właśnie, i dlatego mi to nie odpuszcza. bo to nie jest kwestia że pamiętam 'prawie to samo tylko trochę inaczej', to jest coś fundamentalnie innego. ciemna rzeka to był dla mnie niepokojący obraz. jasne jezioro jest spokojne. gdybym pomyliła się o słowo albo dwa, powiedziałabym że to pamięć. ale te obrazy są zupełnie inne.
to co Nekromanta pisze o symbolice mnie uderzyło. bo jeśli ktoś lub coś zmieniło by ten zapis, to zmiana w stronę spokojniejszego obrazu ma jakiś sens, chyba. ale nie mam pojęcia kto albo co miałoby w tym interes. czy jest jakaś tradycja która mówi o takich zmianach zapisów sennych?
nie ma takiej tradycji w literaturze onirycznej którą znam. zapisy snów są uważane za ślad, nie za żywy tekst. jeśli cokolwiek by je 'korygowało' to byłby to sam śniący, nieświadomie, przy przepisywaniu albo przy czytaniu pod wpływem nastroju. nie ma mechanizmu zewnętrznej korekty zapisów w żadnym poważniejszym ujęciu tematu snów. Idzi, skąd ta rozmowa którą pamiętasz, bo to brzmi jak jedno z tych przekonań które krążą bez źródła?
dobra, niezależnie od tradycji i symboliki, jest jedno pytanie które chyba nikt jeszcze nie zadał wprost: honoratka, czy poza dziennikiem jest coś innego w twoim życiu co też ci 'ucieka' z pamięci albo wydaje się inne niż powinno? pytam poważnie, bo jeśli to jest izolowane zjawisko dotyczące tylko dziennika to jest jedna interpretacja, a jeśli to jest szersze to jest zupełnie inna rozmowa
Mocarna, to pytanie mnie zaskoczyło, ale… tak, jest kilka rzeczy. Ostatnio parę razy zaczęłam szukać czegoś co byłam pewna że odłożyłam w konkretne miejsce i nie było tam. Ale to takie drobiazgi, klucze, kubek, nic dramatycznego. Zawsze tłumaczyłam sobie że po prostu jestem rozkojarzana. Czy to może być związane?
Honoratka, właśnie o to mi chodziło. Bo jeśli to się dzieje szerzej, nie tylko dziennik, to pytanie czy mamy do czynienia z czymś zewnętrznym czy raczej z czymś co dotyczy samego postrzegania. Nie mówię że to złe, mówię że warto to wiedzieć zanim się szuka wyjaśnienia na zewnątrz.
no i właśnie do tego chciałem dojść od początku tej rozmowy. Honoratka, mam jedno konkretne pytanie: czy te 'zmiany' w dzienniku zaczęły się w tym samym czasie co inne dziwne rzeczy, klucze, kubki itd. czy dziennik to coś osobnego i starszego?
pół roku to istotna informacja. Honoratka_56, co się działo w twoim życiu mniej więcej wtedy? duże zmiany, stres, zmiana snu, może jakieś leki? pytam bo pamięć epizodyczna jest bardzo podatna na kontekst emocjonalny i to co zapamiętujemy jako 'co dokładnie napisałam' jest mocno filtrowane przez stan w jakim jesteśmy przy czytaniu, nie tylko przy pisaniu
Irga, ale czy to tłumaczyłoby tak dużą różnicę jak rzeka kontra jezioro? to nie jest kwestia innego przymiotnika, to zupełnie inny obraz. zastanawiam się czy pamięć może aż tak mocno 'dopowiedzieć' coś czego tam nie ma
Irga, nie kwestionuję pamięci konstruktywnej, serio, to solidna neuropsychologia. ale ten wątek zaczął się od fizycznych zapisków, nie od wspomnień. Honoratka twierdzi że WIDZI inaczej niż pamięta, a nie że tylko inaczej pamięta. to trochę inna sytuacja, nie?
Nekromanta, ale właśnie to jest sedno. ona pamięta że napisała rzekę, otwiera dziennik i jest jezioro. skąd wiemy które jest 'prawdziwe'? pamięć mówi rzeka, dziennik mówi jezioro. dlaczego automatycznie zakładamy że dziennik się zmienił, a nie że pamięć się myli? bo pamięć myli się ZNACZNIE częściej niż fizyczny atrament na papierze
ale Basieńkaa właśnie o to chodziło ze zdjęciami, żeby nie polegać na pamięci tylko mieć porównanie z czymś fizycznym. czy Honoratka zdążyła już coś sfotografować?
Edzio, jeszcze nie, dopiero ostatnio to wszystko tutaj omawiałyśmy i zebrałam się do kupy. Ale zrobię, obiecuję. I zrozumiałam co Salomejka pisała, dwa zdjęcia każdego wpisu i w dobrym świetle. Zastanawiam się tylko od którego miejsca zacząć, od najnowszych wpisów czy od tych gdzie pamiętam że coś było inne?
