Benedyk porusza ważną kwestię. Ale myślę że jest jeden sposób żeby to choć trochę przetestować - porównywać kilka osób z różnymi natalnymi Wenusjami, sprawdzając ich odczucia podczas tego samego tranzytu. Jeśli osoba z Wenus w Baranie też coś wyraźnego odczuwa gdy Wenus tranzytuje 27 Ryby, to już jakiś sygnał. Ale kto by tyle osób śledził systematycznie...
Przepraszam że wrócę do podstaw po tym zaawansowanym wątku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówimy o stopniach egzaltacji planet - Słońce 19 Baran, Wenus 27 Ryby, Mars 28 Koziorożec - to są konkretne stopnie z tradycji hellenistycznej? Czy ktoś ustalił je obserwacyjnie, czy są z jakiegoś systemu obliczeniowego?
Wracając do tranzytu przez stopień egzaltacji - ja akurat miałem coś ciekawego ostatnio. Saturn tranzytował przez Strzelca i pamiętam moment gdy był bardzo blisko 21 stopnia Wagi... Zaraz, nie, Waga to nie Strzelec. Chyba się mylę. Który znak to jest egzaltacja Saturna?
a co to znaczy ze planeta jest w upadku? brzmi strasznie, jakby coś złego sie działo
Przy okazji tego upadku - ciekawi mnie czy ktoś obserwował u siebie natalne planety w upadku i jak to odczuwa. Bo w teorii egzaltacja daje więcej, upadek daje mniej lub trudniej. Ale znam kilka osób z planetą w upadku, które w tym obszarze są wyjątkowo świadome właśnie dlatego że musieli z tym dużo pracować. Jakby trudność sama w sobie dawała coś co łatwy dostęp nie daje.
Zielarz trafił w coś istotnego. W tradycji astrologicznej mówi się, że planeta w upadku może być 'skompensowana' - człowiek który z nią się zmierzył ma często głębsze rozumienie tej energii niż ktoś komu przyszła ona łatwo. To trochę jak z trudnymi aspektami - kwadratura Marsa może dać kogoś kto toczył wewnętrzne bitwy i z tego powodu rozumie siłę lepiej niż ktoś z trynem Marsa, kto nigdy nie musiał się o nią starać. Wróćmy jednak do egzaltacji - czy ktoś ma jeszcze doświadczenia z konkretnym tranzytem przez stopień egzaltacji?
Powiem szczerze że mam wrażenie, że w tej rozmowie dużo jest bardzo pięknych analogii i opisów, ale mało konkretnych dat i zdarzeń. Nie zarzucam nikomu złej woli - po prostu zastanawiam się, czy ktoś kiedyś prowadził taki dziennik transytów z datami i potem wracał do sprawdzenia. Gizelka wspomniała o notatkach - ile masz takich obserwacji?
