Ja się wtrącę bo nie do końca rozumiem - Pustelnik mówi o pracy z Neptunem, ale co to znaczy w praktyce? Neptun to planeta, nie możesz z nią porozmawiać. Czy chodzi o jakieś konkretne rytuały, medytacje, coś z kartami? Bo to brzmi dla mnie trochę abstrakcyjnie i chciałabym wiedzieć o czym tak naprawdę rozmawiamy.
No właśnie to nasłuchiwanie mnie zawsze gubi. Próbowałam różnych medytacji z intencją na relacje i zawsze albo zasypiałam albo myślałam o zakupach. Czy przy tej neptunowej pracy jest jakiś konkret, coś co można zrobić krok po kroku, czy to naprawdę jest tylko siedzenie i czekanie aż coś samo przyjdzie?
Wracam do tego co Betalia mówiła o kartach i różnych scenariuszach, bo chcę to rozwinąć w kontekście tej rozmowy. Betalia, wspomniałaś wcześniej o Szarlataniej i Mieczu Trójce przy scenariuszu gdzie partner sam podtrzymuje iluzję. Czy w takich rozkładach widzisz coś, co sugerowałoby, że ta osoba jest tego świadoma? Czy Szarlatanin tu zawsze oznacza świadomą manipulację?
Słucham tej rozmowy o Szarlataninie i myślę o czymś - czy to jest możliwe, że my sami, przez tę neptunową projekcję, wywołujemy w partnerze właśnie to szarlatanienie? Że ktoś normalny, wchodząc w pole naszej iluzji, zaczyna odgrywać rolę którą mu przypisaliśmy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy? Pytam, bo z perspektywy numerologii wibracja osoby z silnym Neptunem potrafi bardzo mocno wpływać na otoczenie.
Tadek dotknął czegoś ważnego z tą odpowiedzialnością. Bo ja przez lata używałam tej neptunowej narracji żeby trochę zdjąć z siebie odpowiedzialność za własne wybory. 'Przyciągam takich ludzi', 'to moja astrologia' - to może być forma ucieczki, jeśli nie idzie za tym żadna realna praca. Czy wy to u siebie widzieliście, że astrologia staje się wytłumaczeniem zamiast mapą?
O rany tak. U mnie właśnie tak było. Dowiedziałam sie o Neptunie w siódemce i przez chwilę poczułam ulgę bo 'aha, dlatego tak jest'. I przestałam szukać dalej. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie że to wyjaśnienie nic nie zmienia samo w sobie. To trochę tak jakbyś dowiedziała się że masz alergię, pokiwała głową i dalej jadła to co ci szkodzi.
Właśnie to zdanie z alergią bardzo mi pomogło. Bo ja też mam tendencję do szukania wyjaśnień zamiast działania. Ale chcę zapytać - czy ktoś z was próbował pracować z czakrą serca albo z czakrą splotu słonecznego w kontekście tej neptunowej granicy? Mam wrażenie, że to gdzie zaczyna się moje 'ja' a gdzie zaczyna się partner to właśnie kwestia tych energetycznych granic.
Zapisuję tę rozmowę o odpowiedzialności kontra astrologia jako wyjaśnienie, bo to jest coś, co widzę bardzo często przy rozkładach. Ktoś przychodzi z pytaniem o partnera, a po chwili okazuje się, że właściwie pyta o siebie. I tu Neptun w siódemce robi coś ciekawego - ta granica między mną a partnerem jest tak rozmyta, że trudno w ogóle postawić właściwe pytanie do kart. Betalia, czy widzisz to w swoich sesjach, że samo pytanie jest zabarwione neptunową projekcją?
Oksanka dotknęła bardzo ciekawej kwestii z tym pytaniem o partnera, które właściwie jest pytaniem o siebie. Myślę, że to jeden z najbardziej charakterystycznych mechanizmów Neptuna w siódemce - zewnętrzne staje się lustrem dla wewnętrznego, i to lustrem, które mocno zniekształca. Ale chciałem wrócić do krokusa, bo nie odpowiedziałem. Krokusie, masz Neptuna natalnie w siódemce czy to jakieś przejście, tranzyt? Bo praca z czakrą serca przy transycie a przy pozycji natalnej to może być trochę inaczej ustawione.
Wchodzę do tej rozmowy po raz pierwszy i chcę dodać coś z innej perspektywy, bo słucham o granicach i iluzji, i myślę o Hagalaz. Ta runa pojawia mi się przy Neptunie w siódemce dość często w rozkładach - to runa, która niszczy żeby oczyścić, i przy tym układzie często oznacza właśnie tę chwilę, kiedy iluzja o partnerze pęka. Ale pytanie do tych z was, co mają tę pozycję natalnie - czy to pękanie u was jest jednorazowe, czy to się powtarza przy każdej relacji od nowa?
Filomena, to pękanie powtarza się. Przynajmniej u mnie tak było przez długi czas. Jakby każda relacja miała wbudowany moment rozczarowania, który był prawie identyczny mimo że partnerzy byli zupełnie różni. I właśnie to powtórzenie było dla mnie pierwszym sygnałem, że to nie 'oni', tylko coś we mnie tworzy tę sekwencję. Ale interesuje mnie ta Hagalaz - czy pojawia ci się w konkretnej pozycji w rozkładzie, czy gdziekolwiek?
Najczęściej w pozycji 'przeszkoda' albo 'to co niewidzialne'. Rzadziej jako wynik, bo jako wynik to już raczej Isa - zamrożenie, stagnacja po tym jak iluzja opadła. Ale to co opisujesz - identyczny moment mimo różnych partnerów - to właśnie to rozumiem przez Hagalaz w tej pozycji. Wzorzec jest wewnętrzny, partner tylko go uruchamia.
Mam pytanie do Filomeny bo to mi coś otwiera - czy przy runach można w ogóle diagnozować wzorzec natalny, czy runy są bardziej sposóbm sytuacyjnym? Bo zastanawiam się czy Hagalaz dla kogoś z Neptunem w siódemce to coś stałego w ich polu, czy to runa która pojawia się epizodycznie kiedy wzorzec się aktywuje.
Perthro mnie zainteresowała, bo to runa losu i tajemnicy. Myślę o tym w kontekście tarota - Perthro w runach to trochę jak Księżyc w tarocie. I Księżyc bardzo często wyskakuje przy pytaniach o relacje u osób z tym układem. Betalia, czy ty też masz takie skojarzenie, że Księżyc w rozkładzie relacyjnym przy Neptunie w siódemce pojawia się nadreprezentacyjnie?
Też prowadzę notatki z rozkładów i muszę przyznać, że ta korelacja jest. Choć Betalia ma rację, że trudno to rozdzielić od własnego uwrażliwienia. Co mnie zastanawia bardziej - czy ktoś z was próbował pytać o Neptuna w siódemce w rozkładach dla kogoś, kto nie wie że ma ten układ? Czyli nieświadomie, żeby sprawdzić czy karty to 'pokażą' bez sugestii z naszej strony.
Oksanka to jest bardzo ciekawy pomysł metodologicznie. Ja robiłam tarot dla koleżanki nie wiedząc nic o jej natalu i wyszedł Księżyc i Kochankowie odwróceni i coś tam o iluzji mówiłam intuicyjnie, a potem okazało sie że ma właśnie neptun w siódemce. Ale może to zbieg okoliczności. Ciężko powiedzieć.
Wracam do tego co Filomena mówiła o Hagalaz i tym pękaniu iluzji. U mnie to pękanie zawsze przychodziło przez jakieś zdarzenie zewnętrzne, coś co partner zrobił albo powiedział, i dopiero potem widziałam całą wcześniejszą iluzję jak w cofniętym filmie. Czy to jest typowe dla tej pozycji, że nie widzisz na bieżąco, tylko jakby retrospektywnie?
To co Krysia mówi o głosie, który ją zdziwił - ja miałam dokładnie to samo. Opowiadałam o tej relacji swojej siostrze i w połowie zdania sama się zatrzymałam bo usłyszałam siebie z zewnątrz i pomyślałam: dlaczego ja to akceptuję? I to było pierwsze prawdziwe przebudzenie. Ale co mnie zastanawia po tej całej rozmowie - czy to przebudzenie przez zewnętrzne słyszenie siebie to jest neptunowa specyfika, czy ogólnie ludzka?
Właśnie o to chodzi, że to przebudzenie rzadko zmienia wzorzec od razu. I tu wracam do pierwotnego pytania z tego wątku, bo myślę że o to mi chodziło na początku - partner jest niedookreślony nie dlatego, że jest niedookreśloną osobą. Jest niedookreślony dlatego, że my go takim czynimy i nawet po przebudzeniu wchodzimy w to samo dlatego, że ta tęsknota za tym rozmytym połączeniem jest w nas naprawdę głęboka. Neptun w siódemce to nie jest błąd w systemie - to jest coś, za czym ta część nas głęboko tęskni.
Eleonorka powiedziała coś ważnego i to mnie trochę uspokoiło, szczerze mówiąc. Bo przez całą tę rozmowę miałam poczucie, że Neptun w siódemce to jakiś wyrok. A jak to ujęłaś jako tęsknotę, to jakoś inaczej na to patrzę. Tylko pytanie - jak z tą tęsknotą pracować, żeby nie wchodzić ciągle w te same mgliste relacje? Czy to w ogóle jest możliwe bez rezygnowania z tej głębi?
To co Pustelnik opisuje jako dwie drogi - szukanie kogoś z głębią kontra praca z własną tęsknotą - czy te drogi się wykluczają? Bo mam wrażenie, że mówisz o nich rozłącznie, a może chodzi o robienie obu naraz?
A jak wy w ogóle wiecie, że pracujecie z tą tęsknotą a nie tylko ją zagłuszacie? Bo ja przez dłuższy czas myślałam że pracuję, a tak naprawdę tylko tłumaczyłam sobie każdą relację astrologicznie i to była inna forma iluzji.
Krysia, to jest właśnie to pytanie, którego się boję. Bo też nie jestem pewna czy po tylu latach naprawdę pracuję z tym wzorcem, czy tylko nauczyłam się go pięknie opisywać. Opis nie jest tym samym co zmiana. Ale skąd wiadomo?
To co Betalia mówi trochę mnie przeraża, bo sugeruje że z tego się w ogóle nie da wyjść. Że cokolwiek zrobisz, Neptun zawsze cię przechytrzy. Czy naprawdę tak to działa?
To rozróżnienie Szamana między 'ofiarą mgły' a 'świadomym uczestnikiem' - jak to wygląda w praktyce relacyjnej? Bo brzmi ładnie, ale co to znaczy zachowywać się jak świadomy uczestnik mgły w momencie kiedy właśnie się w niej jesteś?
Ta asymptota to bardzo uczciwe słowo. Wracam do czegoś konkretnego - czy ktoś z was miał sytuację, gdzie partner też miał Neptuna w siódemce? Zastanawiam się co się dzieje kiedy te dwa pola mgły się spotykają.
Miałam. I to była najbardziej intensywna relacja w moim życiu, ale też najbardziej zdezorientowana. Żadne z nas nie wiedziało kto jest kim. Projektowaliśmy na siebie nawzajem i nie było żadnego punktu oparcia, bo żadne nie miało też trzeźwego oglądu. Wzajemne lustro, ale oba zamglone.
