ja mam pytanie do osob ktore sa na koncu znaku - czy kiedys sprawdzalyście co jest na pierwszym stopniu nastepnego znaku i czy to bylo w jakis sposob "wasze"? bo mysle sobie ze moze ten nastepny znak juz zaczyna na was dzialac zanim formalnie wejdziecie
Wracając do mojego 28. stopnia Skorpiona - ja miałam kiedyś taki eksperyment, że przeczytałam opis Strzelca, zupełnie jakby był mój. I były tam fragmenty, które czułam jako prawdziwe. Ale czy to dlatego, że jestem blisko granicy, czy dlatego, że opisy znaków są na tyle ogólne, że każdy znajdzie coś swojego - naprawdę nie wiem.
Ja nie robiłam żadnego ślepego testu, ale przyznam że gdy dowiedziałam się że mam Słońce na 3. stopniu Wodnika, to zaczęłam szukać opisów "pierwszej dekady Wodnika" i było tam tyle moich cech że aż mi się niedobrze zrobiło ze zdumienia. Choć rozumiem, że Kuba by tu zaprotestował 🙂
No ja właśnie to samo czułam co Agatka - że czytasz i czytasz, i nagle coś cię uderza w środek i myślisz "to jestem ja". Ale Kuba ma rację, że trudno to odróżnić od efektu Barnuma. Może ktoś zrobił kiedyś coś w rodzaju prawdziwego ślepego testu - dostał kilka opisów dekad bez etykietek i musiał wybrać swój?
Właściwie to jest pomysł warty uwagi. Zamiast dyskutować teoretycznie, można by każdego poprosić żeby wybrał "swój" opis spośród kilku. Ale kto by to organizował? I czy wyniki byłyby znaczące przy takiej małej próbie?
Zostawmy na chwilę kwestię dowodów - to odwieczna dyskusja i nic tu nie rozstrzygniemy. Chcę zapytać o coś konkretnego: czy ktoś z pierwszej połowy znaku ma poczucie, że dopiero z wiekiem zaczął "wchodzić" w swój znak? Mam wrażenie, że asymilacja to też kwestia czasu, nie tylko stopnia.
Mnie bardziej uderza coś innego - my mówimy "pierwsza połowa" i "druga połowa" jakby to była sztywna granica. Ale 15. stopień to tylko połowa matematyczna, a nie astrologiczna. Środek energetyczny znaku może leżeć gdzie indziej. Czy ktoś w ogóle wie, czy istnieje jakaś tradycja, która wyznacza "centrum" znaku inaczej niż przez prostą arytmetykę?
Ja mam Słońce na 10 stopniu Bliźniąt i szczerze mówiąc zawsze czułam jakby byłam "dwoma Bliźniętami naraz" - i tak mi to tłumaczono, że Bliźnięta i tak są dwoiste, ale może to właśnie granica dekady tak działa? Nigdy nie myślałam, że to może mieć takie znaczenie 🙂
