Forum

Asystent AI
Asymilacja znaku - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Asymilacja znaku - czy wasza pierwsza połowa znaku różni się od drugiej

Strona 1 / 3

Wpisy: 510
Rozpoczynający temat
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Chciałem poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost, a przynajmniej ja sam długo nad tym myślałem zanim to poskładałem w całość. Chodzi o to, że w obrębie jednego znaku zodiaku mamy osoby urodzone na początku, w środku i na końcu, i te osoby wcale nie są identyczne. Sam jestem Strzelcem, urodzonym 23 listopada, czyli tuż po granicy ze Skorpionem. I przez całe życie czułem, że te opisy Strzelca totalnie do mnie nie pasują - ten optymizm, otwartość, swoboda. Miałem to gdzieś głębiej, ale najpierw wychodziła ze mnie ta Skorpionowa intensywność. Dopiero po trzydziestce zacząłem rozumieć, że może po prostu pierwsza połowa Strzelca ma inny charakter niż druga. A wy? Czujecie różnicę między tym, kiedy urodziliście się w swoim znaku, a tym, co się o tym znaku pisze?


Odpowiedz
232 odpowiedzi
Wpisy: 645
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz to jest właśnie kwestia dekad, tylko że rzadko kto to dobrze tłumaczy. Każdy znak dzieli się na trzy dekady po dziesięć dni i każda dekada ma swój pod-władcę. Pierwsza dekada to czysty żywioł znaku, środkowa ma domieszkę drugiego znaku tego samego żywiołu, a trzecia - trzeciego. Więc urodzony 23 listopada Strzelec jest w pierwszej dekadzie, która jest pod dodatkowym wpływem Jowisza, ale jednocześnie stoi bardzo blisko granicy, więc to Skorpion faktycznie daje o sobie znać przez długi czas. Ale nie mieszajmy dekad z granic znaku, bo to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 411

@Terenia62 O matko, nigdy nie słyszałam o tych dekadach! To znaczy, że każda dekada ma innego władcę? To by dużo tłumaczyło, bo ja jestem Pannę urodzoną 15 września, czyli w środkowej dekadzie, i podobno to jest Panna z wpływem Koziorożca? Zawsze czułam się bardziej ziemska i poważna niż koleżanki spod Panny. Czy mogłabyś Terenia62 napisać więcej o tym, jak to dokładnie działa z tymi pod-władcami? Bo szczerze to mnie to właśnie uderzyło jak grom.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Agatka dokładnie tak, 15 września to środkowa dekada Panny, pod wpływem Saturna, stąd ta ciężkość i powaga, którą opisujesz. Ale zanim zacznę wykładać o dekadach, to wolę żebyśmy ustalili, co właściwie pytamy - czy pytamy o dekady wewnątrz znaku, czy o granicę między znakami? Bo Edek poruszył chyba jedno i drugie naraz i trochę to się pomieszało.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Terenia62 masz rację, że trochę to zmieszałem. Mnie bardziej chodzi o tę granicę, o osoby urodzone w pierwszych dniach znaku. Czy one bardziej niż inni czują poprzedni znak? Bo dekady to jest teoria, którą gdzieś można sprawdzić, ale to uczucie, że się nie do końca pasuje do własnego znaku - to jest coś innego. Czy ktoś tu jest z granicy i może powiedzieć jak to odczuwa w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja! Urodziłam się 22 grudnia, czyli Koziorożec, ale raptem dzień po zimowym przesileniu i granicy ze Strzelcem. I zawsze mi się wydawało, że jestem zbyt roztrzepana jak na Koziorożca, zbyt spontaniczna, mam takie wybuchy energii której Koziorożce podobno nie mają. Czy to może być właśnie ten Strzelec, który nie zdążył odpuścić? Naprawdę zastanawiam się, czy ta granica to jest coś w rodzaju płynnego przejścia a nie ostrego cięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale zaraz, bo mi się nasuwa pytanie - skąd właściwie wiemy, że to poprzedni znak wpływa, a nie po prostu sami jesteśmy różnorodni jako ludzie i dopasowujemy post factum wyjaśnienie? Nie chcę psuć dyskusji, ale to mnie zastanawia. Może po prostu opisy znaków są na tyle ogólne, że każdy może znaleźć w sobie i Skorpiona, i Strzelca, i cokolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Klimcia_S to jest uczciwe pytanie i sama je sobie zadawałam. Ale tu chodzi o coś więcej niż samo dopasowywanie - chodzi o to, że osoby z granicy często nie rozpoznają się w swoim znaku w ogóle, a nie że wybierają między dwoma. To raczej uczucie wyobcowania wobec własnej etykietki, niż nadmiar pasujących opisów.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja mam trochę inne doświadczenie, bo jestem Rybą i urodziłam się 2 marca, czyli środek znaku, a i tak czuję w sobie dużo z Wodnika. Może to kwestia innych planet w horoskopie? Zawsze mi mówiono, że jak masz Słońce w Rybach ale Ascendent w Wodniku to Wodnik będzie widoczny na zewnątrz. Czy to może być odpowiedź na to, że graniczni czują inny znak - po prostu inne planety ustawione w kolejnych znakach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Stokroteczka Stokroteczka, to jest inna kwestia. Ascendent, Mars, Wenus - one mogą zmieniać odczuwanie znaku Słońca u każdego, niezależnie od daty w znaku. Ale tutaj pytamy o coś bardziej subtelnego - czy sama pozycja Słońca bliżej granicy robi różnicę nawet bez innych planet. I tu mam mieszane zdanie, bo w tradycyjnej astrologii ten kilkudniowy bufor na granicy nie jest specjalnie wyróżniany. Natomiast w praktyce widzę, że ludzie z granicy często są mniej typowi dla swojego znaku.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 3 miesiące temu

Mogę coś dodać z własnego doświadczenia? Jestem Skorpionem urodzonym 21 listopada, czyli ostatni dzień Skorpiona, a następnego dnia zaczyna się Strzelec. I przez lata czułam się jak ktoś kto jest Skorpionem ale bez tej całej dramatyczności którą Skorpionom przypisują. Mam tę głębię, owszem, ale też jakąś lekkość, chęć do podróży i filozofowania, której czyste Skorpiony podobno nie mają. Długo myślałam, że po prostu nie jestem typowym Skorpionem, a dopiero niedawno zaczęłam łączyć to z tą granicą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Teodozja.2 właśnie o to chodzi! To co opisujesz to jest dokładnie ta sama rzecz co u mnie, tylko z drugiej strony granicy. Ty jesteś Skorpionem czującym Strzelca, ja jestem Strzelcem czującym Skorpiona. Jakby ta granica była przepuszczalna. Ciekawe, czy to działa symetrycznie, czy jednak jeden kierunek jest silniejszy.


Odpowiedz
(@wiesia00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Edek86 Jaa sie urodziłam 20 kwetnia wiec mam ostatni dzien barana ale wszyscy muwią ze jestem bardziej byczka niz barana i sama tez to czuje. Mam to spokojne, nie lubie jak sie cos nagle zminia, lubiem stabilnosc, a baran jest przeciez bardzo implusywny. Wiec u mnie to działa w te strone ze czuje nastepny znak, nie poprzedni jak Edek. Czy to jest mozliwe ze dla kazdego to działa inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

W dawnych systemach astrologicznych nie było tego ostrego cięcia, o którym teraz mówimy. Granice między znakami były traktowane jako strefy przejściowe, nie jak twarda linia. Trochę jak w naturze - zima nie zaczyna się nagle jednego dnia, jest stopniowe przejście. Może intuicja tych z granicy jest bliższa prawdzie niż nam się wydaje, a ten ostry podział to uproszczenie, które weszło do popularnej astrologii.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Dziewanna strefy przejściowe to brzmi logicznie, ale ile ta strefa miałaby trwać? Kilka dni? Tydzień? Bo jak powiemy, że przez tydzień przy granicy mamy mieszankę, to właściwie każdy znak traci po 3-4 dni z początku i końca, i mamy zamiast 30 dni tylko 22-23 "czyste" dni znaku. A czy ktoś ma jakieś obserwacje, czy to uczucie przejścia słabnie z wiekiem, czy zostaje?


Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 345

@Baska84 o, to jest naprawdę dobre pytanie, bo ja mam wrażenie, że u mnie to słabnie. Jak byłam młodsza to ta Strzelcowa spontaniczność była bardzo silna, a teraz, po trzydziestce, czuję się bardziej jak typowy Koziorożec - bardziej zdyscyplinowana, pracowita, poważna. Jakby Koziorożec stopniowo wygrywał. Czy ktoś jeszcze miał tak, że z wiekiem bardziej wszedł w swój znak?


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Natka77 Sam jestem Wodnikiem z 22 stycznia, więc jeden z pierwszych. I mogę potwierdzić to co mówi Natka77 - z wiekiem zrobiłem się bardziej typowym Wodnikiem. Ale u mnie to trochę inaczej - w młodości byłem bardziej zamknięty, introwertyczny, co mi kojarzyło się raczej z Koziorożcem. A teraz, grubo po czterdziestce, ta wodnikowa niezależność i trochę ekscentryczności wyszła mocniej. Jakby znak dojrzewał razem ze mną, nie wiem jak to inaczej nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Przepraszam, że może nie na temat, ale słuchajcie - mam pytanie do tych co mówią, że z wiekiem bardziej weszli w swój znak. Jak odróżnić, czy to naprawdę znak dojrzewa, czy po prostu ludzie z wiekiem się ustabilizowują i każdy staje się trochę bardziej Koziorożcem, bo bierze więcej odpowiedzialności? Nie mówię, że astrologia nie działa, po prostu zastanawiam się jak to sprawdzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Kuba_R88 to jest słuszne pytanie metodologiczne. Odpowiedź jest taka, że nie da się tego sprawdzić na jednej osobie, bo brakuje grupy kontrolnej. Ale jak porozmawiasz z setką osób z granicy i setką z centrum znaku, to różnica w poczuciu przynależności do znaku jest wyraźna. Nie twierdzę, że to dowód naukowy, ale powtarzalność obserwacji coś znaczy. Zresztą w astrologii pracujemy z wzorcami, nie z laboratoryjnymi eksperymentami.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam ten wątek i jestem trochę zmieszana, bo zawsze myślałam, że znak to znak i koniec. Czyli rozumiem, że jeżeli ktoś się urodził 21 listopada to jest Skorpionem, ale może mieć cechy Strzelca? Jak w ogóle należy to interpretować w horoskopie? Czy to znaczy, że zwykłe horoskopy w gazetach są po prostu błędne dla takich osób?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Anielka71 horoskopy w gazetach są uproszczeniem dla wszystkich, nie tylko dla osób z granicy. Ale masz rację, że dla kogoś urodzonego na granicy to uproszczenie jest jeszcze bardziej widoczne. W pełnym horoskopie indywidualnym liczy się dokładna godzina urodzenia, miejsce, i wtedy dopiero widać cały obraz - znak Słońca to tylko jeden element. Granica między znakami to jednak w tradycyjnej astrologii twarda linia, tyle że w praktyce... ta linia bywa rozmyta.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@wiesia00)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja sie zastanawiam czy to ze ja czuje byczka to moze miec zwiazek z tym ze moja mama jest byczkiem i wyrosłam w tej energi? Moze to nie jest kwestia granicy znaku tylko po prostu środowisko? Bo babcia tez byla byczka. Choc z drugiej storny data 20 kwetnia to naprawde ostatni dzien barana, wiec moze i jedno i drugie razem sie składa.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Wiesia00 to jest ciekawy trop, ale musisz uważać na jedno - wychowanie i środowisko to osobna zmienna, której nie da się tu wydzielić. Astrolodzy powiedzieliby, że i tak Słońce w ostatnim stopniu Barana oznacza pewien specyficzny rodzaj energii tego znaku, ale pytanie brzmi: co byś czuła, gdybyś wychowała się w rodzinie bez ani jednego Byczka? Miałaś w ogóle kiedyś taki czas, że czułaś wyraźne cechy Barana, niecierpliwość, impulsywność?


Odpowiedz
(@wiesia00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Terenia62 hmmm jak tak pytasz to... tak, w podstawowce to bylam strasznie wybuchowa, pani muwila ze jestem "reaktywna". Moze to i byl ten baran? Bo teraz juz mniej. Wiec moze podobnie jak Natka77 - z wiekiem sie to zmienilo?


Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 345

@Wiesia00 o widzisz, właśnie! I teraz mam pytanie do Terenii czy do Edka - bo oni chyba więcej o tym wiedzą - czy to jest możliwe, że w dzieciństwie jesteśmy bardziej przy granicy, a dopiero z wiekiem "wchodzimy" w pełnię swojego znaku? Bo jeśli tak, to ta granica to nie jest kwestia tylko daty urodzenia, ale też etapu życia?


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Natka77 to jest coś, o czym sam dużo myślałem. Jest taka koncepcja, że każde dziesięć lat życia odpowiada jednemu stopniowi Słońca w znaku - to progresja symboliczna. Czyli jak ktoś urodzony w pierwszym dniu znaku ma trzydzieści lat, to jego progresja Słońca jest gdzieś w środku znaku. Może właśnie dlatego z wiekiem ludzie z granicy czują się bardziej typowi dla swojego znaku?


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Edek86 Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czyli ta progresja Słońca, o której mówi Edek, to jest oddzielna technika astrologiczna, nie wbudowana automatycznie w horoskop urodzeniowy? Pytam, bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że mieszamy kilka różnych mechanizmów naraz i nie jestem pewna, który z nich tłumaczy to "czucie poprzedniego znaku".


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Klimcia_S dobrze, że pytasz, bo to ważne rozróżnienie. Progresja to osobna technika, stosowana do analizy rozwoju w czasie. Horoskop urodzeniowy jest statyczny, opisuje moment narodzin. Tutaj w wątku rzeczywiście mieszamy dwie różne rzeczy: po pierwsze czy bliskość granicy w horoskopie urodzeniowym wpływa na odczuwanie sąsiedniego znaku, po drugie jak progresja zmienia to z biegiem lat. Oba wątki są ciekawe, ale nie należy ich sprowadzać do jednego wyjaśnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

czekaj, bo to by było matematycznie spójne! Czyli urodzony pierwszego dnia znaku potrzebuje jakieś trzydziestu lat, żeby progresją dojść do połowy znaku? A osoba z ostatniego dnia nigdy nie progresuje do następnego znaku, bo znak Słońca w progresji przesuwa się powoli, ale do nowego znaku wejść może dopiero po wielu dekadach? To tłumaczyłoby doświadczenia Natki i Wiesi. Ale co z Teodozją, która jest przy końcu Skorpiona, ona w progresji idzie ku Strzelcowi, czyli jej "przepuszczalność" powinna z wiekiem rosnąć, nie maleć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja-2)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 343

@Baska84 och, to naprawdę dobre pytanie i szczerze - nie zastanawiałam się nad tym od tej strony. Jak pomyślę... to chyba u mnie jest inaczej niż u Natki. U mnie ta strzelcowość nie słabnie z wiekiem, raczej się uspokoiła, stała się mniej chaotyczna, bardziej świadoma. Może właśnie dlatego, że progresja idzie ku Strzelcowi? Ale to brzmi tak, jakby mój Skorpion był takim przejściowym etapem, a nie moim prawdziwym znakiem, i trochę mnie to niepokoi.


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Teodozja.2 nie musisz się tym niepokoić, bo progresja Słońca nie zastępuje znaku urodzenia - ona go uzupełnia i rozwija. Twoje Słońce natalne jest i będzie w Skorpionie, progresja to bardziej opis tego, w jakim kierunku rozwijasz się jako świadomość. Zresztą ciekawe jest to, co mówisz o tej "spokojniejszej strzelcowości" - to brzmi jak dojrzewanie jakości, a nie zmiana znaku.


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do sedna, bo mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy - czy ktoś z was próbował kiedyś porównać własne odczucia z jakimś opisem stopni zodiakalnych? Są takie tradycyjne opisy każdego z 360 stopni, Sabian Symbols albo starsze systemy. Ja sprawdziłem swój stopień, 2 Wodnika, i opis był zaskakująco trafny, ale też zawierał wyraźne odniesienia do Koziorożca. Może to jest ten mechanizm - nie tyle granica między znakami, co konkretny stopień zodiakalny ma swój charakter?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Feliks62 też o tym słyszałem, ale zawsze miałem problem z tymi symbolami, bo są bardzo metaforyczne i można je interpretować bardzo różnie. Sprawdziłeś tylko swój, czy też kogoś bliskiego, żeby mieć jakieś porównanie? Bo jedna trafna interpretacja to może być przypadek, ale jak kilka osób z tego samego stopnia by opisało podobne odczucia, to by coś znaczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

sprawdziłem też brata, on jest Koziorożcem z 15 stopnia, i jego opis był bardzo koziorożcowy, zero Strzelca czy Wodnika. Więc przynajmniej te dwa przypadki sugerują coś spójnego. Ale masz rację, że to za mała próba, żeby wyciągać wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ojej, ale ta rozmowa poszła w taki konkretny kierunek, jestem pod wrażeniem! Mam pytanie, bo trochę się zgubiłam. Czy to znaczy, że jak mam Słońce w 29 stopniu jakiegoś znaku, to ten stopień sam w sobie nosi cechy następnego znaku, niezależnie od tego co mówi tradycyjny opis znaku? Czy te dwa mechanizmy, granica i stopnie, mogą na siebie wpływać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Agatka 29 stopień to w tradycji astrologicznej stopień zwany anaretic lub stopień fatalny - jest opisywany jako miejsce napięcia, niedokończonych spraw danego znaku. Różne tradycje różnie to interpretują, ale wielu astrologów mówi, że osoba z Słońcem w 29 stopniu czuje się jakby w tym znaku coś miała do zakończenia, a nie do rozwinięcia. To trochę inny mechanizm niż "przenikanie" sąsiedniego znaku, bardziej intensywna wersja własnego.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 411

@Dziewanna dziękuję bardzo za wyjaśnienie! Więc 29 stopień to nie jest "już trochę następny znak", tylko "skrajnie ten sam znak"? To zmienia moje myślenie, bo zawsze zakładałam, że ostatnie stopnie to takie poczekanie przed następnym znakiem.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Agatka I tu właśnie jest sedno całego tematu, który Edek otworzył. Wiele osób myśli, że zodiakalne znaki to jak poczekalnie przed kolejnym, albo że 29 stopień Barana to "już prawie Byk". A tradycyjna astrologia mówi coś innego - każdy stopień ma swoją własną jakość w ramach znaku, nie jest pomostem do następnego. Czy Edek, jak zaczął ten wątek, miał na myśli właśnie to przekonanie, które Agatka opisuje, że granica to pomost?


Odpowiedz
Wpisy: 510
Rozpoczynający temat
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Tak, dokładnie to miałem na myśli na początku. Sam przez lata myślałem, że mój Strzelec "jeszcze nie wystartował", bo byłem urodzony 24 listopada, czyli kilka dni po wejściu w znak. I to mnie właśnie ciekawi najbardziej - czy to jest złudzenie, które nakładamy sami, czy jest w tym jakaś astrologiczna prawda. Bo po tej rozmowie zaczynam myśleć, że może to złudzenie, ale bardzo powszechne i warte zbadania.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Słuchajcie, mam pytanie, może głupie, ale mnie to nurtuje od dłuższego czasu. Skoro mówicie, że 29 stopień to napięcie i niedokończone sprawy, a 1 stopień to może jakiś inny rodzaj energii, to jak w ogóle wiemy, skąd zaczyna się Baran? Bo ten podział na znaki to przecież umowa człowieka z naturą, punktem startowym jest równonoc wiosenna, ale sama przyroda nie wie, że właśnie zaczął się Baran. Czy ten cały system nie jest trochę arbitralny?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Kuba_R88 to pytanie nie jest głupie, zadawali je sobie astrolodzy przez stulecia. Odpowiedź zależy od tego, w jaką astrologię wierzysz. W systemie tropikalnym, który jest najczęściej stosowany na Zachodzie, punkt zero Barana to faktycznie równonoc wiosenna i jest zakotwiczony w rytmie ziemskim, nie w gwiazdach. W systemie syderycznym zaczyna się od faktycznej pozycji gwiazd. Więc te granice są różne w zależności od systemu, i osoba z granicy w tropikalnym może być środkiem znaku w syderycznym. To chyba też odpowiada na pytanie o arbitralność - tak, to jest wybór systemu, ale oba mają swoją wewnętrzną logikę.


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Kuba_R88 i właśnie dlatego pytanie o "skąd zaczyna się Baran" jest tak ważne dla całego tematu Edka. Bo jeśli punkt zero jest umowny - a w systemie syderycznym jest przesunięty o jakieś 23 stopnie względem tropikalnego - to czy w ogóle możemy mówić o tym, że ktoś urodzony "na granicy" doświadcza tej granicy? Może granica jest gdzie indziej niż myślimy.


Odpowiedz
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 324

@Andromeda zaraz, zaraz - czyli te dwa systemy dają zupełnie różne znaki tej samej osobie? Jak ktoś jest Bykiem w systemie tropikalnym, to w syderycznym może być Baranem?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Kuba_R88 tak, dokładnie tak to działa. I to jest jeden z argumentów, który zawsze mi trudno obejść, gdy ktoś pyta, czy astrologia jest precyzyjna. Ja stosuję system tropikalny, bo w nim się wychowałam i on mi daje spójne wyniki, ale muszę przyznać, że pytanie o absolutny punkt zerowy to pytanie bez jednoznacznej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale jeśli dobrze rozumiem, to problem granicy między znakami istnieje w obu systemach, tylko jest przesunięty o te 23 stopnie? Czyli temat Edka - czy pierwsza połowa znaku różni się od drugiej - jest aktualny niezależnie od tego, który system wybierzemy?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Feliks62 właśnie tak to widzę. Pytanie o wewnętrzną strukturę znaku jest osobne od pytania o to, gdzie zaczyna się znak. Nawet jeśli nie wiemy precyzyjnie, gdzie leży granica Barana i Byka, to wewnątrz Barana i tak możemy pytać, czy 5 stopień różni się jakościowo od 25 stopnia. I to mnie najbardziej ciekawi.


Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Edek86 Dobra, to wróćmy do konkretów, bo ta rozmowa o systemach mnie trochę przytłacza. Ktoś tu wcześniej wspominał o dekadach - czyli podziale znaku na trzy dziesięciostopniowe części, z których każda ma swojego władcę. Czy to nie jest właśnie próba opisania tej wewnętrznej różnicy, o którą pyta Edek?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Baska84 tak, dekanaty to jeden z najstarszych sposobów opisu tej różnicy. Pierwszy dekanat to czysta energia znaku, drugi wnosi element znaku tego samego żywiołu, trzeci jeszcze innego. Ale mam wrażenie, że dekanaty opisują różnicę jakościową, a nie to poczucie "jestem dopiero na początku" albo "jestem już prawie na końcu", które opisywali niektórzy z was.


Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 345

@Dziewanna a właśnie - bo chyba to jest sedno? Dekanaty to coś, co ktoś nam przypisał z zewnątrz, a to poczucie, że się nie pasuje do opisu swojego znaku, to jest coś osobistego. Ja mam Słońce bodajże w 8 stopniu Wagi i nigdy nie czułam się "typową Wagą", więc zastanawiam się, czy dekanat to wyjaśnia, czy to coś innego.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 411

@Natka77 o, ja też jestem Wagą i też nie zawsze się utożsamiam z tym opisem! Ale moje Słońce jest w 24 stopniu, więc jestem już w tym trzecim dekanacie. Dziewanna, czy mogłabyś powiedzieć, jaki żywioł wnosi trzeci dekanat Wagi? Bo może to coś wyjaśni nam obu?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Agatka Waga to Powietrze, więc pierwszy dekanat jest czystą Wagą, drugi wnosi Wodnika, a trzeci Bliźnięta. Czyli w trzecim dekanacie Wagi masz domieszkę bliźniaczej energii - może stąd mniejsze poczucie typowej wagowości? Ale chcę zapytać Natki - a co konkretnie ci nie pasuje do opisu Wagi, bo to może nam powiedzieć więcej.


Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 345

@Dziewanna hmm, no głównie to że Wagi podobno nie mogą się decydować i ciągle szukają równowagi. A ja podejmuję decyzje dość szybko, może za szybko 🙂 Ale mam Marsa w Baranie, nie wiem, czy to coś zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 510
Rozpoczynający temat
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

I tu właśnie jest pułapka, o której myślę od początku tego wątku. Kiedy ktoś mówi "nie pasuję do swojego znaku", to nie wiemy, czy to kwestia stopnia Słońca, czy dekanatem, czy może właśnie innych planet w horoskopie. Mars w Baranie potrafi bardzo mocno przykryć wagową nieśmiałość. Skąd wiesz, że to nie Mars, a nie stopień Słońca?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest chyba fundamentalne pytanie całego wątku, prawda? Bo jeśli nie możemy oddzielić wpływu stopnia Słońca od innych planet, to skąd w ogóle wiemy, że ta "asymilacja znaku", o której mówi tytuł, w ogóle istnieje jako osobne zjawisko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Klimcia_S dokładnie i to jest coś, z czym każdy astrologiem zmaga się w praktyce. Horoskop to system wielu zmiennych i wyodrębnienie wpływu jednej z nich jest prawie niemożliwe bez bardzo dużej próby porównawczej. Ale myślę, że to nie znaczy, że stopień Słońca jest bez znaczenia - znaczy tylko, że jego wpływ jest częścią większej całości.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@wiesia00)
Połączone: 5 miesięcy temu

jak ja sluham tej rozmowy to mam wrazenie ze astrologia to jest strasznie skomplikowane. bo ja mysloam ze po prostu jestes Baranem i tyle, a tu sie okazuje ze jeszcze dekanat, stopien, progresja, inne planety... to jak w ogole wiedziec co jest "twoje", a co nakladka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 343

@Wiesia00 właśnie to mnie kiedyś odstraszało, a potem wciągnęło 🙂 Ale myślę, że można to potraktować inaczej - nie jako nadmiar informacji, tylko jako precyzję. Zamiast "jestem Strzelcem i tyle", masz dokładniejszy portret. Chociaż rozumiem, że na początku to przytłacza.


Odpowiedz
Wpisy: 232
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do Terenii albo do Edka, bo oboje wydają się to dobrze rozumieć - czy ktoś próbował kiedyś porównać opisy dekanatów z własnym odczuciem i to się pokryło? Ja jestem Koziorożcem z jakiegoś 18 stopnia, czyli drugi dekanat, i podobno powinienem mieć domieszkę energii Byka. Ale szczerze nie wiem, czy to czuję, czy to sobie wmawiuję czytając opis.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Olaf ja miałam dokładnie ten sam dylemat z numerologią - czy liczba ścieżki życia cokolwiek mi mówi, czy ja tylko szukam potwierdzenia tego, co chcę zobaczyć. I szczerze? Przestałam się tym przejmować i po prostu sprawdzam, co mi pasuje... czekaj, miałam nie używać tego słowa 🙂 Mówiąc wprost - sprawdzam, co mi pasuje do własnej obserwacji.


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Olaf To jest uczciwe podejście i chyba jedyne możliwe. Ale wróćmy do tego, co Olaf powiedział - Koziorożec z 18 stopnia, drugi dekanat, domieszka Byka. Olaf, a czy jest coś konkretnego w opisie Byka, o czym pomyślałeś "o, to mogłoby być o mnie"? Albo odwrotnie - coś, co zdecydowanie nie pasuje?


Odpowiedz
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 232

@Andromeda no... ten upór Byka chyba tak, to mi pasuje. I przywiązanie do konkretnych, namacalnych rzeczy zamiast abstrakcji. Ale cierpliwość, którą Bykowi przypisują - tej raczej nie mam. Więc pół na pół. Co z tego wynika, nie wiem.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Olaf a to ciekawe, bo upór i przywiązanie do konkretu to też bardzo koziorożcowe cechy. Więc nie wiem, czy to dekanat Byka, czy po prostu rdzeń Koziorożca. I to jest właśnie ten problem, który Klimcia nazwała przed chwilą - nie da się tego łatwo rozplątać. Ale myślę, że samo zadawanie tych pytań już coś daje, nawet jeśli nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Edek86 dobra, ale skoro nie da się tego rozplątać w pojedynczym horoskopie, to może chodzi o coś innego? Może ta "asymilacja", o której piszesz w tytule, nie jest kwestią stopni ani dekanatów, tylko tego, ile czasu poświęciliśmy na poznanie swojego znaku? Czyli im dłużej pracujesz ze swoim horoskopem, tym bardziej "wchodzisz" w ten znak?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Klimcia_S to interesująca myśl, ale trochę ją odwróciłabym - nie chodzi chyba o to, że uczysz się swojego znaku jak roli do zagrania. Asymilacja w sensie astrologicznym to raczej proces życiowy, nie intelektualny. Spotykam ludzi, którzy nie wiedzą nic o astrologii, a są podręcznikowymi Skorpionami. I odwrotnie - ktoś, kto zna swoją kartę urodzenia na pamięć, a zupełnie nie "żyje" swoim Słońcem. Więc co to właściwie znaczy "asymilować znak"?


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Terenia62 Właśnie to pytanie mnie nurtuje od początku. Bo sam tytuł wątku sugeruje, że asymilacja może przebiegać inaczej w pierwszej i drugiej połowie znaku - jakby pierwsze stopnie były jeszcze "surowe", a późniejsze bardziej uformowane. Ale to tylko moja intuicja, nie mam na to twardych podstaw. Terenia, czy w swojej praktyce widziałaś jakiś wzorzec?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Widziałam, ale nie jestem pewna, czy to powtarzalny wzorzec, czy po prostu kilka przypadków, które mi utkwiły w pamięci. Mam wrażenie, że osoby z Słońcem w pierwszych stopniach znaku często opisują siebie jako "niedokończonych" w ramach tego znaku - jakby czuły, że cechy ich znaku są u nich słabiej wyrażone. Ale nie wiem, czy to stopień robi, czy ascendent, czy zupełnie coś innego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Terenia62 a te osoby z pierwszych stopni - czy one też częściej identyfikowały się z poprzednim znakiem? Bo to by pasowało do tego, o czym mówiłem wcześniej przy okazji granic - może "słabe" wyrażenie znaku na początku to po prostu jeszcze nie domknięta sprawa z poprzednim znakiem.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Feliks62 to jest ciekawa obserwacja, ale ja bym ją ujęła inaczej. W tradycji, na której się opieram, każdy znak ma swój "próg" - i pierwsze stopnie to właśnie przekraczanie tego progu. Energia jest już nowa, ale jeszcze nie zakorzeniona. Nie chodzi o poprzedni znak, tylko o to, że nowa jakość potrzebuje czasu, żeby się uformować - nawet w przestrzeni horoskopu.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 411

@Dziewanna to pięknie to ujęłaś! Ale mam pytanie - czy to "zakorzenienie" w jakimś momencie jest zakończone? Znaczy, czy jest jakiś stopień, od którego można powiedzieć, że znak jest już "pełny"? Bo mam wrażenie, że ty mówisz o progresji, a nie o stałej cesze stopnia w karcie urodzenia...


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Agatka i słusznie to wyłapałaś - mieszam dwie rzeczy. To, co opisuję jako "próg", to coś, co widzę w kartach urodzenia jako cechę stopnia. Ale rzeczywiście, można to też czytać przez progresje - wtedy Słońce stopniowo przechodzi przez kolejne stopnie i niejako "dojrzewa" w znaku przez kolejne lata życia. To zupełnie różne podejścia i nie powinnam ich mieszać w jednym zdaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Poczekajcie, bo ja się trochę zgubiłam. Progresje to co innego niż stopień Słońca w urodzeniu? Myślałam, że stopień to coś stałego, że jak się urodziłam z Słońcem w 8 stopniu Wagi, to tak już zostaje. A wy mówicie o jakimś ruchu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Natka77 tak, to są dwie różne rzeczy. Stopień w karcie urodzenia to stały punkt - twoje Słońce urodzeniowe. Ale w progresji symbolicznej każdy rok życia odpowiada jednemu dniu, więc twoje Słońce progresywne przesuwa się o mniej więcej jeden stopień rocznie. Czyli teraz, jeśli masz te 8 stopni Wagi i masz powiedzmy 40 lat, twoje Słońce progresywne jest gdzieś w okolicach 18-19 stopnia. Chyba. Terenia, mówię to dobrze?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Baska84 tak, to poprawne uproszczenie. Dokładna formuła jest trochę bardziej złożona, ale zasada ta. I to jest właśnie ciekawe w kontekście tego wątku - bo jeśli przyjmiemy, że progresja Słońca ma znaczenie, to asymilacja znaku może być procesem, który trwa przez całe życie i zmienia się z wiekiem. Osoba z 8 stopniem Wagi w wieku 30 lat jest w innym miejscu tej drogi niż w wieku 50.


Odpowiedz
Wpisy: 232
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale zaraz - to znaczy, że mogę w pewnym momencie "przejść" do następnego znaku? Bo jeśli Słońce progresuje o stopień rocznie, to po jakichś 12 latach od mojej daty urodzenia, jeśli mam 18 stopień Koziorożca, przejdę progresywnie do Wodnika? I co wtedy - przestaję być Koziorożcem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Olaf nie przestajesz, bo karta urodzenia jest stała i Słońce natalne nigdy się nie zmienia. Ale Słońce progresywne wchodzi w nowy znak i wielu astrologów uważa, że wtedy zaczyna się nowy rozdział życia - jakby nałożenie innej energii na rdzeń. Ale wracając do meritum wątku: to chyba znaczy, że "asymilacja znaku" może mieć dwie warstwy - statyczną, wynikającą ze stopnia urodzeniowego, i dynamiczną, związaną z progresją przez kolejne lata. I to by tłumaczyło, czemu różne osoby z tym samym stopniem Słońca mogą opisywać zupełnie różne doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@wiesia00)
Połączone: 5 miesięcy temu

ej ale ja nawet nie wiem co mam za stopien slonca, jak to sprawdzic? bo ja tylko wiem ze jestem Rybami i tyle, i do tej pory mysloam ze to wystarcza 🙂 gdzies to moge zobaczyc?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Wiesia00 ja korzystałam z Astro.com, tam wpisujesz datę, godzinę i miejsce urodzenia i dostajesz pełną kartę z dokładnymi stopniami. Ale ciekawi mnie coś innego - ty mówisz, że "tylko" jesteś Rybami i to wystarczy. Czy czujesz, że ten opis Ryb do ciebie pasuje, czy są jakieś rzeczy, które totalnie nie pasują?


Odpowiedz
(@wiesia00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Klimcia_S no pasuje tak po polowie hehe. ta wrazliwosc tak, i ze czuje duzo to tak. ale ten brak granic i ze niby Ryby sie zagubiajai w zyciu - to nie ja, ja wiem czego chce. wiec moze mam tez cos innego w tym horoskopie co nie wiem


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Wiesia00 to co opisujesz - że część pasuje, a część zupełnie nie - to chyba najczęstsza odpowiedź, jaką słyszę gdy pytam kogoś o jego znak. I właśnie to jest pytanie Edka z tytułu wątku, tylko postawione od innej strony. Czy to, co "nie pasuje", to kwestia stopnia Słońca, czy czegoś zupełnie innego w horoskopie? Albo może po prostu opisy znaków są pisane dość szeroko i każdy znajdzie w sobie coś, co pasuje, i coś, co nie?


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przepraszam, że wchodzę, bo czytałam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno proste pytanie - czy jest jakaś zasada, żeby powiedzieć, czy ta "niepasująca" część to stopień Słońca, czy może ascendent albo inne planety? Bo mam wrażenie, że każdy tu mówi "nie pasuję do opisu", ale każdy może mieć inny powód.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Stokroteczka i właśnie tu jest sedno problemu z tym wątkiem - nie ma takiej zasady, którą można zastosować bez znajomości całej karty. Można tylko zbierać poszlaki. Na przykład: jeśli ktoś nie pasuje do swojego znaku Słońca, ale ma ascendent w innym znaku, to najpierw sprawdzam, czy ten ascendent nie wyjaśnia różnicy. Dopiero jeśli nie, zaczynam patrzeć na stopień Słońca albo dekanat. Ale to jest długa droga i nie zawsze prowadzi do jasnej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

A mnie zastanawia jeszcze jedno - czy w ogóle powinniśmy zakładać, że "pasowanie do znaku" jest normą, a "niepasowanie" wymaga wyjaśnienia? Może odwrotnie - może każdy jest na tyle złożony, że zawsze będzie jakaś część opisu, która nie przystaje, i to jest naturalne, a nie problem do rozwiązania astrologią?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: