trwają około siedmiu lat każda. Czy przez te siedem lat Księżyc progresowany robi w ogóle coś ciekawego poza samą ćwiartką, czy to taki jeden płaski temat przez całe siedem lat?
