Wracając do tego co Galaktyna pytała wcześniej o medytacje - pisałam że przy pełni, ale to był mój wybór, nie wymóg. Robiłam to przy pełni bo wtedy Księżyc jest najsilniejszy i łatwiej mi było poczuć tę energię. Siadałam w ciszy, skupiałam się na tym gdzie w ciele czuję napięcie i próbowałam to obserwować zamiast tłumić. Żadnych specjalnych zaklęć, bardziej coś w rodzaju uważności ukierunkowanej.
Jak Pentagrama pisze o otwieraniu drzwi do piwnicy to mnie to uderza, bo moje sny są właśnie takie - jakby ktoś otwierał coś co było zamknięte. Ostatnio śniłam że wchodzę do pokoju w domu z dzieciństwa i jest tam wszystko jak było, ale czuję że coś się zmieniło w tym pokoju i nie mogę tego nazwać. To jest dokładnie ten obraz.
To szukanie czegoś czego nie umiesz nazwać - Madzialena90, to jest dla mnie jeden z bardziej charakterystycznych stanów przy aktywnym Plutonie. Jakby jakaś część ciebie wiedziała że coś ma się zmienić, ale świadomy umysł jeszcze nie nadążył z nazwaniem tego.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i trochę się boję zapytać, ale - czy to szukanie i otwieranie tych 'drzwi' przez medytacje nie może czegoś niechcący uruchomić? Pentagrama pisała że na początku czuła więcej. Czy nie ma ryzyka że się coś otworzy i potem nie będzie można tego zamknąć?
Zostawię na chwili kamienie bo chcę wrócić do tego co Jagusia pytała - o ryzyko otwierania czegoś. Moje doświadczenie jest takie że to co się otwiera, otworzyłoby się i tak - prędzej czy później. Medytacja tylko sprawia że dzieje się to trochę bardziej świadomie. Ale czy to zawsze lepiej? Nie wiem. Jagusia, czy masz teraz jakiś aktywny tranzyt, czy pytasz ogólnie?
Ja tez się trochę boje tej pracy z cieniem jak tu piszecie. Ale z drugiej strony mam wrażenie że mój 'cień' już i tak od dawna wychodzi bez żadnej medytacji - przez relacje właśnie. Czy to możliwe że Księżyc w Skorpionie sprawia że i tak przeżywasz wszystko jak na sesji terapeutycznej nawet jak nie chcesz?
To co Dziewanka opisuje - że cień wychodzi przez relacje bez zaproszenia - jest bardzo charakterystycznym mechanizmem dla tej kombinacji energii. Relacje stają się lustrem. Ale Dziewanka, czy te momenty kiedy cień wychodzi, kojarzysz je z konkretnymi fazami Księżyca, czy raczej z konkretnymi sytuacjami z drugą osobą?
To co Dziewanka opisuje - fizyczne odczuwanie emocjonalnego zagrożenia - to dla mnie jeden z wyraźniejszych sygnałów że Księżyc jest zaangażowany w te aspekty głęboko. Pluton daje głębię, ale Księżyc daje właśnie to - ciało reaguje zanim głowa zdąży pomyśleć.
Czytam o tych snach i mam pytanie do Heleny82 albo do kogokolwiek kto się orientuje - czy da się jakoś z góry sprawdzić kiedy Księżyc będzie tworzył aspekt do Plutona, żeby być przygotowaną? Czy to są jakieś konkretne dni w miesiącu, czy za każdym razem trzeba liczyć?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale ta rozmowa mnie bardzo wciągnęła. Mam pytanie może naiwne - czy jeśli ktoś nie czuje tych intensywnych emocji przy pełni czy przy aspektach, to znaczy że te energie go nie dotyczą? Czy może po prostu je blokuje i nie zdaje sobie sprawy?
Milenka04, to bardzo dobre pytanie i wcale nie naiwne. Brak wyraźnych emocji przy tych aspektach może oznaczać kilka rzeczy - i nie zawsze jest to blokada. Czasem karta urodzenia po prostu nie ma tych energii w czułych miejscach i człowiek naprawdę przechodzi przez to spokojnie. Ale mam do ciebie pytanie - czy opisałabyś siebie jako osobę, która generalnie raczej analizuje emocje niż je czuje 'na żywo'?
Ja tez byłam zaskoczona kiedy zdałam sobie sprawę że to jest fizyczne. Długo myślałam ze po prostu 'źle mi' i tyle. Dopiero jak zaczełam zwracać uwagę to zobaczyłam że to jest zawsze w tym samym miejscu - ta dziura gdzieś pod żebrami. Milenka04, a czy ty nie masz żadnego miejsca w ciele gdzie 'coś siedzi' w trudnych momentach?
Hm. Jak tak pytasz... może gardło? Jak jestem zdenerwowana to czuję jakiś ucisk. Ale nigdy nie łączyłam tego z Księżycem ani z niczym astrologicznym.
Gardło to klasyczny obszar Byka i Wenus, ale ucisk w gardle w kontekście emocji to też bardzo charakterystyczny sygnał tłumienia - niekoniecznie astrologicznie, raczej energetycznie. Milenka04, czy ten ucisk pojawia się kiedy chcesz coś powiedzieć i nie mówisz, czy raczej bez takiego wyraźnego kontekstu?
Dobra, ale wracając do tego co Taurus mówił wcześniej o tych dniach co miesiąc - skoro aspekt Księżyc-Pluton wraca regularnie, to czy można się do niego jakoś przygotować z wyprzedzeniem? Czy to ma sens żeby np. nie umawiać się na ważne rozmowy w te dni?
Ja używam Astro.com i tam można podejrzeć tranzyty. Jest zakładka z efemerysdami gdzie widać gdzie jest Księżyc dzień po dniu. Jagusia, czy znasz w ogóle pozycje swoich planet, żeby wiedzieć z czym ten Księżyc będzie tworzył aspekt?
Jagusia, to normalne. Ja na początku też patrzyłam na ten wykres jak na mapę obcego miasta. Ale jest jeden trick - zamiast ogarniać wszystko naraz, zacznij od samego Księżyca. Gdzie jest w twoim wykresie, w jakim znaku. To już dużo mówi o tym jak przeżywasz emocje. Reszta może poczekać.
Wracajac do tego co Helena pytała wczesniej o fazy księżyca - sprawdziłam ostatnio kilka dat kiedy mi było szczególnie ciężko i faktycznie dwa razy był bliski pełni. Jeden raz to był chyba tydzień po. Czy to jest jeszcze w orbie tego aspektu czy już za daleko?
Dziewanka, tydzień po pełni to już raczej oddzielający się aspekt, ale Księżyc porusza się na tyle szybko że trudno mówić o 'orbie' tak jak przy aspektach natywnych. Ciekawsze jest to że mówisz 'szczególnie ciężko' - czy to była intensywność emocji samych w sobie, czy konkretne sytuacje z innymi ludźmi które te emocje wyzwoliły?
To co Dziewanka opisuje bardzo mi to przypomina mój sen z tamtego okresu - też było uczucie że coś wybucha z zewnątrz, ale to co czułam w środku było jakby już tam czekało. Jakby ta sytuacja tylko otworzyła drzwi do czegoś co już było za nimi. Czy to jest właśnie ta plutonowa praca 'z cieniem' czy to już coś innego?
Byłam w środku. Zdecydowanie. I to co mnie zaskoczyło to że mimo że to był sen, to emocje były bardzo konkretne, wiesz? Nie takie rozmyte jak bywa we śnie. Zastanawiam się teraz czy to znaczy że ta energia Księżyc-Pluton przedostaje się też do snów, czy to już inna sprawa.
Madzialena to opisujesz dokładnie to co ja czuję czasem po takich momentach w ciagu dnia - to zawieszenie, jakby coś się uruchomiło ale nie wiadomo co. Tylko u mnie to jest na jawie a nie przez sen. Ciekawi mnie czy to jest jakoś połączone że jedni to przeżywają we śnie a inni na jawie, czy to kwestia czegoś w wykresie?
Dobre pytanie Dziewanka. Jeden z czynników to pozycja Księżyca - jeśli ktoś ma go w domach związanych ze snem i podświadomością, czyli 8 czy 12, to częściej te treści wychodzą nocą. Ale to bardzo uproszczone. Helena, co ty na to?
Przepraszam że się tu wtrącam, ale właśnie sobie sprawdziłam na Astro.com gdzie mam Księżyc i wyszło mi że jest w 12 domu. Czy to znaczy że powinnam bardziej zwracać uwagę na sny? Bo szczerze mówiąc rzadko je pamiętam.
Hej, a wracając chwilę do tego co mówiła Pentagrama o planowaniu - czy ktoś wie jak z góry na kilka tygodni sprawdzić te tranzyty Księżyca do Plutona? Bo Teodozja mówiła o efemerysdach na Astro.com, ale nie mogę tam znaleźć czegoś takiego co pokazuje aspekty z wyprzedzeniem, tylko pozycje planet dzień po dniu.
No właśnie i dlatego ja nie planuję na podstawie konkretnych godzin, tylko staram się mieć świadomość że w danym dniu Księżyc przechodzi przez określoną część mojego wykresu. Jeśli wiem że gdzieś tam jest mój Pluton, to po prostu jestem trochę bardziej uważna na siebie. Nie paraliżuje mi to życia.
Jagusia dotknęła tu czegoś ważnego i myślę że warto to rozwinąć. Jest taki efekt psychologiczny zwany bias potwierdzenia - łatwiej zauważamy i zapamiętujemy to co pasuje do teorii którą już przyjęłyśmy. To nie znaczy że astrologia nie działa, ale warto być uczciwą wobec siebie i pytać właśnie tak jak Jagusia zapytała. Pentagrama, czy prowadziłaś kiedyś jakiś bardziej systematyczny zapis, żeby sprawdzić?
