To, co opisujesz, to jest bardzo numerologicznie spójne z vibracją szóstki, bo Panna często idzie z szóstką w numerologii i obie mają ten motyw służby, ale i ukrywania siebie ze względu na otoczenie. Czy sprawdzałeś kiedyś swój numer życiowy? Jestem ciekawa, czy to by się pokrywało.
Wracając do tego, co Erazm mówi o ukrywaniu zainteresowań ezoterycznych przez Pannę na Ascendencie: to jest może osobny temat, ale zastanawiam się, czy Ascendent w Pannie nie sprawia też, że ta osoba jest bardziej wymagająca wobec samej astrologii. Jakby potrzebowała, żeby to działało 'logicznie', inaczej ją odrzuca.
Słuchajcie, ja to czytam i zaczynam się zastanawiać, czy ta 'krytyczność wobec astrologii' u osób z Panną na Ascendencie to nie jest jakaś spirala. Bo jak za bardzo krytykujesz sposób, którym się bawisz, to może po prostu przestać działać, bo nie dajesz mu szansy? Nie wiem, może naiwnie pytam.
Dobra, ale wróćmy do podstaw, bo mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy. Tytuł wątku mówi o tym, jak przychodzimy na świat z perspektywą krytyczną. Czy ktoś, kto ma Pannę na Ascendencie, faktycznie od małego był tak odbierany? Bo o dorosłych dużo tu mówimy, a co z dzieciństwem?
Bo o dorosłych dużo tu mówimy, a co z dziećmi? Czy ktoś z was pamięta, żeby jako dziecko był odbierany jako 'ten małoletni krytyk'? Albo może macie dzieci z Panną na Ascendencie i widzicie to u nich?
Moja córka ma Pannę na Ascendencie i ona naprawdę od małego zadawała pytania, które wprawiały dorosłych w zakłopotanie. Nie złośliwie, ale dosłownie chciała wiedzieć 'a dlaczego tak a nie inaczej'. W przedszkolu pani mówiła, że jest 'bardzo dociekliwa'. Wtedy jeszcze nie znałam astrologii, ale teraz, jak patrzę wstecz, to się wszystko zgadza.
Mnie odpowiada. Jako dziecko byłam podobno bardzo 'trudna' i nauczyciele pisali w dzienniczkach, że 'kwestionuje polecenia'. Teraz robię to samo, tylko po cichu, w głowie. Na zewnątrz już się nauczyłam nie mówić wszystkiego, co myślę. Ale środek jest taki sam.
To co mówi Karia.0 bardzo mi bliskie. Ja też się nauczyłem, że lepiej nie mówić wszystkiego na głos. Ale mam pytanie do Energetyczki: czy ta krytyczność, która 'schodzi głębiej', to nie jest przypadkiem coś, co potem nakręca ten mechanizm, o którym mówiłem wcześniej? Że na zewnątrz gram sceptyka, a w środku weryfikuję tranzyty?
Dokładnie to. Ta wewnętrzna analityczność, która nie może się wyrazić na zewnątrz, szuka ujścia. I często właśnie ezoteryka jest tym miejscem, bo daje temu narzędzia. Astrologia pozwala 'analizować' rzeczy, które normalnie byłyby nie do przeanalizowania. Jakby Panna na Ascendencie znalazła sobie przestrzeń, gdzie bycie krytycznym jest w porządku.
Chwila, to by znaczyło, że osoby z Panną na Ascendencie częściej trafiają do ezoteryki właśnie dlatego, że tu mogą być krytyczne? Bo na forum nikt ich nie wyśmieje za to, że analizują? Ciekawe, bo to by tłumaczyło, czemu tacy ludzie dobrze się czują w tematach jak horoskopy albo numerologia.
To zawieszenie sądu jest zresztą motywem, który pojawia się w wielu tradycjach duchowych. W pracy ze snami też to widzę: osoby z silną energią Panny mają tendencję do natychmiastowej interpretacji snu, zamiast najpierw po prostu go poczuć. Jakby umysł wyskakiwał przed znaczeniem. Czy ktoś z was ma podobnie z horoskopami? Czytacie i od razu szukacie, co się nie zgadza?
A wracając do dzieci, które było poruszane wcześniej: czy myślicie, że dziecko z Panną na Ascendencie ma inaczej ułożone relacje z rówieśnikami? Bo ta krytyczność musi jakoś rzutować na to, jak się bawi z innymi, jak nawiązuje znajomości.
Słuchajcie, ale czy ta cecha 'mało przyjaciół, ale głębsze relacje' to na pewno efekt Ascendentu, czy to może być kwestia osobowości w ogóle? Niektóre dzieci są introwertykami i tyle. Nie chcę budzić kontrowersji, ale zanim przypiszemy to Pannie, warto się zastanowić.
Erazm65 powiedział coś ważnego. Ascendent to nie jest naklejka przyklejona na wierzch osobowości. To jest właśnie warstwa, przez którą osobowość się przejawia. Więc pytanie 'czy to Panna, czy to introwetryzm' może być trochę źle postawione. Bo Panna na Ascendencie może być jednym z powodów, dla których ten introwertyzm przyjmuje konkretną formę, a nie inną.
Wracając do tego, co Agnese91 powiedziała o granicy między cechą wrodzoną a Ascendentem. Mnie to pytanie siedzi w głowie od jakiegoś czasu. Bo jak czytam opisy Panny na Ascendencie, to czuję, że to jest mnie, ale jednocześnie nie wiem, skąd mam wiedzieć, czy to Panna, czy po prostu taki jestem. Czy ktoś miał podobny dylemat i jakoś go dla siebie rozwiązał?
Ja to poczułam, jak zobaczyłam, jak reaguję w nowych sytuacjach. Ten odruch oceniania jest naprawdę pierwszym, dosłownie pierwszym, co mi przychodzi. Nim powiem słowo, nim zrobię cokolwiek, już coś w środku układa. I to nie jest przemyślane, to jest automatyczne. Dlatego przestałam się pytać 'czy to Panna', a zaczęłam obserwować, kiedy to się włącza.
A czy ten 'tryb skanowania' to nie jest czasem coś, co inni czują? Pytam, bo zastanawiam się, czy ludzie z Panną na Ascendencie nie są przez otoczenie odbierani jako chłodni właśnie dlatego, że ten ich wewnętrzny proces jest widoczny na twarzy, w spojrzeniu, w postawie. Czy ktokolwiek słyszał od innych, że sprawia wrażenie oceniającego?
Ja słyszałem. Kilka razy. Że jestem 'taki poważny' albo że 'patrzę za bardzo'. I za każdym razem byłem szczerze zdziwiony, bo od środka czułem się zwyczajnie ciekawy, nie oceniający. Ale widocznie to na zewnątrz wygląda inaczej.
No właśnie, to jest kluczowe. Bo skoro Ascendent to warstwa, którą inni widzą, to wychodzi na to, że Panna na Ascendencie jest skazana na bycie odbieraną jako chłodniejsza niż jest w rzeczywistości? I nie ma na to rady?
Trochę się gubię, bo rozmawiamy o Ascendencie, ale coraz bardziej to brzmi jak opis charakteru całej osoby. Gdzie tu kończy się Ascendent, a zaczyna Słońce czy Księżyc? Bo moja przyjaciółka jest Panną z Panną na Ascendencie i ona jest totalnie inaczej zbudowana niż kolega, który ma Byka, ale też Pannę na Ascendencie.
Czyli jak dobrze rozumiem: Ascendent to trochę jak filtr, przez który wszystko inne przechodzi? Więc ta sama Panna na Ascendencie u różnych osób będzie wyglądała zupełnie inaczej w zależności od reszty horoskopu?
Ale czy to nie jest trochę wygodna teoria? Że 'po czterdziestce wszystko się zmienia'? Bo można to powiedzieć o każdym człowieku, bez żadnej astrologii. Ludzie dojrzewają, uczą się, zmieniają. Skąd wiedzieć, że to Ascendent 'odpuszcza', a nie po prostu życiowe doświadczenie?
A czy ktoś z was próbował zestawiać to z numerologią? Bo liczba urodzenia, szczególnie jeśli daje czwórkę albo szóstkę, potrafi bardzo wzmacniać tę analityczną energię. Zastanawiam się, czy osoby z Panną na Ascendencie i taką liczbą życia w ogóle mają szansę odpuścić ten tryb skanowania, o którym pisała Karia.0.
To co Walentyna pisze o napięciu bardzo mi pasuje. Jak sobie przypomnę te momenty, kiedy słyszałem, że 'patrzę za bardzo', to rzeczywiście było to w sytuacjach, gdzie byłem trochę niepewny. Jakby Panna na Ascendencie w stresie zamiast się otwierać, zamykała się jeszcze bardziej w tym skanowaniu. Czy to jest coś, co inni tu rozpoznają u siebie?
Ja rozpoznaję, i to mocno. W nowej pracy przez pierwsze tygodnie podobno byłam 'nieodgadniona', bo siedziałam i obserwowałam zamiast gadać. A ja po prostu potrzebowałam najpierw zrozumieć, jak to wszystko działa. Dopiero potem mogłam być sobą. Tyle że nikt mi wcześniej nie powiedział, że tak właśnie działa Panna na Ascendencie, myślałam, że po prostu jestem nieśmiała.
