Nie wiem czy to tylko moje skojarzenie ale ostatnio zdarzyło mi się coś dziwnego. Siedziałam sama w domu, totalnie cisza, żadnego radia ani telefonu, i nagle słyszę jak ktoś gwiżdże. Konkretna melodia, nie byle co - właśnie ta piosenka którą uwielbiał mój dziadek, słuchał jej przez całe życie. Sprawdziłam wszędzie, okna zamknięte, nikt na klatce. To trwało może ze trzy sekundy i się urwało. Dziadek zmarł jakieś trzy miesiące temu. Czy ktoś miał coś podobnego? Czy to może być jakiś znak z jego strony?
ojej, to brzmi naprawdę niesamowicie. Melodia konkretna czy taka ogólna, jakby ktoś sobie pod nosem mruczał?
Melodia bez źródła to jeden z najstarszych opisywanych sygnałów kontaktu ze strony tych, co odeszli. Nie jedyny, ale dość wyrazisty. Ważne jest tu kilka rzeczy - po pierwsze, że rozpoznałaś melodię, po drugie że skojarzyłaś ją ze zmarlym. To nie przypadek. Duchy rzadko walą pięścią w stół. Częściej właśnie tak - cichutko, chwilowo, czymś bliskim.
Zaraz zaraz. Trzy sekundy gwizdu i już wiadomo że to dziadek? Może to było zza okna, z zewnątrz, może sąsiad przechodził albo coś z rury. Nie twierdzę że nic się nie stało, ale zanim to oznaczymy jako kontakt z zaświatów to wypada jednak sprawdzić bardziej przyziemne opcje.
Coś takiego mi się przydarzyło po śmierci mojej cioci! U mnie to był zapach jej perfum, nie melodia, ale mechanizm ten sam - duchy używają zmysłów żeby dać znać o swojej obecności. Melodia jest wyjątkowa bo to coś bardzo osobistego, coś co łączyło was za życia. On wiedział że to do ciebie trafi.
Mam to zapisane w notatnikach z kilku różnych źródeł i powtarza się jeden wątek - dźwięk gwizdania w tradycjach słowiańskich był zresztą czymś szczególnym. Gwizdanie po zmroku czy w domu nie było mile widziane właśnie dlatego, że miało przywoływać duchy albo otwierać przestrzeń dla nich. Ciekawe że tu mamy sytuację odwrotną - to dźwięk który przychodzi, nie który wzywa.
ta słowiańska sprawa z gwizdaniem to prawda, babcia mi też mówiła żebym w domu nie gwizdał bo duchy przywołam. ale to jest taki przesąd na zasadzie ogólnej a tu konkretna melodia, konkretna osoba. to jednak inna kategoria chyba
moim zdaniem nie ma co sie zastanawiać czy to był on czy nie, ważne jak sie czułaś w tamtej chwili. bałaś sie czy byłaś spokojna? bo to jest moim zdaniem klucz. obecność negatywna wywołuje niepokój, ta bliska i dobra raczej ciepło albo spokój nawet jeśli jest nieoczekiwana
nie bałam się wcale, to jest właśnie dziwne. jakoś takie ciepłe uczucie, zrobiło mi się smutno ale w dobrym sensie, jakby tęsknota a nie strach. Frydkaa chyba masz rację że to może być wskazówka
ja się pytam czy to sie może powtórzyć? tzn czy jak raz sie zdarzyło to mozna jakoś sprawić żeby przyszedł jeszcze raz? czy to nie jest tak że on sam decyduje kiedy i wtedy my nic nie możemy zrobić?
Nie polecałabym aktywnie wywoływać takiego kontaktu, zwłaszcza jeśli nie ma się doświadczenia. To że duch sam daje znak to jedna sprawa, ale otwieranie się na kontakt z czyjąś wolą to już zupełnie inna rozmowa i inne ryzyko. Taka różnica jak między tym że ktoś do ciebie dzwoni a tym że sama włamiesz się do czyjejś rozmowy.
ale czy to w ogóle był duch? chodzi mi o to czy duch to właśnie ta osoba, dziadek, czy jakaś jej energia albo echo? bo czytałem że część szkół mówi że to co po śmierci zostaje i daje znaki to nie jest ta sama świadoma istota co za życia tylko jakiś odcisk energetyczny
słuchajcie a czy coś podobnego dzieje się przez sny? bo ja ostatnio miewam sny w których słyszę muzykę i zawsze jak się budzę to mam wrażenie że coś ważnego się stało. nie mam nikogo bliskiego kto ostatnio odszedł ale ciekawi mnie ten temat dźwięku jako sygnału
mam pytanie do autorki wpisu, czy ta piosenka ma jakiś tytuł albo słowa które coś znaczą? bo może treść tej melodii też jest wskazówką? mój tata jak żył to zawsze śpiewał pewną konkretną piosenkę i jak teraz ją słyszę w radiu to mam takie poczucie że to nie jest przypadek. jeszcze żyje ale jakoś tak sobie myślę o tym
to była taka stara piosenka z lat 60tych, dziadek gwizdał ją od zawsze, nie znam tytułu ale melodia jest bardzo charakterystyczna. treść chyba była o powrotach do domu, tyle pamiętam że tak mi kiedyś mówił. Morganitka04 może właśnie o to chodzi, że wrócił na chwilę?
ta sprawa z powrotem do domu to mnie uderzyła, bo to nie jest przypadkowy dobór! jeśli treść piosenki mówi o powrotach a on ją gwizdał właśnie tej nocy to może to jest dosłowna wiadomość? że wrócił żeby się pożegnać albo sprawdzić jak sobie radzisz? to by się idealnie składało z tym co Kalikst51 pisał o tych trzech miesiącach
Dobrze że nie było strachu, to faktycznie mówi dużo. Ale chcę zapytać o jedną rzecz, bo nikt jeszcze o to nie spytał, czy w tym momencie myślałaś o dziadku? Znaczy, czy miałaś go w głowie tuż przed, czy to przyszło znikąd kiedy robiłaś coś zupełnie innego?
nie, właśnie że nie myślałam. robiłam herbatę, słuchałam jakiegoś serialu, byłam myślami zupełnie gdzie indziej. i nagle te kilka sekund gwizdu i tyle. Jarzmianka59 pytasz bo to ma znaczenie?
tak, i to spore. Kiedy myślimy intensywnie o kimś bliskim można samemu wywołać rodzaj sugestii i potem słyszeć to czego się spodziewamy. Ale jeśli byłaś skupiona na czymś innym, bez żadnego emocjonalnego naładowania w tamtej chwili, to wersja psychologiczna jest tu znacznie słabsza. To jest jeden z tych szczegółów który odróżnia sygnał od projekcji.
no dobra ale projekcja to nie jedyna opcja poza kontaktem z duchem, jest jeszcze coś takiego jak przesłuch, auditory pareidolia, mózg uzupełnia wzorce dźwiękowe z tła. szczególnie jak serial gra w tle to dźwięk mógł być fragmentem ścieżki dźwiękowej i mózg go poukładał w melodię którą zna. nie mówię że tak było, ale czy sprawdzałaś co grało w serialu w tamtej chwili?
auditory pareidolia to rzeczywiście realna sprawa, podobnie jak twarz w tostcie albo postać w cieniu, tyle że dla dźwięku. natomiast mózg zazwyczaj uzupełnia coś z szumu albo niejednoznacznego dźwięku, a nie tworzy wyraźne kilkusekundowe fragmenty melodyczne od zera. jeśli gwizd był wyraźny i rozpoznawalny to to wyjaśnienie trochę kuleje
mam pytanie zupełnie z innej strony, czy ktoś wie ile tych relacji z gwizdaniem bez źródła jest na takich forach? bo wydaje mi się ze to wyjatkowo rzadki rodzaj sygnalu w porownaniu do zapachow czy snow, i zastanawiam sie czemu akurat to
Gwizdanie jest rzadkie z jednego prostego powodu. Żeby zadziałało, musi być zakorzenione w pamięci emocjonalnej, i to głęboko. Zapach perfum może kojarzyć się z kilkoma osobami, ale konkretna melodia gwizdana przez konkretnego człowieka to sygnatura niemal unikalna. Stąd kiedy się pojawia, jest znacznie trudniejsza do zbagatelizowania. Rzadkość nie umniejsza wiarygodności, wręcz przeciwnie.
Kalikst ma rację co do unikalności sygnatury. Dodam tylko że dźwięk jako nośnik jest trudniejszy do podtrzymania niż zapach czy obraz, wymaga więcej energii ze strony przekazującego jeśli mówimy o kontakcie świadomym. Dlatego takie zdarzenia trwają krótko i są jednorazowe albo bardzo rzadkie. Trzy sekundy brzmią wiarygodnie, długie wycie przez pół godziny już mniej.
no ale jak nie ma dowodów to po co w ogóle mówić o energii i trudności z utrzymaniem, to brzmi jak coś wymyślonego żeby pasowało. przepraszam że tak prosto ale mi nie chodzi o atak tylko o logikę
Logika pytania jest uczciwa. Ale zauważ że model który opisuje Nekromanta jest spójny wewnętrznie i zgadza się z obserwowanymi wzorcami. Czy to dowód? Nie w sensie naukowym. Ale w ezoteryce pracujemy z modelami opisowymi, nie z falsyfikowalną fizyką. Możesz go odrzucić, ale najpierw zaproponuj lepszy który też tłumaczy dlaczego takie manifestacje są krótkie i nietrwałe.
wracajac do rozmowy o tej melodii, bo trochę odpłynęliśmy, mam pytanie do autorki, czy ta piosenka była grana na jakimś instrumencie kiedyś przez dziadka albo tylko zawsze gwizdana? bo zastanawiam się czy sposob w jaki ją przenosił za życia ma związek z tym jak się pojawiła
