Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie, bo nie znalazłam tego wcześniej - czy Spica może działać przez synastrie? Znaczy, jeśli moja Wenus pada na Spicę partnera, albo odwrotnie - jego planeta pada na moje miejsce Spicy - czy to coś oznacza w kontekście relacji?
Wracam do tego co powiedział Hilek o 'budzeniu' - ale czy w przypadku synastrii mówimy tylko o koniunkcji z pozycją Spicy, czy też opozycja i kwadratura mają znaczenie? Bo gwiazdy stałe z tego co wiem nie tworzą aspektów tak jak planety, tylko liczy się orb koniunkcji. Popraw mnie jeśli się mylę.
Ja przepraszam, że wchodzę z boku, ale to co mówi Nekromantka jest dla mnie nowe i ważne. Czyli jeśli mam Merkurego koło 24 Wagi i ktoś ma tam Słońce albo Wenus, to ta cała spicańska wymiana między nami zachodzi niezależnie od tego, czy oboje mamy Spicę w mapie natywnej?
Czytam tę dyskusję o synastrii i mam wrażenie, że odchodzimy od pierwotnego pytania Mandragorii, czy Spica daje wielkie szczęście. Bo dotąd rozmawialiśmy o jej własnej mapie, a teraz przechodzimy do relacji. To ciekawe, ale czy ktoś mógłby wrócić do pytania - czy Mandragoria zauważyła jakieś konkretne momenty, kiedy ta 'łaska' była wyraźna? Bo wątek o tym prawie zaginął.
Malachitka ma rację, może trochę odpłynęłam sama w komentarze o synastrii. Żeby odpowiedzieć konkretnie - tak, są momenty. Jeden bardzo wyraźny: kilka lat temu aplikowałam na stanowisko, do którego technicznie nie miałam wszystkich kwalifikacji. Dostałam je i sama byłam w szoku. Moje koleżanki z podobnym CV nie przeszły dalej. Wtedy właśnie ktoś mi powiedział 'ty to masz szczęście'. Nie wiedziałam jeszcze nic o Spicy.
Mandragoria, to brzmi bardzo podobnie do tego, co opisuje Hilek jako 'łaskę bez zasługi'. Ale mam pytanie - czy w tamtym czasie był jakiś tranzyt przez te 23-24 stopnie Wagi? Jeśli Spica wzmacnia coś natywnie, to tranzyty przez ten punkt powinny dawać jeszcze wyraźniejsze momenty, prawda?
Właśnie sobie myślę, że jeśli Spica jest na Ascendencie Mandragorii, to tranzyt Jowisza przez tamten stopień Wagi mógłby dać dokładnie taki efekt. Jowisz transytujący przez Ascendent już sam w sobie daje energię ekspansji, możliwości, otwartych drzwi. Ale Jowisz na Spicy na Ascendencie to jakby podwójne wsparcie. Kiedy to było mniej więcej?
Mam pytanie może trochę z innej strony. Zastanawiam się, czy jeśli Spica tak wyraźnie zaznacza się w momentach zwrotnych, to nie powiedzielibyśmy tego o każdej mocnej pozycji w mapie? Tzn. osoba ze Słońcem na Algorabie albo Regulusie też pewnie znajdzie retrospektywnie momenty, kiedy 'gwiazda zadziałała'. Skąd wiadomo, że to właśnie Spica, a nie po prostu silny Ascendent?
Ja przepraszam że się wtrącam raz jeszcze, ale to co mówi Konwalka wydaje mi się ważne i chciałem się upewnić, że dobrze rozumiem. Czyli Spica to jedno konkretne miejsce na niebie i jeśli w chwili urodzenia miałem tam jakąś planetę, to ona niejako 'wchłonęła' tę energię na stałe? I to jest moja mapa do końca życia? Pytam bo wydaje mi się że w zodiaku znaki przechodzą, ale gwiazda zostaje.
Dobra, więc jeśli dobrze rozumiem: Spica jest teraz przy 24 Wagi, a za kilkaset lat przesunie się dalej przez precesję. Czyli moja mapa urodzeniowa jest stała, ale Spica w niebie powoli się przesuwa. Czy to znaczy, że za powiedzmy 500 lat ktoś z moją samą datą urodzenia NIE będzie miał Spicy na tej planecie, bo Spica będzie gdzie indziej? Pytam serio, bo to mnie trochę kręci w głowie.
To, co mówi Wiktor, mnie też zawsze trochę uwierało. Ale wróćmy do Mandragorii, bo mam do niej pytanie. Mówiłaś, że po tym sukcesie zawodowym przyszły kolejne podobne momenty. Czy one się jakoś skupiały w czasie, czy były rozłożone równomiernie na przestrzeni lat? Bo jeśli Jowisz chodził przez Wagę i wzmacniał Spicę, to ten cykl 12-letni powinien dawać wyraźne szczyty, a między nimi - spokój.
Mogę spróbować z pamięci podać przybliżone daty Jowisza w Wadze, bo interesowałam się tym przy swojej mapie. Jowisz był w Wadze mniej więcej w latach 2016-2017, wcześniej 2004-2005, a przed tym 1992-1993. Jeśli Spica jest przy 23-24 Wagi, to w każdym z tych okienek Jowisz przechodził przez ten punkt. Czy coś znaczącego działo się dla ciebie w tamtych okolicach?
2016-2017 to ta praca, o której mówiłam. 2004-2005... to był czas kiedy zaczęłam coś ważnego w życiu osobistym, chociaż wtedy bym tego tak nie określiła. 1992-1993 byłam nastolatką, ale coś mi mówi, że to był rok, kiedy zmieniłam szkołę i to okazało się bardzo dobrą decyzją, choć na początku się bałam. To jest niesamowite, bo widzę to dopiero teraz, gdy patrzę wstecz na te daty.
Naprawdę niesamowite co opisuje Mandragoria. Ale chcę zapytać Hilka - czy sam Jowisz tranzytujący przez Wagę nie wystarczyłby do takich efektów? Tzn. czy jesteśmy pewni, że to jest właśnie Spica, która robi różnicę, a nie po prostu Jowisz na Ascendencie Mandragorii?
Właśnie to jest najdziwniejsze - to z pracą było trochę 'znikąd'. Aplikowałam prawie impulsywnie, nie miałam wszystkich kwalifikacji, a jednak dostałam. Tamta zmiana szkoły też była spontaniczna, rodzice trochę przypadkowo dowiedzieli się o tej opcji. Więc tak, jest w tym coś, co trudno wytłumaczyć samą logiką.
Czytam to i rozumiem, że to są prawdziwe doświadczenia. Ale chcę dopytać o coś, co może być trochę niewygodne. Czy jest jakiś moment w tych samych latach, kiedy coś poszło nie tak, co mógłbyś przypisać czemukolwiek innemu w mapie? Bo jeśli szukamy tylko potwierdzeń Spicy w momentach dobrych, a trudne momenty wyjaśniamy innymi wskaźnikami, to jest pewien problem metodologiczny.
Ja tu widzę coś ciekawego w tej dyskusji. Zaczęłyśmy od pytania Mandragorii: czy Spica daje wielkie szczęście? I jakbyśmy poruszały się spiralnie - Mandragoria daje przykłady, Konwalka pyta o metodologię, Roksanka broni tradycji, Hilek tłumaczy mechanizm. Nie twierdzę, że to źle, bo to jest wartościowa rozmowa. Ale ciekawi mnie, czy ktoś tu ma Spicę w mapie i NIE doświadczył tego szczęścia, o którym mówi tradycja. To by było dla mnie najciekawsze świadectwo.
Ja się tu wtrącę, bo mam coś, co może być odpowiedzią na pytanie Malachitki. Mam Wenus przy 24 Wagi, więc Spica na Wenus. I generalnie nie czuję się osobą z wyjątkowym szczęściem w miłości, a to jest chyba ten obszar, gdzie Wenus powinna to pokazywać. Może nie robię czegoś z tym właściwie? Albo może inne czynniki w mapie to blokują? Serio pytam, bo nie wiem jak to ocenić.
Czytam tę rozmowę i mam jedno pytanie, może naiwne. Skoro Spica przesuwa się przez precesję, a teraz jest przy 24 Wagi, to czy można jakoś 'aktywnie' z nią pracować? Mam na myśli nie tylko w interpretacji mapy, ale coś praktycznego. Czy w astrologii jest coś takiego jak praca z punktem Spicy w rytuale, albo szczególny czas kiedy warto zwrócić na nią uwagę?
Czekam na odpowiedź Drodzdzi, bo to jest właśnie to, o co pytałam wcześniej pośrednio. Tzn. czy Spica w ogóle może przebić tak ciężki aspekt natywny jak Wenus-Saturn? Wydaje mi się, że to byłoby ważne dla każdego, kto szuka w gwiazdach stałych jakiegoś 'ratunku' dla trudnych konfiguracji.
Tu chyba wchodzimy w temat hierarchii wskaźników w mapie. Z tego co czytałam, gwiazdy stałe działają bardziej jak kolor tła niż jak konkretny tranzyt. Aspekty natywne to fundamenty, gwiazda stała to może być jakiś detal na tej budowli. Ale Hilek, powiedz mi - czy znasz źródła, które mówią coś innego, że gwiazda stała może jednak dominować nad aspektem natywnym?
Czytam to i mam wrażenie, że coraz bardziej komplikujemy obraz. Może zamiast debatować o tym czy Spica 'bije' czy 'nie bije' Saturna, warto wrócić do tego, co napisała Mandragoria na początku - czyli do pytania o to, czy to jest WIELKIE szczęście. Bo może wcale nie jest wielkie, może jest subtelne i właśnie to jest clue?
Roksanka dotknęła czegoś ważnego. Jak teraz czytam całą tę rozmowę to widzę, że może sama przesadziłam z tym słowem 'wielkie' w tytule. To co czułam to nie było poczucie że wygrałam los na loterii. To było bardziej poczucie, że drzwi były otwarte. Ale otwarte drzwi to nadal trzeba przez nie przejść.
To co teraz napisałaś jest chyba najważniejszą rzeczą w całej tej dyskusji. 'Drzwi były otwarte' - to jest opis, który znam z kilku innych rozmów o gwiazdach stałych w kontekście Spiki. Nie cud, nie gotowa nagroda, ale jakaś przestrzeń możliwości. Pytanie do Hilka: czy to odpowiada tradycyjnemu opisowi tej gwiazdy, czy raczej jest to interpretacja uwspółcześniona?
Ale tu jest ciekawy problem. Jeśli klasyczna astrologia mówi 'honory i splendor', a my w praktyce widzimy 'otwarte drzwi' - to czy to znaczy, że klasyczna astrologia przesadza? Czy może znaczy, że 'wielkie szczęście' dla różnych ludzi wygląda po prostu różnie i Mandragoria skromnie to nazywa, a starożytni byliby zachwyceni jej historią?
I tu wracamy do kwestii, którą podnosiłam wcześniej - że oceniamy te rzeczy bez grupy kontrolnej i bez kontekstu historycznego jednocześnie. Mandragoria, mam jedno konkretne pytanie: czy w tych 'otwartych drzwiach' zawsze był twój aktywny udział, czy zdarzył się choć jeden przypadek, gdzie coś po prostu samo do ciebie przyszło bez żadnego twojego działania?
Przepraszam, że wracam do tematu talizmanów, bo nie dostałam pełnej odpowiedzi wcześniej - Nekromantka i Hilek wspomnieli o Picatriksie. Ale chcę zapytać bardziej praktycznie: czy ktokolwiek na tym forum kiedykolwiek próbował coś robić pod Spicą? Niekoniecznie talizman, może jakiś rytuał, intencję, cokolwiek? Bo ta dyskusja jest bardzo teoretyczna i jestem ciekawa czy jest choć jedna praktyczna historia.
