Myślę że to jest ważne rozróżnienie. Wrażliwość to jedno, ale to co daje Merkury w 8 to konkretnie zdolność do nazywania, do przetwarzania tego co niewidoczne przez pryzmat myśli i słów. Inna osoba może to czuć ale nie umieć z tym nic zrobić. Ta pozycja daje jakby język do opisywania tego co podskórne.
I tutaj właśnie jest kwestia transytów. Często Merkury w 8 zaczyna wyraźnie działać kiedy jakiś tranzyt dotyka tego domu albo samego Merkurego. Saturn w 8 potrafi to bardzo mocno wyostrzyć, bo zmusza do skonfrontowania się z tymi głębszymi warstwami informacji zamiast je omijać.
Słucham tego od jakiegoś czasu i mam wrażenie że mówicie o dwóch różnych rzeczach naraz, raz o Merkurym w 8 jako o czymś co wpływa na to jak myślisz, a raz o tym że dosłownie widzisz lub czujesz coś czego inni nie widzą. To nie jest to samo chyba?
I właśnie to mnie niepokoi. Bo jeśli nie ma granicy między 'mam analityczny umysł' a 'odbieram to co nadprzyrodzone', to jak ktokolwiek ma to odróżnić u siebie? Można się wmówić cokolwiek.
Ale w astrologii chyba nigdy nie wiadomo jaki jest mechanizm? Czy to jest w ogóle pytanie które ma tu sens?
To jest takie ważne co piszesz Kabalistka, dziękuję! Ale wracając do pytania Natki o obciążenie, chciałam zapytać Emilkę czy to poczucie że widzisz więcej powoduje u ciebie jakiś problem w relacjach? Bo wyobrażam sobie że to musi być trudne gdy ktoś bliski próbuje coś ukryć.
Julisia, tak. Szczerze to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy. Bo nie możesz powiedzieć dlaczego wiesz co wiesz, i albo udajesz że nie wiesz i jesteś z tym sama, albo próbujesz jakoś napomknąć i wychodzisz na osobę która szuka problemów tam gdzie ich nie ma. Nie ma dobrego wyjścia.
A czy zdarzyło ci się że to co wyczułaś okazało się błędem? Pytam szczerze, bo chcę zrozumieć jak często to się sprawdza.
I to właśnie jest sedno, nie? Jak odróżnić swój lęk od prawdziwego odczucia. Pytam bo to brzmi jakby wymagało sporego samopoznania żeby w ogóle móc ufać tej pozycji w mapie.
To co mówisz Grymuar jest kluczowe i chyba jest serce całej tej rozmowy. Merkury w 8 bez samopoznania to jak skalpel w rękach kogoś kto nie wie co tnie. Możliwość jest, ale kierunek się gubi.
Ale czy osoba z Merkurym w 8 w ogóle jest w stanie to rozróżnić bez pomocy z zewnątrz? Mam wrażenie że opisujecie coś bardzo trudnego do zrobienia samodzielnie.
Właśnie, sama przez długi czas próbowałam to ogarniać bez niczyjej pomocy i kręciłam się w kółko. Dopiero kiedy zaczęłam rozmawiać z kimś kto miał podobne doświadczenia, zaczęłam rozumieć co jest moim lękiem a co jest rzeczywiście odbiorem. Ale mam pytanie do Kabalistki bo piszesz o szumie, jak ty to u siebie rozpoznajesz?
Dla mnie sygnałem jest to czy pojawia się napięcie w ciele zanim pojawi się myśl. Jeśli najpierw jest jakaś myśl a potem lęk, to zwykle mój własny scenariusz. Jeśli najpierw jest coś fizycznego, jakiś niewyjaśniony dyskomfort a potem myśl, to traktuję to inaczej. Ale to wypracowałam przez lata i nie twierdzę że to jest metoda dla wszystkich.
To trochę brzmi jakbyście budowali cały system interpretacji na czymś co może być po prostu reakcją nerwową. I jestem ciekawa, bo pytam szczerze, czy ktokolwiek tutaj prowadził jakiś realny zapis czy to się sprawdza? Nie wspomnienie, tylko zapis.
Ta kwarantanna brzmi sensownie. Mnie zastanawia coś innego. Mówiliście wcześniej o tranzytach i Saturn przez 8 dom, ale co z Merkurym w progresji? Czy ktoś obserwował jak progresywny Merkury zmienia działanie tej pozycji?
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale co to znaczy Merkury w progresji? To jest coś innego niż zwykły Merkury w mapie?
Wrócę do tego co mówił Heliotrop o kwarantannie, bo to mnie bardzo uderzyło. Ja robiłam coś odwrotnego, działałam natychmiast na podstawie odczucia i potem były te błędy o których pisałam Natce. Zastanawiam się czy to jest coś specyficznego dla Merkurego w 8 że tak bardzo chce od razu przetworzyć i wyrazić?
A jak to wyglądało u ciebie z tym działaniem od razu? Znaczy dostawałaś odczucie i co, od razu gdzieś wychodziłaś czy zmieniałaś decyzję? Bo nie do końca rozumiem jak to się przekładało na konkretne sytuacje.
No właśnie to było takie... momentalne. Czułam coś na przykład w stosunku do jakiejś osoby, jakiś niepokój albo wrażenie że coś jest nie tak, i od razu zmieniałam zachowanie wobec tej osoby. Potem się okazywało że to był mój własny lęk, nie żaden odbiór. I niszczyłam relacje bez powodu. Teraz próbuję to co mówił Heliotrop, z tym odkładaniem.
To co opisujesz Emilko bardzo dobrze znam z pracy z czakrą gardła i trzeciego oka jednocześnie. Przy Merkurym w 8 te dwie czakry mogą być mocno rozregulowane w sensie że przekaz z trzeciego oka trafia do gardła za szybko, bez filtra serca. I wtedy właśnie ten mechanizm, odczucie idzie natychmiast w słowo albo w działanie. Pytanie do ciebie, czy zauważasz u siebie że te błędne odczyty zdarzały się częściej w konkretnych momentach, na przykład przy zmianie faz księżyca albo przy silnych tranzytach?
Słuchajcie, przepraszam ale muszę zapytać bo zgubiłem wątek. Cały czas mówicie o odczuciach, odczycie, odbiorze z zewnątrz, ale czy ktokolwiek mógłby powiedzieć wprost, co dokładnie ma odbierać Merkury w 8? Bo dla mnie to jest nadal abstrakcja. Myśli innych ludzi? Energie miejsc? Coś jeszcze innego?
