Słuchajcie, trochę odpłynęliśmy od samego tematu. Mnie bardziej interesuje to praktyczne pytanie, które zadał Adept. Jak ten sekstyl Lilith-Chiron w natalu przekłada się na to, co mówimy o nich razem? Bo cały czas rozmawiamy o koniunkcji tych dwóch, a tu mamy sekstyl. To inna historia?
Ja mogę odpowiedzieć na to ze swojego kąta. Nie myślę, że Słońce progresyjne "uruchamia" sekstyl w sensie przełącznika. Raczej wzmacnia to, co już trwa. U mnie sekstyl Lilith-Chiron był przez lata taki uśpiony, jakby działał podskórnie. Dopiero kiedy Słońce progresyjne zaczęło się zbliżać do Lilith przez trygon, zacząłem to czuć bardziej świadomie. Ale to jest moje doświadczenie, nie wiem, czy to reguła.
To jest chyba najbardziej uczciwe podejście, jakie usłyszałam w tej rozmowie. Używasz wykresu jako mapy, a nie jako wyjaśnienia przyczynowego. To zmienia całą dyskusję z Nibirem o błędzie potwierdzenia, bo mapa nie musi być "prawdziwa", żeby być użyteczna.
Tu właśnie jest ważna rzecz, którą często się pomija. Progresja Słońca nie jest jak tranzyt, który wchodzi i wychodzi. To trwałe przesunięcie, które zostaje. Kiedy Słońce progresyjne dotknie Lilith, ta jakość nie znika po kilku tygodniach.
Okej, ale czy ktoś może mi powiedzieć co to właściwie zmienia w tym układzie Lilith-Chiron? Bo wydaje mi się, że mówimy teraz o technikaliach, a zgubiłam gdzieś to, o czym pisał Adept na początku, czyli o tym buncie, który nic nie zmienia.
Zaraz, to w takim razie czy kiedy Księżyc progresyjny wchodzi w kontakt z tym sekstylem Lilith-Chiron, to jest inny rodzaj efektu niż kiedy robi to Słońce progresyjne?
To jest ciekawe rozróżnienie, ale znowu wracam do tego samego problemu. Skąd wiadomo, że to Księżyc progresyjny powoduje emocjonalność, a nie że emocjonalne okresy w życiu po prostu się zdarzają i potem dopasowujemy do nich pozycję Księżyca?
Słuchajcie, a ja w ogóle nie wiedziałam, że istnieją dwie metody liczenia progresji. Czy to znaczy, że astrolodzy się między sobą nie zgadzają, której używać? Bo jak ktoś mi robi horoskop, to skąd mam wiedzieć, którą metodą liczył?
Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale czy Lilith to jest ta czarna Księżycowa Lilith z horoskopu? Bo gdzieś widziałam, że jest kilka rodzajów Lilith i nie wiem, o której tutaj mówimy.
Lilith w szóstym domu to jest układ, gdzie to buntownicze zerwanie z normą będzie wyrażać się przez codzienność, pracę, zdrowie, rutynę. To może oznaczać, że twój bunt przejawia się w odrzuceniu pewnych schematów pracy albo w związku ze zdrowiem własnym ciałem. Chiron w tym kontekście to rana, która jest gdzieś w tym samym obszarze albo tworzy aspekt z Lilith.
To jest właśnie coś, co mnie zatrzymuje w całej tej rozmowie. Jeśli sekstyl może siedzieć cicho i może być aktywny, to jak odróżnić, że coś go aktywowało, a nie że po prostu coś się w życiu wydarzyło? Naprawdę pytam, nie złośliwie.
To uczciwe pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. Powiem jak to widzę, w praktyce szukam minimum trzech niezależnych wskazań w tym samym czasie. Jedno to za mało. Jeśli Słońce progresyjne robi sekstyl do Lilith, a jednocześnie Saturn tranzytuje przez dom, gdzie siedzi Chiron, i do tego masz progresję Księżyca aktywującą ten sam punkt, to zbiega się tak, że trudno to zignorować. Ale jeden tranzyt? Spokojnie może być szum.
Dobra, ale wracam do pytania, które zadałam wcześniej, bo nikt mi nie odpowiedział do końca. Ci z was, którzy mają sekstyl Lilith-Chiron w natalu i poczuli jakiś moment przebudzenia, to czy to było coś, co sami zainicjowaliście, czy raczej życie was do tego zmusiło? Bo mam wrażenie, że te dwa scenariusze to zupełnie inne doświadczenia.
Ja mam pytanie trochę z boku, ale związane. Skoro Lilith to bunt, a Chiron to rana, to co się dzieje, gdy ta rana jest właśnie w miejscu, gdzie ktoś cię ukarał za bunt? Bo u mnie w szóstym domu miałam sytuacje w pracy, że kiedy stawiałam granice, to były konsekwencje. I zastanawiam się, czy to jest ten układ.
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że cały czas wracacie do domów, a ja kompletnie nie wiem, jak to połączyć z tym Słońcem progresyjnym, które Adept wspominał na początku. Czy Słońce progresyjne też "wchodzi" do danego domu i to też jest aktywacja? Przepraszam, jeśli to było już omawiane wcześniej.
Okay, ale skoro Słońce progresyjne jest w jednym domu przez ponad dekadę, to jak niby możesz przypisać konkretne wydarzenie do jego aktywacji? Że akurat teraz, a nie rok temu albo za dwa lata?
No to kontynuując to, co zaczęłam. Czy ktoś ma Lilith w aspekcie do kilku planet naraz i jak to w ogóle czuć? Bo u mnie Lilith jest w koniunkcji z Merkurym i jednocześnie w opozycji do Saturna, i zastanawiam się, czy ten bunt jest wyraźny w komunikacji, czy raczej jako opór wobec ograniczeń. Chodzi mi o to, że może to być jedno i drugie, ale chcę wiedzieć, czy ktoś to rozróżnił u siebie w praktyce.
Ja dalej siedzę przy tym Chironie w dziesiątym i sprawdziłam te stopnie. Lilith mam na 14 stopniu Bliźniąt, Chiron na 9 stopniu Ryb. To jest 85 stopni różnicy, czyli faktycznie bliżej do trikwadrutu niż do kwadratu. Co to w ogóle znaczy w praktyce, bo trikwadrat to rzadziej opisywany aspekt?
Ja mam pytanie, bo czytam i staram się nadążyć. Te aspekty, trikwadrat, sekstyl, kwadrat, to jak mam je w ogóle znaleźć u siebie? Wchodzę na Astro.com, wyświetla mi się wykres z kreskami, ale nie wiem, które kreski odpowiadają jakim aspektom. Czy jest jakiś sposób, żeby to odczytać bez kursu?
Nie ma jednej "właściwej", to zależy od systemu. Czarna Księżycowa Lilith, czyli średni apogeum Księżyca, jest najczęściej używana w horoskopach popularnych. Ale jest też Prawdziwa Lilith, czyli oscylujące apogeum, i asteroida 1181 Lilith. Każda opisuje inny wymiar tej energii. Większość astrologów, gdy mówi po prostu "Lilith", ma na myśli tę średnią.
To jest naprawdę dobre pytanie. Myślę, że wtedy oba punkty wzmacniają temat, ale większość pracujących z tym systemem patrzy na średnią jako na strukturalną predyspozycję, a prawdziwą jako na aktualny wyraz. Ale wracając do Słońca progresyjnego, bo Leokadia to wcześniej słusznie podniosła. Jeśli ktoś ma Lilith lub Chirona na stopniu, przez który Słońce progresyjne właśnie przechodzi, to jest dokładnie ten moment, o którym mówiliśmy. Ta aktywacja może trwać rok, może nawet dwa przy wolniejszym ruchu.
Albo to znaczy, że dwie trudne rzeczy zdarzyły się w tym samym czasie i teraz im przypisujemy znaczenie. Nie mówię złośliwie, naprawdę, ale jakoś nie mogę przestać się zastanawiać, jak to odróżnić od zwykłego zbieżności czasowej.
Bardzo dziękuję za tę odpowiedź. Ale to mnie trochę niepokoi, bo jak mam sprawdzić wstecz, gdzie dokładnie było Słońce progresyjne podczas ważnych wydarzeń? Muszę to liczyć ręcznie czy są jakieś programy, które to pokazują? Przepraszam za podstawowe pytanie, ale naprawdę nie wiem jak do tego podejść.
Słucham tego i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Słońce progresyjne przesuwa się o jeden stopień rocznie, czyli bardzo wolno. To oznacza, że przez jakieś dwa, trzy lata aktywuje dany punkt. Jak to pogodzić z tym, że coś "przyszło znienacka"? Znienacka sugeruje jeden moment, a nie kilkuletni proces.
U mnie wygląda to tak, jakby Lilith nie pozwalała mi przykryć rany grzecznym zachowaniem. Rozumiem, co mówię? Jakbym chciała być po prostu cicho i przeżyć po cichu, to Lilith tego nie dopuszcza. Zawsze coś wybucha. Czy to jest ta energia buntu, o której mówi tytuł wątku?
Sprawdziłam przez program i mam jednak 85 stopni, a nie 135. Czyli to nie jest ani kwadrat, ani trikwadrat. To co to jest w takim razie? Czy to w ogóle liczy się jako aspekt?
Wróciłam jeszcze raz do Astro.com i znalazłam tę tabelkę pod kołem. Mam Lilith na liście, tylko nie wiem, czy to ta średnia czy prawdziwa. Jak to odróżnić w programie, bo nie ma tam żadnego opisu?
