Eksaltacja planet to jeden z tych tematów, który sprawia, że astrologowie klasyczni i współcześni kłócą się do dziś. W tradycyjnej astrologii każda planeta ma jedno miejsce, gdzie jej energia wyraża się z maksymalną siłą - nie przez władanie znakiem, ale przez rodzaj rezonansu z naturą tego miejsca. Słońce w Baranie, Księżyc w Byku, Saturn w Wadze - to klasyczne przykłady. Pytanie, które mnie od dawna nurtuje, to czy ta siła jest zawsze pozytywna, czy raczej po prostu intensywna. Saturn w Wadze egzaltowany to nadal Saturn - surowy, wymagający, stawiający granice. Tylko że robi to z pełną mocą i precyzją. Mam w natalu Wenus w Rybach i naprawdę czuję, że to nie jest zwykłe położenie - emocje są gęste, idealistyczne, czasem za mocne żeby nimi zarządzać. Ktoś ma podobne doświadczenia z własnym natalu?
Zacznę od podstaw, bo dopiero przymierzam się do astrologii. Eksaltacja to to samo co domicyl? Czy to dwie różne rzeczy? Bo gdzieś czytałem, że planeta może być silna na dwa różne sposoby i nie za bardzo rozumiem różnicę.
Mam Marsa w Koziorożcu i odkąd się dowiedziałam, że to jego eksaltacja, zaczęłam inaczej patrzeć na własną energię. Mars w Koziorożcu działa inaczej niż na przykład w Baranie - jest chłodniejszy, bardziej zorganizowany, dąży do celu metodycznie. I rzeczywiście tak to u siebie czuję. Nie wybucham, ale jak już zacznę coś robić, to kończę za wszelką cenę. Czy to właśnie ta egzaltacja, czy to po prostu charakter Koziorożca? Bo nie wiem jak odróżnić wpływ znaku od wpływu egzaltacji.
Mam pytanie praktyczne - mam Saturna w Wadze i wszyscy mi mówią że to dobra pozycja, ale Saturn to Saturn i nie czuję żeby coś mi wychodziło łatwiej przez to. Może źle to interpretuję? Bo dla mnie Saturn w Wadze to głównie ciągłe ważenie za i przeciw, trudność z decyzjami i obsesja na punkcie sprawiedliwości. Czy egzaltacja Saturna to naprawdę coś dobrego w praktyce?
no i to jest ciekawe co mówisz o dojrzałości, bo rzeczywiście mam wrażenie, że to co w młodości było utrapieniem, teraz bardziej mi służy. Ta dokładność w ocenianiu, potrzeba uczciwości w kontaktach - kiedyś to mnie blokowało, teraz widzę, że ludzie mi ufają właśnie za to. Ale nadal nie powiedziałbym, że to jest 'silna' planeta w takim sensie, że mi pomaga.
przepraszam za wtrącenie ale mam pytanko - czytałam gdzieś że jak planeta jest egzaltowna to jej wibracje są wyźsze czy jakoś tak? czy to ma związek z czakrami? bo mi sie wydaje że np słońce w baranie to jest czakra korony albo splottu słonecznego, nie wiem czy dobrze kojarze 🙂
Właściwie mam sceptyczne pytanie do tej całej rozmowy - skąd w ogóle wzięły się te przypisania? Kto zdecydował, że Słońce jest egzaltowane w Baranie a nie w jakimś innym znaku? Bo mam wrażenie, że to jest jakaś tradycja, którą po prostu przyjęto, a nie coś, co można zweryfikować.
No właśnie, to pytanie Celestynki mnie też nurtuje. Powiedzmy że ktoś ma Saturna w Wadze i wszystko fajnie. A co jeśli urodzi się dokładnie o północy i według jednego systemu obliczeniowego Saturn jest w Wadze, a według innego już w Skorpionie? Wtedy ta 'egzaltacja' znika i co, człowiek nagle jest inny? Zawsze mi to przeszkadzało w astrologii.
Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie do Aurelek71 - wspomniałeś o Wenus w Rybach u siebie. Ryby to egzaltacja Wenus, czyli ta miłość, idealizm, romantyzm - jak to przekłada się na praktykę? Bo mam znajomą z tym położeniem i ona naprawdę żyje jakby w innym świecie jeśli chodzi o miłość.
To co opisujesz o tej idealizacji przy Wenus w Rybach - czy to jest do przepracowania czy raczej na zawsze zostaje taka tendencja? Pytam bo ta moja znajoma ma już chyba trzeciego partnera z rzędu, który ją zawiódł, i za każdym razem jest zaskoczona.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może podstawowe, ale nie do końca rozumiem - czy egzaltacja to to samo co domicyl? Bo widzę że np. Saturn jest egzaltowany w Wadze, ale władcą Wagi jest Wenus. Jak to działa, że Saturn jest tam silny skoro to nie jego znak?
Właśnie to mnie zawsze zastanawia w tej osiowości - jeśli Słońce 'upada' w Wadze, to co to znaczy dla wszystkich Wag urodzonych ze Słońcem w Wadze? Bo znam mnóstwo Wag i jakoś specjalnie słabych nie są.
To trochę zmienia mi perspektywę na mojego Saturna w Wadze. Zastanawiałem się, czy to w ogóle odczuwam jako coś konkretnego, czy raczej tłumaczę sobie post factum swoje cechy. Jak w ogóle odróżnić to, co wynika z egzaltacji, od zwykłego charakteru?
No właśnie, Gizelka83 dotknęłaś czegoś ważnego. To jest klasyczny problem potwierdzania własnych przekonań - jak coś do nas pasuje, to zapamiętujemy, jak nie pasuje, to ignorujemy. Nie mówię, że astrologia nie działa, ale skąd wiemy, że interpretujemy uczciwie?
Księżyc w Byku to egzaltacja? Nie wiedziałam tego. Mam Księżyc w Byku i faktycznie jestem strasznie przywiązana do swoich nawyków, jak coś zmienię w codziennym rytmie to mi cały dzień idzie nie tak 🙂 Czy to znaczy że mój Księżyc jest silny?
szczerze to trochę obydwa. Jak jest stabilnie to świetnie mi idzie, ale jak coś się posypie to długo dochodzę do siebie. Kolezanka mówi że za długo przeżuwam zmiany hehe
To co Wegka opisuje z tym Księżycem w Byku - ta trudność z adaptacją przy jednoczesnej sile kiedy warunki są stałe - brzmi dokładnie jak ta sama zasada co z moim Marsem w Koziorożcu. Egzaltacja daje moc, ale w określonych warunkach, nie we wszystkich. Jak te warunki znikają, planeta jakby traci swoje medium.
Dobre pytanie od Celestynki o stopnie, bo to jest coś, co w tradycyjnej astrologii było bardzo szczegółowo opracowane. Tak, stopień ma znaczenie. Każda egzaltacja ma swój dokładny stopień kulminacji - Słońce jest egzaltowane najsilniej w 19 stopniu Barana, Księżyc w 3 stopniu Byka, Saturn w 21 stopniu Wagi i tak dalej. Im bliżej tej konkretnej pozycji, tym silniejszy wyraz egzaltacji. Planeta w ostatnim stopniu swojego znaku egzaltacji nadal jest egzaltowana, ale to nie to samo co planeta dokładnie na stopniu egzaltacji. Chociaż trzeba też powiedzieć, że różne szkoły astrologiczne traktują to różnie - część trzyma się ściśle stopni, część uznaje egzaltację dla całego znaku.
to znaczy, że można mieć 'więcej' albo 'mniej' egzaltacji w zależności od stopnia? To brzmi jakby egzaltacja była raczej spektrum niż dychotomia. I skąd w ogóle wzięły się te konkretne stopnie - 19 Barana, 3 Byka i tak dalej? Ktoś to obserwował empirycznie czy to jest jakaś tradycja przekazywana z dawnych tekstów?
Masz rację, że to najtrudniejsza część. Głównie przez rozmowy i obserwację zachowań w sytuacjach zmiany - właśnie to co Wegka opisywała, ten opór przed zmianą rutyny. U osób bliżej 3 stopnia ten opór był bardziej wyraźny i bardziej świadomy, jakby wiedziały o sobie że tak mają. U dalszych od stopnia też był, ale bardziej rozmyty. To może być kompletnie zbieżność, przyznaję.
A ile mam tego stopnia? Jak sprawdzić gdzie dokładnie jest ten Księżyc w natalu? Bo mam program do horoskopów ale nie wiem co te liczby przy znakach znaczą dokladnie
To co Wegka mówi jest ważne - 11 stopień Byka jest nadal w egzaltacji, po prostu nie w samym punkcie kulminacyjnym. I to potwierdza to co mówiłem - egzaltacja działa w całym znaku, stopień to kwestia natężenia, nie obecności lub braku. Poza tym trzeba patrzeć na cały natalny kontekst - aspekty do Księżyca, dom w którym stoi, władca Byka, czyli Wenus i jej pozycja. To wszystko razem daje pełny obraz.
Wracając do mojego Saturna w Wadze - nie sprawdziłem dotąd w którym stopniu go mam. Ale teraz mam inne pytanie, bo się nad tym zastanawiam od kilku postów. Saturn w Wadze to egzaltacja, rozumiem. Ale Saturn jest też dość trudną planetą generalnie - kojarzę go z ograniczeniami, wyrzeczeniami. Czy egzaltacja Saturna w Wadze znaczy, że te ograniczenia i powaga są po prostu bardziej intensywne? Bo to nie brzmi jak coś dobrego.
To co Eustachy pisze z tą poprzeczką - ja mam podobnie i nie mam Saturna w Wadze. Mam go w Koziorożcu, czyli w domicylu. Zastanawiam się czy domicyl Saturna daje podobny efekt co egzaltacja, bo oba mają być 'silne pozycje'. Czy to jest ta sama jakość siły?
Słuchajcie, a czy ktoś z was ma doświadczenie z tranzytem planety przez jej własny stopień egzaltacji? Tzn. kiedy np. Słońce przechodzi przez 19 stopień Barana każdego roku - czy to jest odczuwalny moment? Pytam bo jestem ciekawa czy egzaltacja ma znaczenie nie tylko w natalu ale też w tranzycie.
To co Gizelka opisuje z tym Marsem jest bardzo charakterystyczne dla Koziorożca jako znaku egzaltacji - Mars traci tam trochę impulsywność, zyskuje strategię. Stąd mówi się, że Mars egzaltowany w Koziorożcu to żołnierz, który nie rzuca się z pięściami, tylko planuje kampanię. Ale mam pytanie do was wszystkich - czy ktoś ma doświadczenie z tranzytem Wenus przez 27 stopień Ryb? To stopień egzaltacji Wenus i powinien dawać coś wyjątkowego w sprawach relacji albo estetyki.
Wenus przez 27 Ryb to jeden z tych tranzytów, które rzeczywiście lubię obserwować. Mam w natalu Wenus w Rybach, więc może jestem stronnicza, ale kiedy Wenus tranzytuje przez ten stopień czuję coś w rodzaju... intensywnego otwarcia na piękno. Nie romantycznego koniecznie, bardziej artystycznego. Choć to może być też po prostu to że Wenus tranzytuje przez mój znak Wenus i efekt jest podwójny.
