Hej, nie wiem czy to odpowiednie miejsce, ale nie wiedziałam gdzie indziej napisać. Mam taki dziwny problem od jakiegoś czasu - kiedy wchodzę do sypialni, od razu czuję jakby temperatura ciała się zmieniała. Dosłownie gęsia skórka, włoski na rękach stają, i to nawet latem kiedy w mieszkaniu jest ciepło. W innych pokojach nic, tylko tam. Mąż mówi że nic nie czuje, ale ja za każdym razem to samo. Myślałam że to może jakiś przeciąg albo coś, ale sprawdziłam okna, nie ma żadnego. Czy ktoś miał podobnie? Czy to może być jakiś sygnał?
No to najpierw bym sprawdził wentylację, szczelność okien, może jakaś rura z zimną wodą w ścianie. Bo zanim czlowiek zacznie myśleć o duchach to jednak fizyczne przyczyny warto wyeliminować. Mówisz ze mąż nic nie czuje - to ciekawe, bo to akurat może iść w obie strony. Albo ty jesteś bardziej wrażliwa, albo po prostu twoje ciało inaczej reaguje na ten konkretny fragment pokoju. Zresztą ciekawi mnie jedno - ta gęsia skórka pojawia się od razu przy wejściu, czy dopiero po chwili?
To nie musi być od razu duch, ale nie musi też być zwykły przeciąg. Miejsca mają swoją energię i niektóre osoby są po prostu bardziej czułe na zaburzenia pola energetycznego w przestrzeni. Gęsia skórka jako reakcja ciała to klasyczny objaw - ciało reaguje zanim umysł zdąży cokolwiek przetworzyć. Chciałabym się dowiedzieć więcej o tym miejscu: jak długo tam mieszkasz, czy coś sie zmieniło w tym pokoju ostatnio, czy zmieniłaś meble, wyremontowałaś? Czasem przestawienie rzeczy albo remont aktywuje coś co było uśpione.
Okej, ale zanim ktoś zacznie tu pisać o duchach - od razu przy progu to jest naprawdę klasyczny objaw różnicy temperatur przy wentylacji albo nieodpowiedniej izolacji ściany. Szczególnie jeśli sypialnia jest narożna albo ma zewnętrzną ścianę. To ze mąż nie czuje - mężczyźni często mają inny próg odczuwania zimna, to fizjologia, nie mistyka. Nie mówię że wykluczone cokolwiek innego, ale naprawdę warto najpierw sprawdzić te proste rzeczy zanim sie człowiek nakręci.
Fomalhaut ma rację co do sprawdzenia fizycznych przyczyn, ale to nie jest sprzeczne z tym że jednocześnie może tam być jakieś zaburzenie energetyczne. Czakra podstawy bardzo często reaguje na obecność energii, która nie jest 'nasza' - i właśnie gęsia skórka, dreszcze, uczucie chłodu to sygnały które ciało wysyła kiedy pole energetyczne w miejscu jest nieharmonijne. Rena77, mam pytanie - czy w tym pokoju śpisz dobrze? Czy masz jakieś sny których nie miewałaś wcześniej, budzisz się w środku nocy?
O matko, Filemon83, czakra podstawy? Serio? Człowiek mówi że ma gęsią skórkę przy wejściu do pokoju i już lecimy z czakrami. Może najpierw termometr, potem czakry. To naprawde mnie czasem irytuje na tym forum - każda fizyczna reakcja ciała od razu musi być z jakimś nadprzyrodzonym.
budzenie się koło trzeciej w nocy to jest coś o czym wiele osób pisze w takich przypadkach. Nie chcę cię straszyć, ale to warto odnotować. Powiedz mi jeszcze jedno - czy ten pokój byl zawsze sypialnią, czy może zmieniłaś jego przeznaczenie? I czy mieszkacie tam długo, wiecie coś o historii mieszkania?
To z budzeniem o trzeciej to juz chyba trochę za daleko idziemy. Ja sie budzę co noc bo pies chodzi po domu i też nie wyciągam z tego wniosków o duchach 🙂 Nie mówię że Rena77 kłamie albo wymyśla, ale łączenie każdego objawu w jeden wielki dowód na ducha to nie jest najlepsza metodologia. Mogą to być trzy zupełnie niezależne rzeczy: nieregularny sen, zimny pokój i stres.
Słuchajcie, to ze mąż nic nie czuje a ona czuje to jest naprawde istotna informacja. W tradycjach słowiańskich i w wielu innych wierzeniach pewne osoby są po prostu przepuszczalne na obecność, nazwijmy to, rezydualnych energii miejsca. To nie znaczy od razu duch w sensie świadomej istoty. Miejsca mogą przechowywać energie emocjonalne - silne przeżycia, śmierć, strach. I te energie reagują z konkretnymi ludźmi a z innymi nie. Rena77, czy wiesz cokolwiek o poprzednich mieszkańcach?
Nie wiem nic o poprzednich mieszkańcach, mieszkamy tu od trzech lat, kupiliśmy od dewelopera więc to nowe budownictwo. Choć nie wiem co było na tej działce wcześniej. To z trzecią godziną mnie teraz bardziej niepokoi, bo wcześniej nie łączyłam tych rzeczy…
Nowe budownictwo? No to historia miejsca odpada jako czynnik, chyba że ktoś tu zaraz napisze że deweloper zbudował na cmentarzysku 🙂 Serio, nowy blok, nowe mieszkanie, i zimny pokój. Sprawdzcie instalację. Rena77, czy ta sypialnia jest od strony północnej? Bo to naprawde ma znaczenie - ściany od północy są często zimniejsze i ciało to wyczuwa zanim termometr pokaże różnicę.
A nie mogłoby być tak że to po prostu słaba izolacja w tym jednym miejscu i przez to jest tam zawsze chłodniej? Moja mama miała podobnie w starym domu i okazało się że za ścianą był nieocieplony strych. Może to nie musi być od razu coś paranormalnego?
Ojej, ale to co opisujesz z tą gęsią skórką NATYCHMIAST przy progu to brzmi naprawde intensywnie! Ja czytałam że właśnie próg to jest szczególne miejsce energetycznie, granica między przestrzeniami, i wrażliwe osoby mogą to odczuwać fizycznie. To ze cofasz sie i mija, a wchodzisz i wraca - to nie brzmi jak zwykły przeciąg bo przy przeciągu byś nie odczuwała tego tak binarnie: wejście-wyjście. Klimcia, co o tym myślisz?
Zatrzymajcie się chwilę bo ta rozmowa zaczyna iść w kilka stron jednocześnie. Mamy dwie osobne kwestie: zimno i gęsia skórka przy progu, i budzenie w nocy. To mogą być dwa oddzielne tematy i nie warto ich mieszać, bo wtedy każde wyjaśnienie pasuje do wszystkiego i do niczego jednocześnie. Rena77, to budzenie się w nocy - było zanim zaczęłaś to czuć przy wejściu do pokoju, czy pojawiło się mniej więcej w tym samym czasie?
Nowe budownictwo nie wyklucza niczego, ale statystycznie rzecz biorąc silnie zawęża możliwości. Natomiast jest jedna rzecz którą warto sprawdzić niezależnie od interpretacji - czy w tym pokoju lub w ścianie biegnie jakaś instalacja, rura z zimną wodą, kanał wentylacyjny. To są rzeczy które potrafią robić bardzo lokalne zimne strefy dosłownie na metr kwadratowy. Zanim przejdziemy do czegokolwiek innego, to jest najprostsza odpowiedź i powinna być pierwsza.
Mnie zastanawia jedno - czy w tym pokoju jest jakaś konkretna część gdzie to czujesz mocniej? Bo jeśli to przy samym progu, to jedno, ale jak wchodzisz dalej do środka to jak? Nadal czujesz ten chłód i gęsią skórkę czy to mija kiedy już jesteś w środku i zamkniesz drzwi?
Dobra, odpowiadam na pytanie Romcia03 bo to ważne. Jak wchodzę do środka, dalej to czuję, ale… nie tak mocno. Najbardziej jest właśnie przy progu. Im dalej wchodzę, tym jakby… mniej? Nie znika całkiem, ale nie jest tak intensywne. I tak, jak zamykam drzwi to nadal czuję. Mąż twierdzi że nic nie czuje i patrzy na mnie jakbym wymyślała.
A to interesujące, że przy samym progu jest najsilniej. Bo wiesz, jeśli to byłoby zwykłe zimno z izolacji czy czegoś w ścianie, to raczej czułabyś je bardziej w środku pokoju albo przy konkretnej ścianie, nie? Próg to próg, tam nie ma żadnej instalacji zazwyczaj. Nasiegniew, co ty o tym myślisz bo ty chyba najrozsądniej patrzysz na te fizyczne aspekty.
No właśnie, czy ktokolwiek wziął termometr? Bo rozmawiamy już dobre kilkanaście postów i nie padła ani jedna konkretna liczba. Ile stopni jest w tym pokoju a ile na korytarzu? Bo jak różnica jest 4-5 stopni to mamy odpowiedź i możemy kończyć temat.
Ale Zofijka91, gęsia skórka nie zawsze jest od zimna! Ja mam gęsią skórkę czasem jak słucham muzyki albo jak jest silne pole energetyczne. To jest reakcja ciała na coś, niekoniecznie na temperaturę. To jest ważna różnica i chyba Rena77 najlepiej wie co to było, zimno czy inne uczucie?
To jest dobre pytanie. Szczerze… zimno TAK, ale to nie jest takie zimno jak gdy otworzysz okno zimą. To jest jakieś inne, bardziej od wewnątrz? Nie wiem jak to opisać. I gęsia skórka pojawia się zanim w ogóle pomyślę że jest zimno, jakby automatycznie. Termometru nie mierzyłam, masz rację Zofijka91, jutro sprawdzę.
to co opisujesz, ze gesia skorka jest zanim pomyslisz ze jest zimno, to jest kluczowe. reakcja wyprzedza swiadoma ocene. to moze byc reakcja energetyczna ciala a nie termiczna. cialo rejestruje energie miejsca zanim umysl to 'nazwie'. widze to w praktyce bioenergoterapii czesto.
Filemon83, ale bioenergoterapia to też nie jest jakaś twardy punkt odniesienia, żebyśmy sobie powiedzieli wprost. Gęsia skórka wyprzedza myśl bo to reakcja autonomiczna, nie korowa. Układ nerwowy reaguje na bodźce fizyczne zanim kora to zinterpretuje. To jest po prostu neurologia, nie energia miejsca.
To jest klasyczne przesunięcie ciężaru dowodu. Możesz tak samo powiedzieć że są to elfy albo promieniowanie kosmiczne. Hipoteza musi mieć jakąś weryfikowalność, inaczej to nie jest wyjaśnienie, to jest po prostu inna nazwa dla niewiedzę.
Chłopaki, na chwilę zatrzymajmy tę filozofię, bo Rena77 napisała coś ważnego. Gęsia skórka pojawia się zanim pojawi się myśl o zimnie. Ja chcę zapytać o coś innego - czy to uczucie jest ZAWSZE jednakowo intensywne, czy są momenty że jest mocniejsze i słabsze? Np. rano i wieczorem, albo w zależności od dnia?
Ta różnica wieczór-rano to naprawdę warto zanotować. W wielu tradycjach granica między 'tu' a 'tam' jest cieńsza o zmierzchu i w nocy, stąd może wyraźniejsze odczucia. Ale z drugiej strony wieczorem temperatura w mieszkaniu też się inaczej rozkłada, bo ogrzewanie działa inaczej. Więc obie interpretacje są możliwe i nie wykluczają się.
A propos ogrzewania, czy w tym pokoju są grzejniki takie same jak w reszcie mieszkania? Bo u nas w domu jeden pokój był zawsze zimny i okazało się że grzejnik miał powietrze w środku i słabo grzał. Głupio to brzmi przy tej rozmowie ale może warto sprawdzić?
