no to ma sens. taki dziennik obserwacji. ja bym jeszcze dopisywal co robilam chwile przed, bo moze jest jakis wspolny mianownik
Dziennik to dobry pomysł, zgadzam się z Runiarką. Dodam tylko że warto też zapisywać swój nastrój, bo jeśli to ma związek z energetyką mieszkania, to może się aktywować kiedy sama jesteś w jakimś konkretnym stanie emocjonalnym.
Hej, czytam ten wątek od początku i mam takie szczere pytanie, nie złośliwe. Czy nie jest tak że po prostu zawiesiłaś bluzkę niestarannie i ona się sama zsunęła w jedną stronę, a ty zaczęłaś to interpretować jako wzorzec? Serio nie atakuję, po prostu zastanawiam się czy ktoś poza tobą to widział.
No dobra, punkt dla ciebie z tym kierunkiem. Ale właśnie to mnie zastanawia, bo jeśli zawsze w tę samą stronę to może szyna szafy jest lekko krzywo zamocowana albo jest jakieś minimalne nachylenie podłogi. Sprawdziłaś kiedyś poziomnicą?
Szafa stoi od kiedy tu mieszkam, czyli od dwóch lat. I naprawdę wcześniej nic takiego nie było. Nachylenie podłogi to możliwe, nie mam poziomicy, ale nie wiem, chyba bym to czuła przy chodzeniu?
wcale nie musisz czuc, te roznice bywaja naprawde minimalne. ale jesli szafa stoi od 2 lat i dopiero teraz sie to zaczelo to nachylenie podlogi raczej nie jest winna bo ono bylo caly czas
Właśnie, Leszek ma rację. Jeśli warunki fizyczne się nie zmieniły, a zmienił się efekt, to trzeba szukać co się ZMIENIŁO w tym czasie. I wracamy do punktu wyjścia, czyli do tej współlokatorki i jej wyprowadzki. Glicynia, a kiedy dokładnie zaczęłaś to zauważać? Przed czy po?
Dwa tygodnie to charakterystyczny czas. Nie chcę od razu wyskakiwać z interpretacją, ale w wielu tradycjach mówi się że ślad energetyczny po osobie nie urywa się od razu po jej wyjściu, potrzebuje czasu żeby albo się rozwiązać albo właśnie zgęstnieć. Glicynia, mam pytanie które może brzmieć dziwnie: czy ta szafa była kiedyś jej, czy twoja od początku?
To trochę zmienia obraz. Jeśli szafa była tylko twoja, to ślad po współlokatorce musiałby jakoś przejść przez ścianę i osiąść akurat tam. Możliwe, ale pytanie czemu akurat ta szafa, a nie coś innego w pokoju. Czy masz tam inne rzeczy które się ruszają albo ogólnie ta część pokoju ma inny klimat?
O właśnie! O klimacie konkretnego miejsca! Bo ja mam w swoim pokoju jeden kąt gdzie zawsze jest jakoś nieswojo i nic mi tam nie leży, nie siedzę tam, omijam to miejsce jakimś wewnętrznym instynktem. Glicynia, czy ta szafa albo okolice tej ściany jakoś szczególnie na ciebie działają kiedy jesteś blisko?
No i to jest właśnie pytanie! Bo ja też mam takie miejsce przy oknie w salonie, strasznie lubię siedzieć akurat tam, ale znajoma mi mówiła że to może być związane z prądem powietrza od okna i nic mistycznego haha. Chociaż kto wie, może i jedno i drugie może być prawdą jednocześnie, że niby jest przeciąg ale też coś więcej?
Dobrze że pytasz, bo właśnie miałam to samo. Glicynia, naprawdę polecam, nawet tydzień obserwacji daje zupełnie inny ogląd na sprawę. Przestajesz polegać na pamięci, a pamięć nas okłamuje szczególnie kiedy jesteśmy w jakimś napięciu.
Nie zaczęłam jeszcze, ale zacznę. Tylko szczerze, trochę głupio mi pisać coś w stylu 'godzina 14:30 wieszak się obrócił' 🙂 Ale dobra, spróbuję przez tydzień.
Nie ma sie czego wstydzic, takie zapiski czesto wyjasniaja wiecej niz sie spodziewamy. Ja kiedys mialam podobna sytuacją z lampką ktora migotala, zapisywałam i okazalo sie ze zawsze migotala kiedy wlaczalam pralke u sasiada. Glupie, ale taka jest prawda. Twoje obroty moga miec podobnie prozaiczne wytlumaczenie, ale tez moga nie miec, i ten dziennik to jedyny uczciwy sposob zeby stwierdzic co jest co.
a jak sie bedziesz zapisywac to zaznaczaj tez czy bylo okno otwarte czy zamkniete i czy cos wlaczalas w mieszkaniu, pralke, telewizor, cos tam. bo wibracje od sprzetu tez moga cokolwiek
Leszek ma dobry pomysł. I jeszcze jedno, czy szafa ma drzwi przesuwne? Bo jak tak, to samo otwieranie i zamykanie tych drzwi może dawać leciutki impuls szynce i wieszaki się przesuwają.
A powiedz mi Glicynia, bo mam takie skojarzenie może głupie ale co mi tam, czy ta twoja współlokatorka może zostawiła jakieś swoje rzeczy w mieszkaniu? Coś o czym zapomniała albo celowo zostawiła? Bo to by mogło działać jak taki… nie wiem jak to nazwać, punkt zaczepienia.
No właśnie, bo ja słyszałam kiedyś, może to głupie, że jak ktoś zostawi coś małego i nieistotnego, to może to działać jak taka kotwica dla energii tej osoby. I niekoniecznie to musi być coś dużego, może być byle co, spinacz, karteczka, cokolwiek. Ale skoro sprawdzałaś to pewnie ok. Chociaż łazienka to ciekawe, bo tam dużo energii osobistej.
Sama idea kotwicy energetycznej jest realna, ale nie przesadzałabym z tym szamponem. Przedmioty osobiste owszem, mogą trzymać ślad po człowieku, szczególnie te noszone przy ciele albo używane w intymnych momentach. Szampon po kilku tygodniach w łazience to raczej nie jest mocny nośnik. Glicynia, bardziej mnie zastanawia jedno, powiedziałaś że wcześniej nic takiego nie było. A co konkretnie zmieniło się w twoim życiu w tym czasie, poza samym wyjazdem tej osoby? Nowa praca, przeprowadzka planowana, jakaś decyzja?
