Nie wiem od czego zacząć, bo sama nie wiem co o tym myśleć. Od jakiegoś czasu w kuchni dzieją się dziwne rzeczy z wodą. Mam na myśli konkretnie kran - woda czasem spada pod dziwnym kątem, jakby coś ją odpychało od boku. Raz zostawiłam szklankę na blacie, wróciłam po kilku minutach i woda w niej była zmącona, chociaż nikt jej nie ruszał. Ale to nie wszystko. Słyszę też dźwięki z góry - takie stąpanie, jakby ktoś chodził po suficie albo po piętrze, a wiem na pewno, że tam nikogo nie ma. Mieszkam w bloku, piętro wyżej jest nieużywane mieszkanie po starszej pani, która zmarła kilka lat temu. Łączę te dwie rzeczy, bo zaczęło się mniej więcej w tym samym czasie. Ktoś miał coś podobnego?
Zanim przejdziemy do duchów - czy sprawdzałaś instalację wodną? Zmącona woda w szklance może być powietrzem w rurach albo zanieczyszczeniami. To ważne, żeby najpierw wykluczyć techniczne przyczyny, bo inaczej nie wiadomo, co tak naprawdę się dzieje. A te odgłosy z góry - o jakiej porze się pojawiają? Bo to może mieć znaczenie.
Ojej, to brzmi naprawdę niepokojąco. Ja słyszałam, że woda jest bardzo podatna na energię duchów, bo jest żywiołem i duchy mogą przez nią działać. Może ta staruszka z góry daje znaki? Albo coś zostało po niej w tym miejscu?
Czy ta zmącona woda miała jakiś konkretny wygląd? Mam na myśli - czy to było równomierne zmętnienie, jakby mleko, czy raczej jakieś smugi, wiry? To może mieć znaczenie dla oceny, z czym mamy do czynienia. I to nieużywane mieszkanie - wiesz coś więcej o tej kobiecie? Jak długo tu mieszkałaś, zanim to się zaczęło?
Mnie zastanawia ten kąt wody z kranu - mówisz, że spada pod dziwnym kątem, jakby coś odpychało. Czy to się powtarza przy każdym odkręceniu, czy tylko czasem? Bo nie wyobrażam sobie jak to wygląda.
Równomierne szarawe zmętnienie to ciekawy szczegół. W niektórych tradycjach mówi się, że woda "przyjmuje" obecność, gdy jest w pobliżu miejsca przejścia albo silnej energii. Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku, ale to nie jest typowy objaw usterki technicznej. Mam pytanie - czy masz w domu jakieś lustra w pobliżu kuchni? I czy zwróciłaś uwagę, kiedy dokładnie zaczęły się te odgłosy z góry - przed zmianami z wodą czy po?
Szarawe równomierne zmętnienie w stojącej wodzie bez zewnętrznego bodźca to coś, co nie powinno się zdarzyć w normalnych warunkach. Czy temperatura wody w tej szklance też była inna niż powinna? Bo to kolejna wskazówka. A co do odgłosów - czy słyszałaś kiedyś coś, co brzmiałoby jak przesuwanie przedmiotów, czy tylko stąpanie?
Ja bym się bardzo bała mieszkać w takim miejscu. To brzmi jak nawiedzenie. Może warto byłoby kogoś wezwać, jakiegoś medium albo coś? Nie wiem, czy to pomaga, ale słyszałam, że są ludzie, którzy potrafią oczyścić mieszkanie.
Kilkanaście minut równomiernego stąpania to naprawdę dużo. Czy próbowałaś wyjść na klatkę schodową i nasłuchiwać stamtąd? Albo zapukać do sąsiadów z innych pięter i zapytać, czy oni też coś słyszą? To ważne, żeby wiedzieć, czy to tylko w twoim mieszkaniu, czy szerzej.
Czytam to i ciarki mnie przechodzą. Mam pytanie może głupie, ale czy ktoś mógł się wprowadzić do tego pustego mieszkania? Dzicy lokatorzy albo cokolwiek? Takie proste wytłumaczenie, ale nie wiem, czy to sprawdzałaś.
Skoro drzwi są zaplombowane i nie ma tam dostępu, a odgłosy są regularnie powtarzalne i słyszalne od środka twojego mieszkania - to wyklucza praktycznie fizyczną obecność człowieka. Zostaje konstrukcja budynku albo coś innego. Stare bloki potrafią skrzypieć i przewodzić dźwięki w dziwny sposób, to fakt. Ale tu mamy dwa niezależne zjawiska naraz i to jest właśnie ciekawe.
Skrzydłokwiat to ciekawy szczegół - te rośliny są podobno bardzo wrażliwe na zmiany w otoczeniu, opadają przy złej energii i przy złych warunkach powietrznych. Czy ostatnio więdł albo miał jakieś dziwne przebarwienia? Bo jeśli nie, to albo nic nie ma, albo to coś, co na rośliny nie reaguje.
Wracając do sedna - mamy: zmętnienie wody bez przyczyny, dziwny kąt lecącej wody, stąpanie z góry z pustego mieszkania i to przez kilkanaście minut. To jest dużo jak na jeden wątek. Jolanta, powiedz mi jedno - czy te rzeczy zdarzają się równocześnie, czy raczej osobno?
A to drgnięcie wody - napisałaś, że coś drgnęło. Jak to wyglądało dokładnie? Jakby ktoś trzasnął drzwiami albo jednak samo z siebie?
Czy masz ciepłomierze albo cokolwiek, co mierzy temperaturę w kuchni? Albo chociaż w telefonie aplikację? Różnica kilku stopni między kuchnią a resztą mieszkania to coś, co można sprawdzić bez żadnego sprzętu specjalistycznego. Rękę wystarczy przyłożyć do ściany od strony klatki.
Ja się boję, że za dużo tu szukamy logicznych wytłumaczeń, a może po prostu ta staruszka nie przeszła dalej i zostaje w miejscu, gdzie żyła. Trzy lata to długo, żeby nikt się nie zainteresował, co z nią. Może właśnie o to chodzi.
To że nie umarła w mieszkaniu to ważna informacja. Część tradycji mówi, że przywiązanie do miejsca jest silniejsze, gdy śmierć nastąpiła poza nim - jakby coś zostało niedokończone. Ale zaraz, nie chcę budować teorii na jednym zdaniu sąsiadki. Czy da się to sprawdzić dokładniej?
Czytam od jakiegoś czasu i zastanawiam się - czy ktoś tu słyszał o metodzie z miską wody stawianej na progu? Podobno jeśli woda zmęci się przez noc bez powodu, to znak, że coś przechodzi. Ale nie wiem, skąd to pochodzi dokładnie, czytałem gdzieś.
No właśnie, warto by to zrobić metodycznie. Zostaw szklankę, zaznacz poziom wody mazakiem albo karteczką i sprawdź rano. Zmętnienie też się pojawia od razu czy po czasie?
Godzina to już sporo. Woda z kranu czasem mętnieje przez mikroorganizmy albo przez to, że rury nagrzewają się latem. Jolanta, jakiej jest temperatury ta woda kiedy to widzisz? Zimna, letnia, a może stoi już od dawna i zdążyła się ogrzać do temperatury pokojowej?
Piętnaście minut chodzenia po pustym mieszkaniu. Dla mnie to już nie brzmi jak rury ani osiadanie budynku. To brzmi jak ktoś, kto nawykł do chodzenia po swoim mieszkaniu i po prostu tego nie porzucił.
To postępowanie spadkowe może trwać naprawdę długo, więc ta sytuacja może się utrzymywać. Ale wróćmy do kwestii wody, bo to jest w tytule wątku i ciągle mi to nie daje spokoju. Czy zmętnienie zawsze pojawia się w tej samej szklance, czy próbowałaś w różnych naczyniach?
To zmienia dość dużo. Gdyby chodziło o naczynie, na przykład o osad wewnątrz szklanki, to byłoby łatwe do wyjaśnienia. Skoro różne naczynia dają ten sam efekt, to problem jest albo w wodzie, albo w czymś, co działa na wodę niezależnie od pojemnika. I tu właśnie robi się ciekawie.
Przepraszam, że wchodzę, bo czytam wątek od jakiegoś czasu. Chciałam zapytać, bo może to głupie, ale czy jest jakiś rytuał który można zrobić właśnie przy zlewie albo z wodą żeby sprawdzić co to jest? Nie żeby od razu coś robić, ale żeby wiedzieć.
Właśnie miałam napisać, bo coś się zdarzyło ostatnio. Wieczorem stałam przy oknie w salonie i usłyszałam stąpanie, jak zwykle. Ale tym razem doszedł do tego jakiś dźwięk trudny do opisania, jakby przesuwanie czegoś ciężkiego po podłodze. Raz tylko, krótko. Potem cisza i znowu samo chodzenie.
właśnie o to chodzi. Administracja budynków, ekipy remontowe, prawnicy - wszyscy chodzą w dzień. Wieczorne wejście do mieszkania w trakcie postępowania spadkowego byłoby co najmniej dziwne. Nie niemożliwe, ale dziwne.
Zdecydowanie sprawdź. Jeżeli to się dzieje tylko w kuchni, to już jest bardzo konkretna wskazówka, gdzie szukać. Ja bym sprawdziła też przy różnych porach dnia, nie tylko wieczorem.
