Mam w łazience jedno konkretne miejsce, może z metr kwadratowy, przy oknie ale nie przy samym parapecie, gdzie temperatura jest wyraźnie niższa niż reszta pomieszczenia. Czuję to szczególnie rano, jakby ktoś zostawił tam otwartą lodówkę. Ale co ciekawe, nie zawsze. Czasem tam stojąc czuję coś wręcz przeciwnego, jakieś ciepło, które nie ma sensu bo kaloryfery są po drugiej stronie. Żona mówi że mi się zdaje, ale ja to czuję wyraźnie już od jakichś paru miesięcy. Czy ktoś miał coś podobnego? Czy to może być coś więcej niż przeciąg?
To nie brzmi jak zwykły przeciąg, bo przeciąg nie zmienia się na ciepło. Mam pytanie zanim cokolwiek powiem więcej - czy to miejsce jest zawsze w tym samym punkcie, czy przesuwa się? Bo to dość istotne dla diagnozy.
A czy czujesz tam coś poza temperaturą? Mam na myśli jakieś dziwne uczucie na skórze, mrowienie, niepokój? Pytam bo zimna strefa to jedno, ale jeśli dochodzi coś jeszcze, to już zupełnie inaczej to wygląda.
U mnie w sypialni było podobnie, jeden kąt zawsze chłodniejszy. Okazało się potem że akurat tam mój kot nie chciał wchodzić. Zwierzęta często czują takie miejsca wcześniej niż my. Czy macie jakieś zwierzę domowe?
Zanim wejdziemy za głęboko w interpretacje duchowe, mam pytanie praktyczne. Czy sprawdzałeś, czy ta rura od prysznica po lewej nie ma może jakiegoś nieszczelnienia albo mostka termicznego? Zimne wody wchodzą od zewnątrz, ściany przy rurach bywają punktowo zimniejsze. Mówię to nie żeby negować, ale żeby wykluczyć zanim się stwierdzi cokolwiek poważniejszego.
Przyznam że jestem sceptyczna z natury, ale to co opisujesz z tym ciepłem zamiast zimna brzmi faktycznie dziwnie. Czy próbowałeś mierzyć to termometrem? Nie żartuję, serio pytam. Dokumentacja robi różnicę, bo przynajmniej wiesz czy to pomiar czy odczucie subiektywne.
To ciepło o którym mówisz jest bardzo charakterystyczne. W tradycji spirytystycznej mówi się o zimnych strefach jako śladzie bytów, ale ciepłe strefy są równie znane i bywają interpretowane jako obecność kogoś bliskiego, niekoniecznie obcego. Czy ktoś z rodziny niedawno odszedł?
A może to nie musi być ktoś bliski? Czytałam że miejsca mogą mieć własną pamięć, coś jak nagrane wspomnienia w ścianach. Czy ten dom albo mieszkanie jest stary?
Poczekajcie chwilę. Nim zaczniemy mówić o teściu i nagranach w ścianach, chciałabym żebyśmy trochę zwolnili. Takie miejsca zdarzają się i mogą mieć różne przyczyny. Nie każde odczucie to od razu manifestacja. Bogdan, powiedz mi, jak często to ciepło się pojawia? Raz na tydzień, raz na miesiąc, losowo?
To ciekawe że rano zimno a w ciągu dnia ciepło. Czy to nie może być związane z tym że rano temperatura rur jest niższa zanim ciepła woda zacznie krążyć? A potem jak jest po prysznicu to ciepło? Pytam serio, nie kpię, bo sama mam w łazience dziwny kąt przy oknie.
Bogdan, wróćmy do tego uczucia bycia obserwowanym. Czy to pojawia się tylko w tym miejscu czy gdzieś indziej w łazience też? I czy tylko ty to czujesz czy żona kiedyś cokolwiek wspomniała, nawet mimochodem?
A czy próbowałeś kiedyś zwykłego oczyszczenia pomieszczenia? Nie mówię od razu o wielkim rytuale, ale chociażby szałwia albo kadzidło? Czytałem że takie strefy często się zmniejszają albo znikają po oczyszczeniu, jeśli to jest związane z energią a nie z instalacją.
Zatrzymajcie się chwilę z tym oczyszczaniem, bo najpierw warto wiedzieć z czym mamy do czynienia. Bogdan, to szuranie które słyszała żona, to było jednorazowo czy powtarza się? I zawsze w łazience czy też z łazienki dochodzi?
A ta sąsiadka zza ściany to ma ścianę właśnie przy łazience? Pytam bo jeśli tak, to jest szansa że dźwięki przechodzą przez instalację. Chociaż to nadal nie tłumaczy temperatury.
Może właśnie to jest ważny sygnał. Czytałam że jeśli obecność jest spokojna, to często jest związana z miejscem a nie z jakimś konkretnym bytem który przyszedł. Coś jak echo. Czy wiadomo coś o historii tego mieszkania?
No właśnie, tu bym wróciła do tego co mówiłam wcześniej o termometrze. Bogdan, naprawdę warto to zmierzyć przez tydzień, rano i wieczorem, zawsze w tym samym miejscu. Wtedy przynajmniej wiadomo czy wzorzec istnieje czy nie. Bez tego wszystko jest tylko odczuciem.
Macie rację obie, ale jest jeszcze jeden problem. Nawet jeśli Bogdan zmierzy i wzorzec będzie, to skąd wiemy że to nie jest po prostu słońce? Łazienka od której strony jest, wschodniej, zachodniej? Bo nasłonecznienie wieczorne mogłoby tłumaczyć ciepło popołudniami.
Słuchajcie, a nikt nie zapytał czy w tym mieszkaniu coś się wcześniej działo, zanim Bogdan się wprowadził? Może poprzedni lokatorzy coś wiedzą albo sąsiedzi coś pamiętają? U mnie jak miałam ten kąt chłodny, to okazało się że stara gospodyni budynku mówiła że poprzednia lokatorka bała się tej części pokoju.
hej, sledzę ten wątek od początku i mam pytanei, czy ktoś próbował keidyś zapalić tam swiece i posiedzieć w ciszy? Nie mówię o rytaule, po prostu usiąść i zobaczyć czy cość sie poczuje? Sama robiłam tak kiedy miałam dziwne rzeczy w domu i trochę pomogło mi sie uspokoic.
No właśnie, to co mówisz jest samo w sobie ciekawe. To że człowiek podświadomie omija jakieś miejsce albo nie zagłębia się w temat, to często sygnał że coś tam jednak jest. Nie mówię że złego, ale że realne. Bogdan, spróbuj może w spokojnej chwili, nie wieczorem gdy jesteś zmęczony, tylko kiedy masz czas i głowę wolną.
Wróćmy na chwilę do tej kwestii temperatury, bo czuję że trochę odbiegamy. Bogdan, kiedy stoisz w tym konkretnym miejscu gdzie jest zimno, to czujesz ten chłód na poziomie powietrza, czy bardziej takie coś od wewnątrz, dreszcze, skóra? Bo to rozróżnienie jest dla mnie ważne.
A ta ciepła strefa, też jest w tym samym miejscu co zimna? Bogdan, rozumiem że temperatura się zmienia, ale czy fizycznie stoisz w tym samym miejscu kiedy jest zimno i kiedy jest ciepło?
To jest naprawdę dziwne, to samo miejsce, dwie różne temperatury. Czytałam gdzieś że takie miejsca gdzie temperatura jest niestabilna mogą być czymś w rodzaju punktu przejścia. Nie wiem jak to wyjaśnić naukowo, ale energetycznie podobno są miejsca bardziej aktywne niż inne.
Chcę zapytać o coś innego. Bogdan, czy żona ma podobne odczucia co ty wobec tego miejsca, czy ona reaguje inaczej? Bo jeśli oboje czujecie to samo, to jedno, a jeśli różnie, to też jest informacja.
A ta szuranie które słyszała żona, to mogło byc rury ale moglao być coś jeszcze. Jak miałam u siebie takie hałsay niewyjasnione to okazało się że to mysz za ścianą. Nie mówię że to na pewno, ale może trzeba sprawdzić czy nie ma jakiś zwerzat w ścianach albo suficie?
Jeśli to się zaczęło w konkretnym momencie, a nie było od początku, to warto się zastanowić co zmieniło się w mieszkaniu albo w okolicy w tamtym czasie. Remonty w kamienicy, nowi sąsiedzi, cokolwiek. Zmiany w otoczeniu czasem aktywują miejsca które wcześniej były spokojne.
Wróćmy na chwilę do tego co Bogdan powiedział, że to zaczęło się mniej więcej trzy, cztery lata temu. Czy w kamienicy coś się wtedy działo? Jakiś remont, zmiana lokatorów, cokolwiek? Pytam bo takie rzeczy naprawdę mogą przestawiać energie w miejscach które wcześniej były spokojne.
