awaria rur w piwnicy to brzmi niepozornie, ale piwnice w starych kamienicach to często miejsca gdzie nagromadziło się sporo energii. Nie mówię że rury wywołały ducha, ale naruszenie struktury budynku czasem uruchamia przepływy których wcześniej nie było. Czy wiesz jak stara jest ta kamienica?
Zaraz, zaraz. Awaria rur w piwnicy i przestawione energie? To brzmi jak bardzo daleko idące łączenie przypadkowych zdarzeń. Bogdan, a masz jakiekolwiek inne wytłumaczenie technicznie na to zimno, na przykład czy po tej naprawie cokolwiek zmieniło się w ciśnieniu wody albo w wentylacji?
A właściwie ile czasu Bogdan spędza w tej zimnej strefie przy każdym wejściu do łazienki? Bo zastanawiam się czy to nie jest tak że on po prostu przechodzi szybko obok i nie ma dość czasu żeby naprawdę zbadać co tam się dzieje.
no właśnie to chciałem zasugerować. Nie wiem nic o duchach, ale wydaje mi się że gdybyś stanął tam świadomie na powiedzmy pięć minut, to więcej byś wyczuł. Albo nic, co też byłoby informacją.
Ja bym do tego dodała jedno, Bogdan, postaraj się przy tej okazji skupić na tym co Edek_60 pytał wcześniej, czyli czy zimno czujesz w powietrzu czy bardziej w ciele. Bo to naprawdę zmienia interpretację. Pięć minut świadomej obserwacji to dobry pomysł.
Mnie w całej tej rozmowie zastanawia jedno. Ta strefa jest przy wannie, czyli przy wodzie. Woda w ezoteryce to często element który przyciąga albo wzmacnia pewne rodzaje energii. Czy ktoś tu miał podobne rzeczy przy elementach wodnych w domu, zlewie, prysznicem, wanną?
No i tu jest coś konkretnego do przemyślenia. Śmierć w mieszkaniu nie oznacza automatycznie że zostaje po niej jakaś obecność, ale jest to informacja której nie warto ignorować. Bogdan, czy wiesz czy ta pani miała jakiś związek z łazienką, może chorowała długo, spędzała dużo czasu w domu?
Mnie to trochę przeszło jak powiedziałeś że poprzedniczka umarła w mieszkaniu. Czy sąsiedzi coś wiedzą o niej? Może warto zagadac kogoś starszego z kamienicy kto ją znał? Moze to nie durchy ale może i tak warto wiedzieć coś więcej o tej kobiecie.
nie musisz podchodzić do tego jak do śledztwa. Możesz zagadać naturalnie, przy okazji, powiedzieć że słyszałeś że dawniej mieszkała tu taka a taka pani i zapytać czy ją znała. Starsi sąsiedzi często chętnie wspominają. I nie sugeruję że ta kobieta cokolwiek zostawiła po sobie, ale im więcej wiesz o historii miejsca, tym pełniejszy masz obraz.
Zatrzymajmy się na chwilę bo trochę poszliśmy w stronę historii budynku, a Bogdan nadal nie zrobił tej obserwacji o której mówił Gerwazy00. Pięć minut świadomego stania w tej strefie. Bogdan, czy miałeś okazję tego spróbować? Bo nim będziemy budować teorie, wolałabym wiedzieć co faktycznie czujesz kiedy tam stoisz.
to zrozumiałe. Ale właśnie to poczucie oporu przed staniem w tym miejscu jest samo w sobie informacją, nie sądzisz? Czy to jest tak że nie masz ochoty tam stać bo się boisz, czy raczej że jakby coś sprawia że nie chcesz?
Powiem szczerze, cała ta rozmowa o poprzedniczce i energii wody jest interesująca, ale nie możemy zapominać że Bogdan nadal nie wie czy w tym mieszkaniu jest jakaś usterka instalacyjna której nikt po prostu nie sprawdził. Bogdan, czy rozmawiałeś kiedykolwiek z administratorem o zimnie w łazience?
To co Bogdan opisuje, czyli że zimno jest punktowe a nie ogólne, to jest akurat szczegół który odróżnia to od typowych strat ciepła przez ściany czy wentylację. Przy normalnych przeciągach czujesz chłód w ruchu, przy stratach przez przegrodę jest raczej ogólna niższa temperatura. Punkt zimna który nie wynika z oczywistego źródła jest jednak czymś osobnym. Bogdan, czy to zimno stoi w miejscu, czy czujesz je też jak przechodzisz obok?
Zimne powietrze które się nie rusza to brzmi naprawdę dziwnie. Zwykłe zimno zawsze skądś wieje, prawda? A Bogdan mówi że nic nie wieje. Może to głupie pytanie, ale czy ktoś próbował tam zapalić zapałkę albo świeczkę i zobaczyć czy płomień się porusza?
Dobra, mam pytanie bo trochę zgubiłam wątek. Bogdan mówił na początku że strefa raz jest zimna a raz gorąca. Przez całą rozmowę skupiamy się na zimnie, ale co z tą gorącą wersją? Kiedy ona się pojawia, częściej niż zimna, w konkretnych porach?
To jest bardzo ciekawy szczegół który do tej pory nie był mocno podkreślony. Strefa która zmienia charakter, raz zimna raz gorąca, to nie zachowuje się jak typowa wada izolacji. Tam temperatura by była stale niska albo stale inna niż reszta pomieszczenia. Zmienność temperatury w tym samym punkcie bez wyraźnej przyczyny to już coś innego. Bogdan, czy zmiana na gorące pojawia się o różnych porach dnia?
Bogdan, zacznij teraz prowadzić. Nie jest za późno. Weź zeszyt albo cokolwiek i notuj kiedy zimne, kiedy gorące, ile mniej więcej trwa, co robiłeś wcześniej, czy ktoś inny był w domu. Może po miesiącu takch notatek zobaczysz jakiś wzorek którego teraz nie widzisz.
tak, zdecydowanie notuj też normalność! Jeśli zapiszesz tylko przypadki kiedy coś sie dzieje, to nie będziesz widział wzorca, bo nie będziesz wiedział jak często NIE dzieje sie nic. Moze to być ważne.
To co Bogdan powiedział jest ważne, bo sam się powstrzymuje od interpretacji. To dobra postawa. Ale właśnie dlatego te notatki są potrzebne, bo za miesiąc nie będziemy musieli spekulować, będzie materiał.
Mam wrażenie że ta gorąca wersja strefy jest trochę zaniedbana w rozmowie i szkoda. Bo jeśli zimno można próbować wytłumaczyć izolacją albo wentylacją, to gorąco już nie. Skąd miałoby się brać punktowe ciepło w łazience, szczególnie w zimie?
Ja miałam coś podobnego, tyle że w sypialni. Punkt który raz był chłodny, raz jakby lekko ciepły. U mnie okazało się że wiązało się to z pewnym przedmiotem który tam stał. Jak go zabrałam, to zmiany ustały. Bogdan, czy w tej strefie przy wannie leży coś konkretnego, jakiś przedmiot który tam stale jest?
to był stary zegarek po babci. Nie wiem czy to był zbieg okoliczności, ale tak to wyglądało. Mata antypoślizgowa to raczej nie to, ale ten wieszak, czy jest od początku w mieszkaniu czy sam go montowałeś?
A czy ktoś brał pod uwagę że metal może być w jakiś sposób przewodnikiem, nie wiem, energii? Pytam bo metalowe przedmioty chyba inaczej reagują na temperatury, i zastanawiam się czy wieszak mógłby jakoś wzmacniać ten efekt w tym miejscu.
No właśnie, to jest ważna uwaga. Bogdan może mieć po prostu inną wrażliwość na bodźce rano niż wieczorem, to zupełnie normalne. Dlatego mam pytanie do tych co bardziej się znają, czy subiektywne odczucia temperatury w ogóle nadają się jako materiał dowodowy w takich sprawach?
Żona wie że to obserwuję, owszem. Ale ona unikała tej strefy jeszcze zanim w ogóle zacząłem o tym mówić. Pamiętam że kiedyś powiedziała coś w stylu, że przy wannie jest jakieś nieprzyjemne, i wtedy w ogóle nie wiedziałem o co jej chodzi. To było jakieś dwa lata temu może.
Poczekajcie, bo to jest bardzo ważna informacja. Bogdan, żona powiedziała że jest 'nieprzyjemne', ale czy sprecyzowała co dokładnie czuje? Bo to jest coś innego niż powiedzenie że jest zimno. Nieprzyjemne może oznaczać dyskomfort, może lekki lęk, może coś co trudno opisać.
To że żona sama mówi 'to głupie i pewnie nic nie znaczy' jest akurat dość typowe. Ludzie mają tendencję do racjonalizowania własnych odczuć w kierunku ich pomniejszania, szczególnie jeśli chodzi o miejsca w domu. Nikt nie chce myśleć że we własnej łazience jest coś dziwnego.
