słuchajcie, muszę tu wejść z innej strony bo widzę że rozmowa idzie w kierunku zeszytu od ciotki i zaraz będziemy mieli gotowe ezoteryczne wyjaśnienie zanim ktokolwiek sprawdził podstawy. Honoratka_56 mam do ciebie konkretne pytanie: czy masz pewność że zawsze czytasz ten SAM wpis? znaczy czy numerujesz strony, masz daty przy każdym wpisie, możesz wykluczyć że patrzysz np. na inny wpis o podobnym śnie?
wracając do tego co pisała Mocarna o dwóch warstwach zniekształcenia, to mi się coś przypomniało. czytałem gdzieś że jak sie regularnie pisze dziennik snów to z czasem zaczyna sie pamiętać sny inaczej, jakby mózg 'uczył się' jak je zapisywać. i potem można sie mylić co do kolejności, co sie śniło a co sie zapisało. czy ktoś wie coś więcej o tym mechanizmie?
hej a nikt nie zapytał: czy te zmiany zawsze idą w jednym kierunku? znaczy czy zawsze robi sie jaśniej, spokojniej? 'ciemna rzeka' na 'jasne jezioro' to był jeden przykład ale czy w innych przypadkach też tak jest? bo jeśli wzorzec jest spójny to to już coś znaczy chyba
o, to naprawdę dobre pytanie Edzio i nie pomyślałam o tym wcześniej. jak teraz o tym myślę… to chyba tak, te przypadki które zapamiętałam były raczej w kierunku czegoś spokojniejszego, łagodniejszego. nie jestem sto procent pewna bo nie mam pewności ile razy to sie stało zanim zauważyłam. ale z tych które pamiętam, tak, było jakieś rozjaśnienie. czy to coś znaczy? czy to jest ważne?
to co Honoratka mówi o kierunku zmian jest bardzo ciekawe. bo jeśli wzorzec jest spójny, ciemna rzeka na jasne jezioro, mroczny obraz na spokojniejszy, to nie wygląda jak losowy błąd pamięci. błędy pamięci są raczej chaotyczne, nie układają się w jeden kierunek. mam takie pytanie do Irgi albo Mocarne: czy znasz jakiś mechanizm psychologiczny który systematycznie 'wygładza' wspomnienia zawsze w stronę spokoju? bo jeśli tak, to może to wszystko wyjaśnia, ale jeśli nie, to ten wzorzec jest jednak czymś
tak, te sny były raczej niepokojące, przynajmniej ten z rzeką na pewno. ciemna woda to nie jest przyjemny obraz. ale zastanawia mnie jedno, bo Irga pyta o sny, a ja mam wątpliwości czy ona ma rację że to dotyczy tylko snów. czy ten efekt łagodzenia działa też na zwykłe wpisy, nie związane ze snami? bo mam wrażenie że kilka zmian było w notkach które w ogóle nie były snami, tylko takie codzienne zapiski. ale może je mylę ze snami, już sama nie wiem
to jest ważne rozróżnienie i dobrze że to wyciągasz. jeśli zmiany są też w zwykłych zapiskach to mechanizm Irgi odpada, bo on jest specyficzny dla snów i ich konsolidacji w REM. mogłabyś podać przykład takiej zmiany która nie była snem? bo to by zupełnie inaczej ustawiło całą rozmowę
hej a ja wróce do tego co Salomejka pisała o wzorcu, bo to mi chodzi po głowie. jeśli ZAWSZE idzie w kierunku spokojniejszego, to co jeśli to nie mózg wygładza, tylko że coś albo ktoś nie chce żeby honoratka pamiętała mroczne rzeczy? jakby… ochrona? czy jest coś takiego w ezoteryce, opiekun który dosłownie zmienia zapis żeby ci nie zrobić krzywdy?
a moja babcia mówiła że 'zapisane nie zawsze zostaje', że pismo może 'uciec' jeśli jest niezgodne z tym co być powinno. nie wiem jak to interpretować dosłownie, ale to ciekawe że to przekonanie w ogóle istnieje w tradycji. może Sigilia wie więcej o tym?
i tu wchodzimy w krąg. honoratka nie pamięta czy wszystkie przypadki to sny. więc nie wiemy czy wzorzec jest naprawdę wzorcem czy tylko interpretacją kilku zapamiętanych przykładów. bez dokumentacji to wszystko jest nieweryfikowalne i możemy dyskutować w nieskończoność. to nie jest zarzut wobec honoratki, po prostu taka jest sytuacja
no ale Dionizy, to że jest nieweryfikowalne nie znaczy że jej to odpowiada. ona ma konkretny dyskomfort i pytanie co robić dalej, nie czeka na nasz werdykt w kwestii co jest prawdziwe a co nie, prawda? Honoratka_56 czy ty w ogóle chcesz dojść do tego co to jest, czy raczej szukasz jak sobie z tym poradzić praktycznie?
obydwu chce, szczerze mowiąc. chcę wiedzieć co się dzieje ale też żeby to nie było niepokojące. bo to jest niepokojące, mimo że Salomejka mówiła że sygnał to nie zagrożenie. rozumiem to co mówi ale w praktyce jest mi nieswojo z tym że coś może być nie tak z moim własnym dziennikiem
ten dyskomfort który opisujesz to jest ważna informacja sama w sobie. ciało i emocje reagują zanim umysł zdąży przetworzyć. czy ten niepokój jest ostry, taki alarmowy, czy raczej tępy, jak coś co trwa i nie odpuszcza? pytam bo to może powiedzieć coś o tym czego dotyczy, czy to jest jakiś zewnętrzny impuls który dociera do twojego pola, czy raczej wewnętrzne coś co czeka na uwagę
no i to jest właśnie pies pogrzebany w tej całej sprawie. mamy jedno konkretne wspomnienie kontra to co jest na papierze, i honoratka jest pewna, a papier mówi co innego. wiesz co, ja miałem kiedyś podobne uczucie, byłem przekonany że zapisałem coś w określony sposób, a potem okazało się że zapisałem inaczej bo byłem zmęczony i w ogóle nie pamiętałem jak pisałem. ale to było jednorazowe. u ciebie ile razy mniej więcej to się zdarzyło, bo poza rzeką i jeziorem?
a czy ktoś jeszcze na tym forum miał coś takiego? nie musi być dokładnie to samo, ale żeby zapis czegoś był inny niż się pamięta? bo jakoś wszyscy analizujemy honoratkę a może to nie jest takie rzadkie i po prostu mało kto o tym mówi
ja miałam raz coś podobnego z tarotem, zapisałam jakie karty wyszły i potem byłam przekonana że zapisałam inaczej, ale to mogło być zwykłe gapiostwo przy zapisywaniu. nie wiem czy to ten sam rodzaj rzeczy
wracając do głównego, mam taką myśl: może zamiast ustalać czy to pamięć czy coś zewnętrznego, honoratka powinna przez miesiąc systematycznie fotografować każdy wpis tuż po napisaniu i potem porównywać ze zdjęciem, nie z pamięcią. i zapisywać też swój nastrój przy pisaniu i przy czytaniu. wtedy po miesiącu będzie miała coś konkretnego, a nie tylko wspomnienia wspomnień. czy ktoś widzi problem z tym podejściem?
propozycja Salomejki z fotografowaniem jest dobra metodologicznie, ale chcę doprecyzować jeden szczegół. zdjęcie tuż po napisaniu to jedno, ale ważne żeby też zapisywać datę i godzinę, najlepiej na kartce obok przy robieniu zdjęcia. pamięć dat jest równie zawodna jak pamięć treści i potem można się kłócić samej ze sobą kiedy co napisałaś. Honoratka_56, czy jesteś w stanie zacząć ten protokół od zaraz, od następnego wpisu?
tak, od następnego na pewno. właśnie pomyślałam że mam telefon z aparatem i to nie jest żaden wysiłek, robię zdjęcie zanim zamknę dziennik i koniec. zastanawia mnie tylko czy miesiąc to dobry czas, bo co jeśli przez miesiąc nic się nie zmieni, a potem znowu? Salomejka mówiła miesiąc ale może krócej wystarczy żeby zobaczyć wzorzec?
miesiąc to minimum przy takich rzeczach. za krótko i nie wiesz czy brak zmian to wynik czy po prostu cisza przed burzą. poza tym wzorzec w snach, a honoratka ma głównie sny w tym dzienniku, bywa sezonowy. mam na to kilka przykładów z własnych notatek, ale nie chcę teraz odjeżdżać za daleko. chodzi o to, że miesiąc daje statystykę, tydzień nie daje nic.
ale hej, a co jeśli zmiana nastąpi między zrobieniem zdjęcia a następnym czytaniem? tzn. honoratka robi zdjęcie, zamyka dziennik, następnego dnia otwiera i jest inaczej niż na zdjęciu? to by chyba był bardzo mocny dowód że COŚ się dzieje, prawda? bo wtedy nie ma mowy o pamięci
Edzio, no tak, to byłby dowód, ale zastanów się co jest bardziej prawdopodobne: że pismo fizycznie się zmienia w zamkniętym dzienniku, czy że zdjęcie jest złej jakości i człowiek czyta z niego inaczej niż z oryginału. rozmycie, cień, kąt, rozmiar czcionki na ekranie kontra papier. to nie jest tak prosty test jak myślisz.
dobra kwestia z jakością zdjęcia. Honoratka_56, jak będziesz fotografować, to zrób tak żeby tekst był czytelny w stu procentach, nie z ukosa i nie w półmroku. i może dwa zdjęcia każdego wpisu na wszelki wypadek. wiem że to brzmi jak przesada ale naprawdę warto się zabezpieczyć jeśli chcemy żeby to miało jakąś wartość informacyjną.
a ja wciąż myślę o tym co powiedziała Sigilia, że opiekunowie mogą wpływać na percepcję ale nie na fizyczne pismo. to mnie ciekawi bo babcia mówiła trochę inaczej, że są takie 'chwile gdy pismo żyje', nie bardzo wiem co to znaczy ale może ktoś to rozumie? czy to jest coś z tradycji czy raczej jej własna interpretacja?
sorry że wchodzę z czymś innym, ale chcę zapytać czy to fotografowanie nie może jakoś zakłócić tego co się dzieje? tzn. jeśli jest tu jakaś energia albo coś czego nie rozumiemy, to może aktywne dokumentowanie coś zmieni albo przestraszy? nie wiem, po prostu mam taką myśl że ingerencja obserwatora to nie zawsze dobra rzecz
Jagusia, efekt obserwatora z fizyki kwantowej nie działa w ten sposób i proszę żebyśmy nie mieszali tego do rozmowy, bo to jeden z tych mitów które bardzo lubią się kręcić na forach ezoterycznych. robienie zdjęcia dziennika nic nie zakłóci. serio.
słuchajcie, wróćmy na chwilę do tej rzeki i jeziora bo to mi nie daje spokoju. honoratka mówi że pamięta ciemną rzekę a jest jasne jezioro. to nie jest mała różnica, to są dwa zupełnie różne obrazy symbolicznie. rzeka to ruch, przejście, często coś co płynie przez nas, jezioro to spokój, głębia, coś zatrzymanego. ktoś wychowany na symbolice snów powie że to zupełnie inna wiadomość.
