Czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że coraz bardziej odchodzimy od pytania Goryczki o jej konkretny Algol na Ascendencie, a wchodzimy w teorię. Mam jedno bardzo proste pytanie do osób z doświadczeniem - czy znacie kogoś, kto ma mocnego Algola w mapie i żyje sobie spokojnie, zdrowo i bez dramatów? Bo jeśli tak, to co to zmienia w tej dyskusji?
Wracam do tego co Goryczka opisała - że te 'urwania' przychodziły z zewnątrz, nie przez jej błąd. To mnie zastanawia, bo zastanawiam się czy nie jest tak, że Algol na Ascendencie sprawia, że człowiek przyciąga sytuacje, w których zewnętrzne okoliczności są tym czynnikiem sprawczym. Jakby nie sama osoba inicjuje kryzys, ale coś z zewnątrz go przynosi. Czy ktoś widział taki wzorzec u innych z Algolem na Ascendencie?
Czytam i mam takie pytanie - czy to może być tak, że Algol na Ascendencie działa inaczej u kobiety niż u mężczyzny? Gdzieś widziałam wzmiankę, że Meduza to jednak postać kobieca i jej symbolika może pasować - przepraszam, znaczy działać - inaczej w zależności od płci. Ale nie wiem na ile to jest poważna interpretacja.
Mam pytanie, które może być trochę z boku, ale chyba jednak dotyczy tematu - czy ktoś próbował medytować z Algolem świadomie? Znaczy nie jako zagrożenie, ale jako punkt w mapie, z którym można nawiązać jakiś kontakt. Wiem, że to brzmi abstrakcyjnie, ale pracuję trochę z czakrami i medytacją i zastanawia mnie, czy jest coś takiego jak praca z gwiazdą stałą przez praktykę wewnętrzną.
Picatrix to brzmi jak jakiś film albo gra. To jest naprawdę stara książka? Gdzie można ją przeczytać, jest po polsku?
Wracając do Goryczki i tego co napisała o trzech momentach 'urwania' - mnie uderza, że opisujesz je jako coś co przychodziło z zewnątrz. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie charakterystyczne dla Algola na Ascendencie - że Ascendent to jest granica między tobą a światem, i ta gwiazda sprawia, że ta granica jest jakby specyficznie podatna na wstrząsy z zewnątrz. Czy masz wrażenie, że te momenty były zapowiadane przez coś wcześniej, czy zawsze przychodziły nagle?
To co Goryczka opisuje - nagłość bez zapowiedzi - to jest według mnie jeden z najczęściej powtarzających się motywów u osób z Algolem silnie w mapie. Widziałam to w kilku horoskopach. I właśnie dlatego uważam, że tranzytowanie Algola warto obserwować z wyprzedzeniem - nie żeby się bać, ale żeby nie być kompletnie zaskoczoną. Goryczko, czy sprawdziłaś kiedy ostatni raz Saturn albo Mars tranzytował przez stopień 26 Byka?
Goryczka, 26 stopień Byka to jest dość precyzyjna pozycja, ale musisz wiedzieć, że Algol przesuwa się powoli - teraz jest około 26°10' Byka, więc to się zgadza. Tranzyt Słońca przez ten stopień wypada zawsze między 15 a 17 maja. To by był punkt wyjścia do sprawdzenia. Ale ważniejsze są tranzyt Saturna, Marsa i ewentualnie zaćmień w pobliżu tej pozycji. Czy pamiętasz w jakich porach roku te 'urwania' następowały?
To co Paulinka57 mówi o zaćmieniach to jest ważne - zaćmienie bliskie Algola albo w opozycji do niego potrafi naprawdę mocno uaktywnić tę gwiazdę. Goryczka, mam pytanie - czy któryś z tych trudnych momentów zbiegł się z zaćmieniem słońca lub księżyca, nawet jeśli nie wiedziałaś wtedy co to znaczy?
Właśnie to jest clou - symbolika dosłowna kontra symbolika archetypowa. I myślę, że to jest największy błąd jaki ludzie robią czytając starych astrologów przez współczesne okulary. Goryczka, czy te twoje 'urwania' miały charakter fizyczny, zdrowotny, czy raczej życiowy - zawodowy, relacyjny?
To co Goryczka teraz opisuje - wycofanie, zamknięcie po gwałtownym 'urwaniu' - to brzmi dokładnie jak wzorzec który Honorek.2 opisywał wcześniej. Że Ascendent to granica i że Algol tam może powodować rodzaj zablokowania tej granicy. Mam pytanie do Kasjan lub Kubuś.1 - czy w astrologii jest jakaś różnica w interpretacji gdy Algol jest dokładnie na stopniu Ascendentu kontra gdy jest w odległości kilku stopni?
To jest naprawdę bardzo bliska koniunkcja. Ale mam pytanie, które może zabrzmieć sceptycznie - czy nie jest tak, że jak już wiesz że masz Algola na Ascendencie i czytasz te opisy, to zaczynasz inaczej interpretować swoje wspomnienia? Nie mówię że kłamiesz, pytam serio o ten mechanizm. Bo to jest problem z każdą retrospektywną analizą.
Przepraszam że się wtrącam, ale mam pytanie może głupie - skoro Algol jest na stałym miejscu w niebie (to ta 'stała' w nazwie), to jak może kogoś 'tranzytować'? Myślałem że tranzyt to planeta idzie przez jakiś punkt w horoskopie. Gwiazda stała nie idzie nigdzie.
Astro.com ma efemerydę online i tam można sprawdzić pozycje planet dla dowolnej daty. Goryczka, jak masz te daty to naprawdę spróbuj sprawdzić - to jest najlepszy test. Choć chciałem powiedzieć coś innego: wróciłem do pytania o medytację z Algolem. Nikodema pisała wcześniej o wymiarze kobiecym tej symboliki - i mam wrażenie, że jeśli patrzeć na Meduzę nie jako na potwora ale jako na postać, której coś odebrano, to praca z tym archetypem może iść zupełnie innym śladem niż obrona przed zagrożeniem.
Tu się trochę nie zgodzę, bo ryzyko interpretacji mitologicznej jest takie, że można do niej dopasować dosłownie wszystko. Owidiusz to jedna wersja, Hezjod to inna - w starszej Meduza jest śmiertelną Gorgoną od urodzenia. Która wersja jest 'właściwa' astrologicznie? To jest pytanie bez odpowiedzi, a wtedy mit staje się projekcją, nie interpretacją.
w klasycznym podejściu tak - mówi się o 'wadze świadectw', gdzie każdy czynnik ma pewną wartość i te wartości się sumuje. Ale to jest uproszczenie, bo nie chodzi dosłownie o matematykę. Raczej o to, że astrolodzy pytają: ile mapa ma siły do udźwignięcia trudnych energii. Ascendent z Algolem u osoby z silnym, dobrze aspektowanym Saturnem to co innego niż u osoby gdzie wszystko jest słabe i affliktowane. Pytanie do Ciebie - jak wygląda twój Saturn w tej mapie?
Właśnie chciałem o tym samym zapytać, bo Saturn jest tradycyjnym władcą granic i struktury, a Ascendent to też granica - tyle że między ja a nie-ja. Jeśli Saturn jest w dobrej kondycji, to może to być ten właśnie bufor o którym Kasjan pisał. Goryczka sprawdziłaś może jakim domem władasz Saturnem i czy ma on jakieś aspekty do Ascendentu?
Saturn w Koziorożcu to jest Saturn w domicylu, czyli w bardzo dobrej kondycji - to jest jeden z najsilniejszych możliwych Saturnów. Więc jeśli do tego ma pozytywny aspekt do Ascendentu, to jest właśnie ten czynnik stabilizujący który Kubuś.1 opisywał. Ale muszę zapytać - czy ktoś Ci czytał tę mapę kompleksowo, czy to są wszystko kawałki które sama zbierasz?
Saturn w Koziorożcu w 8 domu z trygonowym aspektem do Ascendentu - to jest naprawdę solidne. 8 dom to transformacja i to co ukryte, ale Saturn tam daje zdolność do przechodzenia przez głębokie zmiany bez rozpadania się. Nie mówię że Algol na Ascendencie jest przyjemny, ale ta konfiguracja sugeruje że masz wbudowane zasoby żeby z nim pracować. Kasjan, czy zgadzasz się z tym odczytaniem czy widzisz to inaczej?
Czytam tę rozmowę o Saturnie i mam pytanie które może być nie na miejscu - ale co z domem w którym stoi Algol? Rozumiem że jest na Ascendencie, ale Ascendent to cusp 1 domu. Czy to znaczy że Algol jest w 1 domu czy w 12, zależy od systemu domów? Bo czytałam że w systemie Placidusa i Whole Sign to daje różne wyniki.
Ja przepraszam ale nie rozumiem tej różnicy między systemami domów. To znaczy że ta sama mapa urodzeniowa może dawać różne wyniki w zależności od tego którą metodę obliczasz? I jak wtedy wiadomo która jest prawdziwa? Bo to brzmi jakby astrolog mógł wybrać ten system który mu pasuje do tezy.
Wracam do czegoś co powiedziała Paulinka57 kilka postów wcześniej - że najlepszy test to porównanie dat zdarzeń z tranzytami. Goryczka, wspominałaś o tych trzech 'urwaniach' - czy próbowałaś już sprawdzić te daty na astro.com? Bo jeśli faktycznie tam są transyty przez 26 stopień Byka, to to jest mocny argument. A jeśli nie ma, to też jest informacja.
Saturn tranzytujący Algola dokładnie przy zdarzeniu relacyjnym - to jest właśnie to o czym mówiłam. I odpowiadając na pytanie o Marsa: 2 stopnie to jest przy gwiazdach stałych trochę za dużo dla precyzyjnej aktywacji według klasycznych zasad, ale Mars może też działać jako karrier - planeta która przenosi energię Algola dalej. Kubuś.1, jak Ty to widzisz? Czy Mars w 2 stopniach od Algola to nadal istotna aktywacja?
Na astro.com w sekcji Extended Chart Selection jest opcja animowanego wykresu tranzytów - możesz ustawić zakres dat i widzisz ruch planet dzień po dniu. Albo po prostu w efemerydes table podajesz rok i miesiąc i masz pozycje planet dla każdego dnia. To jest ta sama strona, nic nie trzeba instalować. Ale mam inne pytanie do dyskusji - czy Saturn tranzytujący Algola przy zdarzeniu relacyjnym nie jest szczególnie wymowny właśnie dlatego że to Saturn, planeta granic i zakończeń, na gwieździe która symbolizuje 'odcięcie'?
To co napisała Nikodema o tym zbiegu symboliki... muszę nad tym usiedzieć. Bo z jednej strony chcę wierzyć że miałam sprawczość, że sama zdecydowałam. Ale z drugiej - jak patrzę na te tranzyty, to coś się we mnie przesuwa. Jakby te zdarzenia były czymś... zaplanowanym? I teraz nie wiem, czy to jest pocieszające, czy wręcz przeciwnie.
to jest właśnie ten moment w astrologii, który jest filozoficznie najtrudniejszy - granica między predestynacją a wolną wolą. I tu nie ma łatwej odpowiedzi. Ale chciałem zapytać o coś innego: sprawdziłaś już to trzecie zdarzenie, które zostało? Bo mam wrażenie że dopiero kiedy będziemy mieli wszystkie trzy, obraz będzie pełniejszy.
Wenus w 2 stopniach to jest już naprawdę bliski kontakt, szczególnie dla gwiazdy stałej. Słońce w 3 stopniach to już trochę luźniej. Ale nie - zdarzenie zdrowotne aktywowane przez Wenus i Słońce jednocześnie to jest inne jakościowo niż Saturn. Saturn na Algolu to odcięcie, twarda granica, koniec struktury. Wenus i Słońce na Algolu... to jest coś bardziej dotyczącego tożsamości i relacji z ciałem może? Co to było za zdarzenie, jeśli mogę zapytać?
