A może to kwestia energii miejsca? W korytarzu przy lustrze babcia może często stała, wychodziła, wracała, to takie naturlane miejsce zatrzymania. Czakry miejsca też moga byc naladowane emocjami i wspomnieniami. Przepraszam za literówke, pisze w pośpiechu
Idea 'czakr miejsca' to trochę inne zagadnienie, ale punkt o tym że pewne miejsca są nasycone obecnością konkretnej osoby - to ma sens nawet bez ezoterycznego klucza. Zwierzę kojarzy miejsce z osobą przez lata. Pytanie Honoratki jest naprawdę interesujące bo ta selektywność - jedno konkretne lustro - jest trudna do wyjaśnienia samym zapachem.
To z tym lustrem mnie zastanawia, bo moja ciocia mówiła że zwierzęta widzą w lustrze 'kogoś obcego' i właśnie dlatego reagują. Ale czemu tylko jedno konkretne lustro? To już nie pasuje do tej teorii, bo powinien szczekać do każdego. Może lustro w korytarzu było po prostu tam gdzie babcia najczęściej przechodziła i to jest ta różnica?
dobra ale jak to w ogole udowodnic ze nie chodzilo o jakis inny czynnik, zapach, swiatlo, cos w tle, refleks swiatla moze inny w tym lustrze. Nie mowie ze ducha nie bylo, mowie ze skad wiemy ze konkretnie duch a nie cos innego co pies wychwycil
To pytanie Bogusa jest w sumie kluczowe. Nie da się tego udowodnić ani obalić post factum. Ale sama struktura obserwacji jest ciekawa - specyficzność miejsca, konkretny czas (wieczory), stopniowe zanikanie. To brzmi bardziej jak interakcja z czymś zmieniającym się w czasie niż ze stałym bodźcem środowiskowym.
Zastanawiam się czy ktoś próbował porozmawiać z psem albo kotem w takich sytuacjach. Znaczy nie jak z człowiekiem, ale wyciszyć się przy nim i poczuć co on czuje. Zwierzęta przekazują emocje, to nie jest wymysł. Sam miałem kota który wyraźnie czuł kiedy byłem przygnębiony i siadał konkretnie na wysokości serca.
Wracając do samego kota Jalowcowej - napisałaś wcześniej że myślisz o robieniu zdjęć. I co, zdecydowałaś się? Bo mnie naprawdę ciekawi jak on teraz się zachowuje, czy nadal chodzi w to miejsce pod ścianą czy już rzadziej?
Byłam ostatnio wieczorem i zrobiłam kilka. Nie wiem co na nich widać, nic szczególnego na pierwszy rzut oka, ale patrzyłam na zdjęcia przy słabym świetle i trochę mi się kręciło w głowie od patrzenia. Może to nic. Kot nadal tam siada, może trochę rzadziej niż na początku, ale siada. Dzisiaj siódmy tydzień od śmierci mamy.
a możesz opisać te zdjęcia? Czy jest cokolwiek niespójnego z otoczeniem, jakieś rozmycie, inaczej padające światło, cokolwiek? Pytam serio, nie żeby szukać cudów, ale żeby mieć jakiś punkt odniesienia.
Biała smuga przy ścianie to może być enerfia miejsca! Miejsca gdzie ktoś długo mieszkał mają swoją aurę i ona zostaje jeszcze przez jakis czas. Nie wiem ile to trwa bo to zależy od siły więzi chyba. Jalowcowa jeśli mama długo mieszkała w tym miejscu to energie moga byc bardzo wyrazne jeszcze
Smuga na zdjęciu przy słabym oświetleniu to niemal na pewno artefakt obiektywu albo szum czujnika. Telefony kiepsko radzą sobie przy ciemności i powstają wtedy rzeczy które wyglądają niepokojąco ale mają prozaiczne wyjaśnienie. To nie złośliwość, po prostu tak działają aparaty komórkowe.
Pandora, okej, rozumiem to co mówisz o aparatach, ale w takim razie dlaczego smuga jest właśnie przy tej konkretnej ścianie a nie w innym miejscu kadru? Pytam szczerze bo chcę zrozumieć czy to faktycznie losowe czy nie.
No ale skoro nie da się definitywnie potwierdzić ze smuga to artefakt TO tak samo nie mozna definitywnie wykluczyc ze to cos innego. Obie strony mają tutaj ten sam problem z dowodem. Podoba mi sie ze Jalowcowa w ogole to robi, obserwuje i dokumentuje.
Dokumentowanie to dobry pomysł niezależnie od interpretacji. Jalowcowa, warto zapisywać daty, godziny, pogodę, co kot robił chwilę przed. Nie żeby udowodnić cokolwiek, ale żeby po pewnym czasie móc zobaczyć wzorzec albo jego brak. To czegoś uczy, bez względu na to co z tego wyniknie.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i nie wiem co myśleć, ale mam podobną sytuację u sąsiadki, jej mąż zmarł parę tygodni temu i ich pies teraz śpi wyłącznie w jego fotelu, nigdy wcześniej mu nie wolno było. Jakby… wiedział że już nikt nie powie że nie. Czy to też może być jakiś sygnał?
Zastanawia mnie jedno - czy ktoś zwrócił uwagę na to że wszystkie te przypadki które tu opisujecie dzieją się głównie po zmroku albo wieczorem? Kot Jalowcowej, pies Honoratki z lustrem wieczorami. Może to ma znaczenie? Wieczór to czas między dniami, pewna tradycja mówi że granica jest wtedy cieńsza.
konradek albo po prostu wieczorem jest ciszej i spokojniej i zwierze ma mniej rozpraszaczy wiec bardziej skupia sie na tym co je niepokoi. nie trzeba od razu ze granica miedzy swiatami. proste wyjaśnienie znow
no ale Bogus masz rację że cisza wieczorna to tłumaczy częstość, ale nie tłumaczy specyficzności miejsca. bo pies czy kot nie siedzi losowo w każdym ciszejszym miejscu w domu, tylko wraca w to samo, konkretne. to jest coś czego sama cisza nie wyjaśnia chyba
konradek ale moze to JEST losowe i my po prostu zauważamy to konkretne miejsce bo jestesmy na nie uwrazliwieni. klasyczny blad potwierdzenia, szukamy wzorca bo chcemy go znalezc
chcę was spytać o coś innego bo mnie to nurtuje. kot zaczął chodzić w to miejsce może ze dwa tygodnie po tym jak mama odeszła. nie od razu. czy to ma jakieś znaczenie że nie od razu? bo gdyby to był zapach to byłby od początku, nie?
to jest dobra obserwacja. zapach intensywnieje zaraz po i potem maleje, nie rośnie z opóźnieniem. to trochę podważa moją własną hipotezę muszę przyznać. Jalowcowa a te dwa tygodnie to byłaś wtedy w mieszkaniu czy może rzadziej zaglądałaś?
ten dwutygodniowy odstęp mnie nie dziwi. w wielu tradycjach mówi się że dusza nie odchodzi od razu, że potrzebuje czasu żeby się zorientować co się stało. to nie jest tylko mistyka, to pojawia się w bardzo różnych kulturach zupełnie niezależnie od siebie. może kot po prostu zaczął czuć dopiero kiedy ona… zadomowiła się z powrotem?
albo Jalowcowa po prostu nie odwiedzała mieszkania tak regularnie w pierwszym tygodniu żeby to zauważyć, co sama powiedziała. nie trzeba od razu dusz które się zadomawiają. proste wyjaśnienie jest tu dostępne
ale Pandora, to że proste wyjaśnienie jest dostępne, nie znaczy automatycznie że jest właściwe. tego samego argumentu można używać w każdej sytuacji i zawsze będzie pasował. jak wtedy w ogóle cokolwiek można brać poważnie?
no właśnie, jakby każdą obserwację można zawsze wytłumaczyć czymś przyziemnym i powiedzieć że to wystarczy. w takim razie jaki rodzaj obserwacji w ogóle byłby dla was przekonujący? serio pytam bo nie wiem czy takie kryterium w ogóle istnieje po stronie sceptycznej
Pandora ma metodologicznie rację, ale chcę dodać coś od siebie: zbieranie osobistych relacji i szukanie w nich wzorców to też ma wartość poznawczą, nawet bez kontrolowanego eksperymentu. Etnografowie tak pracują. Nie dowodzi to istnienia duchów, ale pozwala zobaczyć czy pewne zjawiska mają wspólną strukturę. I ten wątek akurat to robi, całkiem porządnie.
wróciłam żeby powiedzieć że zapytałam sąsiadkę o tego psa. mówi że on nie tylko śpi w fotelu, ale że kilka razy zaczął machać ogonem w stronę pustego korytarza. bez żadnego powodu. i za każdym razem to był ten sam korytarz, nie inne miejsce w mieszkaniu. nie wiem co o tym myśleć szczerze
