Dobra, bo muszę to gdzieś napisać bo inaczej zwariuję. Od jakichś trzech tygodni zauważam coś dziwnego w swoim pokoju - cienie na ścianach które… no po prostu nie pasują do źródeł światła. Mam lampkę nocną po lewej stronie łóżka, więc cień powinien padać zawsze w prawo, tak? Tymczasem kilka razy widziałem jak cień jakby stał przy drzwiach i to niezależnie od tego gdzie była lampa. Raz miałem zapalone górne światło, cień powinien być wszędzie rozmyty, a tu nagle jeden konkretny, wyraźny, przy framudze. I to nie trwało sekundy, stał tak może z minutę zanim znikł. Najdziwniejsze jest że mam wrażenie jakby… patrzył? Wiem że to głupio brzmi bo cień nie ma oczu, ale coś w tym układzie sugerowało że ta 'rzecz' jest świadoma mojej obecności. Ktoś miał coś podobnego?
O matko, czytam to i mi ciarki po plecach. Moja koleżanka miała coś takiego rok temu, mówiła że cień przy oknie był wyraźniejszy niż powinna pozwalać fizyka. Nie wiem czy to te same zjawiska ale jedno ją zawsze niepokoiło - ten cień nie miał wyraźnego kształtu człowieka, bardziej był jak plamą. U ciebie ma jakiś konkretny kształt czy to taka bezkształtna masa?
Zanim ktoś tu zacznie wyrokować o duchach - czy sprawdziłeś proste rzeczy? Np. czy w okolicach domu nie ma jakiegoś nowego źródła światła, latarni, reflektora sąsiada, samochodów które przejeżdżają? Cienie przy framudze drzwi to klasyczny efekt światła zza okna albo szczeliny pod drzwiami. Nie mówię że tak jest na pewno, ale pytam czy to wykluczyłeś.
No to klasyczny opis tego co w różnych tradycjach nazywa się cieniem strażnikiem albo obserwatorem. Niekoniecznie złośliwy byt, ale z pewnością celowy. Ważne jest to co piszesz o tej 'świadomości' - entitety tego typu często manifestują się przez cień właśnie dlatego że nie mają dość energii na pełniejszą manifestację. Cień to taki… szkielet obecności jeśli można tak to ująć. Inna sprawa to kiedy to się zaczęło - trzy tygodnie temu coś się zmieniło w twoim życiu, wprowadziłeś coś nowego do pokoju, dostałeś jakiś przedmiot?
Hej, słuchaj ale skąd wiesz że to strażnik a nie cokolwiek innego? Mam wrażenie że na takich forach to każdy cień od razu dostaje etykietkę i tytuł. Serio pytam, nie złośliwie
Interesujący przypadek. Zanim przejdziemy do interpretacji chciałbym dopytać o kilka kwestii które mogą być istotne. Po pierwsze - czy pojawianie się tego cienia ma jakiś rytm czasowy, konkretna pora doby, konkretne dni? Po drugie - czy towarzyszą temu jakieś odczucia fizyczne, zmiana temperatury, uczucie bycia obserwowanym przed zobaczeniem cienia czy dopiero w trakcie? Po trzecie - jak długo mieszkasz w tym miejscu i czy cokolwiek wcześniej przykuwało uwagę. Te trzy odpowiedzi dużo powiedzą o naturze zjawiska.
O, ten kącik do medytacji to może być ważny szczegół. Jak regularnie medytujesz to otwierasz się na więcej, i nie zawsze tylko na to co chcesz. Ja przez pierwsze miesiące regularnej praktyki też zaczęłam zauważać różne rzeczy na granicy percepcji. Swiatowid pyta o rytm ale mnie bardziej ciekawi - czy jak medytujesz masz zamknięte oczy czy otwarte, i czy te zjawiska są zawsze w tym samym miejscu pokoju?
Otwierasz się na więcej - to brzmi romantycznie ale trzeba ostrożnie z takimi uogólnieniami. Medytacja sama w sobie nie jest żadną bramą dla bytów. Raczej zwiększa czujność i uwagę, przez co możesz po prostu ZAUWAŻAĆ rzeczy które wcześniej ignorowałeś. Nie oznacza to automatycznie że coś nowego 'weszło'. Warto to rozróżniać.
Stefcia ma rację w kwestii medytacji. To nie magia. Natomiast to co opisuje autor - uczucie obserwacji PRZED zobaczeniem cienia - to jest ciekawy detal. Zwykłe złudzenia optyczne działają odwrotnie, najpierw widzisz, potem interpretujesz. Tutaj kolejność jest odwrócona co sugeruje że bodźcem nie jest sam cień.
ja to czytam z wypiekami na twarzy, bo mam podobne uczucie 'bycia obserwowanym' u siebie w domu ale bez cienia, po prostu czuję że coś jest za mną a jak się odwracam to nic. Czy to może być to samo zjawisko tylko słabsze? I jak w ogóle rozróżnić że to nie jest po prostu lęk albo wyobraźnia która płata figle?
To dobre pytanie Cosmia.pl i nie ma na nie prostej odpowiedzi, ale jest kilka sygnałów które pomagają odróżnić. Wyobraźnia działa chaotycznie i zwykle nasila się gdy jesteś zmęczona, przestraszona lub skupiona na tym zjawisku. Obecność energetyczna z kolei ma własny rytm niezależny od twojego stanu. Jeśli to samo uczucie pojawia się gdy jesteś rozluźniona i skupiona na zupełnie czymś innym, np. gotowaniu albo pracy, to jest to inny sygnał niż gdy pojawia się tylko w nocy gdy już myślisz o duchach.
Czytam to i zastanawiam się nad jedną rzeczą bo może głupią ale zapytam. Piszesz że cień jest w orientacji pionowej jak postać. Ale czy budynki w których mieszkamy nie mają może czegoś w ścianach, rur, przewodów, które mogłyby dawać jakaś interferencję wizualną? Nie jestem fizykiem ale pamiętam że ktoś mi kiedyś mówił o efektach świetlnych przez materiały budowlane. Naprawdę pytam a nie podważam bo zależy mi żeby sprawdzić wszystkie opcje zanim pomyślimy o bytach
Rury i kable nie dają cieni 🙂 ale kierunek myślenia dobry. Wentylacja, szyby w oknach przy pewnych kątach, nawet kurz na żarówce może robić cuda z cieniem. Mam pytanie do autora - czy ta lampa nocna ma klosz czy jest gołą żarówką? I czy sama żarówka się nie rusza np. od wentylacji?
Słuchajcie, można sprawdzać lampy i rury w nieskończoność, ale autor napisał jasno że jedno ze zdarzeń było przy górnym świetle centralnym. Przy centralnym oświetleniu sufitowym nie ma takiego prostego wyjaśnienia jak klosz czy drżąca żarówka. Cień był przy framudze i trwał minutę. To nie jest złudzenie optyczne.
Minuta to subiektywnie bardzo długo. W sytuacji stresu albo skupienia uwagi 10 sekund może się wydawać minutą. Nie mówię że autor kłamie, mówię że percepcja czasu w takich momentach jest zawodna i to fakt a nie atak. Poza tym 'przy górnym świetle' nie wyklucza wcale innych źródeł - okno z zewnątrz, telefon, komputer. Czy w momencie tego konkretnego zdarzenia nie było ŻADNEGO innego źródła światła w pokoju?
Cienie które poruszają się wbrew fizyce oświetlenia są opisywane w bardzo wielu kulturach od stuleci. Nordyczycy mówili o 'fylgja', cieniu towarzyszącym, Słowianie znali pojęcie widomości. To nie są duchy złe z założenia, raczej byty które przywiązują się do konkretnego miejsca lub człowieka. Ważniejsze pytanie brzmi - czy ten cień sprawia że czujesz się zagrożony czy raczej jest to neutralna obserwacja? To decyduje o tym jak reagować.
właśnie, to jest chyba kluczowe pytanie. Bo jedno to się bać a drugie to faktycznie być w niebezpieczeństwie. Ja bym się strasznie bała na miejscu autora i pewnie od razu bym to interpretowała jako złe, ale to chyba nie jest obiektywna ocena, prawda? Jak w ogóle odczuwasz ten cień, jest w tym jakieś poczucie zagrożenia czy raczej ciekawość z jego strony?
To co opisujesz - napięcie, nie strach - jest zresztą bardzo charakterystyczne dla tej kategorii zjawisk. Strach to reakcja na zagrożenie. Napięcie to reakcja na uwagę skierowaną na ciebie. Różnica jest subtelna ale istotna. Fylgja w tradycji nordyckiej potrafiła być odczuwana właśnie tak, jako cień który patrzy, nie który atakuje. To nie jest argument za tym że jesteś bezpieczny, ale jest argumentem za tym żeby nie zakładać od razu najgorszego
szczery jest ten pytanie haha. no nie wiem, moze jakby ktos to sfotografowal albo zarejestrował na video. ale i tak by sie znalazl ktos kto powie ze to fejk
Kwestia tego co byłoby dowodem to dobry wątek ale odchodzi od sedna. Wróćmy do konkretów. Autor opisał dwa różne warunki oświetleniowe. Lampka nocna i centralne. Przy lampce nocnej mamy punktowe źródło i cień może być skomplikowany, zmieniony przez wiele rzeczy. Ale przy centralnym sufitowym - tutaj naprawdę chciałabym wiedzieć więcej. Gdzie dokładnie był cień? Na ścianie naprzeciwko, na bocznej, przy podłodze? To ma znaczenie przy analizie
no właśnie, przy lampie sufitowej cień na ścianie bocznej jest możliwy tylko jeśli coś stoi między lampą a tą ścianą pod kątem. I wtedy ten cień byłby kształtu tego czegoś. Pytam wprost - czy w tym miejscu nie stoi żadna rzeźba, wieszak, słupek od stojaka, cokolwiek? Nie podważam, naprawdę pytam
Filomena pyta słusznie ale sam autor napisał dużo wcześniej że sprawdzał otoczenie. Nie można tego pytać w kółko. Poza tym nawet jeśli coś tam stoi to nie tłumaczy ruchu. Cień się poruszał a obiekt stał nieruchomo - to był chyba jeden z pierwszych opisów. No chyba że wiatr z wentylacji, ale przy zamkniętym oknie i bez klimatyzacji to mało realne
a czy ktoś w ogóle zapytał czy autor ma wentylację mechaniczną w pokoju? Klimatyzacja split ma nawiew, który może poruszać lekkie przedmioty w sposób niezauważalny. Nie mówię że to na pewno to, ale to by był konkretny mechanizm fizyczny który warto sprawdzić zanim pójdziemy w duchy towarzyszące
wentylacja mechaniczna jest możliwa ale autor opisywał ruch samego cienia a nie przedmiotu który cień rzuca. To jest inny problem. Jeśli cień się rusza a obiekt nie - albo nie ma obiektu który go rzuca - to wentylacja tego nie wyjaśni. Stefcia04 myślisz że coś mi tu umknęło?
Zatrzymajmy się na chwilę bo dyskusja rozeszła się w kilka stron jednocześnie i tracimy istotny wątek. Autor napisał że uczucie obserwacji pojawia się PRZED zobaczeniem cienia. Porewit słusznie to wcześniej zaznaczył. To jest kluczowy detal który odróżnia ten przypadek od prostego złudzenia optycznego. Chciałbym zapytać autora - czy to uczucie zawsze poprzedza pojawienie się cienia, czy zdarzyło się że poczułeś obserwację a cienia nie było wcale?
to jest ciekawe i ważne. Mam kolejne pytanie - czy w tych przypadkach gdy czułeś obserwację bez cienia byłeś w tym samym miejscu w pokoju co zwykle, w tym kąciku do medytacji? Czy gdziekolwiek w pokoju?
właśnie to mnie też zastanawia, czy to jest przywiązane do miejsca czy do osoby. Bo to dość fundamentalna różnica - obecność związana z lokalem albo z człowiekiem to dwie różne sprawy i chyba inaczej się do tego podchodzi, prawda?
